Przejdź do treści

szefyorick

Stroiński laureatus

Publikujemy laudację Tomasza Miłkowskiego, wygłoszoną podczas uroczystości wręczenia Nagrody im. Stefana Treugutta panu KRZYSZTOFOWI STROIŃSKIEMU w dniu 20 lutego:

Witam państwa serdecznie na uroczystym spotkaniu, którego bohaterem jest pan Krzysztof Stroiński, laureat Nagrody im. Stefana Treugutta. Spotkanie ma charakter kameralny, na życzenie laureata, który nie gustuje w zgromadzeniach stadnych, od lat nie udziela wywiadów, zajmuje się sztuką i nie dąży do tego, aby znajdować się w centrum medialnej uwagi. Zasadą nienaruszalną naszych nagród klubowych jest niesprawianie laureatom przykrości, przeciwnie, dbanie o komfort psychiczny wyróżnionych, podczas nieuchronnych ceremonii. Ta dzisiejsza jest skromna, niemal rodzinna.

Mimo że kameralna, wypada przypomnieć krótką historię Nagrody. Ustanowiona została z myślą o wspieraniu twórczości artystycznej w Teatrze Telewizji, który od wielu lat przeżywa trudności, przede wszystkim finansowo-organizacyjne. Za łaskawą zgodą pani profesor Zofii Stefanowskiej (nieżyjącej już wybitnej znawczyni romantyzmu), wdowy po panu profesorze Stefanie Treugutcie, to właśnie jego imię patronuje tej nagrodzie. W tym gronie nie trzeba przypominać, że Stefan Treugutt niezwykle zasłużył się Teatrowi TV jako ten, który przed kamerami telewizyjnymi zapraszał na kolejne spektakle, a czynił to w taki sposób, że zawsze przykuwało to uwagę i trafiało do emocji widzów.

Dowiedz się więcej »Stroiński laureatus

Łozińska, Benoit i Kowalski o Stroińskim

Pochodzi z Bielska – Białej, gdzie się wychował (urodził się w Pszczynie, 1950). Po maturze oprócz zawodu aktorskiego myślał również o geologii, ale został przyjęty przy pierwszym podejściu do PWSTiF w Łodzi i to zadecydowało o jego przyszłości. Już podczas studiów zagrał w dwóch filmach: Pierścień księżnej Anny i Szklana kula oraz wziął udział w serialu Doktor Ewa. Jednak prawdziwie wielką popularność przyniosła mu rola Leszka Podgórskiego w serialu Daleko od szosy. Ale aktor powiedział wówczas w wywiadzie: – Nie chcę być idolem, bo ma to znacznie więcej złych niż dobrych stron. I niedługo potem zupełnie zaprzestał udzielania wywiadów.

Od redakcji: Kiedy Ewa Sośnicka-Wojciechowska podjęła się przeprowadzenia rozmowy z aktorem dla „Tele Tygodnia” (a było to kilkanaście lat temu), szybko się zorientowała, że nie będzie to możliwe. Nie zrezygnowała jednak i zamiast wywiadu zaproponowała redakcji wypowiedzi partnerów artysty: Sławomiry Łozińskiej, Mariusza Benoit, Władysława Kowalskiego. Wprawdzie Benoit także nie udziela wywiadów, a Kowalski nader niechętnie, ale na udzielenie wypowiedzi o Krzysztofie Stroińskim bez wahania przystali. Opinie zostały opublikowane w magazynie „Tele Tydzień”, a 20 lutego, przypomniane przez autorkę materiału podczas uroczystego spotkania Zarządu polskiej sekcji AICT/IATC z okazji przyznania Krzysztofowi Stroińskiemu nagrody im. Stefana Treugutta.

Dowiedz się więcej »Łozińska, Benoit i Kowalski o Stroińskim

Krzysztof Stroiński z „Treuguttem”

Marzena Dobosz relacjonuje uroczyste posiedzenie Zarządu Klubu Krytyki Teatralnej IATC/AICT w dniu 20 lutego 2016:

Wybitny aktor KRZYSZTOF STROIŃSKI został uhonorowany Nagrodą im. Stefana Treugutta dla twórców Teatru Telewizji przyznawaną od 2001 r. przez Klub Krytyki Teatralnej – polską sekcję Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (AICT/IATC). Nagrodę za całokształt osiągnięć w Teatrze TV przyznało jury w składzie: Marzena Dobosz, Katarzyna Michalik-Jaworska (sekretarz jury), Łukasz Maciejewski, Andrzej Matul, Tomasz Miłkowski (przewodniczący) i Zdzisław Pietrasik.

W sobotę 20 lutego 2016 r. członkowie Klubu Krytyki Teatralnej mieli niebyłą okazję i ogromną przyjemność spotkania z Krzysztofem Stroińskim podczas kameralnej uroczystości w Domu Dziennikarza przy ulicy Foksal w Warszawie. Znakomity aktor odebrał nagrodę z rąk przewodniczącego KKT Tomasza Miłkowskiego – oprócz stosownego dyplomu była też piękna grafika zaprojektowana i ufundowana przez artystę plastyka Janusza Golika oraz okazały bukiet przygotowany przez wolską kwiaciarnię Les Fleurs.

Dowiedz się więcej »Krzysztof Stroiński z „Treuguttem”

Wielka Pani scenografii

W piątek, 12 lutego zmarła Xymena Zaniewska-Chwedczuk, wybitna polska artystka, architekt, scenografka, projektantka mody, producentka, duch opiekuńczy polskiej sztuki telewizyjnej. Jej sylwetkę kreśli Tomasz Miłkowski:

Rozległość jej talentu i niepospolita energia sprawiły, że jej dorobek jest imponujący. Przed odejściem zdążyła przy ogromnym wsparciu syna i męża opublikować monumentalny album-książkę „Xymena – zapiski i rysunki”. O tej książce napisałem entuzjastyczne kilkanaście zdań w „Dzienniku Trybuna”, ale tak się złożyło, że tekst ukazał się w dniu, kiedy odeszła na zawsze. Tydzień wcześniej (3 lutego) w Instytucie Teatralnym odbyła się promocja tej książki. Autorka i bohaterka była nieobecna, było wiadomo, że jest chora. Zamiast Niej została odtworzona z offu piosenka „Pani X przeprasza” w wykonaniu Małgorzaty Niemirskiej z towarzyszeniem Alibabek, pochodząca z telewizyjnego show Jeremiego Przybory i Grzegorza Wasowskiego, tak właśnie zatytułowanego. O książce rozmawiali więc jej współtwórca, autor wspaniałego opracowania graficznego Iwo Zaniewski, Mariusz Chwedczuk, a także Zofia Kucówna i Jarosław Kilian wraz z redaktorką tomu Teresą Drozdą. Kiedy któremuś z rozmówców zdarzało się mówić o Xymenie Zaniewskiej-Chwedczuk, że była taka lub taka, Mariusz Chwedczuk cierpliwie poprawiał: Ona nie była, ale jest, ona przecież jest, ona żyje, tylko jest chora. Najwyraźniej w ten sposób chciał zatrzymać przeczuwaną przez wszystkich nieuchronność odejścia artystki.

Dowiedz się więcej »Wielka Pani scenografii

Portrety krytyków: Teatr zamknięty Zygmunta Grenia

Trwa III edycja konkursu na recenzje teatralną im. Andrzeja Żurowskiego. To dobra okazja do przypomnienia wybitnych polskich krytyków piórem obecnych i niedawnych studentów Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej. O Zygmuncie Greniu pisze Helena Świegocka.

Tutaj leży Zygmunt Greń

Mały był pożytek zeń

Takiej treści epitafium napisał Maciej Słomczyński o krytyku z „Życia Literackiego” Zygmuncie Greniu. Ile w tym prawdy, a ile tylko zręcznej gry słów na użytek krótkiej i żartobliwej formy literackiej, nie wiadomo. A może i wiadomo, ale nie w tym rzecz. Rzecz ma być bowiem o Zygmuncie Greniu, krytyku teatralnym i literackim, eseiście i pisarzu. O człowieku wielce oddanym swojej pracy, ciekawym zmian zachodzących w świecie teatralnym, ale jednocześnie o bardzo mocno ugruntowanych poglądach na sztukę teatru, którym wierny był do końca.

Dowiedz się więcej »Portrety krytyków: Teatr zamknięty Zygmunta Grenia

Nudne żerowisko w Teatrze Wybrzeże

Oskalpowany Farenheit 451 – ocenia Alina Kietrys:

Różne rzeczy widziałam w teatrach w ciągu wieloletniego sekundowania poczynaniom artystów. Staram się zazwyczaj szukać tzw. dobrych stron w twórczych propozycjach, ale też zdarza się, że kończy się moja taryfa ulgowa, szczególnie jeśli to teatr zawodowy i z aspiracjami. Tak było tym razem. Teatr Wybrzeże z wielkim zadęciem zapowiadał spektakl Fahrenheit 451 , który przygotowywał reżyser „zdolny i utalentowany”. Marcin Liber, nagradzany 45-latek, obdarzony „Laurem Konrada” tym razem związał się literacko, a ściślej dramaturgicznie z Marcinem Cecko, 35-letnim byłym poetą neolingwistycznym i dramaturgiem, który współpracował z sukcesami przez kilka ostatnich lat z Krzysztofem Garbaczewskim. W tym duecie zasłynęli m.in. realizacją wychwalanego spektaklu Życie seksualne dzikich wg tekstów antropologa Bronisława Malinowskiego i nagradzaną Iwoną księżniczką Burgunda Gombrowicza. Sława i wcześniejsze sukcesy były więc artystyczną rękojmią pary Liber – Cecko.

Dowiedz się więcej »Nudne żerowisko w Teatrze Wybrzeże

CIERŃ

Ten spektakl boli, uwiera jak tkwiący pod skórą cierń. Stawia pytania, na które nie ma dobrych odpowiedzi, na które chyba w ogóle nie ma odpowiedzi.

Przedstawienie „… coś jeszcze musiało być”, reżyserująca je na scenie Teatru Żydowskiego, Izabella Cywińska utkała z prozy Hanny Krall. Ułożyła z tekstów dających świadectwo czasu Holokaustu, mówiących o zagładzie, o zbrodni, o najtragiczniejszych wyborach przed jakimi człowiek stawiał człowieka.

Dowiedz się więcej »CIERŃ

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: RYTUAŁ SPEŁNIENIA

Przesłuchanie jakich wiele. Oskarżający i oskarżeni. On wydaje się dziwnie usłużny, oni podekscytowani, niezdarni. Są aktorami, ale źle grają wyluzowanie. Tak zaczyna się Rytuał Ingmara Bergmana w reżyserii Iwony Kempy w Teatrze im. Słowackiego.

Oskarżonymi są w spektaklu artyści, nieszczególnie wybitni, za to na pewno niestabilni emocjonalne. A kim jest oskarżyciel w przejmującej kreacji Sławomira Maciejewskiego? Może sumieniem, może lustrem, albo zwykłym urzędnikiem. Jak to u Bergmana, żadnych pewników, jasnych odpowiedzi.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: RYTUAŁ SPEŁNIENIA

Żyć, trwać, istnieć: za wszelką cenę czy ponad wszystko…?

„Wszyscy chcą żyć” Hanocha Levina w tłumaczeniu Agnieszki Olek oraz reżyserii Dawida Żłobińskiego. Długo wyczekiwana, wczesnowiosenna polska prapremiera jednej z najmniej znanych sztuk od 5 marca 2016 roku zagości na scenie Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach.

Zasadniczo Pozna ma wszystko: zdrowie, prezencję, aparycję, tytuł hrabiowski i przynależne temu włości z dochodami znamienitymi, żonę najukochańszą Poznabuchę, dwa cudne Poznasmarki – dziedziców i następców (krew z krwi, kość z kości, żywe portrety Tatusia), zmartwień żadnych, trosk zero. Pozory mogą człowieka zmylić, nim z samym zainteresowanym się nie porozmawia na ten temat; od pierwszego zdania cały ten mit runął by w proch i pył z potężnym łomotem!

Dowiedz się więcej »Żyć, trwać, istnieć: za wszelką cenę czy ponad wszystko…?

Pani X przeprasza

Tomasz Miłkowski o książce Xymeny Zaniewskiej-Chwedczuk, jak się okazało pożegnalnej – ale w jakim stylu!

Może ktoś jeszcze pamięta – był taki show w telewizji, a wcześniej inny – Stawka większa niż szycie, poświęcony modzie.

Zaraz po transformacji Xymena Zaniewska-Chwedczuk stworzyła ten telewizyjny magazyn, w którym prezentowano rozległe możliwości polskiego przemysły tekstylnego i oferty modowej, zakorzenionej w rodzimej tradycji, a zarazem nowoczesnej. Program wabił kolorem, rozmachem, urodą kolekcji, zadziwiał. Zachęciła pomysłodawczyni i autorka polskie fabryki tekstylne do współudziału w tworzeniu tego magazynu i wyglądało na to, że może wyjdą one z zawieruchy ekonomicznej transformacji obronną ręką. Inny jednak los przewidział dla nich pan Balcerowicz i fabryki poznikały jedna po drugiej, a wraz z nimi program Zaniewskiej. Po polskim włókiennictwie, słynnym na cały świat pozostały tylko wspomnienia.

Dowiedz się więcej »Pani X przeprasza

Xymena Zaniewska nie żyje

Dzisiaj, 11 lutego 2016 (ur. 4 lipca 1924), zmarła Xymena Zaniewska, wybitna polska artystka, architekt, scenografka, projektantka mody, producentka. Rozległość talentu bowiem i niepospolita energia Xymeny Zaniewskiej-Chwedczuk sprawiła, że jej dorobek jest zaiste imponujący. Przypominamy go sobie dzięki cudownym i gustownie dobranym ilustracjom, będącym jądrem albumu „Xymena”, wydanego staraniem Wydawnictwa Bernardinuum. Ale przypominamy sobie także dzięki napisanemu z talentem i pasją (jak wszystko, co wyszło spod jej ręki) tekstowi, z którego wygląda osobowość artystki, organizatorki, animatorki, nawet bizneswomen i sprawczyni ważnych kulturalnych przedsięwzięć.

Dowiedz się więcej »Xymena Zaniewska nie żyje

„…coś jeszcze musiało być” w Teatrze Żydowskim – kolejny powiew zmian

I znowu o Żydach… – mówią postacie na scenie, otwierając spektakl. I znowu o Żydach, przeczytam potem w komentarzach internetowych. W dodatku w kontekście Zagłady. No właśnie – o Żydach… Czy jednak, widząc paloną na wrocławskim rynku kukłę, nie chce się krzyknąć, że to wciąż za mało? Że może „Harry Potter” jest całkiem niezłą powieścią, ale niekoniecznie obowiązkową w lekturach szkolnych. Nie kosztem np. Hanny Krall. Nauka o godności człowieka, o jego społecznej afiliacji, niezależnie od religii, narodowości, czy koloru skóry musi być wpajana od wczesnej młodości. Inaczej pozwalamy na arogancję kolejnych pokoleń.

Dowiedz się więcej »„…coś jeszcze musiało być” w Teatrze Żydowskim – kolejny powiew zmian

Hamlet wg braci Presniakow

Tomasz Miłkowski o spektaklu „Udając ofiarę” w reżyserii Krystyny Jandy w Och-teatrze:

Minęło 10 lat od polskiej prapremiery tej sztuki, która już wcześniej triumfalnie obiegła wiele scen europejskich. Rosyjski Hamlet, bo tak pisano o dramacie barci Presniakow, ukazywał świat pogruchotanych wartości, jakie pozostały po pierestrojce. Odwrót od komunizmu otwierał drogę w nieznane. I o tych czasach, kiedy dokonano mordu na starym porządku (jak na Hamlecie czy ojcu Wali), opowiadają autorzy, strwożeni światem, który wypadł z formy. Jak u Szekspira. Wszystko to, rzecz jasna, w tonacji groteskowej, ale z przymieszką rosyjskiego liryzmu.

Po 10 latach Krystyna Janda wraca do tej sztuki, ale zaciera bezpośrednie związki z epoką bolszewicką. Rezygnując z odniesień do tamtego poukładanego (choćby na opak) świata odnajduje w utworze braci Presniakow opowieść o zderzeniu pokoleń, o pustce, jaka wyziera z ideałów neokapitalizmu. Nasz bohater, Hamlet-Wala (Adam Serowaniec) nie może się w tym zmieścić i dlatego musi ten świat unicestwić.

Dowiedz się więcej »Hamlet wg braci Presniakow

Dyptyk Williamowo (nie)poskromiony. Część pierwsza, szczera, kielecka: Być i Współodczuwać nad Mieć

O ukochanej sztuce Williama Shakespeare’a, doścignięciu krytyczki przez inscenizację, wyrastaniu z nadmiaru rzeczy i dojrzewaniu do szczerych uczuć. „Poskromienie złośnicy” w reżyserii Katarzyny Deszcz na scenie kieleckiego teatru im. Stefana Żeromskiego okiem, duszą i piórem Anny Rzepa Wertmann.

Historia o zagubionym spektaklu

Wrzesień 2014 roku, po osiemnastu latach budowy Gdański Teatr Szekspirowski nareszcie otworzył podwoje – pierwszy Festiwal „na własnej podłodze i pod własnym dachem (i to jakim…). Dla mnie mój własny pierwszy w życiu, wyczekany „Szekspirowski”! Tak skutecznie robiłam za „latającą krytyczkę”, iż nie ustrzegłam się gafy debiutantów: terminy nałożyły się na siebie, oba były zbyt ważne. Takim to sposobem „Poskromienie złośnicy”, które Katarzyna Deszcz wyreżyserowała na kieleckiej scenie „Żeromskiego” w kwietniu 2014 roku (by potem przywieźć je do Gdańska i koniec końców dostać wespół z zespołem za tę inscenizację Złotego Yoricka), doścignęło mnie (gapę nie krytyka!) w …ostatni piątek stycznia 2015 r.

Dowiedz się więcej »Dyptyk Williamowo (nie)poskromiony. Część pierwsza, szczera, kielecka: Być i Współodczuwać nad Mieć

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: NIE MA SIĘ CZEGO BAĆ

Nie boję się Virginii Woolf ze spektaklu Jacka Poniedziałka w Teatrze Polonia. Nie boję się jej, bo irytuje mnie i nudzi.

Poniedziałek w dużym stopniu jest współodpowiedzialny za nowy boom w polskim teatrze na klasyczną amerykańską dramaturgię. Jego przekłady sztuk Tennesse’go Williamsa, również „Kto się boi Virginii Woolf?” Albee’go, przywróciły blask tej nieco już zapomnianej literaturze. Jeden z aktorskich symboli nowego polskiego teatru, jako tłumacz nie bawi się w grandilokwencję. Jest niegrzeczny i błyskotliwy, niekiedy wulgarny, zawsze przejmujący. Udała się także pierwsza duża reżyserska praca Jacka Poniedziałka, który po kilku niezależnych próbach, w Teatrze im. Kochanowskiego w Opolu wspaniale wyreżyserował „Szklaną menażerię” Williamsa. Można było oczekiwać, że „Kto się boi Virginii Woolf?” będzie co najmniej podobnym spełnieniem. Nic z tego.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: NIE MA SIĘ CZEGO BAĆ

Young critics seminar in Istanbul

The IATC and its Turkish section are pleased to announce, with the support of the International Festival of Istanbul, that a seminar for young theatre critics will take place from 18-22 May, 2016 in Istanbul. Applications are now open for the two seminar groups (one French and one English-speaking), both of which will comprise 8 participants. To apply, you must be a professional critic and aged between 18 and 35. All candidates are invited to send as soon as possible their registration form with a brief CV (just one page!), 2 or 3 samples of critical articles published in professional media, and a letter of recommendation from the person in charge of the AICT/IATC section in your country (if your country is an IATC member). All these documents should be sent in a single PDF file if possible.

Dowiedz się więcej »Young critics seminar in Istanbul

Stracona szansa, czyli pięknie wyedytowana biograficzna wydmuszka

Miała być (w zamyśle) biografia Jerzego Jarockiego: reżysera tyleż wielkiego, wyjątkowego, co kontrowersyjnego. Przez autorstwo brata spodziewano się tekstu dokładniejszego, bardziej wiarygodnego, wnikliwszego. Na ile wartościową dla widza i miłośnika teatru jest „Kogo szukał, czego chciał. Rzecz o Jerzym Jarockim.” Roberta Jarockiego?

Najpierw będzie o plusach tego tomu, dzięki jednemu z nich trafił bowiem w moje ręce. Naprawdę piękna, wysmakowana szata edytorska, która kusi już od pierwszego spojrzenia na okładkę. Lubię książki dopracowane w każdym calu, stanowiące małe dzieła sztuki; lektura winna być także swoistym kontaktem ze sztuką, dzisiaj już coraz rzadszym. Turkus wabi oko, czerń i grafitowa szarość stanowią świetne tło dla portretu zamyślonego Jerzego Jarockiego. Strój, mowa ciała i skupiony wzrok sugerują „przebywanie w Galaktyce Melpomeny i Tespisa”; uwaga, powoli i w bólach rodzi się tu materia sceniczna!

Dowiedz się więcej »Stracona szansa, czyli pięknie wyedytowana biograficzna wydmuszka

Kobiety bez znaczenia w Dramatycznym

W Teatrze Dramatycznym m.st. Warszawy trwają prób do spektaklu „Kobiety bez znaczenia” Alana Benneta w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza. W tytułowych rolach Halina Łabonarska i Małgorzata Niemirska. Premiera 19 lutego na Scenie im. Haliny Mikołajskiej.

O sztuce: Jedna idzie przez życie bez szmeru, druga wymusza uwagę. Dwie kobiety, bohaterki równoległych monodramów Alana Bennetta, są do siebie skrajnie niepodobne: szara mysz biurowa, zawsze akceptująca swój żywot bez zdarzeń, oraz bezwzględna tropicielka niedoskonałości i niegodziwości wszystkich wokół. Sztuka opowiada o dwóch samotnych kobietach, które nie chcą rozpłynąć się w nicości.

Dowiedz się więcej »Kobiety bez znaczenia w Dramatycznym

„Aktorzy żydowscy” Anny Smolar 5, 6 i 7 lutego w Teatrze Żydowskim

„Aktorzy żydowscy” to spektakl próbujący sportretować grupę o niejasnym statusie, w której zarówno słowo „aktorzy” jak i „żydowscy” bywa kwestionowane. Spektakl stawia szereg pytań o status, sens i znaczenie tytułowego sformułowania. Bardziej „aktorzy” czy bardziej „żydowscy”? Panuje obiegowa opinia, że każdy z nich jest Żydem, ale prawda jest taka, że wielu z nich w momencie dołączenia do zespołu nie widziało o tej kulturze nic albo niewiele. Pochodzili z rodzin katolickich, polskich i nagle stanęli przed zadaniem wzięcia na siebie tożsamości żydowskiej. Czy odkryli w sobie fascynację czy niechęć lub może głęboko skryty antysemityzm? Dowiemy się 5, 6 i 7 lutego.

Dowiedz się więcej »„Aktorzy żydowscy” Anny Smolar 5, 6 i 7 lutego w Teatrze Żydowskim

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: MARGINESY

POWIEDZ SWÓJ TEKST w reż. Glena Cullena w Teatrze Bez Rzędów

Czasami warto zboczyć z głównego, utartego szlaku recenzenckich wycieczek i rozejrzeć się po marginesach. Z dala od teatrów repertuarowych, obłaskawionych przez krytyków, bo już z widzami bywa różnie, działają w Krakowie liczne zespoły nieinstytucjonalne. Spotkanie z tego rodzaju twórczością może okazać się bardzo pouczające.

Na krakowskim Kazimierzu, w Teatrze Bez Rzędów przy ulicy Krakowskiej, obejrzałem spektakl Powiedz swój tekst w reżyserii od jakiegoś czasu dobrze zadomowionego w Polsce Glena Cullena, artysty związanego z amerykańskim teatrem niezależnym.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: MARGINESY

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.