Przejdź do treści

szefyorick

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

„Matka” według dramatu S.I. Witkiewicza w reżyserii Tomasza Zadróżnego

Studio Teatralne przy Teatrze BAZA w Warszawie (ul. Podchorążych 38) zaprasza na spektakl dyplomowy studentów drugiego roku: „niesmaczną sztukę w dwóch aktach z epilogiem” o skomplikowanej relacji matki i syna i jeszcze trudniejszej relacji jednostki z nieludzko zmaterializowanym i bezdusznym światem. Znamy?

Jak piszą twórcy: „inscenizacja dramatu Stanisława Ignacego Witkiewicza jest stawianiem pytań dotyczących trudnej i często bolesnej relacji matki i syna, ale też historią buntu Leona przeciwko pozbawionemu metafizyki społeczeństwu, przeciw wszechobecnemu materializmowi oraz społeczeństwu masowemu”. Czy twórcy przedstawienia odnajdą analogie między rzeczywistością międzywojnia a dzisiejszym niespokojnym światem? Bardzo jesteśmy ciekawi tej diagnozy.

Dowiedz się więcej »„Matka” według dramatu S.I. Witkiewicza w reżyserii Tomasza Zadróżnego

„SKRZYPEK NA DACHU” na zamknięcie sezonu w Żydowskim

Na zamknięcie sezonu w Teatrze Żydowskim w weekend 12-14 czerwca wystawiany będzie światowej sławy musical „Skrzypek na dachu”, który swoją warstwą muzyczną, jak i tematem, zawierającym humanistyczne przesłanie, przemawia do publiczności na całym świecie.

Za kanwę libretta posłużyła powieść Szołema Alejchema Dzieje Tewjego Mleczarza. Akcja rozgrywa się w 1905 r. w Anatewce, małym miasteczku na terenie Rosji carskiej, gdzie obok siebie żyją dwie społeczności – żydowska i rosyjska, które starają się nie wchodzić sobie w drogę. Historyczne tło akcji nawiązuje do rodzącego się komunizmu, rewolucji 1905 roku, a w finale do masowej emigracji ludności żydowskiej.

Dowiedz się więcej »„SKRZYPEK NA DACHU” na zamknięcie sezonu w Żydowskim

Szwedzkim okiem

Po powrocie ze szwedzkiego SCENKONST BIENNALEN w Malmö Tomasz Miłkowski pisze w „Dzienniku Trybuna”:

Po polskim tsunami wyborczym wyjechałem do Szwecji. Nie w popłochu czy w rozpaczy, jaka poczęła płynąć z licznych szpalt i fal radiowych, ale planowo, bo właśnie u braci lutrów rozpoczynało się Biennale Teatru Szwedzkiego, które, jak sama nazwa wskazuje, jest przeglądem dorobku teatru i sztuk pokrewnych u naszych północnych sąsiadów.

Impreza to solidna, obrosła tradycją i na mocnych fundamentach. Co dwa lata odbywa się w innym szwedzkim mieście, tym razem było to Malmö, stając się na równi lokalnym, co krajowym, skandynawskim, ale i europejskim wydarzeniem. Świadczą o tym wymownie liczby, które nie bez dumy przywołują organizatorzy, na których czele stoi szwedzki Ośrodek ITI (Międzynarodowy Instytut Teatralny). Przyjechać miało (i przyjechało) 5000 tysięcy gości z rozmaitych stron Skandynawii i świata, obyło się 170 wydarzeń. Nie tylko spektakli, ale i warsztatów, sympozjów, pokazów, dyskusji. Słowem: burza mózgów, wietrzenie wyobraźni, spotkanie potrzebne kulturze jak powietrze. Polskie festiwale to blade echo tak zakrojonego Biennale. I to niezależnie od tego, kto stoi u steru kultury w rządzie, kto ten rząd tworzy, u braci lutrów obowiązuje stabilne podejście do przyjętych programów, poczucie ciągłości i bezwzględne respektowanie idei, przyświecającej temu wielkiemu zgromadzeniu: skupiania sił, wspierania artystów w ich niezależnych, swobodnych poszukiwaniach.

Dowiedz się więcej »Szwedzkim okiem

Na miarę antycznej tragedii

O spektaklu „Ruchele wychodzi za mąż” Savyon Liebrecht w reżyserii Jacka Papisa w Teatrze Żydowskim pisze Grażyna Korzeniowska:

Oglądaliśmy ten spektakl w kilka miesięcy po premierze, z widzami, którzy w większości kupili bilety w kasie. Sala stołecznego Teatru Żydowskiego była wypełniona niemal do ostatniego miejsca.

Przedstawienie nagrodzono długimi i serdecznymi oklaskami. A przecież to spektakl bez formalnych fajerwerków.

Poprowadzony w sposób tradycyjny, linearny, idący za słowem autora – bez tak modnej obecnie dekompozycji tekstu, czy „doszlachetniania” go dopisywaniem sensów przez inscenizatora.

Jacek Papis, reżyser sztuki „Ruchele wychodzi za mąż”, zaufał jej autorce, Savyon Liebrecht, konfliktowi, który przedstawiła, aktorom i swojemu instynktowi inscenizatora, aby chwytami formalnymi nie odwracać uwagi od problematyki sztuki.

Słusznie, bo Liebrecht, umie opowiadać. Pokazuje zwykłych ludzi, których dramaty są na miarę antycznych tragedii.

Dowiedz się więcej »Na miarę antycznej tragedii

Zadara i romantycy

Tego lata w Teatrze Powszechnym w Warszawie Michał Zadara przywraca romantyzm współczesnej kulturze.

„Romantyzm jest dziś dla mnie fundamentalnym punktem odniesienia” – mówi reżyser. Chcąc zmierzyć się z dziedzictwem, które ciągle ciąży nad polską kulturą, w trakcie jednego lata inscenizuje dwa dramaty Słowackiego.

„FANTAZY” – 19 czerwca 2015
„LILLA WENEDA” – 29 sierpnia 2015

„Fantazy” będzie XIX-wieczną komedią kostiumową, w ironiczny sposób opowiadającą o perypetiach miłosnych polskiej arystokracji i pokazującą jej upadek.

Dowiedz się więcej »Zadara i romantycy

„Dziwny przypadek psa nocną porą”

Sztuka Simona Stephensa według bestsellera Marka Haddona otworzy Letni Przegląd Teatru Dramatycznego. Premiera spektaklu w reżyserii Jakuba Krofty i z muzyką na żywo SzaZy odbędzie się 10 lipca na Scenie na Woli im. Tadeusza Łomnickiego.

Poznajcie Christophera – jest matematycznym geniuszem i wie prawie wszystko o astronomii. Nie lubi tłumów, boi się obcych, nie odczytuje uczuć ani metafor. Właśnie został oskarżony o zabicie psa sąsiadki i postanowił sam znaleźć winnego. W trakcie śledztwa, odkrywa niewygodne tajemnice rodzinne i choć nigdy wcześniej nie opuścił samodzielnie własnej ulicy, wyrusza w ekscytującą podróż do Londynu.

Dowiedz się więcej »„Dziwny przypadek psa nocną porą”

Z fotela Maciejewskiego: I BYŁA MIŁOŚĆ W GETCIE

W „Yoricku” nowa rubryka autorska „Z fotela Maciejewskiego” – na dobry początek refleksje Łukasza Maciejewskiego po „Dybuku” Kleczewskiej-Chotkowskiego w Teatrze Żydowskim:

Dobrze być recenzentem. Nie ma lepszego uczucia niż pozytywne zaskoczenie. Ostatnie prace duetu Maja Kleczewska-Łukasz Chotkowski, wywoływały raczej dezorientację i zażenowanie, wyglądały jak rozpisana na kolejne sezony wyprzedaż sprawdzonych konceptów i wypróbowanych metod, swoista „ciucharnia kleczewska”.

Kiedy zmęczony nieustannymi łamańcami fizjologiczno-polityczno-idiotycznymi postawiłem niemal krzyżyk na nazwisku Kleczewskiej, reżyserka zrobiła jedno z najlepszych przedstawień. „Dybuk” w reżyserii Mai Kleczewskiej i w adaptacji Łukasza Chotkowskiego zainaugurował obchody 65-lecia Teatru Żydowskiego.

Dowiedz się więcej »Z fotela Maciejewskiego: I BYŁA MIŁOŚĆ W GETCIE

Spowiedź świadka

O monodramie Janusza Gajosa pisze Tomasz Miłkowski:

To sztuka dostępna tylko mistrzom: Janusz Gajos bez pomocy żadnego rekwizytu czy dźwięku, mając tylko do dyspozycji krzesło, na którym czasem przysiada, opowiada historię ksenofobicznej infekcji, która zawładnęła dobrym miastem Arras. Czyni to po raz wtóry, tyle tylko, że dwadzieścia lat temu (1994, Teatr Powszechny, reż. Krzysztof Zaleski) był ubrany w mnisie szaty, ucharakteryzowany „na starość” („strąki rzadkich, siwych włosów opadają mu na plecy, twarz pokrywa siatką zmarszczek, głos mamrotliwy, początkowo niewyraźny”, odnotowywała Ewa Zielińska w „Kurierze Polskim”), zasiadał w głębokim krześle – słowem w inscenizacji Krzysztofa Zaleskiego bohater monodramu został mocno podmalowany historycznie. Ale nie tym razem. Teraz przychodzi niemal prywatnie, tak jak ktoś umówiony ze znajomymi, ubrany starannie, ale bez szczególnego wykwintu, prawie roboczo. Nawet światło jest początkowo robocze. Wtedy, przed laty, aktor chronił się za charakteryzacją, peruką. Teraz i z tego rezygnuje. Jest jednym z nas, choć brzemię, które dźwiga, każe mu zrzucić ciężar ponad siły, zwierzyć się z doświadczeń, które przerastają każdego człowieka. Bo jak rozumem ogarnąć setki ofiar, morze krwi, przelanej niespodziewanie, z zaskoczenia. Wszystko przecież zaczęło się banalnie, niewinnie: „Jednemu z obywateli Arras padł koń”. Z tym nie sposób się uporać.

Dowiedz się więcej »Spowiedź świadka

„MACIEJ KORBOWA I BELLATRIX” W WARSZAWIE

PREMIERA W TEATRZE IMKA 8 CZERWCA 2015 ROKU

Przedstawienie Krystiana Lupy jest próbą powrotu do inicjalnego doświadczenia sprzed dwudziestu lat – rekonstrukcją „Macieja Korbowy i Bellatrix“, spektaklu dyplomowego absolwentów krakowskiej PWST. Konfrontacja aktorów z przedstawieniem z 1993 roku, w którym grali u progu swojej kariery, wznawianym obecnie niczym seans spirytystyczny, zasadza się na mierzeniu się z własną pamięcią, ówczesną wrażliwością artystyczną i duchową oraz wyobrażeniem zagranej przed laty roli.

Dowiedz się więcej »„MACIEJ KORBOWA I BELLATRIX” W WARSZAWIE

NIC SIĘ NIE STAŁO w Ateneum

Już 13 czerwca w Ateneum prapremiera sztuki Wacława Holewińskiego NIC SIĘ NIE STAŁO w reżyserii Barbary Wiśniewskiej. Grają Emilia Komarnicka, Olga Szarzyńska i Mateusz Banasiuk.

Szczęśliwy, kto nigdy nie podpadł wymiarowi sprawiedliwości… Czytamy przecież w gazetach, słyszymy w telewizji o tym, że ktoś kogoś niewinnie oskarżył i zniszczył mu życie. Że ewidentny przestępca skutecznie wymigał się od kary, bo ktoś za nim stał albo organa ścigania okazały się dziwnie bezradne. Bywa, że nie temu co trzeba coś zarekwirowano, kogoś niesłusznie pozbawiono mieszkania. Albo śledztwo umorzono, choć wszyscy znali przestępcę. Wacław Holewiński, niezły prawnik po aplikacji prokuratorskiej, napisał znakomitą sztukę właśnie o tym – że nigdy nie wiesz, co cię czeka. Przejmującą, gorzką, codziennie aktualną. Dziś jeszcze nic się nie stało. Ale jutro? Kto wie.

Dowiedz się więcej »NIC SIĘ NIE STAŁO w Ateneum

3. Koszalińskie Ogólnopolskie DNI MONODRAMU – DEBIUTY „Strzała Północy 2015”

Jako organizatorzy festiwalu zadebiutowaliśmy w 2013 roku, wiemy więc jak ważny jest ten moment inicjacji, który zawsze w istotny sposób rzutuje na dalsze poczynania. Nasz debiut na tyle się powiódł, że powtórzyliśmy imprezę rok później. Teraz zaś, bez lęku przed mocą sprawczą zawołania „do trzech razy sztuka”, z radością informujemy, że trzeci festiwal Koszalińskie Ogólnopolskie Dni Monodramu – Debiuty „Strzała Północy 2015” organizowany przez Stowarzyszenie Teatr Propozycji „Dialog” im. Henryki Rodkiewicz w Koszalinie odbędzie się w dniach 17-19 września 2015 roku.

Podczas festiwalu zostanie rozegrany turniej debiutów w monodramie. O Nagrodę Główną oraz, przyznawaną przez radę artystyczną festiwalu, statuetkę „Strzała Północy” ubiegać się mogą zarówno debiutujący aktorzy, jak i debiutujący w tej trudnej sztuce teatru reżyserzy, dramaturdzy, radiowi realizatorzy dźwięku oraz tancerze i twórcy choreografii.

Dowiedz się więcej »3. Koszalińskie Ogólnopolskie DNI MONODRAMU – DEBIUTY „Strzała Północy 2015”

POLSKA ZACZYNA SIĘ OD GDYNI

Śladami teatru w Gdyni – w związku z pracami jury konkursu dla młodych krytyków teatralnych – podąża Bożena Frankowska:

„Wobec palących zagadnień w zakresie szkolnictwa, zdrowia publicznego i opieki społecznej gminie miasta Gdyni brakło środków na popieranie kultury i sztuki” (Franciszek Sokół, Komisarz Rządu Rzeczypospolitej Polskiej w Gdyni – wg „XV lat polskiej pracy na morzu”, s. 268)

1.

„Polska zaczyna się od Gdyni”. Tak zatytułował swoją książkę reportażową Michał Rusinek (Lwów 1938), autor opowiadań morskich („Kapitan „Czerwonego Widma”, Katowice 1927).

A że to tytuł spostrzegawczy i symboliczny wystarczy spojrzeć na mapę oraz przypomnieć sobie oszałamiającą karierę Gdyni w okresie Polski Odrodzonej w Dwudziestoleciu Międzywojennym.

Dowiedz się więcej »POLSKA ZACZYNA SIĘ OD GDYNI

Chcę się bawić

Rozszerzona wersja recenzji monodramu Zofii Wichłacz „Porozmawiajmy po niemiecku”, opublikowanej w tygodniku PRZEGLĄD ( nr 22/25.05, 28-05-2015):

Tak pisze i i tak próbuje żyć bohaterka monodramu opartego na autentycznym pamiętniku z czasów okupacji Hanny Zach, który trafił w ręce reżysera za pośrednictwem kolekcjonera varsavianisty Krzysztofa Jaszczyńskiego. Dostrzegł on w tym tekście unikatowy przekaz, samoswoją opowieść o wewnętrznej wolności, demonstrowanej niezależnie od okoliczności. Jak sama pisze: „kto ma szesnaście lat, to wszystko wypada”. Wypada objadać się słodyczami, pędzić na rowerze na oślep i oglądać się za chłopakami. Spisująca pamiętnik nastolatka notuje swoje fascynacje młodymi mężczyznami, przed wszystkim młodymi Niemcami w elegancko odprasowanych mundurach. Szczególnie gustuje w lotnikach, to z nimi podejmuje przelotne flirty, na ogół niewinne, choć zdarzają się głębsze zauroczenia. Takim młodzieńcem jest Günter, o którym ciągle myśli, ale którego po latach już nie będzie pamiętać. Pociąga ją także niemiecka kultura, z upodobaniem szlifuje język, często udaje Niemkę, choćby po to, by wygodnie przejechać się w wagonie tylko dla Niemców. Nie zamierza jednak wyrzekać się swojej polskości, to tylko taka gra, sztubacki psikus.

Dowiedz się więcej »Chcę się bawić

W sprawie… mima

Redakcja „Yoricka” otrzymała interesujący list od pana Marka Mietelskiego, który nawiązuje do polemicznego dialogu, jaki miał miejsce podczas panelu poświęconego twórczości dramatycznej Bogusława Schaeffera w Instytucie Teatralny 21 grudnia ubiegłego roku. Za zgodą autora publikujemy ten list:

„Witam –

po lekturze zamieszczonego na stronie portalu AICT fragmentu rozmowy (p.t. Teatr Bogusława Schaeffera – od „TIS-MW 2” do „Ostatniej Sztuki”) – przeprowadzonej dnia 21.12.2014 r. w Instytucie Teatralnym im. Zb. Raszewskiego podczas przeglądu „Era Schaeffera – Suplement” – jako „znalazca rarytasu” (zapisu filmowego fragmentu „TIS-MW 2”) chciałbym odnieść się do jednego epizodu tej rozmowy, a mianowicie do dywagacji pomiędzy p. Tomaszem Miłkowskim a Janem Peszkiem protestującym przeciwko określeniu jego partii w tym utworze jako mima.

Dowiedz się więcej »W sprawie… mima

Szymon Kazimierczak nagrodzony

Laureatem Nagrody Marszałka Województwa Pomorskiego w II edycji Konkursu im. Andrzeja Żurowskiego na recenzje teatralne dla młodych krytyków został Szymon Kazimierczak. Podczas Gali finałowej festiwalu R@port nagrodę laureatowi wręczył wiceprezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (IATC/AICT), przewodniczący Kapituły Nagrody, dr Tomasz Miłkowski.

Szymon Kazimierczak (1988) – krytyk teatralny. Od 2012 roku pracuje w miesięczniku „Teatr”, gdzie prowadzi dział „Przegląd”, poświęcony teatralnym obrzeżom – teatrowi offowemu, lalkowemu, tańcowi, operze, festiwalom, zagranicy. Interesuje się teatrem dla dzieci i młodzieży oraz teatrem alternatywnym i niezależnym. Gitarzysta i współtwórca zespołu Dla Kontrastu, redaktor portalu o tej samej nazwie, poświęconego kulturze niezależnej.

Dowiedz się więcej »Szymon Kazimierczak nagrodzony

Premiera i klaunada na otwarcie Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu

W piątek, 5 czerwca, na Scenie na Woli Teatru Dramatycznego rozpoczyna się XV Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu. Otworzy go premiera spektaklu „Marcel” w reżyserii Lionela Menarda. W sobotę polskiej publiczności zaprezentuje się słynny klaun Aleksiej Mironow w komediowym programie „Bon Voyage”. Dowiedz się więcej »Premiera i klaunada na otwarcie Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu

Sztuczne ognie ojczyzny

O ZARĘCZYNACH Tomczyka w Teatrze TV pisze Miłkowski w Dzienniku Trybuna:

Lekcję wychowania patriotycznego w wersji dla opóźnionych zafundował nam Teatr TV, dając premierę Zaręczyn Wojciecha Tomczyka (emisja 18 maja), słabiutkiej komedyjki z pretensjami do spełniania społecznej misji. Temat jest błahy, na dobrą sprawę w sam raz na skecz estradowy – rzecz traktuje bowiem o zaręczynach i obawach młodych, czy ich rodzice, mający odmienne poglądy na świat, zdołają się jako tako zaprzyjaźnić, czy też ich pierwsze spotkanie skończy się fiaskiem. Wygląda to na tzw. opowieść z życia (albo z telenoweli) wziętą, ale z chwilą kiedy rzecz się rozdyma za sprawą porad, bez mała przewodnika po tematach, jakie wolno podczas takiego spotkania poruszać, który przekazuje młodym ich partnerka biznesowa, wszystko się rozłazi. Pewnie rozlazłoby się do końca, gdyby nie aktorzy obsadzeni w rolach rodziców (Gniewkowska, Stenka, Frycz i Zamachowski), którzy swoim talentem nadrabiają płycizny tekstu, jak się okaże lekcji poglądowej o różnicach dzielących środowiska zwolenników PO i PiS. Kamieniem probierczym jest tu sprawa „żołnierzy wyklętych”, która pojawia się w tej komedyjce z trudem przyfastrygowana, abyśmy od tej chwili współczuli i jednoczyli się w uczuciach a to podziwu, a to okolicznościowej powagi. Tak czy owak żarty się kończą.

Dowiedz się więcej »Sztuczne ognie ojczyzny

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.