Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Zbrodnia założycielska Europy

W Teatrze Narodowym w Warszawie na dużej scenie premiera „Orestei” wg Ajschylosa, otwierającej dzieje europejskiego dramatu.

Reżyseruje Luk Perceval, jeden z najważniejszych reżyserów europejskich. Teatr wraca do źródeł, zatacza kolo, czy też ukazuje, jak silnie wiąże się współczesność z odległą przeszlością? Perceval nie patrzy na teksty sprzed dwóch i pół tysiąca lat jak na znaleziska czy zapiski wydobyte z archiwów. Dostrzega w nich ten sam gorący puls emocji, idei i myśli, które towarzyszą ludziom zawsze. Klasyka jest dla niego żywą częścią współczesności.

W półmroku sceny wznosi się potężnych rozmiarów piramida. Wypełnia niemal całą przestrzeń, pozostawiając tylko ogołocone zaplecze sceny. Światło, padając na schody, maluje na piramidzie rozmaite kształty, cienie, półcienie i jasne plamy.

Na szczycie piramidy majaczy jakaś postać. To trojańska królowa Hekabe (Danuta Stenka), która z trudem wydziera sobie z trzewi pieśń skargi, smutku i ostatecznej zagłady miasta. Troi już nie ma, najeźdźcy zrównali miasto z ziemią. Majestat piramidy jest milczącym świadkiem jej skarg. Z wysiłkiem wydobywa słowa, zacina się mówiąc, wycisza, niemal szepcze, krzyczy stłumionym jękiem. Muzyka tej bezradnej rozpaczy oddziałuje silniej niż słowa, które wyciska ze ściśniętego serca.

Zwycięzcy wracają z brankami i łupami do domów. Niektórzy błąkać się będą latami, jak Odyseusz, inni pojawią się u siebie szybko jak Agamemnon, zwycięski wódz Greków, powracający do Argos, miasta Pelopidów. Nie będzie to jednak powrót triumfalny.

Klątwa zawisła nad rodem Pelopidów od czasów, gdy Pelops zdobył podstępem tron. Kiedy jego wnuk Agamemnon spieszy na wojnę trojańską, poświęca bogom swoją córkę Ifigenię, aby sprowadzić przychylne wiatry. Budzi to nienawiść jego żony Klitajmestry, która podczas wojny wiąże się z Ajgistosem. Kiedy król wraca spod Troi, wiarołomna małżonka dokonuje krwawego mordu. Morderczyni uznaje swój czyn za sprawiedliwe wyrównanie rachunków. W budzącej zgrozę spowiedzi z dumą opowiada o zapłacie za śmierć córki i wiarołomstwo Agamemnona. Zbrodnia rodzi zbrodnię, pomstę dopada pomsta. I tak bez końca.

Na odwet czeka córka Agamemnona Elektra. Wspiera swego brata Orestesa w postanowieniu matkobójstwa. Orestes skrycie przybywa do pałacu i zabija najpierw Ajgistosa, potem matkę. U Ajschylosa na tym zamyka się karuzela dziedziczonej przez pokolenia przemocy – zamiast zemsty wkracza prawo, Orestes postawiony przed sądem zostanie uniewinniony. Następują słodkie czasy sprawiedliwości, z odmętów zbrodni wyłania się państwo prawa. Perceval podaje to kojące przesłanie w wątpliwość.

Swoją skondensowaną opowieść o przemocy i zemście jako regulatorach życia, opartą na trylogii Ajschylosa, zamyka po zbrodni Orestesa, zostawiając matkobójcę w rozpaczy. Krąg przemocy wcale nie zostaje przerwany, kto wie, co nastąpi, doświadczamy tego niemal codziennie, Dwa i pół tysiące lat po prapremierze „Orestei”, tragedii założycielskiej Europy, zasada zemsty, odwiecznej szafarki życia i śmierci, nadal obowiązuje.

Perceval w swoim, jak powiada, „palimpseście” nadpisanym na trylogii Ajschylosa dokonuje nie tyko kondensacji, ale i znamiennych modyfikacji. Pozostawia na scenie Chór (w tej roli Mariusz Bonaszewski), ale pozbawia go głosu. Zamiast jego komentarzy słyszymy co najwyżej jakieś nieartykułowane dźwięki, gesty. Reprezentant ludu został wyzuty ze swoich prerogatyw, już nikt go nie słucha, tylko widzi, jak trudzi się, poruszając piramidą-karuzelą przeznaczenia. Można to różnie czytać – jak świadectwo utraty prawa głosu wobec upadku znaczenia opinii publicznej, pozbawionej narzędzi oddziaływania (śmierć prasy, śmietnik Internetu, manipulacje), albo pokaz starcia wielkich zbrodniarzy, które i tak traci na znaczeniu, skoro kołem historii obraca kto inny.

W „Orestei” Percevala pojawia się jeszcze jedna postać niema. To Ifigenia (Hanna Wojtóściszyn) tkwiąca na stopniach piramidy jak wyrzut sumienia. Czasem drgawkami podkreśla swoją obecność, czasem zwisa na plecach swoich bliskich. Jest ciężarem, którego nie można przeoczyć.

Na stopniach co pewien czas majestatycznie wprawianej w kolisty ruch piramidy pojawiają się kolejne bohaterki tragedii. Każda z nich przybywa ze swoją misją. Kasandra (Karolina Staniec), cierpiąca poniżenia szwagierka pięknej Heleny, branka Agamemnona zapowiada zagładę zwycięzców. Ale prorokini nikt nie słucha, To jej piekło. Klitajmestra (Aleksandra Justa) drobiazgowo, na zimno przygotowuje się do odwetu na mężu, który zamordował dla kariery własną córkę. Elektra (Ewa Bukała), siostra zamordowanej, czuje się strażniczką zasad etycznych, rozgrzesza ojca, przyznając sobie prawo osądzania. W jej straży etycznej pojawia się rysa – nuta nieskrywanej miłości do matki, przeciwko której będzie spiskować.

Mężczyźni w tej rozgrywce znaczą mniej. Mimo że „Oresteja” nazwę zawdzięcza Orestesowi, mściciel pojawia się dopiero w czwartej części widowiska. Najpierw poznamy Ajgistosa (Cezary Kosiński), kilkakrotnie obiegającego w stroju sportowym piramidę, jak czujny strażnik, strzegący domu przed obcym. Potem jako miłośnik Klitajmestry i wierny wykonawca jej woli, a mający swoje porachunki z Agamemnonem, schodzi z pierwszego planu.

Wreszcie przybywa Agamemnon (Robert Czerwiński), morderca-ofiara. Na samym szczycie piramidy rysuje się zwalista postać ponurego zwycięzcy w czarnym garniturze. Powoli schodzi ze schodów, krok po kroku, aż rozbrzmiewa echo tej przyciężkiej wędrówki, podczas której widać jak dłoni, że bierze w posiadanie swoje królestwo. Tylko na chwilę, śmiertelna kąpiel już czeka.

Piramida znowu obraca się niczym młyny sprawiedliwości. Te obroty poprzedzają przybycie Orestesa – bliźniaczo podobnego do ojca (rolę Agamemnona i Orestesa gra ten sam aktor). Wprawdzie Orestes nie był świadkiem zbrodni ojca i matki, zbyt wówczas młody i niewinny, ale teraz to on musi dokonać pomsty. Nie będzie mu łatwo, choć matka wie, że zemsta musi nastąpić, że jest nieuchronna, i nawet mu ją ułatwia, ale Orestes się waha i poddaje się losowi z wielkim wysiłkiem. Cierpi.

Perceval w zapowiedziach przed premierą akcentował, że interesuje go nie tyle dawna opowieść z mitycznej Grecji, ile ludzkie uczucia, które kierują bohaterami, że dąży do pokazania na scenie człowieka, jego rozterek, dramatów, walki, takich samych przed wiekami i teraz. Chce tę opowieść zbliżyć do współczesnego człowieka. Paradoksalnie jednak, budując monumentalną przestrzeń sceniczną, oddala bohaterów od widzów: stają się mniej widoczni na schodach historii, a czasem także mniej słyszalni – zwłaszcza walka poniżonych kobiet o możliwość wygłoszenia swoich skarg bywa trudna do przekazania. Kto wie jednak, czy ta monumentalizacja, pewna hieratyczność gestu i czynu, zmieszana z ekstremalnymi reakcjami, wybuchami krańcowego krzyku, jęku, skowytu cierpienia, nie staje się sojusznikiem reżysera, który oddalając bohaterów od widzów, jednocześnie ich widzom przybliża,

Ostatecznie jest przecież tak, że po wielkich nawet przedstawieniach pozostają w pamięci poszczególne obrazy, znaczące chwile, czasem kosztem całości. Z wielkiego spektaklu „Orestei” Petera Steina (trwał pięć godzin), sprzed ponad 40 lat, pamiętam przede wszystkim tę chwilę, kiedy po zamordowaniu Agamemnona opadała na całą wysokość sceny (a ściślej holu Teatru Wielkiego w Warszawie), czerwona szarfa. Jej intensywna krwistość działała jak rażenie piorunem. Ze spektaklu Percevala w pamięci zostanie mi na pewno „spacer” Agamemnona po schodach i wysiłki Chorusa pchającego piramidę – koło historii. I pytanie: kto ten kołowrót zatrzyma.

Tomasz Miłkowski

ORESTEJA na motywach trylogii Ajschylosa, scenariusz i reżyseria Luk Perceval, przekład Tadeusz Sławek, dramaturgia Maja Wisła Szopińska, scenografia Ammelies Vanlaere, światło Mark van Denesse, muzyka Karol Napelski, choreografia Ted Stoffer, Teatr Narodowy, premiera 10 października 2026.

[Fot._Mariia_Shulga]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.