Image

JAN ENGLERT – RZEMIOSŁO I MYŚL (7)

Bożena Frankowska ROZDZIAŁ II DROGA JANA ENGLERTA DO TEATRU

1. NA POWIŚLU I NA STARYM MIEŚCIE

Jan Englert pochodzi zapewne, jakby wskazywało nazwisko oraz kolejne miejsca zamieszkania poprzedniego pokolenia (Kurlandia, Lublin, Śląsk) z rodziny o rodowodzie niemieckim. Sam w jednym z wywiadów wskazywał taki rodowód, a podczas jednego z pobytów w Niemczech zwrócił uwagę na niezliczoną ilość osób o tym nazwisku w książkach telefonicznych! Ale równocześnie zaznaczał, iż jego stryj, mieszkający w Anglii, twierdził, że przodkowie Englertów przybyli do Polski w XVIII wieku nie z Niemiec a z Inflant, a dokładniej z Kurlandii, czyli tej części dawnych Inflant nad Morzem Bałtyckim i Zatoką Ryską, którą król Polski Zygmunt August oddał w lenno Kettlerom ze szlachty kurlandzkiej pochodzenia niemieckiego. W XVIII w. szlachta kurlandzka masowo przemieszczała się do Polski centralnej, chroniąc się przed nasilającymi się wpływami rosyjskimi. Powód był jeden. Kurlandia, zniszczona w XVII i XVIII w. przez najazdy szwedzkie, po bezpotomnym wymarciu (1737) linii Kettlerów dostała się jako lenno pod władzę Ernsta Johanna Birona, faworyta carycy Anny Iwanowny, a jego syn Piotr prawa do księstwa Kurlandii w całości odstąpił Rosji.

W Polskim Słowniku Biograficznym figuruje, jak na razie, jedna tylko osoba o nazwisku Englert z 1. połowy XIX wieku: Władysław Englert z Kurowa na Lubelszczyźnie, major wojska polskiego, ranny śmiertelnie 20 marca 1863 roku podczas walk w Powstaniu Styczniowym. Uczył się on w Szkole Podchorążych w Warszawie. Należał do sprzysiężenia Piotra Wysockiego i walczył w Powstaniu Listopadowym (za waleczność został mianowany oficerem i odznaczony Medalem „Virtuti Militari”). Po klęsce Powstania Listopadowego przebywał na emigracji. W 1849 roku wraz z Legionem Polskim Piotra Wysockiego brał udział w powstaniu węgierskim (jako dowódca baonu, awansowany na majora). W 1860 roku należał, m. in. wraz z Marianem Langiewiczem, do oddziału „tysiąca czerwonych koszul”, dowodzonego przez Giuseppe Garibaldiego i wziął udział w bitwie pod Marsalą, gdzie pokonano najemne wojska Burbonów. Potem był profesorem taktyki piechoty i zastępcą komendanta w polskiej szkole wojskowej w Genui, przeniesionej następnie do Cuneo w Alpach Nadmorskich nad rzeką Stura (Piemont), gdzie szkolono kadrę dowódców dla przyszłego powstania polskiego. W 1863 roku, na wieść o wybuchu Powstania Styczniowego, przeprawił się do Królestwa Polskiego. Dowodząc jednym z batalionów, wraz w oddziałami Leona Czechowskiego (który w Tarnobrzegu ogłaszał Manifest Langiewicza i Rządu Narodowego) przedzierał się na Lubelszczyznę. Ale po przejściu kordonu granicznego, w bitwie pod wsią Potok 20 marca 1863 roku został podczas wydawania rozkazów z konia ciężko ranny, dostał się do niewoli i wkrótce zmarł.

Dziadek Jana Englerta pochodził z tych samych okolic Lubelszczyzny, co Władysław Englert. Po opuszczeniu Lubelszczyzny przeniósł się na Śląsk, gdzie urodził mu się syn – ojciec Jana Englerta. Przed II wojną światową Englertowie mieszkali w Sosnowcu, położonym na Wyżynie Śląskiej w widłach rzek Czarna Przemsza i Brynica, w jednym z siedmiu miast Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego (Zagłębia Dąbrowskiego).

Ojciec Jana był tam właścicielem fabryki drutu (jeszcze po II wojnie światowej przez jakiś czas przewodniczył Izbie Handlowej – do jej likwidacji przez władze PRL). Matką była Barbara z Satkowskich (Sadkowskich, zmarła 15 listopada 2002 roku, pochowana w Warszawie na Cmentarzu Powązkowskim). Rodzice dość szybko rozstali się. Ojciec wkrótce zmarł, mając 57 lat. Na cmentarzu podczas pogrzebu Jan Englert dowiedział się nie znanych sobie faktów z jego życia, m.in. o tym, że podczas II wojny światowej z narażeniem życia pośredniczył w kupowaniu broni dla żołnierzy Armii Krajowej od Niemców. Matka nie wyszła po raz drugi za mąż i sama wychowywała Jana i Macieja (dwie siostry bliźniaczki nie przeżyły Powstania Warszawskiego) w bardzo trudnych warunkach, równocześnie zarabiając na życie pracą w biurze projektowym i kończąc naukę przerwaną przez lata wojny.

Rodzinę Englertów, zamieszkałą w Warszawie na Powiślu i na Starym Mieście, łączyły silne więzy – zawsze trzymała się razem. Jan Englert w wielu wywiadach wspomina małomówną Babkę, zaangażowaną podczas wojny w konspiracji, i Dziadka, który po kolacji czytał przy stole na głos utwory Adama Mickiewicza i Henryka Sienkiewicza – Pana Tadeusza, Trylogię, Quo vadis. Tym lekturom Jan Englert pozostał wierny jako aktor i reżyser przez wiele lat – w kilku recytacyjnych wykonaniach Pana Tadeusza. Quo vadis Anno Domini 2019 można było słuchać codziennie w Polskim Radiu!

Englertowie do dziś tworzą niemal klan. Także teatralny. Młodszy brat, Maciej, z wykształcenia aktor i reżyser po studiach w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, został upatrzony przez Erwina Axera na następcę na stanowisku dyrektora Teatru Współczesnego w Warszawie i kieruje tym teatrem z powodzeniem od 1981 roku. Jego żona – to urocza i świetna aktorka Marta Lipińska. Ich dwoje dzieci też pozostało w kręgu sztuki widowiskowej – starsza Anna jest kostiumologiem, a syn Michał wziętym operatorem filmowym, ożenionym z Mają Ostaszewską – aktorką.

Tylko dzieci Jana Englerta odżegnały się, jak na razie, od teatru – od losu trudnego i zupełnie nieprzewidywalnego. Syn Tomasz (ur. 1970), choć zagrał w filmie Wielka wsypa, skończył Wydział Zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim i m.in. wdał się jako prezes w działania jednej z największych firm reklamowych (Stroer Polska). Córki (bliźniaczki) studiowały także kierunki dalekie od teatru – jedna (Katarzyna) iberystykę, a druga (Małgorzata) psychologię i socjologię. Z ich powodu Pani Barbara Sołtysik, pierwsza małżonka Jana Englerta, znana i bardzo dobra aktorka Teatru Współczesnego w Warszawie, musiała u szczytu sławy ograniczyć występy na scenie.

Małgorzata L. Szwajkowska, przeprowadzająca w 1975 roku wywiad z Janem Englertem dla „Zarzewia” (1975 nr 51 z dnia 21 grudnia), zapisała: „Jan Englert wyznacza mi spotkanie w Łazienkach o godzinie dziewiątej piętnaście, ponieważ w tym czasie odprowadza syna do przedszkola. Właśnie w pobliżu Łazienek.

– Widzę, że jest Pan również zapracowanym tatusiem?

– Proszę Pani, mam wzorcową rodzinę dwa plus trzy. Ale jeśli o to chodzi, to na pewno ciekawszy wywiad byłby z moją żoną.

– Zapracowana żona, czy matka to nic oryginalnego. Takich w Polsce tysiące. Ale matka (znana aktorka Barbara Sołtysik – przyp. B.F.), która w zasadzie zrezygnowała dla dzieci z kariery scenicznej, to nie jest taka codzienność. Zniknięcie ze sceny, z niezłej już pozycji aktorskiej, nie jest decyzją najłatwiejszą…

– Na pewno, ale nie mieliśmy innego wyjścia. Odpowiadając na pytanie: w miarę możliwości staramy się dzielić nasze obowiązki. A ja dzięki dzieciom nauczyłem się jednej rzeczy – załatwiania różnych spraw!”

Pewne nadzieje kontynuacji w zawodzie teatralnym stwarzała Helenka, córka Jana Englerta i Jego drugiej żony, aktorki, Pani Beaty Ścibakówny. Już jako dziesięciolatka domagała się od rodziców nauki tańca i muzyki.

Jan Englert urodził się 11 maja 1943 roku w Warszawie. Miał rok, gdy wybuchło Powstanie Warszawskie. Po wojnie wychowywał się na Starym Mieście. Mieszkał z matką i bratem u zbiegu Freta i Długiej. Bywał na Powiślu, gdzie na Solcu miał stryjecznych braci. Z domu i z podwórka wyniósł pamięć Powstania Warszawskiego i szacunek dla Warszawy jako miasta nieujarzmionego. Jako małe dziecko mógł co roku oglądać wielkie cmentarzysko, gdy w dniach Święta Zmarłych ciemne i źle oświetlone ulice warszawskiego Starego Miasta i Powiśla jarzyły się blaskiem świec zapalanych przez harcerzy na grobach poległych i zamordowanych Powstańców oraz mieszkańców tych dzielnic rozstrzelanych lub żywcem pogrzebanych pod gruzami. Słyszał zapewne o detonacjach, które wstrząsnęły mieszkańcami Starówki i Powiśla, gdy grono jego rówieśników, bawiąc się pociskiem spowodowało wybuch i doznało okaleczeń na całe życie. Pewnego ranka dowiedział się zapewne, że w nocy niedaleko jego mieszkania runęły pod naporem wichury częściowo zrujnowane domy u stóp Skarpy na Rybakach i Powiślu, pochłaniając już po wojnie nowe wojenne ofiary.

Od 1950 roku chodził do szkoły powszechnej na Zakroczymską – ulicami pamiętającymi powstańcze walki, wciąż jeszcze wąskimi ścieżkami wśród gruzów Starego Miasta. Obok tych miejsc tragedii jeździł zapewne na sankach (popularna wówczas jazda – na „śledzia”) na Dynasach czy na rozległych wówczas placach nad Wisłą. Albo w okolicach Ogrodu Krasińskich i Hipotecznej (zanim zbudowano Trasę W-Z) kopał piłkę i oglądał piłkarskie mecze. Tylko tak mogła mu powstać myśl o karierze sprawozdawcy sportowego.

Filmowa przygoda trzynastolatka odkrytego przez ekipę filmową Janusza Morgensterna, gdy na podwórku kopał piłkę, zdecydowała o porzuceniu dotychczasowych marzeń i wyborze przyszłego zawodu.

Może zresztą mijał na ulicach mieszkającego niedaleko a znanego powszechnie na Starym Mieście i Powiślu Stanisława Kazuro, kompozytora i profesora Konserwatorium Muzycznego oraz rektora Państwowej Szkoły Muzycznej. Może widywał, też powszechnie w tych dzielnicach znaną, Janinę Kazimierczakową, dawną uczennicę Jędrzeja Cierniaka, urzeczoną teatrem. Uczyła śpiewu i rytmiki w szkołach na Starym Mieście i Powiślu. Na Drewnianej prowadziła wyjątkowy chór szkolny (mógł do niego należeć każdy chętny, czy miał czy nie miał głosu i słuchu) i amatorski zespół teatralny, który co roku zapraszał mieszkańców Starego Miasta, Powiśla i Śródmieścia na przedstawienia oraz odwiedzał z przedstawieniami rannych żołnierzy w warszawskich szpitalach, co unieruchomieni na łóżkach, cali w bandażach – oklaskami, ale i łzami, dziękowali za chwile rozrywki.

Na pewno śmigał ulicą Długą do Szkoły na Zakroczymskiej lub przez Plac i Ogród Krasińskich na zajęcia do Domu Kultury na Muranowie, gdzie w całej dzielnicy zachowała się pamięć o jego roli Gustawa w Ślubach panieńskich Aleksandra Fredry. Podziwiana wówczas w Szkole Podstawowej i Liceum im. Romualda Traugutta na Smoczej, a dziś jeszcze wspominana przez Włodzimierza Fełenczaka, aktora-lalkarza, reżysera, wykształconego w czeskiej Pradze, także dyrektora nie jednego teatru i profesora Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.

2. Z PODWÓRKA DO KANAŁU, CZYLI ROLI W FILMIE ANDRZEJA WAJDY (23 KWIETNIA 1957)

Jan Englert, wybitny i popularny dziś aktor teatralny, debiutował nie w teatrze, a w filmie. Miał trzynaście lat, gdy zagrał epizodyczną rolę łącznika Zefirka w filmie Andrzeja Wajdy Kanał (premiera 23 kwietnia 1957).

W związku ze swoim debiutem filmowym Jan Englert zawsze podkreślał znaczenie przypadku. „Ja się nie decydowałem na aktorstwo. To życie za mnie wybrało. A wtedy pojawienie się w filmie było jak dziś zagranie głównej roli w M. jak…” (Justyna Kumanowska, Rozmowa przy kawie: Jan Englert, „Claudia” 2008 nr 10). I dodawał: „ Jak to się stało, że wystąpiłem w Kanale? Przez przypadek. Morgenstern miał najbliżej do szkoły, do której ja chodziłem. Mieszkał na Starym Mieście, ja uczyłem się na Zakroczymskiej. Musiał znaleźć kogoś odpowiedniego do roli chłopca. Wszedł do mojej klasy, pokazał mnie palcem, zrobił parę zdjęć, a Wajda to zaakceptował. Prawdopodobnie nie byłem zbyt dobry w swojej roli, skoro Wajda nie obsadził mnie od tamtej pory ani razu. No, potem jeszcze przez przypadek spotkałem się z nim, kiedy nagonili mu naszą piątkę do Miłości dwudziestolatków. Nie przyszłoby mi do głowy, aby zostać aktorem, gdyby nie przygoda z Kanałem. Najwięcej na planie miałem do czynienia z Kutzem, który traktował mnie jak mężczyznę, co dla trzynastoletniego chłopca ma ogromne znaczenie” (Łukasz Figielski, Bartosz Michalak, Prywatna historia kina polskiego, Gdańsk 2005, s. 83).

Przypadkowość losu przypominała także Matka aktora Pani Barbara Englert. W jednym z wywiadów powiedziała: „Gdyby tego dnia, kiedy reżyser Janusz Morgenstern szukał dzieci do roli małych łączników, Jaś nie grał w piłkę na boisku, nie wyłowiono by go i nie zarażono filmem” (O nich się mówi, „Życie na gorąco”, 2008 nr 24).

Kanał był 46. filmem długometrażowym wyprodukowanym w Polsce po II wojnie światowej – po Jasnych łanach Eugeniusza Cękalskiego z Janem Kurnakowiczem i Hanką Bielicką (premiera 25 grudnia 1947) i Zakazanych piosenkach Leonarda Buczkowskiego z niezapomnianą Danutą Szaflarską (2 listopada 1948), po Ostatnim etapie Wandy Jakubowskiej z Aleksandrą Śląską w roli Oberaufseherin (28 marca 1948), po Skarbie Leonarda Buczkowskiego (15 lutego 1949) i Ulicy granicznej Aleksandra Forda (23 czerwca 1949), Za wami pójdą inni Antoniego Bohdziewicza (12 maja 1949), po Robinsonie Warszawskim czyli Mieście nieujarzmionym Jerzego Zarzyckiego (7 lipca 1950) i Warszawskiej premierze Jana Rybkowskiego (4 marca 1951), Młodości Chopina Aleksandra Forda (10 maja 1952), Pamiątce z Celulozy Jerzego Kawalerowicza (27 kwietnia IV 1954) i Człowieku na torze Edwarda Munka (17 stycznia 1957)…

Jan Englert wziął udział w filmie wstrząsającym, szeroko i namiętnie dyskutowanym, uznanym przez byłych Powstańców, atakowanym przez prasę, bronionym przez publiczność, oglądanym zbiorowo przez całe klasy, szkoły, zakłady pracy, wycieczki.

Scenariusz napisał Jerzy Stefan Stawiński, żołnierz Kampanii Wrześniowej, członek Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego jako dowódca kompanii łączności w zgrupowaniu „Baszta” na Mokotowie. Przerobił on na scenariusz filmowy własne opowiadanie wydane wcześniej w zbiorze Godzina „W”, Węgrzy, Kanał (Warszawa 1956 i 1957 – PIW; 1966 i 1984 – Czytelnik). W opowiadaniu Kanał opisał tragiczną historię oddziału żołnierzy Armii Krajowej, którzy – po utracie pozycji na Mokotowie – usiłowali przedostać się kanałami do Śródmieścia Warszawy, gdzie wciąż jeszcze trwały walki z Niemcami. Wszyscy zginęli. Dowódca „Zadra”, gdy zawrócił do kanału, by odszukać swych żołnierzy, kiedy zorientował się, że został oszukany przez tchórzliwego „Kulę”, wydostał się z kanału bez swego oddziału. „Mądry” załamał się, wyszedł przez właz wprost w ręce Niemców i został rozstrzelany. „Smukły” zginął przy rozbrajaniu granatów. Halinka popełniła samobójstwo. Dwójce powstańców na moment zaświtała nadzieja ocalenia. Ciężko rannego, niemal nieprzytomnego „Koraba” łączniczka „Stokrotka” zawlokła w stronę wylotu kanału do Wisły. Dotarli tam resztkami sił, ale drogę zagrodziła im żelazna krata.

Po wielu latach Jan Englert podkreślił znaczenie udziału w tym filmie: „Ta rola przewartościowała moje spojrzenie na życie” (Justyna Kumanowska, Rozmowa przy kawie: Jan Englert, „Claudia” 2008 nr 10, s. 44-46). I zdecydowała o wyborze zawodu oraz przebiegu drogi życiowej. Na planie filmowym Jan Englert zetknął się z aktorami różnych pokoleń. „Koraba” grał Tadeusz Janczar (debiutant z 1947 roku, po ukończeniu Szkoły Dramatycznej Janusza Strachockiego, zorganizowanej na Pradze w roku 1944 – tuż po wyzwoleniu Warszawy Prawobrzeżnej). „Stokrotką” była Teresa Iżewska, studentka Wydziału Aktorskiego w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie, którą ukończy dopiero po premierze filmu (w roku akademickim 1956/1957). Obok nich występowali absolwenci warszawskiej PWST z roku 1954: Władysław Sheybal (kompozytor) i Zdzisław Leśniak. Grali też adepci, jak Emil Karewicz w roli „Mądrego” (debiutował w 1948, uprawnienia aktorskie otrzymał w 1950) i Stanisław Mikulski jako „Smukły” (debiutował 1952, uprawnienia aktorskie zdobył w 1953) oraz aktorzy doświadczeni. Występowała Zofia Lindorfówna, aktorka znana już przed II wojną światową z wielu ról teatralnych i filmowych, absolwentka Kursów Wokalno-Dramatycznych Jadwigi Hryniewickiej (debiutowała w roku 1922) czy Tadeusz Gwiazdowski („Kula”) praktykujący w teatrze Władysława Stomy. „Zadrą” był Wieńczysław Gliński, który uczył się aktorstwa w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej w Warszawie, działającym konspiracyjnie podczas okupacji niemieckiej i debiutował już w roku 1945. Grał Maciej Maciejewski wykształcony w konspiracyjnym Studiu Iwo Galla prowadzonym na Tamce na Powiślu w Warszawie w latach 1941-1944 oraz Studiu Iwo Galla w Krakowie po II wojnie. A także inni: Teresa Berezowska („Halinka”) czy Adam Pawlikowski.

„Stokrotkę” wspominał Jan Englert w wywiadach jako jeden z pierwszych, a może w ogóle pierwszy obiekt platonicznych uczuć i westchnień trzynastolatka rzuconego w wir filmowych zajęć ludzi dorosłych, dyrygowanych przez reżysera Andrzeja Wajdę i jego asystenta Kazimierza Kutza – kolegów ze studiów w „filmówce” (od 1949). A przypominając zajęcia na planie – pierwszą okazję do obserwowania pracy aktorów, możliwość zaznajomienia się ze sceną i kamerą, często podkreślał: „Odpowiedzialnością za moją decyzję zostania aktorem obarczam trzech ludzi: Janusza Morgensterna, który wyszperał mnie jeszcze w szkole podstawowej; Kazimiera Kutza, który w czasie zdjęć do „Kanału” traktował mnie na planie jak kolegę; i Tadeusza Janczara, który oczarował mnie jako aktor i jako człowiek” (Lucjan Kydryński przedstawia – Jan Englert, „Magazyn Filmowy” 1971 nr 3 z 17 stycznia).

3. NA MIODOWEJ W WARSZAWIE – STUDIA NA WYDZIALE AKTORSKIM W PAŃSTWOWEJ WYŻSZEJ SZKOLE TEATRALNEJ IM. ALEKSANDRA ZELWEROWICZA (1960/1961 – 1963/1964)

W 1960 roku Jan Englert zdał na Wydział Aktorski w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Podobno podczas oczekiwania na wejście przed Komisję Egzaminacyjną, uniesiony pychą, podszedł do zdającego wraz nim Damiana Damięckiego i powiedział: „My jesteśmy pewniaki, a reszta niech się martwi”.

Trafił na dobre czasy warszawskiej PWST. Rektorem był Jan Kreczmar (1956/1967-1966/1967), prorektorami Szczepan Baczyński (1950/1951-1969/1970), Jan Świderski (1957/1958-1962/1963), Władysław Krasnowiecki (1963/1964-1966/1967). Opiekę dziekańską Wydziału Aktorskiego sprawowali liczeni do najlepszych pedagogów – Maria Wiercińska przez pierwszy rok studiów (1956/1957-1960/1961) i Rena Tomaszewska przez lata dalsze (1961/1962-1965/1966).

Studiował na tym samym roku, co Jolanta Wołłejko, Damian Damięcki, Marian Opania, Andrzej Zaorski. I Barbara Sołtysik, córka lekarza z Wadowic, poślubiona po kryjomu przed rodziną i kolegami już na II roku studiów, później matka trójki jego dzieci, choć z czasem zastąpiona przez inne wybranki – aktorki: Dorotę Pomykałę z Krakowa i obecną małżonkę Beatę Ścibakównę. Przez rok kolegował z Janem Kociniakiem, Bohdanem Łazuką, Zdzisławem Wardejnem, którzy byli na czwartym roku i właśnie kończyli Szkołę. Dłużej stykał się z Igą Cembrzyńską, Martą Lipińską, Emilią Krakowską, Ewą Wiśniewską, Maciejem Bordowiczem, Tadeuszem Borowskim, Januszem Bukowskim, Wojciechem Duriaszem, Włodzimierzem Press, studentami drugiego i trzeciego roku.

Zetknął się także ze studentami Wydziału Reżyserii, którzy właśnie kończyli naukę (niektórzy byli później reżyserami sztuk z jego rolami), jak Jan Bratkowski i Kazimierz Braun (1961/1962), potem Krystyna Meissner, Lech Komarnicki i Andrzej Szafiański (1962/1963) oraz Stanisław Wieszczycki (1963/1964), a równocześnie studiowali na różnych latach Wydziału Reżyserii znani potem reżyserzy, jak m.in. Jerzy Markuszewski, Piotr Paradowski, Zdzisław Dąbrowski, Olga Lipińska, Roman Kłosowski, Andrzej Ziębiński, Jan Błeszyński, Izabella Cywińska, Jerzy Grzegorzewski, Jan Skotnicki, Mirosław Wawrzyniak, Jerzy Wróblewski, Maciej Bordowicz, Bohdan Hussakowski.

Uczył się rozmaitych przedmiotów. „Grę aktorską” czyli „Elementarne zadania aktorskie”, „Opracowanie scen dialogowych”, „Pracę nad rolą” prowadzili wówczas Janusz Warnecki, Rena Tomaszewska, Maria Wiercińska, Kazimierz Rudzki, Halina Mikołajska, Ryszarda Hanin, Roman Zawistowski (sam będzie prowadzić ten przedmiot w latach 1980/1981-1989/1990). W „Mówieniu wierszem” ćwiczyli studentów Ryszarda Hanin i Janusz Warnecki, w „Mówieniu prozą” – Szczepan Baczyński. „Recytacje zbiorowe” prowadziła Rena Tomaszewska. „Dykcji” i „Wymowy czyli Techniki i wyrazistości mowy” nauczał Franciszek Popiół, „Impostacją głosu” zajmowała się – Maria Mokrzycka i Aleksander Michałowski. „Umuzykalnieniem” kierowała Krystyna Danecka-Szopowa. „Pieśń i piosenkę” prowadził Ludwik Sempoliński. Tajniki szermierki odkrywał Sławomir Lindner. „Ćwiczenia ruchowo-taneczne” ćwiczyła Jadwiga Mierzejewska, „Taniec” – Teresa Dobrowolska-Paderewska, „Rytmikę” – Maria Wieman. „Charakteryzacja” to była domena Janiny Macherskiej.

Przedmioty teoretyczne wykładał Tadeusz Sivert („Historia literatury polskiej” i „Historia literatury powszechnej”), Ryszard Górski i Edward Csatò („Historia teatru i dramatu polskiego i powszechnego”), Adam Niemczyc („Historia sztuki”), Stefan Morawski („Główne zagadnienia i kierunki filozofii”).

Nauczycieli rzemiosła, zarazem pedagogów i artystów, albo więc miał najświetniejszych w każdej aktorskiej dziedzinie, albo wiedział o ich obecności w Szkole. A byli to niemal sami mistrzowie. Przygotowywał role w pokazach i w przedstawieniach dyplomowych pod kierunkiem Ludwika Sempolińskiego (program estradowy studentów IV roku studiów Od kankana do twista, 7 października 1963), Stanisławy Perzanowskiej (Archanioł Michał, Wit, Żydek, Rabin w Pastorałce – widowisku ludowym w układzie Leona Schillera, 14 grudnia 1963), Marii Wiercińskiej (Kamerdyner Prezydenta w Intrydze i miłości Fryderyka Schillera, 15 lutego 1964), Romana Zawistowskiego (Olivier Laprade w komedii Szczęśliwe dni Claude’a Andrè Pugeta, 23 marca 1964), Mariana Wyrzykowskiego (Michał – Pierwszy dzień wolności Leona Kruczkowskiego, 23 maja 1964).

I zwyczajem kultywowanym od czasów Aleksandra Zelwerowicza mógł sprawdzić się w rozmaitym repertuarze – wielkim światowym (Intryga i miłość Fryderyka Schillera) i współczesnym (Szczęśliwe dni Claude’a Andrè Pugeta), w polskim repertuarze dawnym (Pastorałka) i najnowszym (Pierwszy dzień wolności Leona Kruczkowskiego). W dodatku w repertuarze poważnym i lekkim czy zabawowym, w komedii i tragedii, pozwalającym na poznanie polskiej kultury i klasyki światowej, podsuwającym ważkie tematy do przemyślenia, a także stawiającym przed młodym aktorem rozmaite aktorskie wyzwania: tragedia, kabaret, estrada, role duże i role epizodyczne).

W czasie ostatniego roku akademickiego wystąpił bowiem pod kierunkiem swoich mistrzów w siedmiu rolach z pięciu szkolnych przedstawień. Najpierw występował w składanym programie estradowym reżyserowanym przez Ludwika Sempolińskiego Od kankana do twista. Potem grał postacie Archanioła Michała, Wita, Żydka i Rabina w Pastorałce. A w ostatnim półroczu nauki opracował role Kamerdynera Prezydenta w Intrydze i miłości, Oliviera Laprade w komedii Szczęśliwe dni i Michała w Pierwszym dniu wolności. Miał już możliwość zagrać swoje pierwsze role po kilka razy. Bowiem od roku akademickiego 1960/1961 wprowadzono w PWST zasadę powtarzania przedstawień dyplomowych, a nawet ich wielokrotnego grania, aby oswoić bliskich już absolwentów z normalnym tokiem ich przyszłej pracy.

Studia na Wydziale Aktorskim ukończył w roku akademickim 1963/1964. Miał szczęście. Przygotowywał się do studiowania, studiował i wchodził do teatru na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, zatem w jednym z najżywszych i najciekawszych okresów rozwoju polskiego teatru po II wojnie światowej, gdy od przełomu w 1956 roku w teatrze polskim zmieniło się wiele – niemal wszystko. Odstąpiono od normatywnej estetyki realizmu socjalistycznego proklamowanego w Oborach (1949). Zaprzestano grania sztuk nazywanych produkcyjnymi (pogardliwie „produkcyjniakami”), jak Brygada szlifierza Karhana Vaška Kani (1949) czy Kret Jerzego Lutowskiego (1953) i sztuk „rewolucyjnych” radzieckich, jak Człowiek z karabinem Nikołaja Pogodina (1952) czy Pociąg pancerny Wsiewołoda Iwanowa (1952).

Po inscenizacji Dziadów Adama Mickiewicza w reżyserii Aleksandra Bardiniego w Teatrze Polskim w Warszawie (1955) zmienił się i znacznie rozszerzył repertuar. Wróciły na scenę polską dramaty Stanisława Wyspiańskiego (Wesele, 1955, Noc listopadowa, 1956, Wyzwolenie, 1957). Odbyły się liczne premiery polskich romantyków od Irydiona (1958) i NieBoskiej Komedii (1959) Zygmunta Krasińskiego po Za kulisami Cypriana Kamila Norwida (1959) oraz Juliusza Słowackiego spoza akceptowanego wcześniej kanonu (Balladyna, Lilla Weneda, Maria Stuart, Mazepa), a więc także Sen srebrny Salomei (1959), Samuel Zborowski (1962) czy Ksiądz Marek (1963).

Weszła na sceny polskie dramaturgia zachodnioeuropejska od Czekając na Godota Samuela Becketta w Teatrze Współczesnym w Warszawie (1957) i Krzeseł Eugène Ionesco w Teatrze Dramatycznym w Warszawie (1957), Wizyty starszej pani Friedricha Dürrenmatta (1958) i Diabła i Pana Boga Jean Paul Sartre’a (1960) do Jean Anouilha (Becket czyli Honor Boga, 1961) i Eugène O’Neilla („Żałoba przystoi Elektrze”, 1962). Od maja 1956 roku co miesiąc nowe sztuki z czterech stron świata zaczął przynosić miesięcznik „Dialog”.

Rewelacją były inscenizacje dramatów Witolda Gombrowicza (prapremiera Iwony księżniczki Burgunda, 1957) i Stanisława Ignacego Witkiewicza (W małym dworku oraz Wariat i zakonnica, 1959).

Debiutowali w teatrze współcześni polscy dramatopisarze Sławomir Mrożek (Policjanci, 1958), Tadeusz Różewicz (Kartoteka, 1960), Ireneusz Iredyński (Zejście do piekieł, 1962).

Triumfy święciły teatry odkrywczego repertuaru, sztuki aktorskiej i inscenizacji – Teatr Nowy z Łodzi Kazimierza Dejmka, Teatr Ludowy w Nowej Hucie Krystyny Skuszanki i Jerzego Krasowskiego, warszawskie teatry Ateneum, Dramatyczny, Współczesny.

Doszły do głosu nowe poetyki teatralne. Zaciekawienie budził teatr autorski plastyków, poetycki, rapsodyczny. Interesowano się autonomicznym teatrem Tadeusza Kantora (Mątwa Stanisława Ignacego Witkiewicza, 1956) i poszukiwaniami Jerzego Grotowskiego w Teatrze 13 Rzędów w Opolu (od 1957), teatrem politycznym Bertolta Brechta. I eksperymentami inscenizatorów. Powodzeniem cieszyły się inne, niż dramatyczny, rodzaje teatru, jak warszawski teatr Mirona Białoszewskiego (od 1955) czy wrocławska Pantomima Henryka Tomaszewskiego (od 1956), kabarety, teatry studenckie…

Rozwinęła się bujnie wymiana teatralna – polskie teatry wyjeżdżały do Wiednia, Wenecji, Paryża (1957) i Londynu (1957). Występowały w Warszawie teatry zachodnioeuropejskie: po Comèdie Française (1957), The Shakespeare Memorial Theatre Company (1957), Piccolò Teatro della città di Milano (1958), Madeleine Renaud i Jean Louis Barrault (1958) – Vieux Colombier (1960), The Old Vic Company (1961), Theatre National Populaire (1961), Berliner Ensemble (1962), Royal Shakespeare Company (1964), Teatro Stabile z Genui (1964), Jugoslovensco Dramsko Pozoriste z Belgradu (1964)…

Na scenie można było obejrzeć kwiat polskiego aktorstwa i dzieła wielkich inscenizatorów trzech pokoleń – twórców czynnych już przed II wojną światową, artystów rozpoczynających pracę tuż po wojnie i dzieła debiutantów wykształconych w polskich szkołach po 1945 roku – słowem od Erwina Axera po Kazimierza Dejmka, Zygmunta Hübnera, Konrada Swinarskiego.

Z przeglądania polskich kronik teatralnych tych lat, wśród nich warszawskich, odnosi się wrażenie, że młody człowiek zainteresowany teatrem, nie ruszając się z miejsca swego zamieszkania i studiów, miał możliwość zobaczenia tego, co najlepsze wówczas w polskim i europejskim teatrze. Gdy się czyta wypowiedzi Jana Englerta o kulturze, teatrze, dramaturgii, aktorstwie, reżyserii, tradycji i nowoczesności, znać w nich solidny fundament zdobyty w latach szkolnych, w czasie pierwszych teatralnych doświadczeń, kontaktów z ludźmi sceny, edukacji pod kierunkiem mistrzów.

Bożena Frankowska

Leave a Reply