Przejdź do treści

Loża


Autorski przegląd teatralny, nieoficjalny dodatek Yoricka.
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

KONRAD SWINARSKI – OŚCIĄ W GARDLE?

Po ponad czterdziestu latach pracy na scenie mam więcej pokory i szacunku dla ludzi innych profesji… To tak – na marginesie. Ad rem! Wydaje się, że Narodowy Teatr Stary w Krakowie „zabrnął w ślepą uliczkę” i miota się w rzekomych oparach własnej tradycji, jak… Już sam pomysł nowej dyrekcji, żeby „odnowić” instytucję poprzez rozliczenie się z jej chlubną przeszłością, jest tyle wart, co niechlubna komisja sejmowa Macierewicza…I równie zajadła.

Dowiedz się więcej »KONRAD SWINARSKI – OŚCIĄ W GARDLE?

Zbiorowa niepamięć

Koncept był wyśmienity. Igor Ostachowicz spróbował wyobrazić sobie, co stałoby się, gdyby pomordowani w 1943 roku podczas powstania w getcie warszawscy Żydzi ożyli i wyszli na dzisiejsze stołeczne ulice.

Tak powstała powieść Noc żywych Żydów. Autor był za nią nominowany do nagrody Nike 2013.
Niedawno po jego prozę sięgnął teatr. Duet aktorsko-reżyserski Aleksandra Popławska i Marek Kalita (również adaptacja tekstu) przełożył ją na język sceny i pokazał na deskach stołecznego Teatru Dramatycznego.

 

Powstało przedstawienie bolesne, zmuszające do zrobienia narodowego, społecznego rachunku sumienia.

Dowiedz się więcej »Zbiorowa niepamięć

Oniegin we Foyer STUDIA

Piszę do Pana – trzebaż więcej?

Irena Jun jest mistrzynią teatru poetyckiego, w którym króluje słowo. Słowo uwodzące nie tylko dźwiękiem i sensem, ale także wyglądem, które przybiera oblicza postaci, powoływanych do życia przed oczami widzów, mieni się urodą rytmu, barwą głosu, emocjami i humorem. Wszystko dozowane z horacjańskim poczuciem miary.

Dowiedz się więcej »Oniegin we Foyer STUDIA

KRÓL LEAR w śmiertelnej koszuli

Po raz trzeci Król Lear, jedna z najbardziej tajemniczych sztuk Szekspira, pojawia się na afiszu Teatru Polskiego. Pierwszy raz miało to miejsce w okresie międzywojennym, kiedy inscenizację podpisał Leon Schiller (1936), który wykorzystał klasyczny przekład Józefa Paszkowskiego. Rezultat był kontrowersyjny. Zachwycał się tym przedstawieniem tylko Kazimierz Wierzyński, pozostali recenzenci zgłaszali mniejsze lub większe zastrzeżenia. Kolejną premierę, po upływie ćwierćwiecza, w nowych okolicznościach dziejowych, w nowym, dobrym przekładzie Zofii Siwickiej przygotował Zygmunt Hübner, uważany wówczas za jednego z czołowych inscenizatorów. Hübner kierował się interpretacją Jana Kotta, ale poniósł klęskę, którą poświadczyli wszyscy recenzenci na czele z rozjuszonym Kottem. Z katastrofy ocalał tylko Bronisław Pawlik w roli Błazna. Dyrektora Andrzeja Seweryna przeszłość powinna więc odwodzić od Leara, ale na szczęście pokusa okazała się silniejsza od lęków. Jacques Lassalle skorzystał z przekładu Stanisława Barańczaka i dowiódł, że to sztuka nadal fascynująca, a więc warta nowej próby odczytania, a w duecie z Dorotą Kołodyńską stworzył inscenizację, którą będzie się dobrze pamiętać, tak jak kreację Andrzeja Seweryna.

Dowiedz się więcej »KRÓL LEAR w śmiertelnej koszuli

Gdzie się podziały dawne bohatery. Niebezpieczne związki Bohatera KARTOTEKI Tadeusza Różewicza

Naprawdę, naprawdę te pełne cudowności sztuki są świadectwem czasów, w których żyjemy. W ich nieprawdopodobieństwie został zaklęty realizm. (Helmut Kajzar o dramatach Tadeusza Różewicza)

Kto obrał niezwykłe drogi,

musi się zbroić na ból i męczarnie;

wyniosłej głowy nie oszczędzą bogi,

nie wolno wznieść się bezkarnie… (Adam Asnyk, Prometeusz)

 

Gdyby dzisiaj Prometeusz chciał przyjść z pomocą ludziom, pewnie umożliwiłby im powszechny dostęp do Internetu. Zeus byłby zapewne administratorem sieci, który ogranicza dostęp, i jak może, mnoży przeszkody dla użytkowników. A jednak krewny Prometeusza, Bohater z Kartoteki Tadeusza Różewicza, nie robi nic. No, prawie nic. Ale tą bezczynnością wznieca bunt przeciw Zeusowi teatru. I przeciw światu, jaki jest. Po prostu odmawia udziału.

Dowiedz się więcej »Gdzie się podziały dawne bohatery. Niebezpieczne związki Bohatera KARTOTEKI Tadeusza Różewicza

Gabriel GARCÍA MÁRQUEZ nie żyje

17 kwietnia zmarł w wieku 87 lat Gabriel GARCÍA MÁRQUEZ (1928-2014), prozaik kolumbijski, jeden z twórców tzw. realizmu magicznego, w którym elementy realne stopione są z wytworami zmysłowej fantazji poetyckiej, laureat Nagrody Nobla (1982).

Nie ukończywszy studiów prawniczych pracował jako reporter. Zanim stał się sławny, po wyjeździe do Paryża wiódł życie na granicy ubóstwa. Wsparł swoim piórem rewolucję kubańską. W swojej twórczości dawał wyraz lewicowym poglądom, często sięgał po motywy ludowe. Jego książki wzbudziły zainteresowanie literaturą latynoską w Europie i USA.

Powieścią Sto lat samotności (1967) zdobył czytelników na całym świecie, zyskując przydomek latynoskiego Cervantesa.

Dowiedz się więcej »Gabriel GARCÍA MÁRQUEZ nie żyje

Rewizor dusz

Rozszerzona wersja recenzji opublikowanej w „Przeglądzie”:

Kiedy przegląda się spis premier Gogolowskiego Rewizora na scenach polskich łatwo o zawrót głowy. Bo i mrowie ich niezwykłe, a i nazwiska wykonawców najprzedniejsze.

Tak jest i tym razem – dość powiedzieć, że w roli Horodniczego występuje Mariusz Benoit, a jego żony Joanna Żółkowska. Benoit świadomie nawiązuje do Tadeusza Łomnickiego, nietrudno znaleźć w repertuarze zastosowanych przez niego środków aktorskich rozwiązania, którymi posługiwał się po mistrzowsku jego poprzednik: charakterystyczne zaśpiewy, kocie ruchy, nagłe przyspieszenia i zwolnienia toku wypowiedzi, mierzone, przymilne uśmieszki, zwinne ruchy w wydawałoby się ospałym ciele, lekko dudniący śmiech.

Dowiedz się więcej »Rewizor dusz

Ja, czyli kto?

Rozszerzona wersja recenzji publikowanej w „Przeglądzie”:

A co, jeśli pewnego dnia uświadamiasz sobie, że nie wiadomo, gdzie zaczyna się i kończy władztwo twojego JA. Mówią ci, że to ty zrobiłeś albo, że to ty chciałeś, a tymczasem to zrobiła twoja powieka, kiszki, które grają marsza, płuca, które oddychają, tak wiele rzeczy dzieje się z tobą pomimo twojej woli. Gdzie zatem się zaczynasz i kończysz, co od ciebie zależy, gdzie szukać tego twojego jedynego JA? Z takim odkryciem dzieli się z widzami bohater monodramu Jednocześnie.

[na zdj. Łukasz Simlat]

Dowiedz się więcej »Ja, czyli kto?

Na czworo, na dwoje

Blog Tomasz Miłkowskiego: http://www.dziennikarzerp.pl/2014/03/na-czworo-na-dwoje/

 

Czasy są trudne, a zatem pomyślne dla kameralistyki. Nic dziwnego, że na afiszu teatralnym coraz więcej sztuk na dwoje, na czworo albo niewiele więcej aktorów. Nowe premiery warszawskie: Ich czworo Zapolskiej w Polonii, Tramwaj zwany pożądaniem Williamsa w Ateneum i Oleanna Mameta w Studio potwierdzają ten trend. Chociaż obsady tych dwóch pierwszych znacznie przekraczają czwórkowy limit – wprawdzie czwórka bohaterów jest główna, ale aktorów występuje więcej. U Zapolskiej ósemka, u Williamsa aż dziewiątka.

Dowiedz się więcej »Na czworo, na dwoje

Peszek Jubilatem

Jan Peszek swoje 70. urodziny obchodzi Scenariusz dla nieistniejącego, ale możliwego aktora instrumentalnego Bogusława Schaeffera. Z tej okazji publikujemy tekst o tym spektaklu z przygotowywanej przez Tomasza Milkowskiego książki 121 monodramów do serii „Czarna Książeczka z Hamletem”, publikowanej przez Wrocławskie Towarzystwo Przyjaciól Teatru.

 

JAN PESZEK

(ur. 13 lutego 1944 w Szreńsku), ukończył krakowską PWST (1966) potem profesor w tej uczelni, debiutował w Teatrze Polskim we Wrocławiu, potem związany z Teatrem Nowym w Łodzi i Starym Teatrem, występował też na wielu innych scenach (m.in Studio, Narodowy), wielokrotnie nagradzany z osiągnięcia artystyczne (m.in. Nagroda im. Aleksandra Zelwerowicza, 1987). Zagrał m.in. Gonzala w Trans-Atlantyku Witolda Gombrowicza (reż. Mikołaj Grabowski, 1981), główną rolę w Śmierci Iwana Ilicza Lwa Tołstoja (reż. Jerzy Grzegorzewski,1991), Ojca w Ślubie Witolda Gombrowicza (reż. Jerzy Grzegorzewski, 1998). Wielokrotnie występował w spektaklach wg tekstów Bogusława Schaeffera (m.in. Scenariusz dla trzech aktorów). Z teatrem jednego aktora związał się właśnie dzięki Bogusławowi Schaefferowi i swemu udziałowi w działaniach krakowskiego Zespołu MEW2 (Młodzi Wykonawcy Muzyki Współczesnej) – jego znakiem rozpoznawczym stał się Scenariusz dla nieistniejącego, ale możliwego aktora instrumentalnego; w teatrze jednoosobowym zrealizował jeszcze Nareszcie koniec Petera Turriniego (reż. Zbigniew Brzoza, 1998).

Dowiedz się więcej »Peszek Jubilatem

Schody, schody, schody, schody… Jak w Casino de Paris

14 lutego, na scenie Teatru Druga Strefa odbyła się premiera rewii operowej „Miłość ci wszystko wybaczy”:

No więc schody. Takie na całą scenę. A na schodach w największych szlagierach operowych i kabaretowych ubiegłego wieku piękne głosy polskiej sceny operowej i dramatycznej. Tatiana Maria Pożarska śpiewająca arię z „My Fair lady”, Tomasz Raczkiewicz – kontratenor ze szlagierem „Miłość ci wszystko wybaczy”, Marek Szymański – tenor śpiewając „Brunetki, blondynki”, Wiesław Kowalski z piosenką Eugeniusza Bodo i oczywiście Sylwester Biraga. Tym razem dyrektor Teatru Druga Strefa w zupełnie nowej odsłonie. Peruka, makijaż, suknia, sztuczne rzęsy, obcasy, pióra, czyli krajowego wyrobu Mea West i „Seksapil”, niezapomniany przebój z filmu „Piętro wyżej”.

Dowiedz się więcej »Schody, schody, schody, schody… Jak w Casino de Paris

Molier igra z medycyną

Molier wraca do łask? W Narodowym lada dzień 150 przedstawienie Świętoszka, w Dramatycznym za kilka dni premiera Mizantropa, a jego sławna farsa Lekarz mimo woli już teraz zawędrowała do Muzeum Etnograficznego, gdzie od kilku miesięcy rezyduje najmłodszy bodaj teatr Warszawy – Teatr XL („bo nazwa Wielki jest zajęta”, jak tłumaczą założyciele w swoich ulotkach). Teatr powstał z entuzjazmu absolwentów szkoły aktorskiej Machulskich i pomocy życzliwych ludzi, działa bez budżetu, zbiera datki, a pierwszą premierą przy ul. Kredytowej budzi nadzieję.

Zwłaszcza że reżyserii tego arcydzieła farsy podjął się ceniony rosyjski reżyser, Sergiej Timofiejew, dyrektorujący w Omsku, często jeżdżący po Rosji i Europie, znawca metody Stanisławskiego i Czechowa, który w Teatrze XL prowadził też warsztaty. Jego Lekarz to przedstawienie pełne wigoru, w muzycznym rytmie, z tanecznymi pochodami, skromną, surową, ale celną scenografią (sosnowe ławki z giętymi oparciami, które rozmaicie ustawiane stają się lasem, stołami, domem bogatego mieszczanina, a nawet kratami więzienia) i kostiumami nawiązującymi do epoki Moliera.

Dowiedz się więcej »Molier igra z medycyną

Powrót Szaloma Asza

„Bóg zemsty” w reż. Andrei Munteanu w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Stolicy.

 

«Napisany sto lat temu przez Szaloma Asza „Bóg zemsty” to najsłynniejszy i najbardziej kontrowersyjny dramat tego autora, uważany przed laty za obrazoburczy, sprzeczny z nakazami religii. I dzisiaj opowieść o Jankielu, wystawiona w warszawskim Teatrze Żydowskim, może szokować. Albowiem dramat o na pozór pobożnym Żydzie, który w suterenie swego domu prowadzi dom publiczny, a dla swojej córki zamawia zwój Tory, by w końcu odkryć, że została ona prostytutką, wpisał Asz w przypowieść o starotestamentowym, mściwym Bogu, który nie umie przebaczać.

Dowiedz się więcej »Powrót Szaloma Asza

O niej bez niej

„Nastasja Filipowna” w reż. Andrzeja Domalika w Teatrze Ateneum w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Mimo że spektakl nosi tytuł „Nastasja Filipowna”, nie zobaczymy jej na scenie. Andrzej Domalik nawiązał w ten sposób do pomysłu Andrzeja Wajdy, który przed 36 laty przedstawił na scenie Starego Teatru historię namiętnego uczucia wiążącego dwóch mężczyzn z tytułową Nastasja, opowiadając tę historię bez jej udziału. Tak zaadaptowane fragmenty „Idioty” Fiodora Dostojewskiego oglądano jako próby otwarte. Dowiedz się więcej »O niej bez niej

Depresja Lechistanu

„Depresja komika” w reż. Michała Walczaka Teatru Polonia i Teatru Montownia w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Sztuka dla niepoznaki nosi tytuł „Depresja komika”, choć tak naprawdę o depresję w kraju nad Wisłą Michałowi Walczakowi tu chodzi, o stan pewnego zamulenia umysłów, upodobanie do cierpiętnictwa, obniżenie gustów, ksenofobiczne odchylenia i ogólne zagubienie się we współczesnym świecie. Wszystko to opowiedziane językiem satyryczno-komediowym z pewnym nalotem kabaretu. Adam Woronowicz jako terapeuta i Rafał Rutkowski jako komik ukazują w dziesięciu odsłonach rozmaite metody walki z depresją, czasem dyskusyjne, ale malowane z energią, poczuciem humoru i dystansem. Dowiedz się więcej »Depresja Lechistanu

Ach, te nogi!

Ostatnio postanowiłam wybrać się na coś lekkiego, łatwego i przyjemnego, co oderwałoby moje myśli od zbliżającej się zimy. Mój wybór padł na spektakl Klatka Wariatek w Teatrze Komedia, którego siedziba zapiera dech w piersiach. Już przed rozpoczęciem spektaklu miałam możliwość zachwycić się pięknem architektury, a zwłaszcza kopułą rozpościerającą się nad widownią. Szczerze mówiąc nie jestem fanką musicali i wybór tego repertuaru był czysto przypadkowy. Już po kilku chwilach okazało się, że fabuła spektaklu jest mi dobrze znana z filmowej wersji z Robinem Williamsem.

Dowiedz się więcej »Ach, te nogi!

Salon Ireny Jun

  • Loża

W Teatrze Studio nieustanny ruch. W ostatnią niedzielę, 29 września, przybyła nowa scena – Teatr Słowa Irena Jun, bo to Ona właśnie raz w miesiącu będzie gospodynią święta słowa, przede wszystkim poetyckiego.

To przestrzeń nowa i nienowa. Nie nowa, bo już za dyrekcji Jerzego Grzegorzewskiego bywała wykorzystywana teatralnie, a potem sama Irena Jun zapraszała tu na swoje spektakle. Nowa jednak, bo inaczej przestrzennie wykorzystana niż we wcześniejszych, poprzednich wcieleniach.

Dowiedz się więcej »Salon Ireny Jun

Nieuleczalna obecność

„Tato nie wraca” w reż. Piotra Ratajczaka Teatru Konsekwentnego na XI Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Agnieszka jest perfekcyjną pracownicą bankowości. Zajmuje się udzielaniem kredytów, ukończyła międzynarodowe kursy, zna swój fach, pnie się po szczeblach kariery, wychowuje syna. Wszystko robi wrażenie doskonale pozapinanego. Ale takie nie jest. Jej życie przypomina niezabliźnioną ranę po odrzuceniu przez ojca, który nie chciał nawet jej poznać i pozostał człowiekiem obcym, utraconym, boleśnie nieobecnym. Kiedy więc pojawia się przypominający go klient (może to on, a może nie), trauma wraca z całą siłą, wszystkie hamowane urazy i emocjonalne zwichnięcia znajdują ujście. Dowiedz się więcej »Nieuleczalna obecność

JAN DORMAN. LEGENDA WZBOGACONA SZCZEROŚCIĄ

Najbardziej cenię te książki o artystach, z których tchnie życie, w których są obecni nie tylko jako twórcy, ale i jako ludzie. Jak można być bardziej obecnym niż w listach? Listach szczególnych, z których wyłania się wyjątkowy artysta i opromieniony miłością człowiek. Czy miłość ta została „skonsumowana” czy też nie? Takie zakłady robią między sobą koleżanki p. Wiesławy Domańskiej, która owe listy wydała własnym nakładem w ilości 302 numerowanych egzemplarzy. Brak odpowiedzi, nawet sugestii, w tym względzie to dodatkowa zaleta tej książki. Jednoznaczność nigdy nie jest tak ciekawa jak wieloznaczność. Poza tym… Dopowiedzenie pewnych spraw zawsze je zubaża. Tu owa miłość do Marii Teresy Antoniny i do teatru (a może odwrotnie? Do teatru i Marii itd.?) mieni się bogactwem barw i odcieni. Jest w tych listach i artysta, wyjątkowy w świecie teatru, i człowiek – chyba równie wyjątkowy.

Dowiedz się więcej »JAN DORMAN. LEGENDA WZBOGACONA SZCZEROŚCIĄ

Zatrzęsienie premier

Na afiszu rządzić będą Rosjanie i Anglosasi. Nowych polskich sztuk niewiele, m.in. Macieja Wojtyszki „Dowód na istnienie drugiego” w Teatrze Narodowym – i to dopiero w marcu przyszłego roku – pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Szekspira jak na lekarstwo. Ale premier zatrzęsienie. Czy znowu padnie rekord ich liczby, nie wiadomo. Właśnie ukazał się kolejny tom nieocenionej serii Instytutu Teatralnego „Teatr w Polsce”, będący dokumentacją sezonu 2011/2012. Opasła księga pod redakcją Doroty Buchwald daje wyobrażenie o polskim życiu teatralnym, przede wszystkim o jego bujności, przy wszystkich dąsach, uwagach krytycznych i zastrzeżeniach, jakie można by wyrażać. Spadła wprawdzie – do 408 – liczba festiwali teatralnych, których w sezonie wcześniejszym odnotowano aż 535, ale to nadal imponujący wynik. Wzrosła natomiast liczba teatrów – z 629 do 677, i liczba premier – z 1274 do 1362 (statystycznie niemal cztery premiery dziennie). Przybyło także widzów – z mniej więcej 5,5 mln do prawie 6 mln, a zagrano ok. 31 tys. przedstawień.

Dowiedz się więcej »Zatrzęsienie premier

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.