Sztuka była jej namiętnością. Wspomnienie Doroty Radomskiej

8 września 2016 roku zmarła wybitna aktorka Dorota Radomska – legendarna artystka Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku. W piątą rocznicę jej śmierci przyjaciele, znajomi, partnerzy sceniczni oraz sympatycy talentu aktorki spotkali się, by powspominać jedną z najważniejszych postaci białostockiego teatru ostatnich kilkudziesięciu lat.

Wieczorem, 5 września, w Pracowni Justyny Godlewskiej i Przyjaciół zebrani mogli wysłuchać nagrania wspomnień profesora Waldemara Śmigasiewicza – reżysera i pedagoga oraz Roberta Ninkiewicza – aktora gdańskiego Teatru Wybrzeże, który przez wiele sezonów występował z Dorotą Radomską na deskach Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku. Można było też usłyszeć głos artystki, podczas wysłuchania archiwalnego wywiadu, zarejestrowanego przez Polskie Radio Białystok. Spotkanie rozpoczęła wzruszona aktorka Justyna Godlewska-Kruczkowska, zaśpiewał i zagrał na gitarze Paweł Szymański – aktor Białostockiego Teatru Lalek. Wśród przybyłych byli m.in. profesor Danuta Kierklo – zasłużona aktorka i wspaniała pedagog, ceniąca sztukę aktorską Doroty Radomskiej oraz znakomici aktorzy: Jolanta Borowska, Krzysztof Ławniczak, Rafał Olszewski i Patryk Ołdziejewski, a także doktor Martyna Zaniewska – zastępca dyrektora białostockiego Teatru Dramatycznego.

„Dorota Radomska – aktorka totalna. Obdarzona wszystkimi atrybutami prawdziwej diwy sceny teatralnej; talentem, temperamentem, wrażliwością, urodą, figurą, głosem, poczuciem humoru i wyjątkową pracowitością. Obdarzona charyzmą i magnetyzującym charakterem scenicznym. Wybitna w repertuarze dramatycznym, dowcipna w komediowym. W wieku 32 lat zagrała najstarszą bohaterkę w „Trzech wysokich kobiet” Edwarda Albeego, w wieku 33 lat Anielę Dulską… Niezapomniana w roli Ałły w „Gąsce” Nikołaja Kolady i Pani Betterton w „Stworzeniach scenicznych” April De Angelis. Wspaniała towarzyszka wspólnych chwil w garderobie. Kochała teatr, kochała życie, kochała kwiaty. Gromadziła pełną widownię widzów, a dom pełen przyjaciół. Dorota Radomska – niepowtarzalnie utracone piękno i szlachetność sceny Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku”. – wspomina aktorka Justyna Godlewska-Kruczkowska, która z Dorotą Radomską dzieliła garderobę przez 18 lat (od września 1998 r. do września 2016 r.).

Dorota Radomska urodziła się 27 lutego 1966 roku w podlaskich Mońkach. Swoją przygodę z teatrem rozpoczęła jako adept w 1986 roku. Po czterech latach nauki na scenie zdała egzamin aktorski przed komisją Związku Artystów Scen Polskich, uzyskując tytuł zawodowy aktora dramatu. Od początku była związana z białostockim Dramatycznym, któremu pozostała wierna 30 lat aż do śmierci. Występowała gościnnie również na innych scenach, m.in. w Operze i Filharmonii Podlaskiej jako Stefa Wilczyńska w musicalu „Korczak” i Jenta w „Skrzypku na dachu”.

Pierwszymi jej rolami były: Urszulka („Farfurka królowej Bony”, A. Świrszczyńska), Trzecia dziewczyna – Atropos („Stara kobieta wysiaduje”, T. Różewicz), Prudencja („Dom Bernardy Alba”, F. García Lorca), Róża Byleńska („Dom kobiet”, Z. Nałkowska), Zosia („Gałązka rozmarynu”, Z. Nowakowski), Rachel („Wesele”, S. Wyspiański), Hanna Glavari („Wesoła wdówka”, F. Lehar, opr. J. Skotnicki). Wówczas Dorota Radomska stawiała pierwsze kroki na scenie u boku m.in.: Zenona Jakubca, Krzysztofa Ławniczaka, Alicji Telatyckiej, Danuty Kierklo, Grażyny Juchniewicz, Dagny Rosé, Andrzeja Karolaka, Jolanty Borowskiej, Sławomira Popławskiego, Jerzego Siecha, Franciszka Utki, Wiesława Ostrowskiego. A reżyserowali ją w ciągu trzech dekad m.in.: Andrzej Karolak, Janusz Kozłowski, Andrzej Jakimiec, Michał Pawlicki, Andrzej Maria Marczewski, Walery Rajewski, Jean Korf, Tomasz Grochoczyński, Janusz Hamerszmit, Krzysztof Orzechowski, Jerzy Hutek, Waldemar Śmigasiewicz, Cezary Morawski, Tomasz Man, Wojciech Pokora, Piotr Ziniewicz, Jan Nowara, Piotr Dąbrowski, Krzysztof Prus, Grzegorz Chrapkiewicz, Bogdan Michalik, Andrzej Zaorski czy Robert Czechowski.

Dorota Radomska swoimi kreacjami zaskarbiła serca widzów i zdobyła uznanie krytyki. Bawiła, wzruszała, intrygowała i zachwycała. Określano ją mianem „niekwestionowanej gwiazdy sceny”. W ciągu swojej 30-letniej pracy scenicznej aktorka wzięła udział w ponad 80 realizacjach teatralnych. Wymienić kilka kreacji to za mało, w większości to role pierwszoplanowe i tytułowe, wśród których najważniejsze były, m.in.: Królowa Jadwiga, Anioł („Betlejem polskie”, L. Rydel), Monika („Przed sklepem jubilera”, K. Wojtyła), Liza („Z powodu mokrego śniegu”, F. Dostojewski), Paulina („Białe małżeństwo”, T. Różewicz), Shelby Eatenton („Stalowe magnolie”, R. Harling), Alina („Ciotunia”, A. Fredro), Maria Antonowna („Rewizor”, M. Gogol), Rita („Edukacja Rity”, W. Russell), Starucha („Kandyd, czyli optymizm”, Voltaire), Okapi („Okapi”, S. Grochowiak), Pensjonarka, Zuta („Ferdydurke”, W. Gombrowicz), Doris („Za rok, o tej samej porze”, B. Slade), Elwira („Mąż i żona”, A. Fredro), Małgorzata („Faust”, J. W. Goethe), Ewa („Dziewczynki”, I. Iredyński), Angelika („Pierścień i róża, czyli historia Lulejki i Bulby”, W. M. Thackeray), Mary Smith („Mayday”, R. Cooney), A („Trzy wysokie kobiety”, E. Albee), Iza („Iwona, księżniczka Burgunda”, W. Gombrowicz), Podstolina („Zemsta”, A. Fredro), Scenografka („Żelazna konstrukcja”, M. Wojtyszko), Królowa („Alicja w Krainie Czarów”, L. Carroll), Balladyna („Balladyna”, J. Słowacki), Konopielka („Konopielka”, E. Redliński), Eleonora („Tango”, S. Mrożek), Pani Dulska, („Moralność pani Dulskiej”, G. Zapolska), Donna Pasqua („Awantura w Chioggi”, C. Goldoni), Elektra („Elektra”, Eurypides), Królowa Śniegu („Królowa Śniegu”, E. Szwarc), Elwira („Don Juan albo Kamienna Uczta”, Molière), Baba Jaga („Jaś i Małgosia”, J. Hamerszmit), Małgorzata („Mistrz i Małgorzata”, M. Bułhakow), Ałła („Gąska”, N. Kolada), Myszka („Polowanie na łosia”, M. Walczak), Solange („Bal manekinów”, B. Jasieński), Pani Prentice („Co widział kamerdyner?”, J. Orton), Pani Betterton („Stworzenia sceniczne”, A. De Angelis). Ostatnim spektaklem, w którym wystąpiła, było „Pięć kilo cukru” G. Korena w reżyserii Katarzyny Deszcz.

Artystka była obdarzona przyrodzonym talentem i wielką osobowością i to nie tylko sceniczną. Posiadała znakomity warsztat aktorski oraz niebywałą maestrię. Jej emploi umożliwiało grę wszelakich postaci z klasyki oraz współczesnej dramaturgii w zróżnicowanym repertuarze polskim i powszechnym. Tworzyła bohaterki silne, wyraziste, wrażliwe i niebanalne. Była ulubienicą publiczności i wspaniałą wizytówką rodzimej sceny, wpisując się – bez wątpienia – w jej historię. Dorota Radomska stała się następczynią takich wielkich aktorek Teatru Dramatycznego, jak chociażby: Dagny Rosé, Alicja Telatycka, Grażyna Juchniewicz i Danuta Kierklo, z którymi miała możliwość i ogromne szczęście spotkać się na scenie. Przez wiele sezonów artystycznych budowała świetność sceny dramatycznej, w późniejszym czasie, wraz z m.in.: Justyną Godlewską-Kruczkowska, Jolantą Borowską, Robertem Ninkiewiczem, Piotrem Półtorakiem czy Krzysztofem Ławniczakiem. Za działalność artystyczną odznaczona została w 1998 roku Srebrnym Krzyżem Zasługi, przyznany przez ministra kultury Kazimierza Dejmka (wybitny reżyser), Srebrną Odznaką „Zasłużony Białostocczyźnie” (1998) oraz nagrodzona m.in.: nagrodą Dyrektora Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki na zakończenie sezonu 2003/2004, a także nagrodą dla „Salonu Artystycznego Pod Różowym Strusiem” przyznaną w plebiscycie (zorganizowanym przez TKT, 1993) na najpopularniejszy spektakl teatralny 1992 roku. Drażniło ją chamstwo, brak kompetencji i pretensjonalność. W ludziach ceniła uczciwość, lojalność, poczucie humoru i odpowiedzialność. Na pytanie o swój sukces, odpowiedziała: „To moje życie – gram, mam dziecko, spełniły się moje marzenia o aktorstwie. Sukcesem uważam jest to, by zaakceptować siebie i to, co nas otacza. Mnie się to udało. Jestem szczęśliwa”. Zmarła przedwcześnie 8 września 2016 roku po długiej i ciężkiej chorobie, pozostając w pamięci widzów i najbliższych.

Po jej odejściu w prasie napisano: „Była aktorką o kilku twarzach. Potrafiła zagrać w sposób przerysowany, jak i oszczędny, cieniując emocje. W Dramatycznym teatromani widzieli ją w niezliczonej ilości ról, często głównych, na których opierał się cały spektakl. Wiele tak sugestywnych, autentycznych i wiarygodnych, że pamięta się je do dziś, mimo upływu kilkunastu lat”. Zaś Waldemar Śmigasiewicz, u którego grała w spektaklach, pożegnał słowami: „Dorotko, dzięki za spotkanie, za przyjaźń, za wspaniałe Twoje Role…. Byłaś Przewspaniałym Człowiekiem i Wielką Aktorką… Potworny żal…. Żegnaj….”.

Rafał Górski

[Zdjęcie z wieczoru wspomnień Doroty Radomskiej, fot. Martyna F. Zaniewska]

Leave a Reply