Politycy i sztuczna krew
Tomasz Miłkowski o premierze JULIUSZA CEZARA w warszawskim Teatrze Powszechnym:
Manipulacja, demagogia, cyniczna gra, wszystkie chwyty dozwolone. To nie jest świat miłych pań i panów, choć niektórzy uchodzą za szlachetnych. Za ludzi honoru. To świat polityki, w którym liczy się tylko zwycięstwo.
Taki obraz rzeczywistości wyłania się ze spektaklu Barbary Wysockiej w Teatrze Powszechnym, choć Szekspir został tu przykrojony do wymiarów naszych czasów. Kończący spektakl fragment z wystąpienia Wojciecha Jaruzelskiego, ogłaszającego wprowadzenie stanu wojennego, miał uświadomić opornym widzom, że mowa tu była o polityce dzisiaj uprawianej. Takie uwspółcześniające doraźne podpórki są świadectwem niewiary we własne siły. Skoro przez dwie godziny nie udało się widzów przekonać, aby zaczęli się bać, to na koniec trzeba ich ich postraszyć Generałem: Uwaga, autorytaryzm nadchodzi, jak grzmiała jedna z posłanek w naszym Sejmie.



O spektaklu Agnieszki Przepiórskiej „Wojna to tylko kwiat” pisze Tomasz Miłkowski:
Katastrofa wisi w powietrzu. Wiemy, że za chwilę Hitler dojdzie do władzy. Ale w Kabarecie Kit Kat jeszcze nie widać nadciągającej klęski. Świat się kręci!
Nova Scena Teatru Roma pozwala na coś, czego dotychczas w musicalach rzadko doświadczaliśmy. Na intymność. To już nie wielkie show odbywające się gdzieś poza nami, które oglądamy z perspektywy widza, ale bliska historia dziejąca się obok nas. Pozwalająca znaleźć się w środku wydarzeń, otulić muzyką (w tym miejscu specjalny ukłon w stronę świetnej orkiestry pod dyrekcją Jakuba Lubowicza) i przeżyć ją nieco inaczej niż w sposób, do jakiego przywykliśmy.
Jeszcze o spektaklu KRZYCZCIE, CHINY! w Teatrze Powszechnym:
Rzadko się zdarza, aby w tym samym czasie w dwóch teatrach warszawskich można było zobaczyć różne inscenizacje tego samego dramatu z kanonu polskiej klasyki. Dla teatromanów to gratka.
Peryferyjny spektakl TR Warszawa, nieoczekiwanie stał się najciekawszą artystycznie propozycją „Rozmaitości” od lat.
„Lilka, cud miłości”, wg scenar. i w reż. Waldemara Śmigasiewicza w Teatrze Polskim w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.
MOJA PIERWSZA ŚMIERĆ W WENECJI
Przez wiele lat przed świętami Zygmunt Broniarek pisał opowieść wigilijną i rozsyłał ją do licznych znajomych i przyjaciół.
Nie mamy nic do stracenia, Bal wszystkich świętych to przeboje Koncertu Sylwestrowego w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Dwudziestoletnia tradycja zobowiązuje. Publiczność lubi się bawić przy znanych przebojach musicalowych. Koncert będzie powtarzany przez kilka dni. Ale równocześnie w repertuarze styczniowym wszystkie spektakle, które cieszą się popularnością.

Ostatni spektakl w roku i zarazem najważniejszy – „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Jakuba Roszkowskiego, scenografii Macieja Chojnackiego, w dźwiękach Michała Siwaka (fot. Przemysław Bator). Krakowsko – kantorowski podmuch teatralnego ducha na scenie lubelskiego „Andersena”.
W osobliwy sposób uczcił 250. rocznicę urodzin Teatru Narodowego w Warszawie Dariusz Kosiński, performatolog (dawniej: teatrolog) z Uniwersytetu Jagiellońskiego, pełniący również obowiązki zastępcy dyrektora Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego. Otóż na portalu tegoż Instytutu (e-teatr) pomieścił felieton Jubileusz. Kulminacja, w którym dał wyraz swej niechęci wobec jubileuszowej premiery Kordiana w reżyserii Jana Englerta.