Siedem spektakli konkursowych miało źródła w wielkiej literaturze. Uzupełniały je czytania performatywne, recitale, biennale plakatu i spektakl „Z ręką na gardle. Ewa Demarczyk” z AST w Warszawie – Andrzej Piątek podsumowuje 5. Festiwal Arcydzieł – 64. Rzeszowskie Spotkania Teatralne.
Dyrektor Teatrudawniej (por.) anterprener, organizator pracy artystycznej z... More Siemaszkowej – Jan Nowara, wymyślił Festiwal Arcydzieł i kieruje nim jako dyrektor artystyczny i kurator nurtu konkursowego. W tym roku zaprosił „Księżniczkę na opak wywróconą” de la Barci, „Hamleta” Szekspira, „Dziedzictwo” Singera, „Betlejem polskie” Rydla, „Dżumę” Camusa, „Iwonę, księżniczkę Burgunda” Gombrowicza i „Fausta” Goethego.
„Dżuma” zdobyła Grand Prix ze statuetką „Wanda” oraz nagrody – publiczności, za scenografię i muzykę.
Dziennikarze obdarzyli laurem „Iwonę…”, choć piszący to był za „Dżumą”, licząc, że Grand Prix i Wandę zgarnie „Faust”.
Bo – jeśli by nie pytać o werdykty, ale estetykę przeżyć – najlepszy był „Faust”, w opracowaniu i reżyserii Jana Nowary, z Siemaszkowej w Rzeszowie.
Nowara opracowując tekst Goethego pokazał poprzez czystą strukturę – „Fausta” w czasie współczesnym, kunsztownie na granicy pierwowzoru i nowoczesnej estetyki.
Piękna oprawa i światło tworzą intymną przestrzeń, muzyka drażni i wibruje nadając rytm scenom „piekielnym”, układy ruchu scenicznego oddają spazmatyczną walkę Fausta o siebie – w świecie, który mu nie sprzyja.
W tym spektaklu prym wiedzie Mefisto Michała Chołki – cyniczny, ironiczny, wyluzowany, poruszający tanecznym krokiem. Takiego Mefista trudno od razu ocenić poprawnie i to samo już budzi niepokój, skoro to przecież diabeł. Szczególnie w świetle refleksji, czy nie uosabia kogoś nam bliskiego?
Diabeł Chołki, to dzisiejszy manipulator – polityk, celebryta, korporacyjny gracz. Znamy, miłych, uśmiechniętych, mających ludzi za przedmioty. Mefisto Chołki, manipulujący Faustem, jest w stanie manipulować każdym, chłodno i wyrachowanie.
Ta finezyjna rola Chołki jak i całościowo przedstawienie „Fausta” Nowary nie spotkały się z uznaniem jurorów.
Nowara pyta „Faustem”, czy w pędzie za doskonałością i pieniędzmi nie gubimy siebie na drodze bezsensu? Codziennie godząc się na utratę duchowości wskutek nacisków „cywilizacyjnych”. Przecież granica między dążeniem do rozwoju i posiadania wiedzy, a pychą sposiadania często jest węższa od tafli lodu wiosną na jeziorze.
Jako postać – Faust Nowary żyje współcześnie, jest wykształcony, sporo doświadczył, lecz czuje w sobie pustkę.
Robert Żurek – nagrodzony za „ukazanie dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More współczesnego mężczyzny uwikłanego w pragnienia i pokusy” – jest Faustem przejmująco współczesnym.
Małgorzata Anieli Kowalskiej – nagrodzonej za „krystaliczne połączenie niewinności i siły w klasycznym tekście operującym wierszem” – kwintesencją sumień.
Nowara dostał nagrodę za opracowanie dramaturgiczne „przejrzyste i konsekwentne połączenia „Fausta” z realnym, aktualnym światem”.
„Dżuma” Camusa, w opracowaniu i reżyserii Wojciecha Kościelniaka i oprawie plastycznej (przytłaczające schody prowadzące donikąd) Mariusza Napierały, z Teatru Kameralnego w Bydgoszczy, dobitnie przypominała, jak blisko bywamy katastrof, która mogą być epidemią, ale także wojną albo kryzysem klimatycznym. Dostała Grand Prix – statuetkę „Wanda”, za „najistotniejsze ludzkie doświadczenia, które rodzą się w obliczu niespodziewanej katastrofy”.
„Iwona, księżniczka Burgunda” Gombrowicza, z Teatru Polskiego w Bielsku – Białej i „Księżniczka na opak wywrócona” de la Barci, z Teatru Horzycy w Toruniu, stawiały mocno tak podnoszone obecnie kwestie tożsamości: Kim jesteśmy, gdy ludzie patrzą, jak na Iwonę, upokarzaną w środowisku przeceniającym wizerunek czy na Giletę, której śmiech, to pytanie: Kim jestem?
„Dziedzictwo”, na podstawie powieści Singera – „Dwór” i „Spuścizna”, z Teatru Żydowskiego w Warszawie i „Betlejem polskie” Rydla, z Teatru Osterwy w Lublinie – ciekawie łączyło sięgnięcie do dwóch tradycji: żydowskiej i polskiej. W tle z pytaniem, czy kultywowanie świata zaprzeszłego nie utrudnia życia we współczesności.
Jakie refleksje po dwóch najważniejszych spektaklach? Jedna, być może taka, czy my też co jakiś czas nie spieramy się z Mefistem z „Fausta”? Albo, czy jak w „Dżumie”, potrafilibyśmy być jak doktor Rieux – przyzwoici bez zadośćuczynienia?
Andrzej Piątek
N/z Robert Żurek i Michał Chołka w „Fauście”.
Fot. Wiktoria Cieśla
