Pieniądze czyli kłopoty
„Najdroższy” w reż. Wojciecha Adamczyka w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.
Gdy ich nie ma, to spory kłopot, ale kiedy ich za dużo -jeszcze większy. Do takich wniosków można dojść po obejrzeniu komedii „Najdroższy”, w której ulubiony nieudacznik Francisa Vebera, niejaki Pignon (Andrzej Zieliński), z nędzy przychodzi do pieniędzy. Wprawdzie tylko na niby, bo skłania inspektora podatkowego (w tej roli Sławomir Orzechowski) do wszczęcia kontroli jego nieistniejących finansów (a jest bezrobotnym biedakiem), ale nigdy nic nie wiadomo. Dowiedz się więcej »Pieniądze czyli kłopoty


Tak mówił dwudziestoparoletni Malik, artysta z Maroka, który napadnięty i pobity na ulicy, zamknął się na tydzień w akademiku, niezdolny znowu wyjść na miasto. Spektakl Obsesja Teatru Remus, oparty na prawdziwych relacjach i zdarzeniach, opowiada się przeciw oznakom ksenofobii i rasizmu w Polsce, które nie zwalczane miewają moc choroby zakaźnej. W spektaklu pada niewiele słów, to fragmenty wypowiedzi dotkniętych prześladowaniami. To dość jednak, aby wzbudzić co najmniej niepokój.
Do Marienbadu jeździło się tyleż dla poratowania zdrowia i żeby „ubyć” (czyli schudnąć), co dla zawiązania korzystnych znajomości, znalezienia odpowiedniej partii dla córki, przelotnego flirtu i parady. Toteż liczyły się stroje, których uroda lśni ze sceny na tle skromniejszych, choć funkcjonalnych dekoracji. W spektaklu ocalał ironiczny dystans i nieco szelmowskie poczucie humoru Szolema Alejchema, wzmocnione piosenkami Macieja Wojtyszki do muzyki Jerzego Derfla, o łagodnym, stylizowanym brzmieniu.
…przez wieś. Sławomir Pacek z grającym bączkiem w rękach gramoli się z szuflady, aby z tęsknotą opowiadać o Grzesiu daremnie usiłującym donieść worek piasku. Tak zaczyna się parada przypominanych we fragmentach i w całości wiecznie żywych wierszyków dla dzieci Juliana Tuwima. Rzecz toczy się u stóp toaletki, z lewej strony widać końcówkę mopa, w tyle sceny gniazdko i wtyczkę, na szczotce do włosów ktoś wypoczywa, potem ktoś inny wychyla się z szuflady.
Kto się boi Virginii Woolf, jedna z najlepiej napisanych sztuk amerykańskich w duchu strindbergowskim na scenie Teatru IMKA. O spektaklu w tgtodniku „Przegląd”:
Spektakl „Jezus Chrystus Zbawiciel” Klausa Kinskiego w reżyserii Michała Zadary można zobaczyć w dwóch dodatkowych terminach – 28 lutego i 1 marca o 19:00 na Scenie Przodownik.
Poszerzona wersja recenzji opublikowanej na łamach „Przeglądu” 2013 nr 8: Kogo Agnieszka Glińska wzywa na Sąd ostateczny? Czy sumiennego zawiadowcę (Łukasz Simlat), który kuszony przez córkę karczmarza (Agnieszka Pawełkiewicz) tylko raz zaniedbuje obowiązki i doprowadza do katastrofy kolejowej? Czy uwodzicielkę, która dla kaprysu zwodzi go, a potem daje alibi, by dręczona wyrzutami sumienia być gotowa wyznać prawdę? Czy żonę zawiadowcy (Dorota Landowska), sekutnicę, która wiedziona zazdrością denuncjuje męża? Czy jej chwiejnego brata (Krzysztof Stroiński), który zmienia stosunek do zawiadowcy, jak wiatr powieje? Czy karczmarza (Paweł Wawrzecki), który ochoczo staje na czele zwolenników oskarżonego zawiadowcy, aby potem przewodzić krucjacie przeciw niemu”? A może wścibską sąsiadkę (Elżbieta Piwek), której uwadze nic nie uchodzi, chyba że nieuwagi wymaga jej i sąsiedzki interes? A może mieszkańców miasteczka, przypominającego miasteczko Güllen z Wizyty starszej pani Dürrennmatta, a także ofiary katastrofy, żywych i umarłych? [Na zdj. Modest Ruciński].
Tak Wiera Gran nazwała Café Sztuka, która mieściła się przy ulicy Leszno 2 (dziś jezdnia u zbiegu Solidarności i Andersa), o rzut beretu od Teatru Kamienica. Toteż opowieść o Wierze Gran, gwieździe kabaretu za murami getta, na scenie tego właśnie teatru wspomaga magia miejsca. Justyna Sieńczyłło z dramatyczną siłą oddaje przeżycia artystki, która pogrzebana została za życia. Mimo trzech wyroków uniewinniających ją od zarzutu kolaboracji tzw. żydowskim gestapo, nie mogła uwolnić się od pomówień, ponawianych donosów i anatem. Bezradna wobec siły złowrogiej plotki i atmosfery odrzucenia, pozbawiona możliwości wykonywania zawodu, wyjechała z Polski do Izraela, ale i tam doznała podobnych upokorzeń. Pod koniec życia w swoim paryskim mieszkaniu rozpamiętuje dawne dni chwały i poniżenia.
W pierwszych dniach lutego w dwóch warszawskich teatrach odległych o parę kilometrów zdarzyły się dwie premiery wybitne, trochę w cieniu jubileuszowych obchodów stuletniego Teatru Polskiego. Mowa o sztuce Tankreda Dorsta Ja Feuerbach w reżyserii Piotra Fronczewskiego i z jego udziałem w roli tytułowej w Teatrze Ateneum i Ożenku Mikołaja Gogola w reżyserii Iwana Wyrypajewa w Teatrze Studio. Niemal wszystko te premiery dzieli poza wspólnym czasem pierwszych przedstawień.
O spektaklu jubileuszowym w Syrenie pisze w „Przeglądzie” Tomasz Miłkowski
O spektaklu wg Kamasutry na scenie Teatru na Woli pisze Grażyna Korzeniowska:
Tomasz Miłkowski pisze w „Przeglądzie” (nr 5/2013) o premierze Pod Akacjami Jarosława Iwaszkiewicza w reżyserii Grzegorza Mrówczyńskiego na scenie Mrowisko w Teatrze Rampa:
Kiedy spektakl się rozpoczyna, na scenę wkracza rodzina Walezjuszów i Henryk z Nawary. Król Karol (Marcin Hycnar) w rozchełstanej koszuli, najwyraźniej lekceważy ceremoniał. Ciągnie swoją siostrę Margot jak ofiarne jagnię przed ołtarz. Jeszcze nie wie, że i on będzie ofiarą. Zaślubiny Margot z Nawarczykiem pieczętuje wewnętrzny pokój religijny.

Inscenizacja Parad Jana Potockiego w warszawskim Teatrze Polskim przywraca blask konwencji komedii dell’arte, począwszy od dekoracji, kostiumów i masek. Premiera została poprzedzona warsztatami, poświęconymi stylistyce dell’arte, które prowadził reżyser, dzięki czemu aktorzy rozpoczęli próby solidnie przygotowani do zderzenia z bardzo wymagającą formą. Rezultaty tej pracy są godne podziwu, mamy bowiem do czynienia ze spektaklem odwzorowującym odległą konwencję, ale jednocześnie żywym, aktualnym, pełnym energii i niewymuszonego humoru.
28 września 2012, po siedmiu latach budowy, otwarto dziesiątą w Polsce operę. Jest to Opera i Filharmonia Podlaska – Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku. Nie wdając się w pytania o celowość otwierania opery w mieście jednak nie największym, w koszta utrzymania, pytania o frekwencję, możliwości wykonawcze, zajmijmy się samym galowym wieczorem i urokami budynku.