GOŚCIE ŁUKASZA MACIEJEWSKIEGO:ANNA DYMNA i KRZYSZTOF ORZECHOWSKI

Projekcja filmu: „JOHNNY” oraz promocja książki Krzysztofa Orzechowskiego i Łukasza Maciejewskiego WPADNIJ TO POGADAMY…

Fragmenty przeczyta ANNA DYMNA

3 X 2022, GODZ. 19.00, Centrum Sztuki Mościce/ Tarnów

JOHNNY

„Johnny” to oparta na prawdziwych wydarzeniach historia, która wzrusza i inspiruje. Opowiedziana z perspektywy podopiecznego Jana Kaczkowskiego, Patryka Galewskiego – chłopaka, który nie miał łatwego startu w życiu.

Patryk włamuje się do domku w małym mieście. Wyrok sądu nakazuje mu prace społeczne w puckim hospicjum, gdzie poznaje niezwykłego ks. Jana Kaczkowskiego. Duchowny angażuje młodych chłopaków z zawodówki, na pozór twardych buntowników, w pomoc śmiertelnie chorym. W swojej pracy skupia się na bliskości, czułości i walce o relacje z drugim człowiekiem. Uczy empatii. A czyni to z hurtową ilością humoru, czym zyskuje ogromną popularność. Niedługo później Jan sam staje się pacjentem swojego hospicjum. Patryk zostaje postawiony w sytuacji, która zmieni całe jego życie.

Reżyseria: Daniel Jaroszek

Zdjęcia: Michał Dąbal PC

Obsada: Dawid Ogrodnik, Piotr Trojan, Maria Pakulnis, Anna Dymna

WPADNIJ, TO POGADAMY…

ROZMOWY ŁUKASZA MACIEJEWSKIEGO Z KRZYSZTOFEM ORZECHOWSKIM

O KSIĄŻCE:

Józef Opalski

„Czwarty rozmówca

Ale bo też w sztuce nic nie jest tak trudne jak łatwość.

W. Gombrowicz

[…] każdy, kto się zetknął z wielkim człowiekiem, powinien opowiedzieć dla potomnych wszystko, co o tym wielkim człowieku zapamiętał, co w nim zauważył, jak go widział na tle epoki, w której przyszło im żyć razem.

J. Iwaszkiewicz

Przeczytali Państwo książkę, nie muszę zatem ukrywać jej tajemnic. Jest to zapis rozmów, będących osobliwymi notatkami ze współczesności. Pierwsza z nich odbyła się 29 XI 2019, ostatnia 23 IV 2020, prowadzone były zatem w czasie, kiedy rozpadał się świat, który – wszyscy mamy taką nadzieję – będzie wracał do normy. Pytanie tylko, pytanie które w książce powraca wielokrotnie: do JAKIEJ normy? Krzysztof Orzechowski mówi: „bohaterem tej książki powinien być czas” (s. 7). I to się moim zdaniem udało. Mamy przed sobą opowieść o czasie przeżytym i przeżywanym. Interlokutorów jest dwóch Krzysztof Orzechowski i Łukasz Maciejewski, (dzielą ich pokolenia i to jest intrygujące, jak są w swych poglądach różni a jak podobni). Czasem pojawia się Ania Dymna a ja nazwałem siebie rozmówcą czwartym, gdyż – czytając –jakoś w tym rozmowach uczestniczyłem. Jestem rówieśnikiem Krzysztofa, tyle, że czasem widzę świat mniej pesymistycznie. Pewnie to sprawa charakteru, ale i różnych zbiegów okoliczności- i to w lekturze jest ciekawe i moim zdaniem pouczające. A ponieważ znam całą trójkę rozmówców i odbyłem z nimi wiele zasadniczych dyskusji i rozmów – powiedzmy – żartobliwych , zachęcony też tytułem książki: ”Wpadnij, to pogadamy” – pozwalam sobie wtrącić moje „trzy grosze”.

Siłą rzeczy większość tych rozmów dotyczy teatru. Ale teatru jako części kultury jak się wydaje niezbywalnej dla pojmowania natury ludzkiej. Rozpoczyna się, jak u Hitchcocka od „trzęsienia ziemi”, czyli od molestowania w krakowskim teatrze „Bagatela” . Od razu podrzucam temat do dyskusji: mamy przecież nowy serial „Fosse/Verdon” opowiadający o Bobie Fosse’m, wielkim artyście, ale i wielkim kobieciarzu. A fakt, że serial powstał właśnie dzisiaj, na dodatek w USA jest zadziwiający. Gdyby Fosse żył, nie wyszedłby z więzienia, poddany torturom #MeToo.

Czas, czas – to słowo jest leitmotivem książki. Żyjemy tu i teraz. Próbujemy zaistnieć, ale też coś o naszym czasie opowiedzieć. I to jest właśnie w tych rozmowach najciekawsze.

Przewija się przez te spotkania żal, iż wśród młodych ludzi coraz mniej szacunku dla autorytetów. Zauważa to także Łukasz, tyle lat przecież od nas młodszy. Zgoda. Ale czy czasem nie jest tak, że pseudo, powtarzam pseudoautorytety są sobie winne? Prowadzę teraz zajęcia online. Nie lubię ich, bo nie mogę dotknąć (tak, tak dotknąć) studentów ani wziąć ich za ucho. Te staroświeckie metody pedagogiczne uprawiam od lat –i trzeba byłoby zapytać studentów czy i jak bardzo cierpią?… W większości lubię ich bardzo i staram się zrozumieć. Później, kiedy stają się już sławni, niektórzy bardzo sławni a ja oglądam lub czytam ich dokonania, niejednokrotnie zwyczajnie się wstydzę: nie tego ich uczyłem.

Internet nadaje rytm naszym czasom. Zgoda. Ale nie demonizujmy jego siły. Po pierwsze nie wszystko da się w nim znaleźć (nie mówiąc już o błędach rozmaitych Wikipedii), po drugie trzeba młodym ludziom wskazać czego mają szukać. Inaczej w internetowym gąszczu błądzą po omacku. Wszyscy przecież walczymy dziś z zalewem informacji wcześniej niespotykanym. Oni też. I wiem, że często uciekają w ciszę książki lub szukają pomocy w muzyce klasycznej. Nie wszyscy? Ale czy w jakiejkolwiek epoce robili to wszyscy? Głośno się zastanawiam, sprowokowany przez rozmówców. Provocatio est mater studiorum…?

Czas , czas – w jednostkowych biografiach tej książki przegląda się często. W przerzucaniu się sądami, wartościami, istnieniem i nieistnieniem, niezgodą na niesprawiedliwość losu i – pogodzeniu się z rzeczywistością… Czytając rozmowy, włączałem się do nich, dyskutowałem, nie zgadzałem się lub aprobowałem.. Ale na tym polega energia tej książki. Przynajmniej dla mnie. Nie pozostawia obojętnym.

Józef „Żuk” Opalski

RECENZJE

„Pogadamy…”

Tomasz Miłkowski

Tytuł książki Łukasza Maciejewskiego i Krzysztofa Orzechowskiego – „Wpadnij, to pogadamy…” – brzmi niezobowiązująco, jak wyjęty z piosenki. Ot, zapowiedź rozmów dobrych znajomych, może nawet przyjaciół, czyli lektura łatwa i przyjemna.

Autorzy nie płatają czytelnikowi figla, bo rzeczywiście, meandryczna forma tych rozmów, do których wkradają się rozmaite poboczne wątki i wycieczki, a nawet pochwały kulinarnych umiejętności pani domu (a to Anna Dymna, osoba powszechnie szanowana i lubiana), oferuje mu wrażenie uczestnictwa. Ale to wcale nie znaczy, że rozmawia się tu o wszystkim i o niczym w szczególności. Przeciwnie, mimo nawrotów, nawiązań do tematów już potrąconych rozmowa toczy się z góry wyznaczonym torem, składając się na opowieść o teatrze (i szerzej; o kulturze) i naszymi z nim /nimi związkami w ostatnim półwieczu. Temat rzeka, spraw wiele, a najważniejsze, że rozmówcy nie byle jacy.

Krzysztof Orzechowski, rocznik 1947 (mój rówieśnik), to okaz rzadki wśród ludzi teatru. Wprawdzie nie on jeden łączy talent aktorski, reżyserski i menadżerski (czego dowiódł prowadząc przez niemal 20 lat dwa teatry, najpierw krótko Bagatelę, a potem słynnego Słowaka, czyli krakowski Teatr im. Juliusza Słowackiego), z talentem pisarskim, ale bodaj on jako jedyny oddając się (kolejno!) swoim teatralnym pasjom, właściwie zamykał sam sobie świetnie rozwijającą się karierę zrazu aktorską (w warszawskim Teatrze Dramatycznym), a potem reżyserską.

Zdarza się często, że aktorzy o temperamencie przywódczym, nie odnajdujący sami na scenie dość satysfakcji, odchodzą od grania w stronę reżyserii i już do aktorstwa nie wracają. Prawdę mówiąc, nie znam innego przypadku wziętego, cenionego reżysera, który zostawszy dyrektorem, odłożyłby reżyserię na półkę i w pełni oddał się dyrektorowaniu.

Rzecz nie w tym, że prowadzenie teatru, zwłaszcza tak dużego jak Słowak (porównywalny skalą zadań do stołecznego Polskiego czy Dramatycznego), nie dostarcza dość emocji i kłopotów, aby w zupełności skoncentrować się na jego w miarę bezkolizyjnym prowadzeniu, ale że reżyserii z reguły się nie zostawia. Mam wrażenie, że Krzysztof Orzechowski, perfekcjonista starej daty, trochę tego żałuje, ale może to tylko wrażenie – tak czy owak, kto książkę poczyta, dowie się, że niełatwe to były decyzje.

Łukasz Maciejewski, rocznik 1976, prowadzący z Krzysztofem Orzechowskim rozmowy, które złożyły się na książkę „Wpadnij, to pogadamy”, to także ktoś wyjątkowy, ogromnie oddany swoim pasjom krytyka filmowego i teatralnego, a także pedagoga. Trzeba dodać, że ta ostatnia pasja bardzo wiąże rozmówców. Krzysztof Orzechowski latami oddawał się nauczaniu młodych reżyserów (i bodaj nadal ma z tym do czynienia), Łukasz Maciejewski z powagą traktuje swoje spotkania i pracę ze studentami łódzkiej filmówki, zawsze dumy z ich sukcesów, bardziej niż z własnych.

Maciejewski ma za sobą worek książek, w których sportretował kilka generacji polskich aktorek (cykl Aktorki), i wiele, wiele innych poważnych rozmów i książek, wśród których swego rodzaju perłą w koronie jest tom rozmów i szkiców napisany z Krystianem Lupą, Koniec świata wartości (2017). Ta potężna i ważna księga powstawała jednak latami. „Wpadnij, to pogadamy” narodziło się w pół roku, a więc nieporównanie szybciej.

Ale mimo to, że o wiele szybciej, to na przełomie dwóch epok. Kiedy panowie rozpoczęli rozmawiać z myślą o wspólnej książce, spotykali się osobiście. Ale po paru miesiącach bezpośrednie rozmowy zastąpić musiało połączenie via Skype. To właśnie wtedy Krzysztof Orzechowski podjął próbę rozważań o epoce, która dopiero przed nami, kiedy już pandemia straci swój impet.

„Jestem na niewymuszonej kwarantannie, bo należę do grupy podwyższonego zagrożenia infekcją. Staram się ograniczyć do minimum wychodzenie z domu, ale sporadycznie wychodzę. Czasami jeżdżę po zakupy. I obserwuję, jak wzbiera w ludziach agresja. Mam maseczkę, mam rękawiczki, wszystko to mam, jadę do sklepu, tu u nas na wsi, sklep jest nawet pusty, duży sklep, w godzinach dla seniorów, ale kilka osób jest. Nieprawdopodobne, jak wszyscy na siebie warczą. Myślę sobie: Chryste jak to potrwa jeszcze trochę, to zaczniemy dusić się nawzajem. To jest chyba psychologicznie uzasadnione. Mam sporo czasu na myślenie, staram się myśleć. I tak sobie kombinuję, że kiedy ta pandemia się skończy, dla artystów sceny nastąpi istotny czas próby. Chciałbym dożyć tego momentu. To będzie bardzo, bardzo interesujące. Dla artystów różnych branż, ale skupię się na teatrze, bo jest mi najbliższy. Czy udręczone koronawirusem społeczeństwo, zbiedniałe, stojące wobec innych wyzwań, zechce chodzić do teatru, a jeśli tak, to na jakie spektakle i na jakich warunkach finansowych? Bo to też jest istotne, to zbiednienie.

Na Międzynarodowy Dzień Teatru młoda reżyserka, Weronika Szczawińska, napisała krótkie orędzie, generalnie słuszne, bo mówiące o potrzebie solidarności środowiska. I padło tam takie, mniej więcej, zdanie: gdy to wszystko się skończy, to my, artyści, będziemy już wiedzieli, czego ludzie naprawdę od nas oczekują. Gratuluję pani Weronice tej wiedzy. Ja absolutnie tego nie wiem. Uważam, że my absolutnie nie wiemy, nie będziemy tego wiedzieć, a może moglibyśmy wiedzieć, gdybyśmy naprawdę na ten temat zaczęli się sensownie zastanawiać, a nie stroić się w pióra wszechwiedzących, nieomylnych, udawać, że wiemy, jakie spektakle trzeba będzie ludziom pokazywać. Przecież to już może być zupełnie inna publiczność!”.

Na książkę składa się siedem rozmów. Pierwsza z nich nosi tytuł „Świadek niewygodny”. Takim świadkiem czuje się Orzechowski, starszy o więcej niż pokolenie od swego interlokutora. Orzechowski cieszy się dobrą pamięcią i dlatego podzieli się taką refleksją – zaskakującą zapewne dla wielu domniemanych znawców minionej epoki: „ja w ogóle nie czułem chodząc do teatru, że jestem w państwie totalitarnym, komunistycznym. W ogóle tego nie czułem, wówczas to była raczej oaza wolności”. Orzechowski najwyraźniej nie liczy się z panującym zwyczajem potępiania w czambuł wszystkiego, co istniało w PRL. Ot, niewygodny świadek.

Rozmowa druga, „Idź gdzie indziej”, zaciekawi tych, którzy nie mogą do dzisiaj zrozumieć decyzji Krzysztofa Orzechowskiego o zmianie teatralnych profesji. Nie wiem, czy wyjaśnia wszystko (ba, jak można wyjaśnić wszystko), ale pozwala zrozumieć, z jakimi pytaniami zmagał się bohater.

Trzecia rozmowa, „Teatr w sobie, czyli jak uprawić teatralny ogródek”, odpowiada na pytanie, skąd się w ogóle wziął teatr w życiu Krzysztofa Orzechowskiego, potomka posażnej przed wojną, ale po wojnie zbiedniałej do dna kupieckiej rodziny. To nietypowa droga.

Rozmowa czwarta, z udziałem żony, Anny Dymnej, „Wesele przez Parasite”, prowadzi w stronę różnic kulturowych i tego, co w sztuce najważniejsze, czyli formy. I w stronę używanych środków, w tym również techniki. Nie unikają rozmówcy tematów uważanych za nieistotne (dykcja, słyszalność w teatrze, umiejętność opowiadania historii itp.), a jednak bardzo ważne z punktu widzenia odbiorcy sztuki. Polecam ten fragment studentom reżyserii i aktorstwa. Pod rozwagę.

Rozmowa piąta „Koronawirus versus magia” – to właśnie z niej wyjąłem przydługi cytat o epoce, która nadchodzi, o przemianach, których przypadkowym (nieprzypadkowym?) czynnikiem sprawczym stał się pewien paskudny wirus.

Rozmowa szósta, „Dyrektor”. To znowu część absolutnie obowiązkowa dla aspirujących na stanowiska kierownicze w teatrach. Orzechowski prezentuje może tradycyjny, ale oparty na solidnych podstawach model dyrektorowania, który nie polega na zawłaszczaniu teatru i podporządkowywaniu go swoim wyłącznie wyobrażeniom. „Wyszedłem z założenia – mówi Orzechowski o swoich zadaniach, tak jak je rozumiał objąwszy dyrekcję Słowaka – że najważniejsze, co powinien otrzymać ten zespół, to rytmiczna praca i ciekawe propozycje artystyczne. Jako ktoś, nauczony przez tyle lat na dobrych wzorcach, wiedziałem, że to jest aktorowi najbardziej potrzebne”.

Rozmowa siódma, „Artyści” właśnie o zadaniach artystów opowiada. Krzysztof Orzechowski wolałby, aby artyści znikali w dziele, aby więcej ich było w sztuce niż w mediach czy polityce. Maciejewski chyba też tak uważa, choć nie widzi przeciwwskazań przed wyraźniejszą obecnością artystów w życiu publicznym. Rzecz gustu. Ale już razem panowie wyrzekają na zanikanie elit, na powstanie strefy „vipa”, a więc, jak się już banalnie żartuje, tajemniczego kręgu ludzi znanych z tego, że są znani.

Na koniec zdanie, które przytacza Orzechowski za jednym ze swoich ulubionych aktorów, mistrzem francuskiego teatru i kina, Jean-Louis Barrault: „Chciałbym tworzyć taki teatr, który miałbym ochotę oglądać jako widz”. Cóż, też chciałbym pisać takie teksty, które miałbym ochotę czytać.

Tomasz Miłkowski

„Przegląd”

„Rozmowy istotne przy żurku i pomidorowej”

Magda Huzarska-Szumiec

W trakcie czytania książki Łukasza Maciejewskiego i Krzysztofa Orzechowskiego pt. Wpadnij, to pogadamy… ma się ochotę zamówić szybko taksówkę i dołączyć do wymiany ich myśli.

To nie jest zwykły wywiad-rzeka. To w ogóle nie jest wywiad. To niewymuszone pogaduchy dzisiejszych inteligentów, których wprawdzie dzieli dość spora różnica wieku, ale łączy erudycja, ten sam zachwyt nad wielką literaturą, klasyką filmową czy teatralną. Bo zarówno Krzysztof Orzechowski – aktor, reżyser, wykładowca akademicki i wieloletni dyrektor Teatru im. J. Słowackiego, jak i Łukasz Maciejewski – krytyk i również wykładowca, wywodzą się z jednego pnia kulturowego. Staje się on platformą ich porozumienia, choć nie zawsze się ze sobą zgadzają. Ale co istotne dla czytelnika, zawsze potrafią uszanować swój punkt widzenia.

Dzięki temu ich spotkania zmieniają się w pogaduchy, podczas których nikt ze sobą nie walczy, za to chce się nawzajem zrozumieć. Niezależnie od tego, czy rozmowa toczy się na tematy polityczne, obyczajowe czy artystyczne. A szczególnie bliskie są im te ostatnie. Stają się one puntem wyjścia do snucia rozważań przede wszystkim na temat środowiska teatralnego, zmian, jakie w nim zachodzą, a których obydwaj rozmówcy są uważnymi obserwatorami.

Krzysztof Orzechowski występuje tu w roli nie zawsze wygodnego świadka tych przemian, niemogącego pogodzić się ze znikaniem bliskiej mu sztuki teatru, w której liczył się autor i twórcy interpretujący jego słowa. Zastanawia się choćby nad tym, czy teatr musi odchodzić od linearności fabuły, jeżeli film przy niej zostaje i czy intelektualną refleksję muszą zastępować efekciarskie pomysły. Anna Dymna, która dołącza czasami do rozmowy, podając panom właśnie ugotowany żurek albo pomidorową, wyraża także swój pogląd na poruszane przez nich kwestie, nie zawsze przytakując mężowi. Jej spojrzenie choćby na jeden ze spektakli Krzysztofa Garbaczewskiego jest odmienne, ale dzięki temu staje się pretekstem do kolejnych refleksji i dygresji, w które Krzysztof Orzechowski po mistrzowsku ucieka. Ale Łukasz Maciejewski, jak na wytrawnego dziennikarza przystało, jest czujny. Z powrotem naprowadza rozmowę na właściwe tory, a momentami prowokuje swojego rozmówcę, skłaniając go do bardziej osobistych wyznań, dzięki którym poznajemy wiele szczegółów z jego biografii.

A gdy powracają wspomnienia, pojawia się główny temat książki, czyli czas. Czas niegdysiejszy, który odcisnął piętno na sposobie myślenia rozmówców, ale też czas przyszły, ten popandemiczny, do którego bohaterowie książki podchodzą z młodzieńczą wręcz ciekawością. Aż chciałoby się z nimi o tym pogadać.

Magda Huzarska-Szumiec

„Kraków”

Właśnie kończę czytać „wpadnij to pogadamy” naprawdę jednym tchem!

Obaj rozmówcy mądrzy, poszukujący, przenikliwi.

Mówią to co ja mam ochotę powiedzieć i jeszcze mówisz dobrze o mnie. Dziękuję!

To będzie stało na najważniejszej półce także jako ściąga i pomoc naukowa

Maciej Wojtyszko

KRZYSZTOF ORZECHOWSKI

Aktor, reżyser, dyrektor teatrów. Urodził się w Toruniu 6 września 1947 r. Ukończył PWST – obecnie Akademia Sztuk Teatralnych – w Krakowie (Wydział Aktorski) i PWST – obecnie Akademia Teatralna – w Warszawie (Wydział Reżyserii), w 2012 r. otrzymał tytuł profesora sztuk teatralnych. Zagrał wiele ról aktorskich i zrealizował ponad 40 spektakli, m.in. w Krakowie i Warszawie oraz w TVP. W latach 1997–1999 był dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Bagatela, a w 1999–2016 – Teatru im. Juliusza Słowackiego. Dzięki jego staraniom powstał Małopolski Ogród Sztuki, a także zrewitalizowano magazyn kostiumów i rekwizytów (dzisiejszy Dom Rzemiosł). W 2002 r. otworzył, wspólnie z Anną Dymną, Krakowski Salon Poezji, w którym sam wielokrotnie występował. Od 1981 r. zajmował się dydaktyką. Prowadził zajęcia na Wydziale Reżyserii Akademii Teatralnej. Nie stronił od działalności charytatywnej. Za swoje osiągnięcia był wielokrotnie nagradzany odznaczeniami branżowymi, samorządowymi i państwowymi – m.in. Krakowską Złotą Maską, Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis, Nagrodą I st. Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Krzyżem Oficerskim OOP, Złotym Krzyżem Małopolski, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Medalem św. Brata Alberta. Autor wspomnień Podróż do kresu pamięci (Wydawnictwo BOSZ 2015), dwóch zbiorów felietonów: Teatr świata – świat teatru (2017) i Zapiski z niełatwych czasów (2018) oraz książki W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018–2019 (2019) wydanych przez TAiWPN Universitas.

ŁUKASZ MACIEJEWSKI

Filmoznawca, krytyk filmowy i teatralny, wykładowca akademicki. Absolwent filmoznawstwa UJ, asystent na Wydziale Aktorskim w Szkole Filmowej w Łodzi, dyrektor artystyczny festiwalu „Kino na Granicy” w Cieszynie oraz „Grand Prix Komeda” w Ostrowie Wielkopolskim. Członek Europejskiej Akademii Filmowej, Światowego Stowarzyszenia Krytyków Filmowych „Fipresci”, Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych AICT oraz Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Recenzent i felietonista m.in. „Onetu”, „Kalejdoskopu Łódzkiego”, „Krakowa”. Ambasador projektu „Kultura Dostępna w Kinach”, członek kapituły „Paszportów Polityki”, stały komentator „Tygodnika Kulturalnego” w TVP Kultura. Dwukrotny laureat Nagrody Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w kategoriach „Książka roku” i „Krytyk roku” (czterokrotnie nominowany do tej nagrody), laureat „Złotej Róży”, statuetki „Uskrzydlonego”, „Dziennikarskiej Weny”, „ArtKciuka” dla osobowości roku oraz medalu województwa małopolskiego Polonia Minor za szczególne zasługi w upowszechnianiu kultury. Autor lub współautor kilkudziesięciu książek, m.in.: Wszystko jest lekko dziwne – wywiad rzeka z Jerzym Radziwiłowiczem (2012), Aktorki. Spotkania (2012), Flirtując z życiem – wywiad rzeka z Danutą Stenką (2013), Aktorki. Portrety (2015), Aktorki. Odkrycia (2018) oraz Krystian Lupa. Koniec świata wartości. The end of the world of values (2017).

Leave a Reply