Wypowiedzi z zakresu krytyki teatralnej publikowane w periodykach czy monografiach zbiorowych oraz autorskich powinny być – podobnie jak inne – poddane solidnej i stricte fachowej adiustacji, tj. korekcie językowej oraz merytorycznej, o ugruntowanej rzetelności. W wydawnictwach naukowych, literackich czy innych z zakresu sztuki, a także w pismach periodycznych itd. to się stosuje, bez względu na to, czy wypowiadają się jej temat osoby, zajmujące się pisaniem zawodowo: np. mniej lub bardziej znani literaci, dramaturdzy, scenarzyści bądź poloniści z wykształcenia, czy inne zainteresowane teatrem osoby.
Usuwane są ułomności językowe – bez kontaktu bądź w kontakcie z autorem – oraz merytoryczne istotnej z nim konsultacji, postulujące szybką (zwłaszcza w periodykach) ewentualną odpowiedź, zawierającą np. akceptację zmian. Przebiega to zazwyczaj sprawnie, satysfakcjonująco dla czytelników, wydawcy oraz autora. Jest to oczywiste dla osób zaznajomionych z zasadami korekty językowej oraz normami kompetentnych wydawnictw.
O założeniach wydawniczych informują bezpośrednio czasopisma oraz redaktorzy, a wydawnictwa monograficzne (książkowe) powiadamiają szczegółowo potencjalnych autorów pod wskazanym przez nie – tak jak w PWN – adresem internetowym.
Nie jest tajemnicą, że takiej adiustacji poddawane były – co oczywiste – także wiersze wybitnych poetów:
- np. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pisane częstokroć – pod wpływem płynnego natchnienia -na gastronomicznych serwetkach
- bądź nadzwyczaj rzetelnych, wysubtelnionych pod względem językowym literatów, jak np. proza Brunona Schulza, nie stroniącego podobno od wypowiedzi poetyckich.
Taka niezbędna, konieczna (nawet dla świętego spokoju) zewnętrzna (wydawnicza) adiustacja, niekiedy się nie pojawia. Można to zauważyć np. w niektórych wierszach Krzysztofa Zuchory dotyczących sportu, szczególnie tych publikowanych – z jego przyzwoleniem – w niezbyt literackim wydawnictwie oraz związanym z nim periodyku.
Nawet wybitnym purystom językowym adiustacja ich tekstów jest także potrzebna. Powinna być zawsze drobiazgowa i rzetelna. Nigdy lekceważona. Autorzy bowiem – nie tylko niekiedy – nie zauważają (co oczywiste) niektórych swych niedociągnięć.
Ci często publikujący, darzą świadomie i z konieczności wydawców – najczęściej optymistycznym zaufaniem.
Autor zobowiązany jest do interesujących pod względem merytorycznym oraz poprawnych językowo tekstów. Ich wartość oceniają przede wszystkim odpowiedni redaktorzy i zatrudnieni przez ich redakcje ewentualnie – niekiedy konieczni – recenzenci. Później czytelnicy. Na publikacjach z błędami językowymi (a także merytorycznymi) tracą przede wszystkim czytelnicy i autorzy. Nie przynoszą też – co oczywiste – zaszczytu wydawnictwu, pismu oraz jego redaktorom.
Istotny jest również w przekazie pisemnym poziom merytorycznej kompetencji, dotyczącej recepcji bardzo złożonej pod względem autorskim i widowiskowym sztuki teatralnej, emanującej wszechstronnie, w mniej lub bardziej oczywisty czy pogłębiony bądź trudno dostępny (częstokroć z założenia), wszystkimi – złożonymi pod względem artystycznym i scenicznym – wartościami.
Pomijam w swym krótkim szkicu uwagi, postulaty merytoryczne – w tym wypadku warsztatowe – dotyczące krytyki teatralnej, związane m.in. z oceną spektaklu, zespołu czy sezonu teatralnego itd…
Możliwe, że ciąg dalszy nastąpi…
Jerzy Kosiewicz
Sekcja Krytyków Teatralnych
Związek Artystów Scen Polskich
