100 × 100. ARTYŚCI I WYDARZENIA: 100 RAZY TEATR POLSKI NA STULECIE POLSKI ODRODZONEJ I NIEPODLEGŁEJ (94)

22 września 2007

WIELKIE WYDARZENIE”, „WYDARZENIE NIE TYLKO TEATRALNE” – PISANO O „WESELU” W INSCENIZACJI ANNY AUGUSTYNOWICZ W TEATRZE WSPÓŁCZESNYM NA WAŁACH CHROBREGO W SZCZECINIE

O „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego w inscenizacji Anny Augustynowicz ukazało się 29 recenzji. W prasie całej Polski. Od miejscowej gazety „Kuriera Szczecińskiego” (2007 nr 185 i 231) i „Gazety Wyborczej – Szczecin” (2007 nr 223) po pisma ogólnopolskie, jak „Polityka”, „Przekrój”, „Rzeczpospolita”, regionalne („Odra”) czy specjalistyczne („Dialog”, „Didaskalia”, „Teatr”) oraz w internecie.

Zenon Butkiewicz, dyrektor naczelny Teatru Współczesnego, wielce zasłużony dla scen szczecińskich (zresztą nie tylko szczecińskich – jako późniejszy dyrektor Departamentu Teatru w Ministerstwie Kultury) opracował na temat tej inscenizacji specjalne wydawnictwo z ilustracjami pt. „A to czytaj, kto ciekawy”: Kronika „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Anny Augustynowicz” (Szczecin 2008). Prócz różnych tekstów zapowiadających premierę oraz recenzji zamieścił informacje i relacje krytyków o przedstawieniach „Wesela” na festiwalach (28. Warszawskie Spotkania Teatralne na scenie Teatru Dramatycznego, 10 IV 2007; XXXIII Opolskie Konfrontacje Teatralne „Klasyka Polska”, 14 IV 2007; Festiwal Wyspiańskiego w Krakowie, 24 XI 2007), o przedstawieniach gościnnych w innych miastach, o tournée po Polsce (Poznań, Zabrze, Wrocław, Warszawa, Bydgoszcz) oraz nagrodach.

Joanna Krakowska w „Dialogu” zajęła się czterema inscenizacjami „Wesela” zrealizowanymi po roku 1989 w określonej sytuacji społeczno-politycznej Polski, a wśród nich inscenizacją szczecińską Anny Augustynowicz. Oto fragmenty jej artykułu:

Wesele” w Teatrze Współczesnym w Szczecinie zrealizowane jest niemal bez skrótów, z jedną w zasadzie – znaczącą i poważną – ingerencją w tekst dramatu. Pozbawione jakiejkolwiek rodzajowości, w półmroku na niemal pustej scenie grane przez aktorów ubranych na czarno. Wypełnione rytmem, nadawanym przez muzykę, ale wybijanych na scenicznych deskach bosymi i obutymi stopami weselników – żałobników. Zdominowane tańcem, który przywodzi na myśl nie pląsy weselne, lecz Totentanz.

To „Wesele” pomyślane zostało jako rozmowa czy raczej wiele rozmów bohaterów dramatu z widownią. Bohaterów – powiedzmy to z mocą – wyrazistych, silnie zindywidualizowanych, niezwykle sugestywnych, którzy raz po raz odrywają się od korowodu postaci tańczących pojedynczo, choć w tłumie, i na proscenium wypowiadają swoje kwestie. A wypowiadając je, stają niemal zawsze przodem do widowni, prawie nie wchodzą w interakcje z partnerami, po czym ponownie włączają się w mroczny krąg tańczących.

Anna Augustynowicz zrealizowała „Wesele” elegijnie, malując żałobny konterfekt społeczeństwa w obliczu spraw narodowych i osobistych, silnie osadzony w szeroko rozumianej egzystencjalnej perspektywie. Położyła przy tym większy nacisk na tragiczny wymiar ludzkiej kondycji i cierpienie metafizyczne niż na budowanie ludzkich nadziei, oparte na cnotach teologicznych i etycznych wyzwaniach. Nie tylko dla Dziennikarza „każdy dzień, piekielny trud”, tutaj wszyscy włączeni są w upiorny korowód trudu, przemijania i śmierci. Dla Anny Augustynowicz, która w takim porządku świata widzi przede wszystkim źródło cierpień, a nie biblijny lad, transcendentalny wymiar „Wesela” jest umocowany w piekle raczej niż „pod słońcem”.

Przedstawienie rozpoczyna i kończy Chochoł, przyzywając z zaświatów weselników-żałobników i odsyłając ich w finale tam, skąd przyszli. Reżyserka decyduje się na pozornie nielogiczne przesunięcie znaczeń: postaci na scenie od początku pierwszego aktu mają status „osób dramatu”, czyli zjaw. Nie trzeba pytać, siedząc na widowni, komu się ukazują, w czyjej podświadomości się zalęgły, w czyich duszach grają i kto je widzi w snach? Publiczność od pierwszej chwili jest tu podmiotem scenicznych działań, to ją kompromitują dialogi scenicznych postaci, wulgarne odzywki, kabotyńskie przemowy. Poeta, Dziennikarz, Maryna, Pan Młody – to nasze projekcje; imaginacje i kompromitacje.

Ale skoro postacie te mają status zjaw, czym zatem są właściwe „osoby dramatu”? Wszystkie zostały ujęte w czytelny cudzysłów za sprawą białych pierzastych skrzydeł, które noszą na plecach. Są zatem czystą ironią, rewersem dusz skłonnych do uniesień, egzaltacji i póz. Szydzą lub każą z nich szydzić: jak Widmo – zaprzeczenie romantycznego kochanka z melodramatycznych sentymentów, jak Czarny Rycerz – kobieta z patetycznych bogo-polskich wzniosłości, jak Stańczyk – anarchista z inteligenckiej pychy. Osoby dramatu w szczecińskim „Weselu” są więc (…) dekonstruktorami iluzji, lustratorami duchowych miazmatów. Kulminacją tej serii szyderstw jest scena z Wernyhorą – bajarzem czy raczej bajarką z tej racji, że zagrała tę rolę Irena Jun. Wernyhora nawet nie usiłuje niczego prorokować, opowiada Gospodarzowi jakąś znaną mu może z dzieciństwa baśń, nie tyle podrywa do czynu, ile raczej koi skołatane nerwy. Nic dziwnego, że Gospodarz nic z tego spotkania nie zapamięta, bo i po co? Na jakiekolwiek działania nie ma przecież ochoty, ani pomysłu.

To Gospodarzowi przyjdzie jednak zakończyć pierwszą część przedstawienia i podsumować serię demaskatorskich scen, które na nikim, nie wyłączając jego samego, nie zostawiły suchej nitki. Zwróci się bez ogródek do publiczności, uaktualniając nieco Wyspiańskiego:

„Wy a wy, co wy jesteście (…)

Nastrój? macie ot N a s T r o je:

w pysk wam mówię litość moję.”

Anna Augustynowicz pilnuje, by scenicznym nastrojem nie uwznioślić patriotycznych frazesów, by nie wygłaszać ze sceny cytatów, tylko nimi pytać. Kiedy w akcie drugim Rycerz woła „Grunwald, miecze, król Jagiełło!”, pojawia się, somnambulicznie wędrując po scenie, Panna Młoda w czapce krakusce na głowie. Przebudzona gwałtownie jakimś sennym koszmarem, zrywa z piekielnym krzykiem czapkę krakuskę z głowy i rzuca na ziemię. Ta scena powtórzy się w trzecim akcie, chwilę przed tym, nim Panna Młoda opowie Poecie swój sen o biesach i o Polsce. Jej pytanie „A kaz tyz ta Polska?” nie wydaje się wcale od rzeczy. Poeta i Pan Młody nie mają raczej takich koszmarów, zaklęli sobie Polskę w poetyckie pustosłowie, w rytmy częstochowskie, w grafomańskie frazy, które klepią na zawołanie. Gospodarzowi najpewniej nic się śni, zwłaszcza że we śnie wszystko zapomina, żeby uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie przypadkiem zapyta go Czepiec z wyrzutem, czy pamięta chociaż, jak szeptał w noc „jako w nas jest wielga moc” (s. 19-22).

Po tym opisie kolejnych trzech aktów, postaci, sytuacji, znaczeń wypowiedzi poszczególnych bohaterów, Joanna Krakowska ocenia inscenizację od strony jej politycznych i społecznych znaczeń – jej pamfletowy charakter wymierzony w inteligencki brak pomysłu na budowanie i urządzenie Polski. A na zakończenie wskazuje, że uwikłanie „Wesela” w politykę zależy także od aktualnej sytuacji poza teatrem – po prostu krajowych zdarzeń i takich czy innych rządów:

Polityczna i historyczna konfrontacja chłopów z panami z miasta jest kluczową sceną przedstawienia. To tutaj, po słowach Czepca wzywających do broni, włożyła reżyserka przeniesiony z pierwszego aktu złowrogi dialog Gospodarza z Panem Młodym: „To, co było, może przyjś” i „Myśmy wszystko zapomnieli”. Ale nawet bez tych historycznych obciążeń

możliwość porozumienia się kabotyńskich i złotoustych inteligentów z upartymi i podatnymi na manipulacje chłopami, wydaje się iluzoryczna. Twórcy spektaklu nie pozostawiają co do tego złudzeń.

W tym sensie „Wesele” Anny Augustynowicz jest także (…) autopamfletem – rozprawą z inteligenckim brakiem pomysłu na Polskę, z własnymi złudzeniami, z minoderią, z nieodpowiedzialnym wygadywaniem politycznych bredni. Wydaje się, że w tej miażdżącej diagnozie reżyserka poszła jeszcze o krok dalej. Zasugerowała rzecz niebywałą: że może w gruncie rzeczy dobrze się stało, że Jasiek zgubił złoty róg, bo strach pomyśleć, co by było, gdyby pozostał w rękach zatroskanych redaktorów, niezdolnych poetów, pazernych księży (….)”. W rękach ludzi: „ niedouczonych, wulgarnych, mściwych, obojętnych. W naszych rękach” (s. 22).

Zenon Butkiewicz we wspomnianym wydawnictwie „A to czytaj, kto ciekawy”: Kronika „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Anny Augustynowicz” zamieścił recenzję nadesłaną w liście do Teatru Współczesnego przez Kazimierza Wójcickiego pod wiele mówiącym tytułem” „Wesele” – narodowy mit i historyczne doświadczenie”, a analizującą inscenizację Anny Augustynowicz jako interpretację naszej romantycznej klasyki pod kątem „współczesności” oraz „jej zrozumienia i przyswojenia w kulturze Europy”.

Autor korespondencji pisał tam m.in. (s. 66-68):

„Po roku 1989 ze zrozumiałych względów trzeba było zapytać w Polsce o nową interpretację wielkiej romantycznej klasyki. Tylko krótko był czas na zadowolenie i satysfakcje powodowane tym, że narodowy dramat wystawiać można bez cenzury, bez żadnych niedomówień, z całą

dosłownością i bez wybiegu aluzji.

Paradoksalnie jednak właśnie owa po 1989 roku dozwolona dosłowność, pozbawiała wielką narodową klasykę części dawnego znaczenia. Bo po cóż dyskutować o odzyskaniu niepodległości, kiedy owa niepodległość jest odzyskana? Po cóż mówić o sensie bycia ofiarą dziejów, kiedy odniosło się ostateczne zwycięstwo? I jaki wtedy jest sens narodowej klasyki, jeśli pozbawimy ją owego politycznego kontekstu, jaki zrodził wiek XIX i znaczna część XX?

Wybitna znawczyni polskiego romantyzmu dała znaczącą odpowiedź: „jeśli do Europy, to z naszymi umarłymi”. Dobrze powiedziane. Warto jednak pytać, w jakim stanie owych zmarłych do Europy pragnie się wziąć – czy można ich wziąć tam zabalsamowanych? Jak sprawić, by nasi zmarli przemówili do całej Europy? Jeśli mamy ich przenieść i kazać się wypowiadać w całkiem nowej epoce, w nowych historycznych warunkach, to mają odnieść się nie tylko do przeszłości, ale i do przyszłości. Jak jednak recytować romantyków, by byli zrozumiałymi nie tylko dla tych, którzy opanowany mają polski kod kultury, ale także w integrującej się Europie? I w globalizującym się świecie trafić do tych poza narodowym kordonem? Czy to jest w ogóle możliwe?

Anna Augustynowicz, wybitny reżyser i interpretator, polskiej klasyki, wystawiając „Wesele” dała pozytywną odpowiedź na te fundamentalne pytania. Do tego potrzebny był zarówno jej intelekt, jak i talent. Stawiam intelekt na pierwszym miejscu, mimo że talent Anny Augustynowicz budzi mój najwyższy podziw. No i nisko chylę przed nim czoło. Interpretacja naszej romantycznej klasyki na miarę współczesności jest jednak przede wszystkim zagadnieniem intelektualnym, które należy rozwiązać zanim znajdzie on spełnienie artystyczne. Inscenizacja „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego w Teatrze Współczesnym w Szczecinie w reżyserii Anny Augustynowicz daje materiał do poważnej refleksji na temat możliwości interpretowania i rozumienia w nowy sposób narodowej klasyki. Wielki inscenizacyjny talent uzupełnia trafność i głębię namysłu.

Od początku zwraca uwagę chłodna i oszczędna scenografia. Kostium aktorów, jednolita tonacja barw, w której dominuje czerń. I od samego też początku taniec, który dopiero na koniec, dużo, dużo później zmieni się w ten chocholi. Taniec, odgrywający w dramacie tak znaczącą rolę, jest w inscenizacji Anny Augustynowicz skomplikowanym układem ruchów, powtarzanym w sekwencjach, pozbawionym jakiejkolwiek spontaniczności. Towarzyszy on całej inscenizacji , odbywa się w milczeniu, a na koniec a na końcowe sceny chocholego tańca składają się ruchy powtarzane już wcześniej, jedynie tylko w nieuporządkowanym, niby chaotycznym układzie. Muzyka – najlepiej słyszalny klarnet – podkreśla rytm wiersza. Podkreślam te czysto formalne cechy inscenizacji, ponieważ to one, choć tak oszczędne, kierują widza ku istocie interpretacji.

Nie mniejsze znaczenie ma sposób podawania tekstu. Wydaje się jakby aktorzy do pewnego stopnia nie grali ról przydzielonych im postaci, lecz jedynie recytowali ich teksty. Wsłuchanie się w tak wypowiadany tekst jest znaczącym przeżyciem estetycznym. Widz odkrywa samo piękno języka i dociera do tego, czego domagał się Czesław Miłosz, by odtworzyć wysoki ton języka polskiego, który w literaturze polskiej PRL niemal zaginął (…).

Jak powiedział mi pewien krytyk literacki, już długo po 1989 roku, gdy mowa była o wystawieniu „Dziadów” w jednym z teatrów na Zachodzie – oni nigdy tego nie zrozumieją. Najwyraźniej myślał o przeszłości, nie mając żadnego pomysłu na przyszłe interpretacje naszej klasyki (…).

Co więc mówi w tej sprawie Augustynowicz. Jestem przekonany, że znajduje ona receptę na wystawianie polskiego romantyzmu na wszystkich europejskich scenach. Odczytuje bowiem bardzo uniwersalną warstwę polskiego mitu. Doświadczenie polskie z Historią zostaje odczytane jako dramat i napięcie między tym, co prywatne, a tym, co publiczne. Interpretując wielki polski narodowy dramat konsekwentnie jako napięcie między tym, co prywatne, a tym, co publiczne, jest się na zewnątrz narodowego mitu. Mit polski jako wezwanie do czynu okazuje się tylko jedną z możliwości interpretacyjnych, uwarunkowanych określoną sytuacją historyczną. Gdy to uwarunkowanie znika, okazuje się jednak, że między tym, co publiczne, społeczne i polityczne, a tym, co intymne, prywatne i skryte istnieje nieustanny konflikt, że z tym, co prywatne nie potrafimy się niemal nigdy skryć tak, by pozostać niewidocznymi i nieosiągalnymi dla świata społecznego. Dramat narodowy zdarza się na dość prywatne, jeśli wolno tak powiedzieć,

Imprezie, jaką jest właśnie wesele.

Kluczem do polskiej kultury jest żywioł polityki i historii. Trudno snuć zbyt dalekie uogólnienia i porównania. Tu można je jedynie zasygnalizować. (…) Myślę, że nie dość spostrzegamy uniwersalność własnej kultury. Konflikt tego, co prywatne, z tym, co publiczne, jest nie mniej uniwersalny niż dramat starzenia się czy niedoskonałości człowieka. (…)

W inscenizacji Anny Augustynowicz mit polski widziany jest z dystansu, jako część polskiego doświadczenia z Historią. Nie wezwanie do walki, lecz napięcie między tym, co prywatne i osobiste, a tym, co publiczne, staje w centrum interpretacji. Patetyzm zostaje zastąpiony chłodną obserwacją ludzkich postaw wobec żywiołu Dziejów.

Tak oto wybitny reżyser – Anna Augustynowicz inscenizuje teatr ogromny Wyspiańskiego”.

Anna Augustynowicz, reżyser, jest zaliczana do pokolenia „młodszych zdolniejszych” wg nazwania Piotra Gruszczyńskiego („Dialog” 1998; „Ojcobójcy”, 2002). Obok Krzysztofa Warlikowskiego, Grzegorza Jarzyny, Piotra Cieplaka, Jana Klaty oraz Zbigniewa Brzozy, Piotra Kruszczyńskiego, Pawła Miśkiewicza, Adama Sroki; z czasem do tej grupy dołączano: Michała Borczucha, Krzysztofa Garbaczewskiego, Krzysztofa Jaworskiego, Szymona Kaczmarka, Radosława Rychcika, Michała Zadarę.

Ukończyła w Krakowie studia teatrologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Wydział Reżyserii w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego. Praktykę odbyła w Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie pod kierunkiem Krystiana Lupy („Marzyciele” Roberta Musila, 28 II 1988) i Jerzego Jarockiego („Słuchaj, Izraelu” Jerzego S. Sity, 11 VI 1989). Po absolutorium w roku akademickim 1988/1989 i zrealizowaniu przedstawienia dyplomowego „Życie wewnętrzne” Marka Koterskiego w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu (1 IV 1989, scenografia – Marek Braun, opracowanie muzyczne – Bogdan Chmura) uzyskała dyplom reżysera w czerwcu 1990 roku (wg „Almanachu sceny polskiej” 1988/1989, s. 173).

Po debiucie w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu (1 IV 1989) i pierwszych przedstawieniach w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu („Freuda teoria snów” Antoniego Cwojdzińskiego, 9 XII 1989) i Tarnowskim Teatrze im. Ludwika Solskiego („Brel”, 17 III 1990) oraz ponownie w Kaliszu („Iwona, księżniczka Burgunda” Stanisława Ignacego Witkiewicza, 5 I 1991), od sezonu 1990/1991 pracowała w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Rozpoczęła pracę przedstawieniem „Klątwy” Stanisława Wyspiańskiego (13 XII 1991, scenografia – Waldemar Zawodziński). W roku 1992 została dyrektorem artystycznym tego teatru i pracowała tam za dyrekcji Zenona Butkiewicza. Reżyserowała odtąd najczęściej w teatrach Szczecina (Teatr Współczesny i Scena „Malarnia”, Teatr Lalek „Pleciuga”, Teatr „Krypta” na Zamku Książąt Pomorskich) i Warszawy (Teatr Powszechny im. Zygmunta Hubnera, „OchTeatr”, Teatr TR – Teatr „Rozmaitości”), a poza nimi – na wielu (niemal na wszystkich) scenach w Polsce. Kolejno (wg daty premiery pierwszej reżyserii) – w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim („Pożarcie królewny Bluetki” Macieja Wojtyszki, 8 III 1992), Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi („Wesele Figara” Pierre Beaumarchais, 6 XI 1993), we Wrocławskim Teatrze Współczesnym im. Edmunda Wiercińskiego („Moralność pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej, 11 I 1997), Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu („Agnes” Catherine Anne, 7 IX 1997), Teatrze „Wybrzeże” w Gdańsku (Scena Kameralna w Sopocie, „Po deszczu” Sergi Belbel, 20 VIII 2000; później także w Sali Prób w Teatrze na Targu Węglowym w Gdańsku, „Mąż i żona” Aleksandra Fredry, 24 X 2002), w Teatrze Polskim w Poznaniu („Pasożyty” Mariusza. von Mayenburga, 30 XI 2001, koprodukcja z Teatrem Współczesnym w Szczecinie, premiera 7 XII 2001), w Teatrze „Pod Gryfami” we Wrocławiu („Związek otwarty” – „Franca Rame” Dario Fo, 16 VII 2004), Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie („Sędziowie” Stanisława Wyspiańskiego, 24 IX 2005), Wrocławskim Teatrze Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego „Baal” Bertolta Brechta, 26 I 2008), Teatrze Polskim w Poznaniu („Nora” Henryka Ibsena, 15 XI 2008).

Reżyserowała także w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie („przedstawienie – wykład” – „Lilla Weneda” Juliusza Słowackiego, 8 X 2010), Teatrze TVP („Naczelny”, 2 IV 2000) oraz za granicą („Jeppe ze Wzgórza” Ludwiga Holberga, Badteatret w Kopenhadze, 28 IV 006 w ramach projektu pt. „Polacy przybywają”). O Jej przedstawieniach w teatrze lalek „Pleciuga” w Szczecinie Piotr Sztarbowski pisał w „Scenie”: „Aktorzy i marionetki. O przedstawieniach lalkowych Anny Augustynowicz” (2005 nr 2-3).

Ma w swoim dorobku ok. 80 inscenizacji (już w latach 1989-2011, wg spisu opracowanego przez Roberta Cieślaka w książce „Teatr Anny Augustynowicz”, wyreżyserowała 62 przedstawienia, z których 22 było polskimi prapremierami (w przeważającej liczbie – dramatopisarzy obcych).

Wystawiała dramaty z polskiej klasyki – Aleksandra Fredry („Mąż i żona”), Juliusza Słowackiego („Balladyna”, „Lilla Weneda”), Stanisława Wyspiańskiego („Klątwa”, „Wyzwolenie”, „Wesele”), Gabrieli Zapolskiej („Moralność pani Dulskiej”), Antoniego Cwojdzińskiego („Freuda teoria snów”), Witolda Gombrowicza („Iwona, księżniczka Burgunda”, „Ślub”), Stanisława Ignacego Witkiewicza („Maciej Korbowa i Bellatrix”, „W małym dworku”) oraz pisarzy współczesnych: Sławomira Mrożka („Miłość na Krymie”, „Pieszo”), a m.in. niedawnych debiutantów, jak Antonina Grzegorzewska („Migrena”).

Najczęściej realizowała utwory pisarzy obcych. Oprócz klasyków, jak William Szekspir („Romeo i Julia”, „Sen nocy letniej”, „Miarka za miarkę”), Henryk Ibsen („Nora”) czy Antoni Czechow („Wiśniowy sad”) – wielu pisarzy współczesnych, których dramaty drukował

Dialog”, jak Woody Allen („Zagraj to jeszcze raz, Sam”), Catherine Anne („Agnes” w tłumaczeniu Barbary Grzegorzewskiej), Sergi Belbel („Po deszczu”), Ben Elton („Popcorn” w tłumaczeniu Małgorzaty Semil), Michael Gow („Febe, wróć” w tłumaczeniu Małgorzaty Semil), David Hare („Getsemani”), Ludwig Holberg („Jeppe ze Wzgórza”), Gert Jonhe („Zatopiona katedra”), Bernard Marie Koltes, Stig Larsson („Naczelny” w tłumaczeniu Mariusza Kalinowskiego, „Siostry, bracia”), Marius von Mayenburg („Pasożyty” w tłumaczeniu Elżbiety Ogrodowskiej-Jesionek), Anthony Neilson („Zszywanie”), Sergo Nelbel („Po deszczu”), Marek Ravenhill („Polaroidy” w tłumaczeniu Małgorzaty Semil), Eric Emmanuel Schmitt („Oscar i Pani Róża”), Volker Schmitt („Rowerzyści”), Werner Schwab („Moja wątroba jest bez sensu, albo Zagłada ludu” w tłumaczeniu Jacka St. Burasa), Gerard Sibleyras („Napis”), Biljana Srbljanovic („Barbello o psach i dzieciach”, Naomi Wallace („Tylko ta pchła” w tłumaczeniu Małgorzaty Semil).

Nieliczne recenzje pierwszych przedstawień w Kaliszu, Opolu, Tarnowie, Szczecinie, Gorzowie, Łodzi (głównie w prasie miejscowej) po roku 1996 były coraz liczniejsze, drukowane także w prasie ogólnopolskiej i fachowej. Po „Moralności pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej w Teatrze Współczesnym w Szczecinie (2 XII 2000) ukazało się już 13 recenzji, po „Miarce za miarkę” Williama Szekspira na Małej Scenie Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hübnera w Warszawie (10 XII 2006) – 17, po „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego w Teatrze Współczesnym w Szczecinie (22 IX 2007) – 29: w „Gazecie Wyborczej”, „Odrze”, Polityce”, „Przekroju”, „Wiadomościach Kulturalnych”, „Dialogu”, „Didaskaliach”, „Teatrze”… Ale, co ciekawe, nawet nieliczne zawsze wyrażały uznanie czy zachwyt recenzentów: „Piękna Iwona w Kaliszu” – pisał Włodzimierz Szturc w „Teatrze” 1991 nr 5 o przedstawieniu „Iwony księżniczki Burgunda” Witolda Gombrowicza w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu (5 I 1991), „Świetna, odważna inscenizacja” – Marek Mikos w „Gazecie Wyborczej” 2003 nr 291 o „Wyzwoleniu” Stanisława Wyspiańskiego w Teatrze Współczesnym w Szczecinie (13 XII 2003), „Piękny i mądry spektakl dla dzieci i dorosłych” – E. Podgajna w „Gazecie Wyborczej – Szczecin” 2004 nr 257 o przedstawieniu „Oscar i Pani Róża” Erica Emmanuela Schmitta w Teatrze Współczesnym w Szczecinie (29 X 2004 ). „Te odważne inscenizacje” nosi tytuł rozdziału o teatrze Anny Augustynowicz ogłoszony przez Włodzimierza Szturca w „Notatniku Teatralnym” (1998 nr 16-17, s. 33-39). W tym samym numerze znajduje się wywiad Marty Serwy z Anną Augustynowicz – już w tytule sygnalizujący jej poglądy na zadania teatru: „Nie można klaskać światu” (s. 22 -32).

Anna Augustynowicz współpracowała także z jako pedagog z Państwową Wyższą Szkołą Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie (m.in. opieka artystyczna nad przedstawieniem dyplomowym studentów) i Akademią Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, gdzie prowadziła m.in. seminarium reżyserskie na Wydziale Reżyserii w roku akademickim 2005/2006 oraz uczestniczyła w Jury Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych w Warszawie (21 – 29 VI 2002 – m.in. obok Jacques Lasalle`a, Kamy Ginkas, Marthy Coingney i Pawła Dobrzyckiego) czy Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi (edycja XXXV od 8 do 14 V 2017). Tu także sprawowała opiekę artystyczno-pedagogiczną nad przedstawieniami studentów Wydziału Aktorskiego („Zatopiona katedra” Gerta Jonke w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, prapremiera, 13 IX 2008); wcześniej nad przedstawieniami studenckimi w Teatrze Współczesnym w Szczecinie i Teatrze „Pod Gryfami” we Wrocławiu).

Reżyserowała też przedstawienia dwóch współpracujących ze sobą teatrów jak Teatr Współczesny w Szczecinie i Teatr Polski w Poznaniu („Pasożyty” Mariusa von Mayenburga, premiery: 30 XI 2001 w Poznaniu, 7 XII 2001 w Szczecinie) oraz Teatr Współczesny w Szczecinie i Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu („Getsemani” Davida Hare, premiery: 9 V 2010 w Kaliszu, 14 V 2010 w Szczecinie).

Przedstawienia Anny Augustynowicz były prezentowane na licznych i różnych festiwalach i konkursach, m.in. na II Konkursie na Inscenizacje Dramatycznych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa”, Międzynarodowym Festiwalu Gombrowiczowskim w Radomiu. Czasem były to imprezy dość oryginalne jak krakowski festiwal pt. „Dramaty Narodów: Słowacki 2009” (edycja III: 4 IX – 31 X 2009), organizowany przez „Stowarzyszenie Sezony Teatralne” pod dyrekcją artystyczną Jacka Popiela – „Lilla Weneda – spektakl-wykład” wg projektu we współpracy z Instytutem Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie (wykład – Krzysztof Korotkich, przygotowanie reżyserskie – Anna Augustynowicz, z udziałem zespołu artystycznego Teatru Współczesnego w Szczecinie).

Zdobywała nagrody. Przede wszystkim jest pierwszą Laureatką I edycji Nagrody im. Zygmunta Hübnera „Człowiek teatru” i wczesniejszą laureatką Nagrody AICT, im. Taduesza Żeleńskiego-Boya za przedstawienie „Miarka za miarkę” w Teatrze Powszechnym w Warszawie (2007). Z ważniejszych nagród festiwalowych wymienić trzeba: Nagrodę za reżyserię „Rowerzystów” Volkera Schmidta (zrealizowanych w koprodukcji Teatru Współczesnego ze Szczecina i Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi – premiery 7 III 2009 i 1 V 2009) na Festiwalu Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona” edycja IX – 17 – 25 X 2009 (także nagroda aktorska dla Beaty Zygarlickiej za rolę Anny, wyróżnienie dla młodych aktorów – dla Marcina Łuczaka za rolę Tomka i Agnieszki Więdłochy za rolę Liny); Wyróżnienie za reżyserię „Pieszo” Sławomira Mrożka na XVI Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej” za sezon 2009/2010 (także nagrody aktorskie: dla Piotra Domalewskiego Nagroda im. Jana Świderskiego za role Syna i wyróżnienie za rolę żeńską dla Moniki Chomickiej grającej Babę oraz rekomendacja Jury do wystawienia przedstawienia podczas przeglądu w Teatrze Narodowym w Warszawie), Nagrodę Główną im. Wojciecha Bogusławskiego za reżyserię „Ślubu” Witolda Gombrowicza na XLII (18 -23 IV 2017) Opolskich Konfrontacjach Teatralnych „Klasyka Polska” ( także nagrody aktorskie za role Henryka, Matki i Ojca oraz Nagroda dla teatrów w Szczecinie i Opolu „za czystość formy, lojalność wobec znaczeń tekstu i odkrywczość jego interpretacji, a także za wydobycie współczesnego sensu utworu bez nachalnej aktualizacji”.

Bożena Frankowska

BIBLIOGRAFIA:

– Marta Serwa, „Nie można klaskać światu” – rozmowa z Anną Augustynowicz”, „Notatnik Teatralny” 1998 nr 16-17, s. 22-32;

– Włodzimierz Szturc, „Te odważne inscenizacje”, tamże, s. 33-39;

– Zenon Butkiewicz, „A to czytaj, kto ciekawy”. Kronika „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Anny Augustynowicz”. Opracowanie Zenon Butkiewicz, Szczecin 2008 – wyd.: Teatr Współczesny w Szczecinie;

– Leokadia Kaczyńska, „Szczecin teatralny”, Część I. „Twórcy. Przedstawienia. Festiwale”, Pod redakcją Leokadii Kaczyńskiej, Szczecin 2002 (w części pt. „Twórcy teatru: indywidualności reżyserskie, scenografowie” artykuły o teatrze Anny Augustynowicz Włodzimierza Szturca, Violetty Sajkiewicz, Piotra Michałowskiego, Aleksandra Kowalczyka);

– Robert Cieślak, „Teatr Anny Augustynowicz”, Szczecin 2011 (zawiera m.in.: Spis przedstawień, s. 143 – 212: od „Życia wewnętrznego” Marka Koterskiego w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu, 1 IV 1989 do „W małym dworku” Stanisława Ignacego Witkiewicza w „OchTeatr” w Warszawie, 17 VI 2011; wybraną bibliografię oraz indeks dramatów reżyserowanych przez Annę Augustynowicz).

Leave a Reply