Coraz częściej słyszy się utyskiwania humanistów na upadek kształcenia klasycznego. Szkoły i uniwersytety redukują godziny historii czy przedmiotów artystycznych na rzecz rozwoju kompetencji cyfrowych i technicznych. Wyraźnie obserwuje się zanikanie nauki języków klasycznych, łaciny a tym bardziej greki, choć to one przez wieki stanowiły klucz do zrozumienia antycznej literatury i terminologii naukowej, np. mój ojciec, rocznik 1910, był w swoim kresowym gimnazjum klasycznym zaznajamiany nie tylko z łaciną, ale także greką, choć oba nieprzypadkowo określane są jako „języki martwe”. Dziś zostały one niemal całkowicie usunięte z powszechnych programów nauczania. Podobnie jest ze znajomością mitologii czy klasycznej filozofii postrzeganej jako niepraktyczna dekoracja(łac. decoratio), zasadnicza część (por.:) scenografii, ... More, a nie kluczowa kompetencja.
Ogarnia nas kultura obrazkowa i cyfrowa. Szybko i powierzchownie przyswaja się informacje za pośrednictwem mediów społecznościowych, natomiast wypiera się czytanie obszernych tekstów literackich, w tym klasyków epiki i dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More. Grozi nam analfabetyzm kulturowy, bo brak fundamentalnej wiedzy o antyku uniemożliwia pełne zrozumienie literatury, teatru, malarstwa czy architektury kolejnych epok – od renesansu i klasycyzmu, aż po twórczość XX wieku. Pogłębia się zubożenie języka i wiele związków frazeologicznych – np. syzyfowa praca, koń trojański, pięta Achillesa, nić Ariadny – traci dla młodszych pokoleń swoje dosłowne źródło i staje się pustymi hasłami.
Cierpią też na tym standardy debaty publicznej. Klasyczna retoryka i logika, wywodzące się z ateńskiej agory i rzymskiego senatu, ustępują miejsca erystyce i emocjonalnym manipulacjom w przestrzeni medialnej. Nawet jakże symboliczne usunięcie poręcznego, okrągłego mebla z Pałacu Namiestnikowskiego nie wzbudziło większej refleksji, że oto wycofujemy się powoli z głównych filarów cywilizacji Zachodu. Zapominamy o tych korzeniach, co utrudnia zrozumienie mechanizmów demokratycznych oraz pojęcia obywatelskości.
Na szczęście jakby dla przeciwstawienia tym tendencjom widzimy też odruchy rozsądku i dowody na to, że kultura antyczna nie zniknęła całkowicie, lecz uległa popkulturowej transformacji. Oto na festiwalu OFF Rzeszów wystąpił ze swoim programem Hoson zes/Lśnij Teatr CHOREA z Łodzi udowadniający, że kultura starożytna Grecji miała niezaprzeczalną wartość, była mądra, piękna, choć surowa, potrafiła kształtować emocje i trafiać do odbiorców. Powstały przy teatrze Chór(gr. choros, łac. chorus), zespół osób wypowiadających ... More Spółdzielczy zaprezentował koncert – spektakl oryginalnych, choć wydawało się zagrzebanych głęboko w ziemi, pieśni z uroczystości religijnych, żałobnych, rytualnych i symbolicznych, pewnie też będących fragmentami wielkich dramatów antycznych, w których zgodnie z ówczesną estetyką zawsze występował chór jako substytut pewnej filozoficznej i społecznej idei, zbiorowy bohater i komentator, coś jak we współczesnych operach mydlanych i serialach wypowiedzi bohaterów spoza kadru.
Chór Spółdzielczy zaśpiewał więc o życiu i śmierci, o historiach mitologicznych, o walce z najeźdźcami, o miłości. Skąd twórcy tego wydarzenia wiedzieli jak śpiewano w Atenach, Delfach i innych ośrodkach życia imperium Greków? Mało się tym interesujemy, ale całkiem niedawno starożytne greckie utwory muzyczne dedykowane bogu Apollinowi, zostały odnalezione w formie inskrypcji na kamiennych blokach w Delfach. Pochodzące z II wieku p.n.e. są jednymi z najstarszych zachowanych na świecie przykładów muzyki z czytelnym zapisem nutowym, oczywiście także antycznym. Grupa entuzjastów, w której się znaleźli Grzegorz Wierus – dyrygent z filharmonii, Elina Toneva – pieśniarka, aktorka, wykładowczyni technik ruchu scenicznego, ze znajomością muzycznej kultury bałkańskiej, a także Tomasz Rodowicz – dyrektor artystyczny Teatru CHOREA, aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... More, reżyser, muzyk, pedagog, absolwent Wydziału Historii Filozofii na ATK w Warszawie, nie tylko nauczyli zespół śpiewać „po grecku”, ale zaszczepili w tych uzdolnionym muzycznie amatorach umiejętność wspomaganego rytmicznym ruchem tworzenia sytuacji emocjonalnych skutecznie przemawiających do słuchaczy po ponad dwóch i pół tysiącu lat od chwili powstania.
Jako jeden z przykładów niech posłuży śpiewany na samym początku żałobny hymn uwieczniony na marmurowej steli – Epitafium Seikilosa. To ponoć najstarsza odnaleziona w całości melodia, datowana prawdopodobnie na połowę II wieku p. n. e. Jej tekst w polskim tłumaczeniu jest piękny i mądry: „Jak długo żyjesz, raduj się życiem i niczym się nie smuć. Życie dane nam jest na krótko, czas zażąda jego zwrotu”. W programie zespołu znalazły się też zachowane hymny delfickie, starożytne greckie poematy muzyczne ku czci boga Apollina, które też stanowią najstarsze zachowane w tak dużych fragmentach zabytki jednoznacznie odczytanej notacji muzycznej.
Te i inne utwory odtworzone ze szczątków papirusa zostały przez prowadzących zespół poddane muzycznej rekonstrukcji. Dołączono do śpiewu rozmaite instrumenty pochodzące z folkloru bałkańskiego czy bliskowschodniego, bo tamtejsza tradycja muzyczna też czerpała ze starożytnego greckiego źródła. Zabytki antyku rozsiane są przecież na olbrzymim terytorium dawnego imperium i dziś najwięcej greckich amfiteatrów jest na terenie Turcji, ale są one także w Bułgarii, Macedonii, na Kaukazie, w Afryce.
I jeszcze jedna osoba związana z Chórem Spółdzielczym Teatru CHOREA – śpiewa w nim pracowniczka naukowa Katedry Filologii Klasycznej Uniwersytetu Łódzkiego dr Katarzyna Chiżyńska zajmująca się teatrologią i dramatem(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More starożytnym oraz literaturą grecką. Gdy zaprosiła młodzież studencką na występ zespołu okazało się to dla niej najlepszą, bo źródłową pomocą dydaktyczną.
Bronisław Tumiłowicz
