BOYownicy: ERWIN AXER (1917-2012)

Laureat Nagrody im. Boya 1960

za osiągnięcia reżyserskie w warszawskim Teatrze Współczesnym.

Debiutował jako reżyser Panną Julią Augusta Strindberga (1939), spektaklem warsztatowym III rok PIST, zaprezentowanym w Teatrze Narodowym, bo za debiut trudno uznać studencką jednoaktówkę Eugene’a O’Neilla Księżyc na Karybami (1936), pokazaną w dniu imienin profesora Aleksandra Zelwerowicza. Debiut Axera odnotował Boy jako „pomyślny w sumie egzamin z zadań przedstawiających niezwykłe trudności”. Słowem zobaczył w Axerze kogoś obiecującego.

Kiedy Erwin Axer odbierał Nagrodę Boya, miał za sobą dopiero trzecią część swej trwającej 65 lat pracy twórczej (1936-2001). Ale zdążył już uformować Teatr Współczesny i uczynić z niego jeden z najbardziej wyrazistych teatrów nie tylko w Warszawie. Jeszcze przed przełomem październikowym zwrócił uwagę premierą Niemców Leona Kruczkowskiego (1949), granych z dopisanym przez autora nieszczęsnym epilogiem, będącym koncesją na rzecz dominującej wówczas poetyki socrealizmu, choć z wybitnymi rolami Danuty Szaflarskiej, a zwłaszcza Ireny Eichlerówna, występujących ma zmianę jako ekstrawagancka artystka Ruth. Spektakl szedł ponad 200 razy, a kiedy Axer mógł ponownie zmierzyć się z tym dramatem, wrócił do Niemców w Teatrze Narodowym (1955) – u zarania odwilży kierował połączonymi teatrami Narodowym i Współczesnym. Wrócił, ale już bez epilogu, ale za to w stylu Brechtowskim i z prawdziwymi kreacjami Tadeusza Fijewskiego (Juryś), Tadeusza Białoszczyńskiego (Sonnebruch) i Andrzeja Szczepkowskiego (Peters). W Narodowym wystawił też Kordiana Juliusza Słowackiego z Tadeuszem Łomnickim w roli tytułowej oraz Muchy Jean Paula Sartre’a (1957). Na scenie Teatru Współczesnego zaś dał wówczas Nasze miasto Thorntona Widlera (1957), które cieszyło się niebywałym powodzeniem, wychwalane przez recenzentów i publiczność, Music-hall Johna Osborne’a (1958), jednego z angielskich „młodych gniewnych”, a przede wszystkim Biedermanna i podpalaczy Maxa Frischa (1959) i prapremierę Pierwszego dnia wolności Leona Kruczkowskiego (1959). Przedstawienia te wywarły wpływ na ówczesne wybory repertuarowe i upodobania publiczności. Sukces nowej sztuki Kruczkowskiego był bezdyskusyjny (grano ja blisko dwieście razy), a kilka ról z tego przedstawienia przeszło do historii – w szczególności Inga Aleksandry Śląskiej. O sztuce i przedstawieniu pisał z niekłamanym zachwytem Roman Szydłowski w „Polityce”, dowodząc, że sukces spektaklu jest „po części zasługą autora, który dał w Pierwszym dniu wolności konstrukcję czyściejszą, konsekwentniejszą, pozbawioną pęknięć, lepszą niż w Niemcach. Ale myślę też, że jest także poważna zasługa Axera, który przeszedł przez szkołę teatru myśli, teatru metafory i łatwiej sobie dziś radzi z tego typu utworami niż przed dziesięciu laty. Reżyser wniknął trafnie w rytm sztuki: oddał klimat narastającego konfliktu w akcie pierwszym, pięknie zawiesił fermatę monologu Anzelma, która staje się trzonem aktu drugiego. I brawurowo poprowadził sztukę ku finałowi aktu trzeciego. Jak w klasycznej symfonii: allegro, andante, presto. molto vivace i con brio”.

Tak więc Współczesny stał się Mekką poszukiwaczy najnowszego repertuaru zachodniego i polskiego. Wspólną cechą spektakli Axera było wyborne aktorstwo, a zespół zebrał doprawdy wyśmienity. „To właśnie w tych kilku popaździernikowych latach – pisała Elżbieta Baniewicz – Erwin Axer jako dyrektor ukształtował najlepszy w Polsce zespół dla współczesnego repertuaru”.

Erwin Axer reżyserował nie tylko w swoim (swoich) teatrach, ale także gościnne, z czasem dość często za granicą, w szczególności w teatrach niemieckojęzycznych. I wciąż pisał – przede wszystkim felietony, które należały do jego ulubionych form wypowiedzi. Felieton, mniej zobowiązujący niż esej czy szkic, dawał możliwości popisu stylistycznego, choć czasem wiązał treści głębokie z lekką formą. Właściwie całe życie pisał felietony, choć jak wiadomo dla tego wybitnego inscenizatora i wieloletniego dyrektora teatru było to zajęcie uboczne.

Pisywał je również w czasach, które dzisiaj uchodzą za nieprzyjazne pisaniu, kiedy cenzor i kontroler polityczny mógł zaglądać przez ramię. Czyli wtedy, kiedy – jaka mawia pewien polski polski polityk – „Polski nie było”. Otwieram mocno sfatygowany tomik Listów z teatru, Seria druga Erwina Axera, wydany nakładem „Czytelnika” w roku 1957, a więc tuż po odwilży październikowej. Zaglądam (który to już raz?) do pierwszego z brzegu tekstu, jaki się tam znalazł (a felietony Axera, zamieszczone w tym tomiku pochodzą z lat 1948-1956) i znajduję taki oto fenomenalny kawałek:

„Reżyser i dyrektor teatru Goethe znał się na wdzięku i niemało cenił tę zaletę u artystów weimarskiej sceny. Poeta Goethe dojrzał w aktorce, jej gracji, urodzie, szlachetności, we wszystkim, co składa się na istotę jej wdzięku, wspaniały egzemplarz człowieka, ukoronowanie rodzaju ludzkiego”.

Zaciekawia? No, właśnie. Felieton został zatytułowany Wdzięk osobisty i pasuje jak ulał do Axerowego pisania. Otóż pisał ( i reżyserował) z wdziękiem. W każdych okolicznościach. Te kawałki sprzed 60 lat można czytać bez przerwy, smakując frazy, ale i delektując się trafnością spostrzeżeń. Ot, choćby taka uwaga: „Pouczano mnie z dawien dawna, że w teatrze należy się strzec wołających o sprawiedliwość: tych, którzy żądają czegokolwiek dla siebie, lub, co gorsza, dla innych – w imię sprawiedliwości”. Dosyć, tu urywam lekturę, bo możemy utonąć w wypisach, a warto zwrócić uwagę na dwie książki, które ukazały się z okazji stulecia urodzin artysty.

Pierwsza z tych ksiąg, wydana nakładem Teatru Narodowego, którego Axer był przelotnym dyrektorem, zatytułowana została zgodnie z zawartością tomu: Rozmowy z Erwinem Axerem. Na ten niemal trzechset stronicowy zbiór składa się kilka części. Część pierwsza to niedokończony wywiad-rzeka, nigdy wcześniej niepublikowany, przygotowany przez znakomitą znawczynię teatru i recenzentkę, Elżbietę Wysińską. W założeniu miała to być szeroka opowieść artysty o czasach minionych, o poszczególnych etapach jego życia, począwszy od dzieciństwa i młodości spędzonej głównie we Lwowie i studiach w warszawskim Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej (PIST) pod czujnym okiem Leona Schillera. Jednak na okresie socrealizmu rozmowa się urywa, najwyraźniej albo ochota do dalszych spotkań autorom przeszła, albo inne okoliczności sprawiły, że całość opowieści nigdy nie powstała. Zamiast tego autorzy wyboru, Paweł Płoski i Michał Smolis zamieścili w tym tomie osiem innych rozmów, w których uczestniczyli także inni ważni ludzie teatru, by wymienić Petera Steina (którego Axer bardzo cenił), Konrada Swinarskiego, Georgija Towstonogowa i Macieja Englerta, którego Axer namaścił na swego następcę w Teatrze Współczesnym.

Książkę uzupełniają noty o niektórych przedstawieniach, wcześniej publikowane (bez podania nazwiska autora) w jubileuszowym wydawnictwie Teatru Współczesnego, a także nader zwięzłe Kalendarium życia i twórczości Erwina Axera. Tak skomponowany tom daje wgląd w teatralne pasje, poglądy, a także sympatie artysty (jak choćby nieposkromiona miłość do talentu aktorskiego Józefa Węgrzyna). Pozwala rozeznać się w świecie jego wyobraźni i poszukiwań.

Druga książka to Notatki z pracy. Otwiera ją Szkic do autobiografii w pewnym stopniu komplementarny do wywiadu Wysińskiej, choć o wiele krótszy i w typowo felietonowym nastroju napisany. W Rozmowach z Erwinem Axerem możemy dowiedzieć się, że ojciec artysty, ceniony adwokat, był doradcą prawnym Wilama Horzycy we lwowskim teatrze. W Notatkach z pracy wiadomość ta została nasycona konkretem – otóż ojciec sprawował tę pieczę nad teatrem w zamian za dwa miejsca w loży teatralnej…

Axer nie wnika nazbyt głęboko w detale, ale przedstawia się jako dziecko szczęścia teatru, o bujnej młodości, które umiało radzić sobie w każdej sytuacji. Przyznaje się także do pewnego rodzaju oportunizmu, umiejętności przystosowania, która pozwoliła mu teatr prowadzić w trudnych okolicznościach i to z wielkim powodzeniem. Tom zamyka orędzie Erwina Axera na Międzynarodowy Dzień Teatru (1997). Hasło tamtego święta brzmiało: Wspólnota sceny i widowni. Pod sam koniec orędzia Axer napisał:

„Nic nie jest w teatrze nowe i wszystko jest w teatrze najnowsze, bo dzieje się z chwili na chwilę. Nic nie jest konserwą, jak film, płyta, spektakl telewizyjny, choćby najwyborniejszy, Wszystko może się stać i wszystko się staje na naszych oczach. Właśnie dlatego teatr trwa i przetrwa”.

Święte słowa. Axer umiał z niezwykłą celnością trafiać w samo sedno. Największą jednak jego zasługą pozostanie stworzenie warszawskiego Teatru Współczesnego. To było jego ukochane dziecko i przesłanie. Udało mi się przed laty na kilku stronach opisać fenomen tego teatru, kiedy przygotowywałem Atlas teatralny stolicy (nadal dostępny w internecie, www.aict.art.pl). Chyba opisałem ten fenomen nieźle, skoro Teatr Współczesny zdecydował się zamieścić ten tekst na swojej oficjalnej stronie internetowej. Z tej krótkiej charakterystyki przytoczę tylko wypis, brzmiący niczym uzasadnienie przyznanej Axerowi Nagrody Boya:

„Jeden z najbardziej stabilnych programowo i personalnie teatrów polskich. Powstał w roku 1949 po przeniesieniu do Warszawy łódzkiego Teatru Kameralnego Domu Żołnierza, od samego początku pod artystycznym kierownictwem Erwina Axera (do roku 1981), który od roku 1956 łączył te obowiązki z funkcją dyrektora naczelnego. Od roku 1981 teatrem kieruje nieprzerwanie Maciej Englert. Teatr mieści się w byłej sali parafialnej kościoła Zbawiciela przy ulicy Mokotowskiej 13 (…) Zgodnie z nazwą teatr przez te wszystkie lata szczególnie wrażliwy był na nową dramaturgię europejską, czego znakiem rozpoznawczym była słynna premiera Czekając na Godota Samuela Becketta (1957) w reżyserii Jerzego Kreczmara. Orientacja na nową dramaturgię dotyczy również rodzimej twórczości, stąd tak wiele w ponad 60-letniej historii teatru premier Sławomira Mrożka, w tym Tanga (1965) w reżyserii Erwina Axera. Teatr nie zaniedbywał też klasyki, która była swego rodzaju ćwiczeniem wyobraźni dla zespołu aktorskiego, m.in. Wieczór Trzech Króli Szekspira, komedie Goldoniego czy Moliera. Pamiętał też o polskiej klasyce.

Współczesny nieraz bywał miejscem wielkich triumfów aktorskich, m.in. Tadeusza Łomnickiego, który stworzył tu wiele niezapomnianych ról, wśród nich w Dożywociu Aleksandra Fredry, Karierze Artura Ui Bertolta Brechta (1962) czy Komediancie Thomasa Bernharda (1989). (…). Choć nigdy Teatr Współczesny nie aspirował do roli trybuny politycznej, to jednak jego sternicy potrafili wyrazić w metaforycznej formie komentarz do aktualnych napięć, konfliktów, problemów skupiających społeczną uwagę. Dzięki tej umiejętności zawsze produkcje Współczesnego budziły żywe echo i komentarze”.

Jak udało się zbudować taki profesjonalny teatr, który bywał niekiedy samotną wyspą, tego można się dowiedzieć ze wspomnianych książek wprowadzających w świat teatru Axera. Albo zajrzeć do wypowiedzi dla „Théâtre en Pologne” (1975): „Moim marzeniem zarówno w teatrze jak i poza teatrem jest wypowiadać się tylko wtedy, kiedy mam coś do powiedzenia”. Kto wie, może to najlepsza recepta.

* O sobie: Przekonywać chcemy i walczyć myślą, popartą uczuciem, prawdą, która ma odpowiednik w rzeczywistym świecie ludzi, idei i postaw, Ta prawda jest po naszej stronie i dlatego my jesteśmy po jej stronie. Na to, żeby ja wyrazić, potrzeba nam niewiele i bardzo wiele zarazem. Niewiele, bo tylko kilkanaście metrów kwadratowych przestrzeni i człowieka-aktora, który może przedstawić świat cały w prawdziwych i niezafałszowanych wymiarach, w wymiarach myśli i uczucia ludzkiego. – Bardzo wiele, bo to niełatwo być takim „człowiekiem-aktorem”. Jest ich kilku. Zapewne. Ale uczymy się powoli bodaj nie szkodzić zamysłowi pisarza (…).

** Elżbieta Baniewicz: Na ludziach znał się doskonale, toteż wyczuwał nieprawdę i fałsz nawet u największych aktorów, wykpiwał manierę, punktował braki techniki, które uchodziły uwagi nie tylko krytyków. Wedle tej wiedzy sam współtworzył aktorskie kreacje, dopracowane w najmniejszym detalu, szczególnie intonacji, pełnej linii melodycznej. Interesowała go jednostka, a nie społeczeństwo, konkret, a nie idea ogólna czy panoramiczny obraz.

August Grodzicki: Długotrwałość kadencji dyrektorskiej umożliwiła Axerowi skupienie wokół siebie zespołu aktorskiego, który przez długi czas ulegał nieznacznym fluktuacjom, i który ożywiony był wspólnymi dążeniami artystycznymi. Powstała więc scena o własnym obliczu, jej twórca mógł przeprowadzić własną wizję teatru także w przedstawieniach realizowanych przez innych reżyserów.

Jacek Sieradzki: Dziełem jego życia był Teatr Współczesny, ciasna i niewygodna dawna salka parafialna kościoła Zbawiciela, przez lata jedna z najważniejszych scen Warszawy. Umiał jej od początku narzucić – przy bardzo niewielkim przecież doświadczeniu – wyrazisty, odróżnialny charakter. Interesował go zawsze tradycyjny dramat, dobrze skrojony, retoryczny, zakorzeniony w psychologii, ale wzbogacony o elementy liryczne, symboliczne i groteskowe, dający pole do popisu aktorom i stawiający w jasny, racjonalny sposób przed widzami kwestie do roztrząsania. Mówiono o teatrze intelektualnym, on wolał formułę teatr inteligentny.

*** Erwin Axer (1917-2012), reżyser i pisarz teatralny, absolwent Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej w Warszawie (1939). Po lwowskich początkach, od 1946 związany nieprzerwanie z Teatrem Kameralnym w Łodzi, który po przenosinach do Warszawy przybrał nazwę Teatru Współczesnego – stał na jego czele jako szef artystyczny od 1949 do 1981 roku. Do jego najsławniejszych przedstawień należały zrealizowane we Współczesnym: Kariera Artura Ui Bertolta Brechta (1963), Tango Sławomira Mrożka (1965), Lir Edwarda Bonda (1975). Od 1972 reżyserował gościnnie w wiedeńskim Burgtheater, gdzie wystawił m.in. entuzjastycznie przyjętego Komedianta Thomasa Bernharda (1980). W latach 1975-1979 był dziekanem Wydziału Reżyserii PWST. Ze sceną pożegnał się sztuką Augusta Strindberga Wielkanoc (2001) w macierzystym Teatrze Współczesnym. Pozostawił po sobie kilka tomów felietonów i małej prozy, m.in. Czwarte ćwiczenia pamięci (2003), a także tom korespondencji ze Sławomirem Mrożkiem – Erwin

Axer-Sławomir Mrożek, Listy 1965-1996 (2011),

**** August Grodzicki, Erwin Axer, w: Reżyserzy polskiego teatru, 1979; Elżbieta Baniewicz, Erwin Axer. Teatr słowa i myśli, 2010; Rozmowy z Erwinem Axerem, Teatr Narodowy, Warszawa 2017; Erwin Axer, Notatki z pracy, Instytut Teatralny, Warszawa 2017

***** Erwin Axer uosabia czas teatru PRL-u w jego najbardziej eleganckim wydaniu, wyjściowym, że tak powiem. Wprawdzie dość tradycyjnym, nieeksperymentalnym (nadmiernie), ale blisko związanym z pulsem życia teatralnego ówczesnej Europy.

Tomasz Miłkowski

Leave a Reply