Inscenizacja Parad Jana Potockiego w warszawskim Teatrze Polskim przywraca blask konwencji komedii dell’arte, począwszy od dekoracji, kostiumów i masek. Premiera została poprzedzona warsztatami, poświęconymi stylistyce dell’arte, które prowadził reżyser, dzięki czemu aktorzy rozpoczęli próby solidnie przygotowani do zderzenia z bardzo wymagającą formą. Rezultaty tej pracy są godne podziwu, mamy bowiem do czynienia ze spektaklem odwzorowującym odległą konwencję, ale jednocześnie żywym, aktualnym, pełnym energii i niewymuszonego humoru.
Doskonały użytek z maski i charakteryzacjinadawanie twarzy aktora wyglądu zgodnego z założeniami insce... More, perfekcyjny ruch graniczący z akrobatyką, precyzyjnie modelowany głos spotykają się tu z elementami improwizacji, nawiązującymi do naszej współczesności (dobiegają echa afery Amber Gold), a nawet lokalnej topografii (Kasander wyprawia się do Indii na swojej mulicy w okolice Komorowa i na Chomiczówkę). Zespołowość gry i wyrafinowane solówki, jak choćby niezwykła przemiana Pawła Krucza w Arlekina/ Gila, a na koniec przejmująca scena demakijażu, kiedy aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub filmie;... More już bez maski, bez osłony staje twarzą w twarz z widownią, budzą prawdziwy podziw.
Konwencja w tym przedstawieniu staje się czymś uwewnętrznionym, naturalnym, przylega do aktorów, budząc zaufanie i mimo celowej jaskrawości zastosowanych środków jest świadectwem prawdy. Wszyscy zasługują tu na pochwały, ale na więcej niż zwyczajowe słowa uznania błyskotliwy sceniczny debiut(fr. début), pierwszy występ na scenie, estradzie bądź w fil... More Joanny Halinowskiej, absolwentki Akademii Teatralnej, po raz pierwszy występującej na scenie zawodowej. Jej Zerzabella, postać bez maski, ale w charakterystycznym makijażu zastępującym maskę, w zdyscyplinowanym ruchu, mierzonej mimice, wyolbrzymionym i hiperrealnym geście wywołuje żywe reakcje – kiedy kilkakrotnie „omyłkowo” trafia głową w słup albo ostentacyjnie zasypia podczas wywodów ojca albo gdy bada uczucia swego służącego Gila nadaje swej twarzy-masce sugestywną wyrazistość. Ona również, tak jak Gil, na koniec zmywa makijaż zmieniając się w „prywatną” postać aktorki, wcześniej występującą w komedii dell’arte. Ta finałowa dekonspiracja uwydatnia urodę i siłę konwencji, której odrzucenie radykalnie odmienia reguły gry.
Świetnie przedstawienie, dowodzące, że można w teatrze współczesnym, sięgając po dawną konwencję, stworzyć widowisko na wskroś nowoczesne.
Tomasz Miłkowski
PARADY Jana Potockiego, tłum. Józef Modrzejewski i Anna Wasilewska, teksty kupletów Edward Wojtaszek, reż. Edward Wojtaszek, dekoracje i kostiumy Weronika Karwowska, maski Tadeusz Znosko, muz. Tomasz Bajerski, ruch sceniczny Leszek Bzdyl, Teatr Polski, Scena Kameralna, premiera 29 września 2012
recenzja opublikowana w tygodniku „Przegląd”nr 44/2012