W „Kwadracie” zachęcają, żeby wyłączyć telefon. Prawdę mówiąc, zachęcają do tego, proszą, niemal błagają w każdym teatrze, żeby nagły brzęczek nie unicestwił aktorskiej roboty.
Ale tym razem chodzi o coś więcej – Jarosław Sokół napisał inteligentnie skonstruowaną komedią, nie tylko do śmiechu, ale i do pomyślenia, na temat jakże aktualny: naszego widocznego, coraz bardziej groźnego uzależnienia od sieci, od komórki-przyjaciółki (?). Dość przypomnieć o trwającej debacie o przyszłości komórek w szkole.
Na scenie mamy więc futurystycznie wyglądający ośrodek detoksu. Wojciech Stefaniak zbudował uniwersalną, sterylną przestrzeń, która zmienia swój charakter(gr. charakter = wizerunek), postać literacka o wyraźnie i... More w zależności od funkcji – jest wspomnianym ośrodkiem, ale może być na przykład lodziarnią. Na razie piątka uzależnionych od sieci rozpoczyna detoks. Ośrodek działa bezwzględnie, komórki zostaną pacjentom odebrane, Brat Sebastian ucieka się nawet do przemocy, kiedy ktoś nie wykonuje poleceń. Pacjenci przechodzą męki odstawienia, poddawani są próbom i swoistym torturom. Dla ich dobra, oczywiście.
Na męki wystawiają się za własną (jak się okaże: niekoniecznie własną) zgodą: Babcia Geena, była księgowa (Ewa Ziętek w świetnej formie), influencerka Alisha (Aleksandra Radwan), konsultant biznesowy Craigwłaśc. Henry E.G. Godwin Wardell, (1872-1966), angielski r... More (Karol Kossakowski), dwuznaczny maminsynek Craig (Patryk Pietrzak) i świeżo wypuszczony z więzienia, skazany za morderstwo Douglas (Artur Kujawa). Czuwa nad nimi wszechwładny Doktor Schneider vel Brat Sebastian (Marcin Piętowski).
W pierwszym akcie terapia przebiega standardowo, wedle założonego schematu, od zadania do zadania, ale w drugim rzecz zaczyna się nieco komplikować. Ktoś wśród uzależnionych jest wtyką Schneidera, pacjenci muszą to sami ustalić, rusza śledztwo, mnożą się zarzuty i podejrzenia. Teraz już sami pilnują się nawzajem, ale i otwierają się, trochę pod przymusem, trochę sami. Ukazują swoje prawdziwe ja, a ośrodek detoksu też zaczyna przybierać odmienny, niepokojący charakter. Jaki? Tego nie powiem, bo zepsułbym nie tylko zabawę (bo śmiesznie jest w pierwszej części, a w drugiej mniej), ale także finałowe zaskoczenie.
W tę zgrabnie uszytą komedię autor wplótł sporo smacznych żartów, a reszty dopełniła energia aktorska – sama zasada konstrukcyjna początkowo przypominająca farsę, w której każdy krok musi być dobrze odmierzony, wymagała niemałej dyscypliny i współpracy całego zespołu, o co najwyraźniej zadbał reżyser Michał Staszczak.
Na koniec wspomnę tylko perełkę imitatorską Ewy Ziętek, która wygłasza zdanie o biednej komórce osamotnionej gdzieś w czeluściach kieszeni terapeuty, a czyni to na sposób tragiczny, charakterystyczny dla Niny Andrycz(1912-2014), aktorka od debiutu związana z warszawskim Teat... More (to oczywiście prezent adresowany do widzów starszych).
Wybierzcie się Państwo na tę komedię do Kwadratu, nie pożałujecie, a może na chwilę chociaż odstawicie komórkę, o co na premierze apelował też reżyser i czego sam sobie życzę.
Tomasz Miłkowski

KAŻDY TWÓJ TELEFON Jarosława Sokoła, reż. i oprawa muz. Michał Staszczak, scenografia Wojciech Stefaniak, kostiumy Zuzanna Markiewicz, reż. światła Maciej Iwańczyk, produkcja Joanna Wysocka, multimedia Hektor Werios, Teatr Kwadrat, premiera 11 kwietnia 2026.
