Przejdź do treści

Loża


Autorski przegląd teatralny, nieoficjalny dodatek Yoricka.
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Nowy Czechow

Tomasz Miłkowski o nowej gwieździe dramaturgii rosyjskiej:

Czy mamy nowego Czechowa? Tak utrzymują krytycy rosyjscy, a wielu znawców literatury rosyjskiej potwierdza tę diagnozę. To Michaił Durnienkow.

W mieście Togliati, gdzie wychował się i dorastał pisarz u boku swego brata, też autora dramatów, i w środowisku uwrażliwionych jak on na zmierzch dawnego świata młodych ludzi narodził się dramaturg wielkiej klasy, Michaił Durnienkow. Jak swój wielki poprzednik ukazuje nową inteligencję, czy też klasę średnią w stadium paraliżującej apatii i daremnego wyczekiwania na odmianę losu.

Dowiedz się więcej »Nowy Czechow

Teatr – azyl czy piekło?

Z Jerzym Schejbalem rozmawia Tomasz Miłkowski

Jest pan właśnie po próbie w warszawskim Teatrze Polskim. Co to będzie?

Robimy sztukę Dekameron ukraiński, rzecz o ludowej proweniencji. To kompozycja dosyć frywolnego tekstu, opartego na seksie, miłości, dywagacjach na temat śmierci. Historia popa, chłopa i jego żony. Pojawia się też anioł i szatan, do tego dopisane są przepiękne ukraińskie pieśni ludowe. Jesteśmy dopiero na pierwszym etapie, czytamy, analizujemy. To jest dosyć dowcipne i frywolne, ale na pierwszy rzut oka – reżyser chciałby, żebyśmy się dokopali głębiej, do refleksji nad sensem życia. Myślę, że to może być dosyć ciekawe doświadczenie.

Dowiedz się więcej »Teatr – azyl czy piekło?

Sługa pana Szekspira

Gdyby od tego monodramu (Szekspir – siedmiu błaznów) Piotr Kondrat zaczynał swoją przygodę z Szekspirem, można by go posądzać o chęć wykorzystania jubileuszowych okoliczności – okrągłe rocznice zawsze wzmagają popyt na „towar kulturalny”, a więc i na Szekspira w roku czterechsetletniej rocznicy jego śmierci. Ale w przypadku Kondrata jest inaczej – aktor od wielu, wielu lat może siebie śmiało zaliczać do zasłużonych sług pana Szekspira.

Dowiedz się więcej »Sługa pana Szekspira

Muzyka łagodzi obyczaje

z Markiem Wierońskim, muzykologiem, producentem, wydawcą płyt CD i SACD, właścicielem i dyrektorem Wydawnictwa BeArTon rozmawia WIESŁAW ŁUKA

Kończy się jubileuszowy – 20. Wielkanocny Festiwal im. L. Van Beethovena. Który artysta/tka, wirtuoz instrumentalista, wirtuoz pałeczki dyrygenckiej zachwycił Cię czymś nowym?

– Każda edycja festiwalu obfituje w wiele wydarzeń.Tak było i tym razem… Moją uwagę przykuł młody pianista Andew Tyson, zwycięzca Konkursu Gezy Andy 2015. Podobały mi się dwie urokliwe skrzypaczki, Agata Szymczewska, grająca w Kwartecie Szymanowskiego oraz Anne Akiko Meyer w quasi-orientalnym odczytaniu I Koncertu skrzypcowego Karola Szymanowskiego.

Dowiedz się więcej »Muzyka łagodzi obyczaje

Wiara, Nadzieja, Miłość, Nienawiść, Trwanie…

Mierzyć się przez pół roku z Hanocha Levina pomysłem na życie, śmierć i trwanie. Po to, by w ciągu jednej lektury zostać neofitką i nie móc doczekać się premiery? Anna Rzepa Wertmann o polskiej prapremierze „Wszyscy chcą żyć” w tłumaczeniu Agnieszki Olek, wyreżyserowanej przez Dawida Żłobińskiego na scenie kieleckiego Teatru im. Stefana Żeromskiego.

Dziwne są moje ścieżki do szacunku i zachwytu nad mądrością i głębią tekstów Hanocha Levina, zaiste dziwne. Od niechęci, wściekłości podszytej ekscentryzmem i długotrwałej irytacji do zauroczenia, rozbawienia, czekania zwieńczonego zachwytem.

Dowiedz się więcej »Wiara, Nadzieja, Miłość, Nienawiść, Trwanie…

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: PRZEWIĄZUJĄC POMIDORY

„JEZIORO” w reż. Yany Ross w TR Warszawa:

„Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem, / Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie, / Powiada przewiązując pomidory: / Innego końca świata nie będzie, / Innego końca świata nie będzie”. Finał „Piosenki o końcu świata” Czesława Miłosza błąka mi się po głowie, kiedy zabieram się za pisanie recenzji z „Jeziora” Michaiła Durnienkowa w reżyserii Yany Ross w TR Warszawa. Kłopot z recepcją tego zadziwiającego spektaklu polega chyba na tym, że jeżeli w zapowiedziach z ust samej reżyserki co rusz słyszeliśmy zdanie o apokaliptycznych wizjach, odpowiedzialności za rzeczywistość, to akurat w tym kraju, od wieków rozkoszującym się własną mitologią, a zaraz potem demitologizacją, określenia typu „krańcowość”, „zmierzch”, czy „upadek cywilizacji” musiały pachnieć post-romantyczną gigantomanią. Tymczasem „Jezioro” oferuje tylko i aż obrazowy galimatias. Zamiast patriotycznych trąb jerychońskich, jakiś lichy staruszek przewiązujący pomidory. „Staruszkiem” w sztuce Durnienkowa są trzy panie i trzech panów na daczy, oraz ten czwarty: sumienie zagrane przez Dawida Ogrodnika. Sumienie specjalne, z gołym zadkiem.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: PRZEWIĄZUJĄC POMIDORY

Chudy artysta

W poniedziałek o 16.00 w krakowskim Teatrze Ludowym debata po publikacji „Artysto scen polskich powiedz nam, z czego żyjesz?” Joanny Szulborskiej-Łukaszewicz, wieńczącej ZASP-owska ankietę o sytuacji materialnej i socjalnej artystów. Tymczasem u nas refleksje wokół tego ważnego raportu przedstawia Tomasz Miłkowski:

Kilka tygodni temu TVN-owskie „Fakty” przekazały informacje o strajku głodowym pracowników Opery Bałtyckiej. Okazało się, że strajkuje trzech: dwóch z pionu artystycznego, jeden z technicznego. Domagali się podwyżki płac o 200 złotych.

Kiedy dziennikarze „Faktów” podawali tę informację, wyglądali tak, jakby mieli umrzeć ze śmiechu. Strajk o 200 złotych? Co to za pomysł? Cóż, syty nigdy nie zrozumie głodnego.

Dowiedz się więcej »Chudy artysta

To tu, to tam

„we are not superheroes” w choreogr. i reż. Kamila Wawrzuty w Teatrze Ochoty w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Jeden z bohaterów przedstawienia w finałowym monologu wyraża dystans do demonstrowania wobec innych sprawności, tężyzny i wiecznego sukcesu. Woli się rozglądać to tu, to tam w nadziei na odnalezienie własnej drogi.

Dowiedz się więcej »To tu, to tam

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: LOSING MY RELIGION

„REM” w TEATRZE WIELKIM:

Na miejscu Piotra Hulla, reżysera, producentka i spiritus movens hybrydalnego spektaklu „REM” zaprezentowanego w Teatrze Wielkiem Operze Narodowej, wysłałabym zapis przedstawienia Michaelowi Stipe’owi, liderowi i wokaliście kultowej kapeli „R.E.M”. Podejrzewam, że – podobnie jak większość widzów – byłby pod wrażeniem.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: LOSING MY RELIGION

Fronczewski w telewizyjnym FEUERBACHU

Studio Teatralne Dwójki sprawiło hojny prezent z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru, które przypadło w tym roku w pierwszym dniu świąt wielkanocnych. Pokazana została telewizyjna wersja znakomitego spektaklu Teatru Ateneum, Ja Feuerbach Tankreda Dorsta w reżyserii (debiut!) i z tytułową rolą Piotra Fronczewskiego, uhonorowaną Nagrodą im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego (2013).

Telewizyjna wersja nic nie straciła z blasku spektaklu na żywo, choć ze zrozumiałych względów różniła się od niego. Bariera szklanego ekranu nie stanowiła jednak przeszkody w śledzeniu wielkiego pojedynku aktora z przybyłym do teatru profanem, reprezentantem nowej zmiany (precyzyjna i znacząca rola Grzegorza Damięckiego).

Dowiedz się więcej »Fronczewski w telewizyjnym FEUERBACHU

Pomnik rzuca cień

Takiej Wielkiej Improwizacji na polskiej scenie jeszcze nie słyszano. Grzegorz Malecki jako Konrad w inscenizacji Eimuntasa Nekrošiusa na Scenie Narodowej zamiast po gwałtowne gesty, patetyczne i mocno artykułowane frazy i całą tę gorączkę emocjonalną z repertuaru romantycznego – sięga po intymność.

Jego zmagania z Bogiem przypominają bez mała rozmowę z przyjacielem, emocje są powściągane, a zastosowane środki ekspresji zdumiewają prostotą. Wulkan emocji zastępuje nasycone skrywaną emocją, ale przede wszystkim klarownym przewodem myślowym rozumowanie. Tym razem Konrad nie wybucha gwałtownym buntem, ale wyłuszcza powody tego buntu, jego głębokie, zaskakująco racjonalne korzenie. Od czasu do czasu tylko ten tonowany monolog, w którym emocje trzymane są na wodzy, zakłóca, nadruch głowy, którą Malecki odrzuca w bok, tak jakby bohater próbował zerwać się z uwięzi, jakby rwał się na swobodę. Na naszych oczach zamiast Konrada ekstrawertyka rodzi się introwertyk. Ktoś, kto się buntuje ze ściśniętym sercem. To przecież nie znaczy, że reżyserowi i aktorowi nieznana czy obca jest tradycja romantycznych uniesień – próbę jej zastosowania widzimy na samym początku, kiedy Grzegorz Małecki we fragmencie Upiora najwyraźniej nawiązuje do stylistyki bliskiej Józefowi Węgrzynowi.

Dowiedz się więcej »Pomnik rzuca cień

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: SKRZYWDZENI I PONIŻENI

KTO SIĘ BOI VIRGINII WOOLF w reż. Grzegorza Wiśniewskiego w Teatrze Wybrzeże:

Z evergreenami w teatrze trzeba uważać. Czasami mogą się zemścić nawet na najbardziej utalentowanych adaptatorach. Kto się boi Virginii Woolf? Edwarda Albeego widziałem już tyle razy, także pod odmiennymi tytułami (od inspiracji po niemal plagiaty), że trudno mi sobie wyobrazić, żeby komukolwiek udało się jeszcze wycisnąć z tej sztuki coś nowego. Sukces przedstawienia Grzegorza Wiśniewskiego w Teatrze Wybrzeże polega na tym, że twórcy właśnie niczego nie zamierzali odkrywać na nowo, zawierzyli sprawie, która od czasu powstania dramatu nie uległa przedawnieniu. Nowością jest za to bez wątpienia bardziej współczesny, ostry przekład Jacka Poniedziałka, dzięki któremu podwójną małżeńską psychodramę o nienawiści bez dna, nienawiści, która jest także a może przede wszystkim miłością, ogląda się ze ściśniętym sercem.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: SKRZYWDZENI I PONIŻENI

Dwie wiosny

„Wiosna” wg tekstu i w reż. Leonarda Moreiery w Teatrze Studio w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Scena w Malarni Teatru Studio tylko na początku i na końcu jest jedna. Po krótkim wprowadzeniu i ona, i widownia dzielą się na dwie części. Powstaje rodzaj labiryntu. A publiczność widzi tylko to, co jest po jej stronie. Czasem słyszy strzępy dialogów zza ściany. Można się domyślać, że po obu stronach toczą się podobne albo te same rozmowy, tylko trochę zmienione. Brazylijski artysta, dramaturg i reżyser Leonardo Moreira tworzy kompozycje sceniczne nawiązujące do koncepcji Borgesa o losach rozwidlających się, równoległych. A co, pyta artysta, jeśliby losy pozamieniać?

Dowiedz się więcej »Dwie wiosny

„CZAS PRZYPOMNIEĆ OJCÓW DZIEJE”

Bożena Frankowska o DZIADACH w Teatrze Narodowym w reżyserii Eimuntasa Nekrosiusa:

1. ODWAGA.

Odwaga nie jest po stronie Pana Eimuntasa Nekrosiusa – reżysera „Dziadów” Adama Mickiewicza w Teatrze Narodowym w Warszawie, znanego w Polsce od trzydziestu lat z przedstawień granych gościnnie w wielu miastach Polski (Bydgoszcz, Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań, Toruń, Warszawa). Ostatecznie zadaniem reżysera jest po prostu reżyserowanie wg uzgodnionych warunków artystycznych.

Odwaga jest po stronie Jana Englerta dyrektora polskiego Teatru Narodowego w Warszawie. Nie często bowiem zdarza się, by na scenach narodowych reżyserowali repertuar narodowy danego kraju reżyserzy cudzoziemcy. W wypadku „Dziadów” Adama Mickiewicza rzecz pewnie w ogóle nie dałaby się wytłumaczyć. Z jednym właśnie wyjątkiem – reżysera z Białorusi, Litwy czy Łotwy, terenów od wieków podlegających wzajemnym wpływom.

Dowiedz się więcej »„CZAS PRZYPOMNIEĆ OJCÓW DZIEJE”

Supermenka na bezrobociu

8 marca zaraz po Manifie (acz w innym składzie) odbyła się premiera Supermenki. Tekst napisała Dorota Macieja, tytuł akurat na Święto Kobiet. Premiera odbyła się gościnnie w Teatrze Kamienica, spektakl wyprodukowało Studio Jerzego Gudejko. W Teatrze Jednego Aktora wystąpiła porywająco Jowita Budnik (m.in. Plac Zbawiciela, Nikifor, Papusza).

Dowiedz się więcej »Supermenka na bezrobociu

BEZRADNOŚĆ W BEZRADNYM TEATRZE DWORCOWYM

Józef Jasielski ogląda PRODUKT w Teatrze Gdynia Główna i pyta: Po co?

Przyznam się, że jestem w nie lada rozterce. Mając słabość do ambitnych teatrów piwnicznych, zszedłem do piwnic dworcowych Teatru Gdynia Główna w Gdyni. Działa tutaj grono mocno zaangażowanych osób, realizujących spektakle dla różnorodnej wiekowo publiczności, oparte na poważnej literaturze i stałej miejskiej dotacji. Podobno ich teatr / zdaniem zagorzałych sympatyków i zaprzyjaźnionych recenzentów / wcale nie ustępuje pola profesjonalnym scenom Trójmiasta… Rzeczywiście – cena biletu była „profesjonalna”. Chwilę potem ogarnęła mnie nieogarniona bezradnośćwobec tego, co oglądam i tego, co powinienem zrobić.

Dowiedz się więcej »BEZRADNOŚĆ W BEZRADNYM TEATRZE DWORCOWYM

Czasem płacze, czasem nie

Tomasz Miłkowski o spektaklu Anny Karasińskiej EWELINA PŁACZE w TR Warszawa:

W zasadzie już niczego nie spodziewam się po spektaklach o spektaklach. Zabawa w teatr w teatrze, opowiadanie o sobie, wchodzenie i wychodzenie w postacie, cała ta kokieteria i ten katalog niegdyś frapujących chwytów wydają mi się zużyte do cna. I to od czasu, kiedy Luigi Pirandello napisał swoje zachwycające Sześć postaci w poszukiwaniu autora (1921). A więc od dawna.

A tymczasem, proszę, co za niespodzianka. Dowiedz się więcej »Czasem płacze, czasem nie

Miserere

W tygodniu premiera Dziadów w Teatrze Narodowym w reżyserii Eimuntasa Nekrošiusa. Przed tą oczekiwaną premierą Zofia Gustowska przypomina legendarny spektakl Nekrošiusa – jego Makbeta:

Dziewczynka jest chora. Boli ją głowa. Jej własne ciało ją pali. Próbuje zasnąć. Mama kładzie jej rękę na czole. Dotyk bliskiej osoby nie pomaga. Ciąży. Dziewczynka się męczy. Przewraca z boku na bok. Nie może spać. Leży. Leży. Leży. Czerń. Budzi ją ból. Nagle. Odczuwa przygniatający ciężar spadających na nią głazów. Strach. Czuje się mała i bezbronna. Nie może się poruszyć. Skąd spadają kamienie? Dlaczego? Nie wie. Nic nie widzi. Puste niebo, tylko.

Dowiedz się więcej »Miserere

Gorzka polska mgła

Grażyna Korzeniowska o najnowszym, 29. programie kabaretu POZAR W BURDELU:

Co to jest kabaret? To jest wspólnota śmiechu, wynikająca ze wspólnoty współodczuwania i współmyślenia tych, którzy kabaret tworzą i tych, którzy do niego na ich popisy przychodzą.

To jest wspólnota poczucia humoru, wspólnota patrzenia na świat, wspólnota energii i wzruszeń… Ona rodzi się we wzajemnym obcowaniu – artystów i widzów – po obu stronach rampy.

Udowodnił to kolejny – 29. już – program kabaretu Pożar w Burdelu. Artystów (Tomasz Drabek, Mariusz Laskowski), którzy jako pierwsi pojawili się na scenie przywitały z wypełnionej do ostatniego miejsca – łącznie z lożami i balkonami – widowni Teatru Polskiego w Warszawie gromkie brawa i okrzyki. Oznaczały, że na kolejny gościnny występ Burdeltrupy przyszli miłośnicy i bywalcy jej przedstawień.

Dowiedz się więcej »Gorzka polska mgła

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: CHWAŁA SAJNUKOWI

O „HAPPY NOW” w Teatrze Polonia w reżyserii Adama Sajnuka:

Teatry Polonia i „Och” mają chyba najlepszą rękę do odkrywania nieznanych dotąd w Polsce anglojęzycznych sztuk tak zwanego środka. Happy now? Lucindy Coxon, który w Polonii wystawił Adam Sajnuk, czeka zapewne jeszcze wiele scenicznych wersji.

Tekst Happy now zawiera wszystkie elementy, które decydują o sukcesie przedstawienia, o ile oczywiście trafi on w ręce odpowiednich twórców. Dobrze skrojone role, suspens, błyskotliwe dialogi i kilka niegłupich wniosków.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: CHWAŁA SAJNUKOWI

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.