Tylko Gustaw!
Grażyna Korzeniowska pisze po warszawskim spektaklu Dziadów wrocławsk
iego Teatru Polskiego w reżyserii Miachała Zadary:
Wieść, że Michał Zadara przygotowuje w Teatrze Polskim we Wrocławiu, spektakl na podstawie poematu Adama Mickiewicza Dziady (cześć I, II, IV i wiersz Upiór), nie czyniąc żadnej ingerencji w tekst, wywołała ożywienie w środowisku teatralnym i wśród teatromanów.
Teatr Dramatyczny w stolicy, w którym inscenizację pokazano na 35 Warszawskich Spotkaniach Teatralnych wypełniony był publicznością więcej niż do ostatniego miejsca.
Reżyser ubrał tekst Mickiewicza we współczesny kostium, scenografię, sposób bycia. Co przydaje spektaklowi wymowy takiej oto, że nawet w naszych racjonalnych, przynajmniej z pozoru, czasach, są znaki na ziemi i niebie, o których… etc., etc…
I rzeczywiście, chyba najciekawszy w spektaklu Zadary jest obrzęd zwoływania duchów, obrzęd dziadów. Rozgrywa się – w budynku przypominającym niedokończoną betonową budowlę lub porzucony wielopiętrowy garaż samochodowy – w niemal w całkowitej ciemności, od czasu do czasu rozjaśnianej błyskiem ognia bądź latarki, i ukradkiem podpatrywany kamerą przemysłową, a efekt rzucany na telebimy przy scenie.
Ale tak naprawdę spektakl ożywa i ożywia pojawienie się na deskach scenicznych Bartosza Porczyka w roli Gustawa


MOCNY akcent WST – spektakl Teatru Zagłębie z Sosnowca:
Teatr dla dzieci zajmuje dosyć wstydliwe miejsce w krytyce teatralnej. Teatr dla dzieci umniejsza wartość krytyka i teatru w ogóle. Teatrem dla dzieci zajmować się można co najwyżej przy okazji…
O „Nieporozumieniu” na podstawie dramatu Dario Fo w reżyserii Jolanty Sikorskiej w Teatrze Trzynastu Rzędów podczas XIX Tygodnia Teatralnego w 86. Liceum Ogólnokształcącym im. Batalionu „Zośka” w Warszawie pisze Marzena Dobosz na blogu „teatru głodna”
1. Tytuł.
Tak, tak, wiemy, zespół „Pożar w burdelu” dał już kolejny premierowy program, i to niemal przed chwilą, bo 21 marca w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.
O spektaklu Teatru Śląskiego, gorąco oklaskiwanym na WST, z frekwencją ok. 130 procent:
Trwają 35. Warszawskie Spotkania Teatralne, wśród przedstawień, które będzie mogła zobaczyć warszawska publiczność, jest też „Iwona, księżniczka Burgunda” w reżyserii Agaty Dudy-Gracz z łódzkiego Teatru im. Jaracza.
Obsypane nagrodami poznańskie Dziady Radosława Rychcika publiczność WST przyjęła z powściągliwym dystansem. Przebranie arcydramatu Mickiewicza w szatki popkultury amerykańskiej najwyraźniej nie wywołało entuzjazmu, przeciwnie, wiele wątpliwości. Najważniejsze z nich to takie: co to ma wspólnego z dziełem tak mocno osadzonym w polskiej tradycji i co właściwie ma znaczyć?
To odważne przedstawienie odsłania przestrzeń w polskiej kulturze tabu – męskiej prostytucji, w wersji tragikomicznej dotkniętej przez Witkowskiego w Lubiewie. Ta jednak sztuka znacznie więcej zawdzięcza amerykańskim filmom z Nocnym kowbojem i Moim własnym Idaho na czele. Przy czym ambicją, co więcej ziszczoną, autorów przedstawienia było ścisłe zespolenie ryzykownego tematu z tradycyjnym motywem samotnego, młodego człowieka szukającego swojego miejsca w świecie, swojej tożsamości i relacji z innymi. Techniczne, zimne, rozgrywane w anonimowej przestrzeni choć podszyte skrywanymi emocjami sceny z klientami, które przedstawienie otwierają, wkrótce zostaną wzbogacone o świat wyobraźni, marzeń, fantazji (spotkania z matką) i maskowanej czułości (spotkania z przyjacielem transwestytą, z którym bohater dzieli mieszkanie – w tej roli świetnie spisuje się Rafał Kosowski).
1. „DON JUAN” W ROMANCACH I DRAMACIE
Z Grzegorzem Mrówczyńskim rozmawia Tomasz Miłkowski
Bożena Frankowska pisze o książce Aliny Kietrys Niespokojni:
Już tytułem Sześć portretów z mewą w tle spektakl nawiązuje do pamiętnej inscenizacji Jerzego Grzegorzewskiego w Starym Teatrze, Dziesięć portretów z czajką w tle (1979). Andrzej Domalik wyznaczył sobie zadanie skromniejsze, nie tylko ilościowo, pamiętając, że to przede wszystkim warsztat dyplomowy. Jednak idea główna, spajająca spektakl prowadzi od Grzegorzewskiego – marzenie, proroctwo awangardowego teatru nadaje całości kształt – od przygotowania do pokazu spektaklu Konstantego wszystko się zaczyna, a na jego fragmentarycznym ucieleśnieniu kończy. Sześć postaci uwięzionych w bezczasie, jak byłoby już po śmierci, okazuje swoją rozpaczliwą samotność i trwogę. Tylko mętne wspomnienie nieudanego spektaklu tli się w ich pamięci jak kaprys, nadzieja, zarys czegoś, co mogłoby sztukę, świat, ich samych odmienić.
O Fortepianie pijanym Toma Waitsa w reż. Marcina Przybylskiego na Scenie Studio Teatru Narodowego pisze Tomasz Miłkowski
Bożena Frankowska o przedstawieniu After Play w BTL:
Tomasz Miłkowski o najnowszej inscenizacji WESELA w Teatrze Polskim im. Arnolda Szyfmana w Warszawie w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego: