Dyptyku krakowskiego część druga. O starości, roztropności w sądach i życiowej rozwadze.
XIX Festiwal Szekspirowski, dzień drugi. Nowe spojrzenie Pawła Miśkiewicza na „Króla Leara” z wątkiem Godot owym i cytatami, czyli „Kto wyciągnie kartę wisielca, kto błazna?”, kontestuje i komentuje Anna Rzepa Wertmann:
Przyznam się otwarcie: mam z tym spektaklem kłopot, i to duży. Bardziej byłam ciekawa podejścia Jerzego Treli do słów i emocji Leara, przefiltrowanych przez doświadczenie życiowe, pamięć sceny, własny bagaż przeżyć. Twórczości Pawła Miśkiewicza zupełnie nie znałam, czekałam na sam spektakl, wizję inscenizacyjną, pomysł na władcę, który odchodzi, nie wiedząc, jaki los sobie szykuje. Wiedziałam, że chcę zobaczyć, absolutnie nie zdając sobie sprawy na skok z jak wysokich blank mam się szykować… Takie teatralne wyzwania tygrysy kochają najbardziej. Gdy postawione przed faktem dokonanym, muszą sobie radzić swoim intelektem, ostrością spojrzenia, przenikliwością i perfekcjonizmem, analizować, rozważać, czytać kontekst „pomiędzy słowami”.

Czy zawsze musi być łatwo i przyjemnie? Literaturę i sztukę mam na myśli. Dziennikarstwo też. Od ćwierć wieku mam na chlebie, że czytelnik tego nie zrozumie, widz nie pojmie, słuchacz odrzuci. Trzeba więc prościej, łatwiej, żeby trafić do odbiorcy.
XIX Festiwal Szekspirowski, dzień pierwszy. O spektaklu otwarcia, czyli „Wielkim Johnie Barrymore” Williama Luce w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego, przywiezionym na gdańską scenę przez krakowski Teatr STU, pisze Anna Rzepa Wertmann.
„Czy tata czyta cytaty Tacyta”, taka nieco karkołomna wyliczanka modna była za moich szkolnych czasów. Trudno się było wyjęzyczyć, łatwo się było przejęzyczyć. I choć wyliczanka zabawna, to jak się zastanowić, bardzo pouczająca, niczym przysłowie, które jak wiadomo mądrością narodu jest. Po pierwsze, wyliczanka stawia pytanie, czy tata czyta, a zatem, w podtekście, sugeruje, że byłoby nieźle, gdyby czytał, Co więcej, pyta, co mianowicie tata czyta, a więc interesuje się nie tylko ilością, ale i jakością.
O kolejnym etapie dewastowania PIW-u przez właściciela (Skarb Państwa) pisze na lamach Dziennika Trybuna TOMASZ MIŁKOWSKI:
ŚWIAT „ŚWIADOMOŚCI” I „NIEŚWIADOMOŚCI” HENRYKA
O EDWARDZIE II w Starym Teatrze pisze Ewelina Drela:
O konflikcie wokół pomysłu warszawskiego ratusza, aby przyłączyć Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego do Muzeum Warszawy pisze w „DZIENNIKU TRYBUNA” Tomasz Miłkowski:
Pomysł świetny – skonfrontować muzykę słów i muzykę fortepianową w koncercie poetyckim, skupionym wokół tematu zawsze żywego i ważnego, czyli miłości. Rzecz – jeśli mówić o wyborze motywu – nienowa, oryginalność zawdzięcza podejściu – oto bowiem wystąpiły razem dwie pary, artystyczne małżeństwa, aktorska, Maja Barełkowska i Piotr Cyrwus, muzyczna, Maria Wójcik-Sikora i Jakub Sikora.
Dobrze być recenzentem. Nie ma lepszego uczucia niż pozytywne zaskoczenie. Ostatnie prace duetu Maja Kleczewska-Łukasz Chotkowski, wywoływały raczej dezorientację i zażenowanie, wyglądały jak rozpisana na kolejne sezony wyprzedaż sprawdzonych konceptów i wypróbowanych metod, swoista „ciucharnia kleczewska”.
Pytanie nie brzmi, czy PIW się uratuje, ale kto dobije sławne nie tylko w Polsce wydawnictwo. Wygląda na to, że wyrok już zapadł w kręgach urzędniczo-politycznych, pani minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nawet wyrwało się niezręcznie, że „PIW zbankrutował” (choć to nieprawda), sprawa wydaje się załatwiona: prawa autorskie do serii i dawnych, wartościowych tytułów oraz PIW-owski znak firmowy przejmie Instytut Książki, kamienicę przy ulicy Foksal w Warszawie też i po kłopocie.
Dziwny zbieg teatralnych okoliczności… „Morfina”, spektakl Teatru Śląskiego im. S. Wyspiańskiego z Katowic zaprezentował się na tegorocznych 35 Warszawskich Spotkaniach Teatralnych. Następnego dnia TVP Kultura przedstawiła inscenizację „Broniewski” Teatru Wybrzeże z Gdańska.
13 kwietnia 2015 w Lubece zmarł GÜNTER GRASS (ur. 16 października 1927), wybitny pisarz niemiecki, laureat Nagrody Nobla (1999), autor Blaszanego bębenka, doktor honoris causa uniwersytetów w Poznaniu i Gdańsku, Honorowy Obywatel Miasta Gdańska (1993), rzecznik polsko-niemieckiego pojednania.
Zakończyło się święto teatru, bo takim zawsze są Warszawskie Spotkania Teatralne. Czciły zarazem Międzynarodowy Dzień Teatru, bo odbywały się w tygodniu, w którym przypadał, ale też obchodziły jubileusz 35-lecia. Z tej okazji przypomniano, zarejestrowane na taśmie filmowej pamiętne spektakle z ubiegłych 35 lat, m.in.: „Dziś są moje urodziny”, niedokończoną inscenizację Tadeusza Kantora, zaprezentowaną na XXI WST (1992), „Wyzwolenie” – reż. K. Swinarski (1974), „Zbrodnia i kara” – reż. A. Wajda (1987) , „Ślub” – reż. J. Jarocki (1992).
Najgoręcej oklaskiwany i oblegany spektakl WST: Wycinką Krystian Lupa przypomniał się jako twórca wciąż zaskakujący, który komentuje świat bez makijażu. Powrót do Thomasa Bernharda okazał się dla artysty inspirujący. O przedstawieniu pisano: wybitne, arcydzieło, mistrzowski pokaz itp. Niemal jednym głosem.
Zdecydowanie najsłabsze ogniwo tegorocznych WST. Zamysł Krzysztofa Jasińskiego był ambitny, na miarę misterium. Na półwiecze swojej dyrekcji w Tetrze STU (to chyba polski rekord) zaplanował tryptyk, który zwiąże trzy wielkie dramaty Stanisława Wyspiańskiego: Wesele, Wyzwolenie i Akropolis. Miało powstać widowisko o Polsce, o teatrze, o Krakowie, a także o ezoterycznych motywach w twórczości poety. Wszystko to w jakiejś mierze w tym spektaklu się pojawiło, ale w postaci pośpiesznie naszkicowanej, wyrwanej z kontekstu, powierzchownej.
Hanoch Levin, pośmiertna gwiazda polskiej sceny
Kameralny spektakl krakowskiej Bagateli, Tato w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej dobrze się wpisał w program zakończonych niedawno Warszawskim Spotkań Teatralnych. Publiczność oklaskiwała przedstawienie gorąco.