Przejdź do treści

Loża


Autorski przegląd teatralny, nieoficjalny dodatek Yoricka.
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

NIEUCHRONNA KARA ZA LUDZKĄ PYCHĘ

Najnowsze przedstawienie Białostockiego Teatru Lalek Czy pan istnieje Mr Johnes? wg Stanisława Lema w reżyserii Krzysztofa Raua jest poświęcone zdobyczom i klęskom ludzkiego rozumu. Spośród wielu tekstów Stanisława Lema adaptowanych dla radia, filmu, telewizji i teatru (tak dramatycznego, jak lalkowego) nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, adaptacja opowiadania Czy pan istnieje Mr Johnes? z tomu Opowieści gwiazdowych (1951) była jedną z najwcześniejszych, zagrana w Paryżu w Theatre du Tertre (1961) i w TVP (1973, w adaptacji Dzieduszyckiego).

Opowiadanie to wziął do realizacji w Białostockim Teatrze Lalek reżyser Krzysztof Rau, były dyrektor tego teatru i inscenizator kilku co najmniej głośnych jego przedstawień, artysta przy tym zasłużony dla kultury Białegostoku jako inicjator wybudowania siedziby teatru i organizator białostockiego Wydziału Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. I kazał się młodzieży i widzom dorosłym zastanawiać nad osiągnięciami Człowieka na Ziemi, zdobyczami jego nauki, ludzką pychą i ludzkimi klęskami.

Dowiedz się więcej »NIEUCHRONNA KARA ZA LUDZKĄ PYCHĘ

Śmierć nadchodzi bezszelestnie

Tomasz Miłkowski o monodramie Danuty Stenki KONCERT ŻYCZEŃ:

Wymagało nie lada odwagi, aby wziąć na warsztat ten osobliwy tekst bez tekstu, bo bohaterka monodramu nie wypowiada w spektaklu ani jednego słowa, licząc na empatię publiczności. Nie tylko dlatego, że przedstawienie bez tekstu, jeśli nie jest baletem czy pantomimą, budzi zdumienie, ale także dlatego, że odwołuje się do niezdrowego podglądactwa. Bezwstydnie obserwujemy Danutę Stenkę, która jako bohaterka przedstawienia wykonuje całą sekwencję banalnych czynności, rutynowych, powtarzalnych do znudzenia każdego dnia, kiedy wraca z pracy z zakupami i powoli, ale systematycznie sposobi się do snu. Przypomina to jako żywo jakąś wersję Big Brothera, choć Franz Xaver Kroetz napisał ten antymonodram ponad 40 lat temu (1972), kiedy o tego typu telewizyjnym show nikt jeszcze nie słyszał.

Koncert życzeń ukazał się w majowym numerze „Dialogu” w roku 1974, rok wcześniej trafił na sceny niemieckie, a dwa lat później do polskiej telewizji (grała Zofia Kucówna). I na tym koniec, starano się zapomnieć o tym utworze jak o przykrym incydencie. Kroetz bowiem, zaniepokojony falą niespodziewanych samobójstw, pytał, jak to się dzieje, że odchodzą ludzie z pozoru uporządkowani, niewyróżniający się niczym szczególnym, o uregulowanym trybie życia, choć samotni i pozbawieni nadziei pewnego dnia, nie zaniedbując codziennych rytuałów, decydują się na odejście.

Dowiedz się więcej »Śmierć nadchodzi bezszelestnie

Gracz

O „Szalbierzu” w reż. Gábora Máté w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Tomasz Miłkowski

Aż dziw bierze, że żaden z polskich autorów nie pokusił się o dramat, powieść czy scenariusz filmowy o Wojciechu Bogusławskim. Przeżył pięciu władców, żywot miał barwny, a dokonania potężne, byłoby więc o czym pisać. Polskich autorów wyręczył György Spiró jako autor panoramicznej powieści Iksowie i sztuki Szalbierz, która w nowym tłumaczeniu Jolanty Jarmołowicz pojawiła się na afiszu Dramatycznego. Czas po temu jest szczególny, w tym roku świętujemy 250 lat Teatru Narodowego, a Bogusławski, jak wiadomo, z narodzinami Narodowego jest szczególnie silnie związany.

Autor sztuki nie dba jednak przesadnie o zgodność tego, co na scenie, z tym, jak to było naprawdę. W rzeczywistości Bogusławski podczas występów gościnnych w Wilnie nigdy nie grał Tartuffe’a, nie tłumaczył też Świętoszka, choć w Warszawie w roli tytułowej w sławnej komedii Moliera występował, ale w sztuce powiada się, że rzekomo nie dopuszczała do tego cenzura. Takich i innych detali niezgodnych z faktami można by wymieniać więcej za skrupulatnym Zbigniewem Wilskim, który uczynił to przed laty na łamach „Dialogu” (1987 nr 7), ale nie ma to większego znaczenia. Bo choć Bogusławski z całą pewnością nie był prekursorem Stanisławskiego czy Freuda, co mogłoby wynikać z jego uwag kierowanych do aktorów, to przerastał umiejętnościami i szerokością spojrzenia swoich współczesnych, a jego pobyt w Wilnie rzeczywiście przyczynił się do przebudzenia tego wówczas bardzo prowincjonalnego teatru. Tak więc Spiró ofiarował nam legendę Bogusławskiego prawdziwszą niż życie i winniśmy mu za to wdzięczność.

Dowiedz się więcej »Gracz

Duch się w każdym poniewiera

Przed lwowską premierą „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego, która odbyła się zaledwie dwa miesiące po prapremierze krakowskiej (16 marca 1901 r.), Gabriela Zapolska pisała w uniesieniu: „To nie będzie sceniczne widowisko, to będzie obrachunek sumienia nas i naszych przodków, to będzie wielka krwawa spowiedź wśród deszczu” – o inscenizacjach „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”.

Nawet jeśli weźmiemy poprawkę na młodopolską egzaltację, dramat Wyspiańskiego wywarł na pisarce wrażenie potężne. Nic dziwnego, bo prapremiera, choć zaprawiona sensacją (część publiczności czekała na aluzje do znanych w Krakowie osób), okazała się triumfem poety. Nagrodzono go wieńcami i długą owacją, w której uczestniczyli także aktorzy. Wieńców nie zabrakło i we Lwowie. Do rana trwał premierowy bankiet, podczas którego improwizowano, nawiązując do tekstu dramatu:

W dniach rozbicia i boleści/ U rozstajnych polskich dróg/ Gdzieś nam przepadł, znikł bez wieści/ Złoty róg…

Czy znajdzie się w Teatrze Polskim im. Arnolda Szyfmana, gdzie w 102. rocznicę założenia tej sceny odbędzie się bodaj 221. polska premiera arcydramatu Wyspiańskiego, zobaczymy.

Na afisz Polskiego dramat trafia po raz piąty. Przed premierą w roku 1922 w reżyserii Aleksandra Zelwerowicza głośny odczyt „Plotka o Weselu” wygłosił Tadeusz Boy-Żeleński. Nie uratowało to spektaklu, który szedł zaledwie dziewięć razy, schlastany przez recenzentów – zirytowany Antoni Słonimski protestował, że „z pięknej legendy robi się płaską kasową plotkę”.

Dowiedz się więcej »Duch się w każdym poniewiera

Będziecie jednak musieli nam o tym opowiedzieć

O przedstawieniu „Ruchele wychodzi za mąż” Savyon Liebrecht w reżyserii Jacka Papisa w Teatrze Żydowskim w Warszawie pisze Marzena Dobosz

Ostatnia premiera w Teatrze Żydowskim zwiastuje zmiany repertuarowe i wizerunkowe zapowiadane przez Gołdę Tencer, a wyczekiwane przez dużą część krytyków i teatromanów. Ruchele wychodzi za mąż to historia o tym, że idzie nowe i że nie ma na to rady. Że pochylając się nad przeszłością, nie możemy odwracać się od teraźniejszości…

Akcja dramatu Savyon Liebrecht rozgrywa się w Izraelu. Szlojme, Żyd ocalały z Zagłady, dowiaduje się, że jego starsza córka, mieszkająca i pracująca w Ameryce, przyjeżdża do kraju, żeby przedstawić rodzinie narzeczonego. Ojcowską radość zakłóca jednak pojawienie się przyszłego zięcia. Chłopak przypomina ojcu kogoś, kto budzi najgorsze wspomnienia. Zaraz zresztą okazuje się, że faktycznie jest on potomkiem znienawidzonego kata i mordercy z Auschwitz…

Dowiedz się więcej »Będziecie jednak musieli nam o tym opowiedzieć

Nic Ci się nie upiecze

„Wszyscy moi synowie” w reż. Wawrzyńca Kostrzewskiego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Jeśli popełniłeś podłość, przyjdzie czas zapłaty- poucza Arthur Miller. Bardzo to szlachetne, choć naiwne. Wawrzyniec Kostrzewski z leciwego dramatu Millera, pisanego tuż po wojnie z intencją stworzenia „tragedii szarego człowieka”, wykroił przypowieść dającą do myślenia mimo jej staroświeckiego nalotu. Bo ku zdumieniu wielu znawców teatru Miller odniósł nieprawdopodobny sukces, opowiadając historię, która była już opowiadana wiele razy. Dowiedz się więcej »Nic Ci się nie upiecze

Dybuk i feministka

„Dybuk czyli demon z Marianpola” w reż. Janusza Wiśniewskiego w Teatrze Powszechnym w Radomiu. Pisze Tomasz Miłkowski w Przegladzie.

Najpierw bucha i szybko gaśnie płomień, potem sypie się cynfoliowy deszcz. Jesteśmy w Kotłowni (to najmłodsza scena radomskiego teatru), a z kotłowni do piekła i diabelskich sztuczek blisko. Tak jak jarmarcznemu z upodobań teatrowi autorskiemu Janusza Wiśniewskiego. W sztuce An-skiego tragicznie zmarły ukochany Lei nawiedza jej ciało jako dybuk. U Wiśniewskiego egzorcyści wykrywają w ciele dziewczyny jeszcze pięć innych dybuków – to osobowość mnoga Sylvii von Harden, niemieckiej feministki, którą w latach 20. sportretował Otto Dix.

Dowiedz się więcej »Dybuk i feministka

Na Spotkaniach w Toruniu triumfuje teatr bez słów

O Malowanym ogrodzie i Ostatniej sztuczce Georges’a Mélièsa – zwycięskich spektaklach XXI Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Lalek SPOTKANIA 2014 w Toruniu pisze Marzena Dobosz:

Toruńskie SPOTKANIA w Baju Pomorskim zostały pomyślane jako przegląd przedstawień pokazujących rozmaite trendy obecne we współczesnym teatrze lalkowym. Festiwalowa publiczność miała więc niebywałą okazję porównania własnych wyobrażeń z pomysłami twórców z całej Polski (i kilku zagranicznych). Największe uznanie i widzów, i jurorów zyskały dwa przedstawienia bez słów: Malowany ogród Compagnii TPO z Włoch i Ostatnia sztuczka Georges’a Mélièsa czeskiego teatru Drak.

Dowiedz się więcej »Na Spotkaniach w Toruniu triumfuje teatr bez słów

Piekło to inni

„Bez wyjścia” w reż. Barbary Sas w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Stolicy.

Tak powiedział kiedyś Sartre i zdanie to zrobiło niebywałą karierę. Podczas wojny pisarz rozwinął tę myśl w dramacie „Przy drzwiach zamkniętych”. Sztuka była potem wiele razy pokazywana w Polsce. Teraz w Teatrze Dramatycznym w nowym tłumaczeniu Antoniego Libery i w reżyserii Barbary Sas nosi tytuł „Bez wyjścia”. Tytuł ten trafniej niż oryginalny oddaje istotę dramatu ukazującego właśnie sytuację bez wyjścia, która powtarza się niczym niekończąca się spirala. Osaczenie to zrazu nie wygląda groźnie, oto do pomieszczenia nieco przypominającego wnętrze bezosobowego pokoju hotelowego przybywają kolejno mężczyzna (Piotr Grabowski) i dwie kobiety (Agnieszka Wosińska i Agnieszka Warchulska). Niepokoi tylko ubrany na czarno Lokaj (Michał Podsiadło) o diabelskich błyskach w oczach. Dowiedz się więcej »Piekło to inni

Podręczniki dla dramatopisarzy i wszystkich piszących

  • Loża

Do księgarń właśnie trafiły dwa podręczniki dla dramatopisarzy, scenarzystów i wszystkich piszących: Willa Dunne’a „Podręcznik dramatopisarza. Rozwój bohaterów, budowanie scen i historii” oraz Michaela Wrighta „Proces dramatopisarstwa. Jak myśleć i pisać teatralnie”. Pozycje ukazały się nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN z inicjatywy i przy współpracy z Teatrem Dramatycznym m.st. Warszawy.

Dowiedz się więcej »Podręczniki dla dramatopisarzy i wszystkich piszących

Kolorowo i …gorąco

  • Loża

„Królowa Śniegu” w reż. Tomasza Koniny w Teatrze Polskim w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

 

Baśnią wedle Andersenowskiej „Królowej Śniegu” Teatr Polski nawiązuje do tradycji odrębnej oferty dla najmłodszego widza. Na scenie jest bajecznie kolorowo, kostiumy wabią oko, malowany horyzont tworzy atmosferę, a sztuczny śnieg wygląda jak prawdziwy. Żeby uwiarygodnić uczucie łączące Gerdę (Marta Kurzak) i Kaja (Paweł Krucz), reżyser sięgnął po strofy znanego erotyku Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Rozmowa liryczna” („Powiedz mi, jak mnie kochasz”) – pomysł odważny, ale potwierdzony na scenie dzięki talentowi młodych wykonawców. Tak jak obsadzenie Grażyny Barszczewskiej w kilku rolach groźnych postaci (Czarodziejka, Rozbójniczka, Finka) – aktorka demonstruje tu swoje dawno niewidziane możliwości komiczne.

Dowiedz się więcej »Kolorowo i …gorąco

Uwięzieni w gabinecie

Do gabinetu wpada zdyszana pacjentka. Spóźniła się, a lekarz już jest gotowy do wyjścia. Chce się jej pozbyć, ale ona jest nieustępliwa – od paru lat cierpi na bóle pleców, bezsenność i permanentne przemęczenie. Lekarz zapisuje jej rumianek i zaleca unikanie stresów. Zirytowana kobieta chce opuścić gabinet, ale okazuje się, że drzwi zostały zamknięte. Od zewnątrz. Lekarz i pacjentka skazani są na siebie na całą noc.

Wszystko ich dzieli. Ona (Paulina Holz), znerwicowana, ruchliwa, niespokojna. On (Rafał Kosecki), uosobienie spokoju, dokładny, poukładany. Ogień i woda. A jednak z czasem stają się sobie bliscy. Zapracowana matka dwójki małych dzieci i zdradzana żona i ten beznamiętny, opuszczony przez żonę (są w separacji), pozbawiony emocji funkcjonariusz służby zdrowia.

Dowiedz się więcej »Uwięzieni w gabinecie

Dybuk Janusza Wiśniewskiego w Radomiu

Na Scenie Kotłownia radomskiego Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego wydarzenie – premiera Dybuka w inscenizacji Janusza Wiśniewskiego, z muzyką Jerzego Satanowskiego i choreografią Emila Wesołowskiego.

Maleńka czwarta scena Powszechnego, usytuowana w dawnej wentylatorni, z rozmieszczoną po obu stronach przestrzeni scenicznej widownią, która mieści kilkudziesięciu zaledwie widzów, idealnie przystaje do potrzeb jego teatru autorskiego.

Dowiedz się więcej »Dybuk Janusza Wiśniewskiego w Radomiu

Dzieci czekają

O MEDEI Kate Mulvany i Anne-Louise Sarks wg Eurypidesa pisze Tomasz Miłkowski:

Historia Medei, opowiedziana oczyma dzieci. Dwaj chłopcy, uwięzieni w zamkniętym pokoju, zorientowani, że rodzice odbywają zasadniczą rozmowę, od której zależą ich przyszłe losy, czekają na matkę. Pozostawieni sami sobie, wymyślają rozmaite gry, aby oddalić lęk. W mitologii nosili imiona Mermeros i Feres, w tej sztuce to Leon i Teoś, rówieśnicy współczesnych chłopców, których rodzice przechodzą małżeński kryzys. Chłopcy wiedzą, że coś w ich życiu się zmieni, ale nie przeczuwają, że nadciąga tragedia. Toteż ich śmierć ma znamiona zwykłości, jakby nic się nie stało. Matka podaje im jakieś napoje, piją je z ufnością, a potem są już martwi. To czyni wielkie wrażenie.

Dowiedz się więcej »Dzieci czekają

Klątwa albo zawracanie historii wg Demirskiego/Strzępki

To już trzeci odcinek serialu teatralnego Klątwa, odcinki z czasu beznadziei. po pierwszym, w którym w tajemniczych okolicznościach wyginęli prawie wszyscy parlamentarzyści, a w ciała bohaterów wstąpiły dusze potępieńców, drugiem, w którym trwała obrazoburcza lekcja religii, zostaliśmy zaproszeni na sabat Dobrego Domu. Bohaterowie poprzednich odcinków biorą udział w zgromadzeniu, które zawraca koło historii i to o dobre kilkaset lat. teraz już nie zadowolą się przeniesieniem do czasów PRL czy o parę lat wcześniej, teraz pora na radykalne przecięcie pępowiny historii.

Dowiedz się więcej »Klątwa albo zawracanie historii wg Demirskiego/Strzępki

Kto tu rządzi?

„Uwaga… publiczność!” w reż. Edwarda Wojtaszka w Och Teatrze w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Tym razem to nie jest pytanie ze świata wielkiej polityki, ale teatru, który kieruje je sam do siebie: aktorzy stają bowiem przed dylematem, czy grać, czy nie grać, skoro przez zbieg okoliczności zostali uznani za zwolenników odradzającej się skrajnej prawicy o faszystowskich ciągotach. Na widowni, najwyraźniej, zasiedli reprezentanci tej opcji. Wprawdzie kupili bilety, ale… jak tu grać, skoro przybyli jak na wiec. Dowiedz się więcej »Kto tu rządzi?

Upadek Edypa

„Król Edyp” w reż. Jakuba Krofty w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie:

Sławna tragedia, uchodząca za wzorzec tragicznego kunsztu antyku, w przekładzie Antoniego Libery zyskuje nową energię. Nic nie tracąc z uniwersalności i uroczystego tonu, lokuje się blisko języka żywego, a inscenizacja Jakuba Krofty te walory podkreśla. Zwłaszcza że Krofta wpisuje „Króla Edypa” we współczesną debatę o władzy i szczęściu. Edyp Sławomira Grzymkowskiego jest tyranem, który chce być kochany i żyć w prawdzie. Nieokiełznana pożądliwość moralna i polityczna staje się przyczyną jego klęski. Zamienia despotę w strzęp człowieka.

Dowiedz się więcej »Upadek Edypa

PORZĄDEK BAŚNI – LEKARSTWO NA NIEŁAD I ZGIEŁK ŚWIATA

1.

Pani Bernarda Bielenia, absolwentka i wykładowca Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie-Białymstoku (od roku akad. 1993/1994) wyreżyserowała w Białostockim Teatrze Lalek, kierowanym przez Pana Jacka Malinowskiego, baśń Sergiusza Prokofjewa Piotruś i Wilk. Zagrali utalentowani i dobrze znający swoje rzemiosło aktorzy Białostockiego Teatru Lalek, absolwenci sprzed kilku lat białostockiego Wydziału Sztuki Lalkarskiej: Łucja Grzeszczyk, Izabela Maria Wilczewska i Mateusz Smaczny. Opracowanie plastyczne przedstawienia przygotowała Pani Łucja Grzeszczyk. Opiekę artystyczną i pedagogiczną nad przedsięwzięciem objęli pospołu wybitni artyści polskiego teatru – scenografka Pani Halina Zalewska-Słobodzianek i reżyser Pan Wojciech Szelachowski.

Dowiedz się więcej »PORZĄDEK BAŚNI – LEKARSTWO NA NIEŁAD I ZGIEŁK ŚWIATA

Wiedźma grasuje w Studio

Tomasz Miłkowski o spektaklu JAK ZOSTAŁAM WIEDŹMĄ Doroty Masłowskiej w reżyserii Agnieszki Glińskiej w Teatrze Studio pisze w „Przeglądzie”:

Zgłodniała Wiedźma szuka dziecka. Wiadomo, do zjedzenia. Od dwóch lat nic nie jadła. Pech chce, że napotyka grzeczną Dziewczynkę. Mięso grzecznej dziewczynki to dla Wiedźmy śmiertelne zagrożenie. Potrzebuje je zmieszać z Niegrzecznym Chłopcem. Tylko jak tego dokonać? Tak to się zaczyna w bajce Doroty Masłowskiej.

Dowiedz się więcej »Wiedźma grasuje w Studio

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.