Przejdź do treści

Loża


Autorski przegląd teatralny, nieoficjalny dodatek Yoricka.
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Żydowski do kasacji

Tomasz Miłkowski o skandalu wokół Teatru Żydowskiego pisze w „Dzienniku Trybuna”:

Od kilku miesięcy trwa polowanie na Teatr Żydowski w Warszawie. Inwestor, który odkupił budynek i teren przy placu Grzybowskim, próbuje przyspieszyć określony dobrymi zwyczajami bieg rzeczy.

Zgodnie bowiem z umową zawartą przez Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce a inwestorem, firmą Ghelamco – wybranego przez TSKŻ inwestora strategicznego, który obecnie jest właścicielem nieruchomości, która zakupiła na własność teren i budynek, to po stronie inwestora stoi zadanie wybudowania nowego budynku Teatru Żydowskiego wraz z nowoczesnym jego wyposażeniem oraz zabezpieczeniem warunków funkcjonowania TSKŻ.

Dowiedz się więcej »Żydowski do kasacji

Szukaj Teatru tam, gdzie nigdy byś nie myślała, że go znajdziesz…

Lubelska Noc Kultury oczami, uszami i zmysłami „miejsko – teatralnej Włóczy-kijki” Anny Rzepa – Wertmann. Czyli czerwcowy wieczór, jedno nietypowe miejsce, dwie aktorki, tyluż reżyserów, i…

Powiedzmy szczerze i otwarcie – Noc Kultury nigdy nie była, nie jest i raczej nie będzie moją ukochaną porą roku. Owszem, bogactwo imprez (teatralnych, filmowych, prezentujących mozaikę kulturową Lublina) może nawet całkowitego laika i abnegata doprowadzić do konsternacji (co dopiero mówić o Wertmannównie, bycie w pełni ściśle uscenicznionym i uteatralnionym…?!)! Hałas, ilość decybeli i ogólne zamieszanie odstręcza Mola Teatralnego od opuszczania domowej biblioteki na czas tego popołudnia, wieczoru i nocy. Jednakże istnieje sposób, by ten stan rzeczy skutecznie zmienić. Otóż należy odebrać telefon zapraszający na dyplom sceniczny wychowanki jednego z przyjaciół aktorów. Potem, po szczegółowym przestudiowaniu programu lubelskiej Nocy Kultury, skonstatować, iż polecany występ poprzedzi najnowsza inscenizacja reżyserska drugiego z przyjaciół. Na takie dictum skapitulowała nawet moja astma, a z tą damą negocjacje raczej nie wychodzą!

Dowiedz się więcej »Szukaj Teatru tam, gdzie nigdy byś nie myślała, że go znajdziesz…

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: KOCHAM, NIE LUBIĘ

O monodramie Małgorzaty Bogdańskiej NIE LUBIĘ PANA, PANIE FELLINI w reżyserii Marka Koterskiego:

Po raz pierwszy zobaczyłem Giulettę Masinę w „Nocach Cabirii” Felliniego – byłem wtedy uczniem szkoły podstawowej, ale film zrobił na mnie ogromne wrażenie. Święta prostytutka, dziewczyna o złotym sercu i pięknej duszy. Kino potem dziesiątki razy spospolitowało ten profil, ale Masina była pierwsza, pozostała jedyna. Bo biło od niej światło niewinności, piękna i wielkiego dramatu. Potem oczywiście nadrobiłem wszystkie pozostałe tytuły Giuletty i Federica, ale tamto pierwsze wrażenie, refleks spotkania z Cabirią, pozostało najsilniejsze, mocniejsze nawet od „La Strady” – być może dlatego, że było debiutanckie, właściwie nieuświadomione, nadwrażliwe.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: KOCHAM, NIE LUBIĘ

BAL, czyli Apokalipsa

Za tydzień, 8 czerwca w warszawskim Teatrze Polskim zobaczymy BAL W OPERZE Juliana Tuwima w reżyserii Lecha Raczaka i Darii Anfelii ze scenografią Piotra Tetlaka i muzyką Pawła Palucha. Spektakl powstał w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim i był jednym z akcentów jubileuszu 70-lecia sceny.

O tym przedstawieniu specjalnie dla „Yoricka” mówi dyrektor naczelny i artystyczny teatru JAN TOMASZEWICZ. Wkrótce w „Yoricku” obszerniejsza rozmowa z artystą.

Dowiedz się więcej »BAL, czyli Apokalipsa

Rozmowa o miłości

 

Ma-ma – dwie sylaby, od których zaczyna się życie, to fizyczne i to świadome.

Czy matką jest ta która urodzi, czy ta która wychowa? Czy możemy wyobrazić sobie, co przeżywa matka, która musi porzucić dziecko, by – być może – uratować mu życie? Czy można kochać matkę nie znając jej twarzy? Czy można tęsknić za matką nie pamiętając czułego dotyku jej rąk? Nie pamiętając ciepła jej ciała? Słów szeptanych przed snem? Czy można kochać matkę niewłasną, a jednak swoją? Czy można naprawdę kochać cudze dziecko? Co dzieje się z dziecięcym światem, gdy pewnego dnia okazuje się, że biologiczna matka była Żydówką? Dowiedz się więcej »Rozmowa o miłości

War-toś-ci! War-toś-ci!

Tomasz Miłkowski pisze w „Dzienniku Trybuna” o gościnnym spektaklu Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki BIAŁA SIŁA, CZARNA PAMIĘĆ na deskach warszawskiego Teatru Powszechnego:

Skandują ni to kibole, ni to młodzież endecka, która wdarła się na małą scenę Teatru Powszechnego w Warszawie.

Właśnie pani dyrektor teatru z Białegostoku, który przyjechał na gościnny występ do stolicy, rozpoczęła wprowadzenie do spektaklu, kiedy jakiś podekscytowany młodzieniec przerywa jej wystąpienie. Natarczywie pyta, czy pani dyrektor reprezentuje taki teatr, który potrzebuje wstępów?

Dowiedz się więcej »War-toś-ci! War-toś-ci!

Niewidzialni?

Ta opowieść przypomina w Polsce bajkę o żelaznym wilku. Mówi o sytuacji, która wydaje się nieprawdopodobna. Oto bowiem zbolała matka (Krystyna Janda) odwiedza niespodziewanie partnera jej syna, zmarłego przez 15 laty na AIDS. Michael (Piotr Ciołkosz) żyje teraz w legalnym małżeńskim związku ze swoim mężem Willem (Antoni Pawlicki), co więcej wspólnie z nim wychowują syna (Adama Tomaszewski na zmianę z Antonim Zakowiczem).

Dowiedz się więcej »Niewidzialni?

Londyńsko – azjatycki Eurypides

Tylko przez dwa wieczory (17 i 18. 05.16) gościł w Teatrze Polskim w Warszawie londyński zespół Thiasos z przedstawieniem Hippolytos, będącym adaptacją sztuki Eurypidesa w konwencji indonezyjskiego tańca w maskach topeng.

Obecność w Polsce zespołu Thiasos wiązała się z artystyczno- naukowym projektem Włodzimierza Staniewskiego, założyciela i twórcy Europejskiego Ośrodka Praktyk Teatralnych „Gardzienice”, który we współpracy nie tylko z teatrem Thiasos, ale i wydziałem „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego i Teatrem Polskim w Warszawie zorganizował w Gardzienicach (13-15.05.16) konferencję pn. „Eurypides Innowator”.

Dowiedz się więcej »Londyńsko – azjatycki Eurypides

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: WITEK W ORANŻERII

PRZYPADEK Bartosza Szydłowskiego w teatrze Łaźnia Nowa:

Od razu należy się wyjaśnienie, a może i przestroga. Jeżeli ktoś wybierze się do nowohuckiej „Łaźni” na teatralną wersję klasycznego już Przypadku, filmu w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego, może poczuć się rozczarowany. Oryginalny scenariusz Przypadku posłużył bowiem Bartoszowi Szydłowskiemu zaledwie jako punkt wyjścia do bardzo współczesnej, chociaż osadzonej w PRL-owskim kostiumie, przypowieści o mechanizmach wyborów.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: WITEK W ORANŻERII

Niedźwiedź Wojtek czyli Taka historia

Tomasz Miłkowski o najnowszym dramacie Tadeusza Słobodzianka w reżyserii Ondreja Spišáka (Scena na Woli):

Historia przedstawiona w najnowszym dramacie Tadeusza Słobodzianka, określona w podtytule jako „historia arcypolska” jest nią w istocie. Pisarz sięgając bowiem po zmitologizowaną już opowieść o niedźwiadku syryjskim, przygarniętym przez żołnierzy 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii 2 Korpusu Polskiego i ich wzajemnych związkach, odsłania zapomniane dzieje zapomnianych żołnierzy. To arcypolska historia. Piękna i smutna. Prawdziwa jak skomplikowane były polskie dzieje. Pomyślana niczym socjologiczny przekrój przez polskie społeczeństwo II Rzeczypospolitej, a zarazem opowieść poetycka. Jak do tej pory niedźwiedzie nie opowiadają historii. Ale tutaj tak. Jak w bajce dla dzieci.

Dowiedz się więcej »Niedźwiedź Wojtek czyli Taka historia

Człowiek brnie przez życie i codzienność dzięki nadziei na Cud, na Nieoczekiwane…

O tym, jak to jest, kiedy bez mała trzy lata po premierze trafia się na przegapiony przez siebie spektakl, który okazuje się być jednym z najcenniejszych i najważniejszych, na które w życiu się trafiło. Czyli o aktorskiej partyturze na dwie pogruchotane dusze pod tytułem „Pocałunek”, wyreżyserowanej przez Adama Sajnuka na deskach warszawskiego Ateneum. Dowiedz się więcej »Człowiek brnie przez życie i codzienność dzięki nadziei na Cud, na Nieoczekiwane…

Trzy elementy

Tomasz Miłkowski poleca w tygodniku 'Przegląd” spektakl Teatau Ateneum „Róbmy swoje”:

Trudno sobie wyobrazić lepsze otwarcie tego spektaklu od piosenki Alkoholicy z mojej dzielnicy, tak silnie zrośniętej z miejscem. Anegdotycznie rzecz ujmując, akcja tej piosenki toczy się przy ulicy Dobrej u wylotu Jaracza, z widokiem na nieodległy teatr Ateneum, o którym gwarzą tytułowi alkoholicy z autorem:

A wiesz pan, dlaczego

teatr ogólnie jest piękny?

Dowiedz się więcej »Trzy elementy

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: GDY SIĘ MIAŁO SZCZĘŚCIE

O spektaklu „LILKA, CUD MIŁOŚCI” w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza:

Trzy kasety magnetofonowe, rejestracja koncertu Ewy Demarczyk w Teatrze Żydowskim. W moich licealnych czasach nie było jeszcze compact-disców czy „You Tube’a”, bo w ogóle nie było internetu. Słuchanie piosenek z płyt czy z kaset miało trochę inny, podejrzewam, że głębszy wymiar, podobnie jak adoracja audycji muzycznych Tomasza Beksińskiego, Piotra Kaczkowskiego czy „Pod dachami Paryża” Barbary Podmiotko. Na kilka lat przed pierwszym i jak się miało okazać również ostatnim koncertem Ewy Demarczyk w którym uczestniczyłem (bo artystka za moment zamilkła), znałem repertuar pieśniarki prawie na pamięć. Tych trzech kaset w radiomagnetofonie „Grunding” słuchałem na okrągło, aż do starcia kaset na wióry. „Pocałunki” Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej z muzyką Zygmunta Koniecznego były zaś perłą w poetyckiej koronie. Arcydziełem nadwrażliwości.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: GDY SIĘ MIAŁO SZCZĘŚCIE

Rocznica Williama

Tomasz Miłkowski pisze po powrocie z Rumunii:

Obchodzono ją hucznie – 400-lecie śmierci największego dramaturga w historii Europy wyzwoliło wyścig nowych inscenizacji i rozlicznych sympozjów.

Przy okazji zadawano sobie nie po raz pierwszy pytanie, czy Szekspir na pewno był Szekspirem. Do uznania za rzeczywistego autora dzieł Szekspira aspiruje ponad 60 pisarzy. W ostatnich latach pojawił się nowy kandydat na Szekspira, syn włoskiego emigranta, urodzony 11 lat przed Szekspirem, John Florio. Tak utrzymuje Lamberto Tassinari w swojej głośnej już książce „John Florio alias Shakespeare”. Argumenty ma mocne, przede wszystkim odnoszące się do wielu włoskich realiów, które w dziełach Szekspira się pojawiają, choć ich autor (albo domniemany autor) nigdy we Włoszech nie był.

Dowiedz się więcej »Rocznica Williama

Jowita Budnik: Teraz gram

– Ta kobieta była tak długo coś warta, jak długo była na szczycie. Zastanawialiśmy się, czy widz będzie mógł się identyfikować z taką bohaterką, bo w końcu kto z widowni jest szefową telewizji czy innych mediów? Ale na każdym szczeblu kariery i na każdym poziomie zamożności ludzie przeżywają podobne sytuacje – mówi aktorka Jowita Budnik o monodramie „Supermenka” w rozmowie z Tomaszem Miłkowskim w Przeglądzie.

Mówi się o tym z pewnym zdziwieniem: pani, która zarzekała się tyle razy, że grywa tylko od czasu do czasu, i to w filmach, zdecydowała się na skok do basenu bez wody. Mam na myśli monodram „Supermenka”, którym po wielu latach wraca pani na scenę.

 – To jak zwykle u mnie – ewolucja. Przestałam się zajmować różnymi obowiązkami, którymi zajmowałam się przez większą część życia, np. przestałam pracować w agencji aktorskiej jako agentka. Dowiedz się więcej »Jowita Budnik: Teraz gram

Z fotela Łukasza Maciejewskiego – ZA BÓL SERCA NIE ODPOWIADAM

„WSZYSTKO O MOJEJ MATCE” w reżyserii Michała Borczucha w teatrze Łaźnia Nowa

„Wszystko o mojej matce”, prawie wszystko o naszych matkach – czyli o nas samych. Hołd dla Pedro Almodóvara, najlepszego reżysera kobiet wyrażony przez utalentowanego inscenizatora i aktora opowiadającego o wszystkich kobietach, i tej jednej, najważniejszej. O ich matce.

Najnowszy spektakl Michała Borczucha w Łaźni Nowej, jak często u Borczucha zbudowany jest z w dużym stopniu z intuicyjnych pasaży skojarzeniowych: z kina, literatury, plastyki, z wrażliwości własnej.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego – ZA BÓL SERCA NIE ODPOWIADAM

Z fotela Łukasza Maciejewskiego TYLKO STRACH

„PODOPIECZNI” w Starym Teatrze:

Minął tydzień od premiery „Podopiecznych” w Starym Teatrze. Tydzień mija, ale sceny wcale nie mijają. Odłożyły się w pamięci, jak spam. Są gdzieś tam, głęboko. Strach je uaktywniać.

Pisanie o spektaklu Miśkiewicza jest dla mnie w jakimś sensie przyznaniem się do autokompromitacji. W tym przypadku odpadają bowiem tak zwane narzędzia recenzenckie. Wszystko, cały aparat pojęciowy, hasła i nawyki, trzeba odstawić na bok. By stanąć twarzą w twarz z „Podopiecznymi” trzeba odświeżyć rudymenty dawno zapomnianej naturalności, czegoś być może naiwnego, ale prawdziwego, własnego: wrócić do przedstawienia bez balastu teorii i ideologii, samymi emocjami.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego TYLKO STRACH

Z fotela Łukasza Maciejewskiego – WIĘCEJ „FRASZKI”!

ZWARIOWANA TERAPIA w Teatrze Komedia w Warszawie:

Poza terapią, film z połowy lat osiemdziesiątych oparty na sztuce Christophera Duranga to jeden z najmniej znanych w Polsce filmów w dorobku wielkiego Roberta Altmana: autora Nashville, Dnia weselnego czy M.A.S.H. Podejrzewam, że również większość widzów oklaskujących Zwariowaną terapię w reżyserii Marcina Sławińskiego w Teatrze Komedia, zupełnie nie zna filmowego pierwowzoru. Trochę szkoda, bo zarówno w filmie Altmana, jak i warszawskim przedstawieniu, o sukcesie przedsięwzięcia decydują role aktorskie. U Altmana zagrali Julie Hagerty, Jeff Goldblum i Christopher Guest, w Komedii podziwiamy między innymi Annę Dereszowską, Krzysztofa Dracza czy Przemysława Sadowskiego, jednak zarówno w filmie, jak i w spektaklu pierwsze skrzypce należą do drugoplanowej postaci psychoterapeutki Charlotte. W filmie Altmana tę lekką, komediową rolę fenomenalnie zagrała Glenda Jackson, jedna z największych tragiczek brytyjskiego teatru, okazjonalnie tylko współpracująca z kinem, również spektakl Sławińskiego jest w zasadzie fajerwerkiem jednej aktorki. Kiedy na scenę wychodzi Charlotta Brawn – Jolanta Fraszyńska, mimowolnie skupia na sobie całą uwagę widowni. „Jaka ona jest wspaniała” – słyszałem kilka razy szepczących do siebie sąsiadów. Trudno polemizować.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego – WIĘCEJ „FRASZKI”!

Dziady w całym kraju

Przywróć nam dziady! – prosi namiętnie Gustaw. I rzeczywiście, stało się. Niemal jak Polska długa i szeroka, wszędzie grają Dziady. Po raz kolejny Mickiewicz trafia pod strzechy – pisze Tomasz Miłkowski:

Okazało się, że Mickiewiczowskie Dziady, korona dramatu romantycznego, która miała już na zawsze pomieszkiwać archiwa, stają się repertuarowym hitem polskiego teatru. Ze zdumieniem odkryli to twórcy wrocławskich Dziadów, najbardziej śmiałego projektu w historii realizacji scenicznych dzieła Mickiewicza. Michał Zadara bowiem wraz ze swoją ekipą podjął się zadania wystawienia całych Dziadów, literalnie całych – i dokonał tego. Całe Dziady miały być wydarzeniem jednorazowym, może na kilka pokazów, a tymczasem 14-godzinny spektakl ma swoich zagorzałych zwolenników, a spektakl grany częściami jest wprost oblegany. Zaskoczyło to samego Zadarę, który chciał po prostu przeczytać Dziady od deski do deski i przy okazji wydało się, że marzy o tym pokaźna część zwłaszcza młodej widowni. To rzeczywiście fenomen wart solidnej socjologicznej analizy. Dowiedz się więcej »Dziady w całym kraju

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.