WROCŁAWSKIE SPOTKANIA TEATRÓW JEDNEGO AKTORA w nowym budynku PWST
W dniach 20-23 października 2012 odbędą się Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora.
Po wielu latach „wędrówki”, festiwal znalazł swoje miejsce i od tego roku będzie się odbywał w nowym budynku wrocławskiej filii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej.
Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora to najstarszy na świecie festiwal monodramu. W tym roku jest kilka nowości.
Po pierwsze – termin festiwalu. Stali bywalcy przyzwyczaili się, że czas rezerwują sobie w listopadzie. Od 2012 roku jednak WROSTJA, po jubileuszu 45-lecia, powróciły do swoich korzeni i terminu październikowego.
Po drugie – miejsce. W końcu, po wielu latach „wędrówki”, min. po Wrocławskim Teatrze Lalek, Teatrze Polskim, Capitolu, Instytucie Grotowskigo, Spotkania będą miały swoje stałe miejsce w nowym budynku PWST. Filia we Wrocławiu przy ul. Braniborskiej 59, który będzie teraz „domem” tej najintymniejszej sztuki. Organizatorzy liczą na to, że w tym miejscu aktorzy spotkają się ze studentami i profesorami prezentując teatr jednego aktora i dyskutując o nim.
Po trzecie – na wszystkie wydarzenia festiwalowe wstęp jest bezpłatny. Dowiedz się więcej »WROCŁAWSKIE SPOTKANIA TEATRÓW JEDNEGO AKTORA w nowym budynku PWST


Od 14.00 do wieczora trwał w niedzielę 14 października maraton z Teatrem TV w stołecznym Teatrze Powszechnym, czyli przegląd spektakli Wzajemność: Trzy pokolenia, podczas którego odbyły się projekcje Mojej córeczki Tadeusza Różewicza w reż. Andrzeja Barańskiego, Nad Złotym Stawem w reżyserii Zbigniewa Zapasiewicza i Warszawy Andrzeja Strzeleckiego w jego reżyserii. Po projekcjach publiczność maiła okazje spotkać się ze współtwórcami przedstawień, Agatą Buzek, Olgą Sawicką, Andrzejem Barańskim i Andrzejem Strzeleckim oraz komentującymi je prof. Jackiem Hołówką i Tomaszem Milkowskim. 
To była poważna i wzruszająca ceremonia, prowadzona z wdziękiem przez Marię Szabłowską i Pawła Sztompke. Zwycięzcy, nawet ci najmłodsi z II klasy Szkoły Podstawowej nr 1 z Poddębic wraz z ich opiekunką, panią Wiesławą Dudą, odbierali przyznaną nagrodę na scenie stołecznego Teatru Powszechnego w świetle jupiterów, podobnie jak Joanna Wojtasik, w drugiej kategorii wiekowej, uczennica II klasy Gimnazjum Specjalnego nr 97. Sala ciepłymi oklaskami witała ich na scenie, na ekranie mogliśmy obejrzeć reprodukcje ich prac, które do nagród kwalifikowała osobiście sama Xymena Zaniewska.
Na początku była… Deszczowa piosenka. Pojawiła się w 1929 roku. Śpiewała ją Doris Eaton Travis w rewii The Hollywood Music Box. Od razu spodobała się publiczności dlatego tego samego roku znalazła się w filmie The Hollywood Revue of 1929 (prod. MGM), wykonywana przez Cliffa Edwardsa.
Pożegnania Stanisława Dygata kończą się jak na romans przystało: główni bohaterowie, Paweł, młodzieniec z inteligenckiego domu i Lidka, była fordanserka, a teraz hrabina, oboje po dawnej platonicznej przygodzie stają przed szansą zbudowania wspólnej przyszłości. Dygat kończy więc powieść ironicznie, buntownik bez przyszłości wybiera bezpieczne życie. Ten, który w proteście przeciw uładzonemu życiu (gdzie przestrzega się złotej zasady: „Świata nie zmienisz”), ucieka z rodzinnego gniazda z poznaną w klubie fordanserką, potem zostaje karnie zesłany przez rodzinę na studia do Paryża, a po doświadczeniach okupacji i uwięzieniu w obozie koncentracyjnym czuje, że świat się skończył, okazuje się na koniec buntownikiem malowanym. Opowieść Dygata staje się w ten sposób ironicznym komentarzem do młodzieńczych buntów, skazanych z góry na jałowość.
Mam dobrą i złą wiadomość. Zła jest taka, że XVI Międzynarodowy Festiwal Teatrów dla Dzieci i Młodzieży KORCZAK 2012 został zamknięty. A dobra – i my publiczność i artyści, już wiemy, które spektakle zasłużyły na wyróżnienie, a jakie przedsięwzięcie zostało uznane za najlepsze.
Ci, którzy spodziewają się po Annie Kareninie, premierze otwierającej nowy sezon w warszawskim Teatrze Studio, wielkiej epickiej opowieści, na podobieństwo chociażby tej z filmu Aleksandra Zarchiego z pamiętną rolą Tatiany Samojłowej jako Anny Kareniny, zawiodą się. Niemniej spektakl w reżyserii Pawła Szkotaka zrealizowany na podstawie adaptacji słynnej powieści Lwa Tołstoja autorstwa brytyjskiej pisarki Helen Edmundson (przekład Jacek Poniedziałek) zaczyna się filmowo od szerokiego kadru.
10 października odszedł Jerzy Jarocki (83 l.), jeden z najwybitniejszych artystów polskiego teatru, laureat Nagrody im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego (1970).
Dla bohatera Rodziny Połanieckich, ale i dla Henryka Sienkiewicza kobieta trzydziestoparoletnia była właściwie staruszką. Mniej więcej pół wieku temu cenzus starczy przesunął się w okolice pięćdziesiątki. Simone de Beauvoir odnotowywała wówczas: Zadrżałam, kiedy miałam 50 lat i pewna amerykańska studentka przekazała mi słowa swojej koleżanki: „Przestań, Simone de Beauvoir to staruszka!”.