Sługa pana Szekspira

Gdyby od tego monodramu (Szekspir – siedmiu błaznów) Piotr Kondrat zaczynał swoją przygodę z Szekspirem, można by go posądzać o chęć wykorzystania jubileuszowych okoliczności – okrągłe rocznice zawsze wzmagają popyt na „towar kulturalny”, a więc i na Szekspira w roku czterechsetletniej rocznicy jego śmierci. Ale w przypadku Kondrata jest inaczej – aktor od wielu, wielu lat może siebie śmiało zaliczać do zasłużonych sług pana Szekspira.

W sztukach Szekspira grał Prospera w Burzy, Oberona w Śnie nocy letniej oraz Hamleta w monodramach\; 12 scen z Hamletem (we własnej adaptacji i tłumaczeniu, obsypany nagrodami na festiwalu monodramów we Wrocławiu, 2001, Grand Prix na festiwalach w Kijowie i Rydze), Pułapka na myszy i Hamlet 24.00. Grał je blisko 150 razy w języku polskim i angielskim w Polsce, Rosji, Ukrainie, Łotwie, Estonii, Armenii oraz Rumunii. Wierny Szekspirowi zrealizował także Shylocka (2012) i teraz nowy monodram Szekspir – siedmiu błaznów (2015). Wychodzi więc na to, że Piotr Kondrat Szekspirem rozmawia z publicznością od ponad 15 lat, a zatem „wyrzut rocznicowy” odpada, choć pozostaje pretekst. Bo w narracji wiążącej poszczególne epizody przewija się „rok jubileuszowy” oraz intencja, aby złożyć Mistrzowi nad Mistrzami, znawcy spraw ludzkich, szczególny ukłon. W końcu jednym z błaznów-aktorów jest sam Szekspir, jego niezniszczalny duch.

 

Stąd i pomysł – tych siedmiu błaznów, którzy wcale nie są błazenkami ze sztuk Szekspira (nie ma nawet Yoricka!), ale po prostu są aktorami jak wszyscy ludzie, zgodnie z Szekspirowską diagnozą z komedii Jak wam się podoba: Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają (tłum. Stanisław Barańczak).

Na scenie powołuje aktor do chwilowego istnienia postaci z Burzy, Komedii omyłek, Ryszarda III, Snu nocy letniej, Jak wam się podoba, Wieczoru Trzech Króli i Króla Leara. Zmienia jedynie błazeńskie czapeczki i kolorowe T-shirty (ich kolor jest znaczący: czerwień, żółć, biel), aby zaznaczyć kolejno pojawiające się postaci ukazywane na chwilkę z towarzyszeniem ascetycznej, geometrycznej scenografii i zmieniającej intensywność i częstotliwość akcentów perkusji. Tak naprawdę to nie są ani błazny, ani aktorzy nawet, choć grając nieustannie przywodzą na myśl takie porównanie. Potrafią bowiem wywrzeć przemożny wpływ na otoczenie, odcisnąć ślad w ich pamięci, a nawet wpłynąć na ich postawy. Czasem to postaci niebezpieczne jak książę Gloucester, późniejszy Ryszard III, który posuwa się do najdzikszych komplementów, aby osaczyć swoją przyszłą ofiarę, wkalkulowaną już w zbrodniczy plan zdobycia korony. Przebieranki Piotra Kondrata ukazują całą paletę barw ludzkiej natury: od tkliwości po mordercze instynkty, od bezbronności po matactwo, stanowiąc żywy dowód przenikliwości dramaturga i aktora, który umiał prześwietlać ludzkie dusze.

Piotr Kondrat otwiera tym monodramem drzwi do świata Szekspira tym wszystkim, którzy w nim jeszcze nie czują się zadomowieni, a bywalcom daje satysfakcję obcowania z dobrze znanymi postaciami. Nie wiem, jaki będzie następny szekspirowski krok aktora, ale nie zdziwię się, jeśli to będzie Makbet albo Król Lear.

 

Tomasz Miłkowski

 

SZEKSPIR – SIEDMIU BŁAZNÓW, scenariusz i wykonanie Piotr Kondrat, premiera teatr ATA, Kraków, 2 listopada 2015, premiera warszawska, teatr Academia, 22 lutego 2016

Leave a Reply