JAN ENGLERT – RZEMIOSŁO I MYŚL (1)

Bożena Frankowska SŁOWO WSTĘPNE

Motto: „Wyszedł w środku przedstawienia „Auge” Eurypidesa, usłyszawszy ze sceny następujące słowa na temat cnoty: „Najlepiej zostawić ją jej własnemu losowi. Absurdem jest – powiedział tłumacząc tym swój postępek – robić wielką sprawę z poszukiwania niewolnika, którego nie można odnaleźć, a równocześnie pozwalać, by zginęła cnota”.

Diogenes Laertios o Sokratesie, w: Żywoty i poglądy słynnych filozofów w przekładzie Ireny Krońskiej (Warszawa 1984, PWN).

Na Żywoty i poglądy słynnych filozofów składa się dziesięć ksiąg napisanych w drugiej połowie II w. przed Chr. przez Diogenesa Laertiosa z Laerty [Laertiosa, Laercjusza] pt. De vita et moribus philosophorum, a przełożonych po raz pierwszy na język polski w roku 1535 przez Marcina Bielskiego [Wolskiego] za pośrednictwem tłumaczenia czeskiego.

W czasach bujnego rozwoju teatru i widowisk w starożytnej Grecji Sokrates, domagając się równowagi pomiędzy „orgią”, czyli tym, co działa na zmysły widza, a „ideą” to jest tym, co kształtuje umysł, stanął w obronie teatru jako jednego z rodzaju widowisk mającego na celu coś więcej niż pustą zabawę. „Idea” bowiem to ‘prawzór‘, ‘kształt‘, ‘wyobrażenie‘, ‘światło‘ – sfera światła, zatem sfera cnoty, dobra, rozumu, porządku, walorów boskich, bo ‘światło‘ było w Starożytności darem boskim, pochodziło od boga światła Heliosa. „Idea” była więc sferą rozumu potrzebnego do zrozumienia myśli ukrytych w przedstawieniu tajemnicy bytu, człowieka, narodu, życia, zatem misterium czy sacrum, jakbyśmy to dziś określili.

Cała droga twórcza Jana Englerta wskazuje na podobne rozumienie przeznaczenia i zadań teatru – nie tylko rozrywkowych oddziałujących na zmysły, ale przede wszystkim poważnych kształtujących myśl widza i dających wzory humanistycznych – przyzwoitych, ludzkich, społecznych i narodowych zachowań.

Jan Englert jest aktorem, reżyserem, profesorem w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie i dyrektorem artystycznym Teatru Narodowego. W 2008 roku został uhonorowany Nagrodą imienia Tadeusza Żeleńskiego-Boya, przyznawaną od 1957 roku przez Klub Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (później działającego pod nazwą Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej), będący Polską Sekcją Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych podległego Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury – UNESCO (Association Internationale des Critiques de Theatre ONZ UNESCO // International Association of Theatre Critics ONG UNESCO). Został wyróżniony nagrodą z uzasadnieniem: „za osiągnięcia aktorskie i reżyserskie oraz konsekwentne budowanie Teatru Narodowego”.

Znalazł się wśród wyróżnionych przed nim najwybitniejszych przedstawicieli polskiego teatru. Obok aktorów trzech pokoleń – od Jacka Woszczerowicza, wykształconego jeszcze w Reducie Juliusza Osterwy i znanego już przed II wojną światową (debiut w 1924 roku) oraz Gustawa Holoubka i Tadeusza Łomnickiego, których debiuty przypadły na pierwsze lata powojenne (1945-1947), do Zbigniewa Zapasiewicza, Wojciecha Pszoniaka, Jerzego Treli, debiutantów lat siedemdziesiątych XX wieku.

Znalazł się w gronie reżyserów, których po II wojnie światowej zalicza się do najwybitniejszych, bo obok Krystyny Skuszanki i Lidii Zamkow, Erwina Axera, Kazimierza Dejmka, Jerzego Grzegorzewskiego, Adama Hanuszkiewicza, Jerzego Jarockiego, Jerzego Krasowskiego, Marka Okopińskiego, Andrzeja Wajdy.

A jako dyrektor Teatru Narodowego wpisał się na listę artystów teatru, którzy po II wojnie światowej z powodzeniem kierowali Teatrem Narodowym, jak Wilam Horzyca czy Kazimierz Dejmek.

Podjął się tego obowiązku w czasach dla teatru znacznie trudniejszych niż jego znamienici poprzednicy. Bo w czasach gdy nowe pokolenie twórców teatru nazywanego post-dramatycznym uznało scenę tylko i wyłącznie za miejsce ataku na zmysły, miejsce widzenia, słyszenia, dotykania (starożytnej „orgii” właśnie), zwalniając siebie z zakodowania w przedstawieniu ważnego rozumowego przesłania, a widza z wszelkich prób odpowiedzialnego, pracowitego, zatroskanego dotarcia myślą i umysłem do zakodowanej w przedstawieniu tajemnicy. Słowem tylko i wyłącznie za miejsce „orgiazmu” z pominięciem sfery „idealności”, gdy nawiązywać do terminologii z czasów rozwoju widowisk w starożytnej Grecji i z czasu demonstracji Sokratesa, który w teatrze stanął w obronie równowagi pomiędzy „orgią” (tego co niesie zmysłowe życie) i „ideą” (cnoty – dobra, prawdy, troski) i demonstracyjnie opuścił widownię podczas przedstawienia Auge Eurypidesa (spośród ok. 90 sztuk Eurypidesa zachowało się wprawdzie 17 i liczne fragmenty, ale bez Auge, która wzburzyła Sokratesa).

Jan Englert na przełomie XX i XXI wieku okazał się jednym z nielicznych polskich artystów teatru, który swoją pracą, sztuką i poglądami zaprotestował przeciw tylko widowiskowemu i post-dramatycznemu pojmowaniu zadań teatru. Upomniał się o myśl, sens, znaczenie przedstawienia, o aktorskie rzemiosło i artyzm w inscenizacji. Współczesny potomek rodu błaznów znalazł się na linii wiodącej od starożytnych filozofów, jak tego dowodzi świadectwo Diogenesa Laertiosa w Żywotach i poglądach słynnych filozofów.

Na Festiwalu Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej „Dwa teatry” w Sopocie był laureatem Nagrody Honorowej imienia Krzysztofa Zaleskiego też z wiele mówiącym uzasadnieniem: „za twórczość odrzucającą stereotypy i łatwe nowinki, umocowana w pamięci i historii, dotyczącą problemów współczesności”.

W roku 2016 miesięcznik „Teatr” w kilka lat po Nagrodach im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya i im. Krzysztofa Zaleskiego zwrócił jeszcze uwagę na szacunek Jana Englerta dla polskiej tradycji teatralnej, przyznając Nagrodę Specjalną za „nadanie wyjątkowego kształtu obchodom 250 rocznicy powstania sceny narodowej w Polsce, o czym świadczą premiery z udziałem całego zespołu: Kordiana Juliusza Słowackiego w Jego reżyserii, Dziadów Adama Mickiewicza w interpretacji Eimuntasa Nekrošiusa i Pana Tadeusza wszystkichów Mickiewicza w reżyserii Piotra Cieplaka, a także rocznicowe wydanie serii świetnych monografii poświęconych dziejom Teatru Narodowego w Warszawie”.

Jan Englert jest dziś aktorem znanym i popularnym. Jego popularność zbudowały role w Teatrze TVP, a zwłaszcza w telewizyjnych serialach. Ale Jan Englert jest przede wszystkim aktorem teatralnym. Bo role teatralne ujawniły Jego talent i pozwoliły zdobyć solidny fundament zawodowy sztuki aktorskiej. „Teatr znaczy dla mnie najwięcej. To jedyne miejsce zdobywania i doskonalenia umiejętności zawodowych. Wszystko, czego się nauczyłem w życiu zawdzięczam właśnie teatrowi i ludziom teatru” („Express Ilustrowany” 1978 nr 64 z 18/19 marca).

Jest aktorem z talentu i powołania. Choć talentowi zaprzeczają koledzy, mówiąc: myślący i pracowity, a powołaniu zaprzecza on sam, wskazując na przypadek – marzył o zawodzie sprawozdawcy sportowego.

Jest aktorem o dużych umiejętnościach zawodowych, z zamiłowaniem do słowa i sensu, do konstrukcji, logiki, ładu w inscenizacji. Aktorem niebywale pracowitym. Świadczy o tym imponujący dorobek w latach 1957-2020. Na podstawie zestawienia prac w filmie (od 1957), w Teatrze TVP (od 1964) i teatrze stacjonarnym (od 1964), w Polskim Radiu (od 1967), w przedstawieniach estradowych (od 1970) można doliczyć się około 300 ról [282] (pomijając role w przedstawieniach podczas studiów w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie) oraz ponad ponad pół setki [73] reżyserii. Podaję te dane wg moich dotychczasowych ustaleń dokumentacyjnych:

1. w filmie (polskim i zagranicznym, szerokoekranowym i telewizyjnym):

od 23 kwietnia 1957 zagrał 73 role (od Łącznika Zefirka w Kanale reżyserowanym przez Andrzeja Wajdę do roli Adwokata w filmie Obce niebo, 2014-2015);

2. w telewizji (Teatr TVP, seriale, filmy telewizyjne) od roku 1964 zagrał 141 ról (od Żołnierza w Kandydzie Voltaire’a w Teatrze TVP w roku 1964 do Hrabiego Wacława w komedii Mąż i żona Aleksandra Fredry w roku 2016, a wliczając telewizyjne seriale od Podziemnego frontu w roku 1965 i Stawki większej niż życie z roku 1966 do roli Profesora Kaniewskiego w Sprawiedliwych, 2009;

3. w teatrze stacjonarnym od roku 1964 zagrał 68 ról (zastępstwo za Henryka Boukołowskiego w roli Groźnego w Balladzie polskiej Bohdana Drozdowskiego w Teatrze Polskim w Warszawie 18 czerwca 1964 i debiut w roli Camilia w Psie ogrodnika Lope de Vegi także w Teatrze Polskim 5 listopada 1964) do 19 grudnia 2016 (Sir w Garderobianym Ronalda Harwooda w Teatrze Narodowym w Warszawie).

Spośród 74 reżyserii było:

1. 32 w Teatrze TVP (od Zagmatwanej sytuacji, 1977);

2. 31 w teatrze (od Nory Henryka Ibsena w Teatrze Ochoty w Warszawie, 29 stycznia 1978 – do Oszustów Michaela Jacobsa w Och-teatrze w Warszawie, 25 września 2020);

3. 11 na scenie szkolnej (od Matki Stanisława Ignacego Witkiewicza, 26 stycznia 1984 do Bóg mówi słowo wg tekstów Stanisława Wyspiańskiego, 30 listopada 2009);

4. [??] na estradzie (od 1970 roku recitale poezji Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i Kwiaty polskie Juliana Tuwima do Pana Tadeusza Adama Mickiewicza, 15 stycznia 1990);

5. [??] w Polskim Radiu (od 1967 do „Dożywocia” Aleksandra Fredry, 25 czerwca 2013). Jest aktorem wybitnym i niepospolitym, którego postacie dadzą się wywołać z pamięci. A wywołane zjawią się wyraziste i wraz ze wspomnieniem będą rosły i ogromniały; przywołają inne postacie, sytuacje, obrazy, całe przedstawienia. „Każda kreacja Jana Englerta jest świetnie przyjmowana przez widzów i pozytywnie oceniana przez krytykę” napisano w rekomendacji do Nagrody Państwowej.

Dla stworzenia sobie i innym pola do pracy parał się funkcjami kierowniczymi. Był od roku akademickiego 1981/1982 do 1986/1987 dziekanem Wydziału Aktorskiego w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie (od 1996 pod nazwą Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza), od 1987/1988 do 1992/1993 oraz 1996/1997-2001/ 2002) rektorem tej Uczelni.

Działał w Związku Artystów Scen Polskich i w okresie transformacji ustrojowej (1980-1989) wziął czynny udział w obronie swego środowiska. Był żywo zaangażowany w działalność Teatru Podziemnego w stanie wojennym (1981-1982) i w dalszych latach do 1989 roku.

Z teatrami, w których pracował, wielokrotnie występował na festiwalach oraz gościnnie w innych miastach Polski i za granicą (m.in. w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie).

Realizował przedstawienia impresaryjne jak Pan Tadeusz wg Adama Mickiewicza czy Hamlet 44 (emitowane także przez Polskie Radio i Telewizję Polską).

Od czasu do czasu występował jako recytator – w całej Polsce był znany z powszechnie wspominanego recitalu poezji Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, z którym występował od 1971, a jeszcze w roku 1999 odbył niemal tournèes po Polsce, odnotowane szczegółowo w Almanachu Sceny Polskiej za sezon 1999/2000, s. 211) – występował w Klubie Suwalszczyzna w Suwałkach, a potem w Gołdapi, Sejnach, Ełku, Węgorzewie, w Klubie „Magnolia” w Krakowskim Salonie Poezji, w Gminnym Ośrodku Kultury w Sannikach, na Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora i Małych Form Teatralnych we Wrocławiu (5-8 listopada1999). Dziesięć lat później przygotował jako przedstawienie poetycko-muzyczne Kwiaty polskie Juliana Tuwima, grane jako przedstawienie poetycko-muzyczne Jana Englerta i Beaty Ścibakówny z Warszawy m.in. podczas Polkowickich Dni Kultury w Polkowickim Centrum Kultury (11 luty-28 marca 2009).

Brał udział w przedsięwzięciach charytatywnych (Cyrk Salto: Artyści – Dzieciom) i w zabawach „Gwiazdorskiej ruletki” w kasynie Hotelu Mariotte (z nagrodą zagranicznej wycieczki!). Zasiadał w dostojnych gremiach rozdających nagrody teatralne – polskie (Jury Nagrody im. Aleksandra Zelwerowicza przyznawanej przez czasopismo „Teatr”, 27 listopada 1987) i międzynarodowych (Komitet Honorowy Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych ITSelF) obok Erwina Axera, Mario Biagini, Barbary Borys-Damięckiej, Agnieszki Holland, Jacques Lassalle’a, Macieja Nowaka, Daniela Olbrychskiego, Thomasa Richardsa.

Bywa że chwyta za pióro, by udoskonalić serialowe dialogi albo w przekonaniu, że słowo pisane, wpływając na myślenie czytelników i widzów jest zdolne kształtować rzeczywistość (cykl felietonów w „Rzeczpospolitej” od 26 stycznia 2000 do 6 lipca 2001).

Od 2003 roku, czyli przez siedemnaście już sezonów kieruje z powodzeniem Teatrem Narodowym, ale zawsze podkreśla, że jego pierwotnym, wybranym, wyuczonym i wykonywanym zawodem jest zawód aktora. Swoje dzisiejsze oddalenie od zawodu aktora w jednym z wywiadów tłumaczy na dwa sposoby – poważnie i żartobliwie. Poważnie, powołując się na brak wolności związany z pełnieniem funkcji dyrektora artystycznego Teatru Narodowego oraz zajęciami reżysera i pedagoga. Kokieteryjnie, wskazując na swój wiek i na siebie jako pracodawcę, któremu zgłaszać propozycje obsadowe, nawet w sztukach przez siebie reżyserowanych, jest nieporęcznie, a podobnie niezręcznie jest reżyserom przez niego zatrudnianym proponować mu role, bez posądzenia o przekupstwo. Trzecim powodem jest sprawa wyboru roli, o czym Jan Englert powiedział w jednym z wywiadów: „Dyrektor teatru tęskni za rolami, nawet w kinie akcji i od czasu do czasu chciałby wrócić do zawodu wyuczonego. A ja w doborze ról staram się prowadzić selekcję. Nie ogląda mnie Pani ani w telenowelach, ani w reklamach, ani w sitkomach (…) staram się pamiętać, że jestem kolegą moich aktorów. Pochodzimy z jednego środowiska. Wszystkie inne zajęcia: bycie rektorem Akademii Teatralnej, dyrektorowanie Scenie Narodowej, było tylko prostą konsekwencją pierwotnego wyboru, jakim pozostaje dla mnie aktorstwo” (Iwona Aleksandrowska, Kolekcjonuję ludzi, „TeleTydzień” 2008 nr 14 z 7 kwietnia).

Aktorstwo przyniosło Janowi Englertowi popularność, której główny sekret zdaje się tkwić w istocie postaci tworzonych na scenie, w Teatrze TVP i w filmie. U początku drogi aktorskiej byli to młodzi ludzie – energiczni, jasno określający swoje cele i zdążający do nich konsekwentnie, bez zahamowań i skrupułów. Albo pasjonaci – ludzie opętani jakąś ideą. Potem kreował wielkich bohaterów, spiskowców, władców. Także osoby pospolite, przeciętne, które przez swą siłę charakteru, gwałtowność, stanowczość, konsekwencję okazywały się niezwykłe. Dzisiaj charakteryzuje jego bohaterów pewien spokój, ludzka prawdziwość przeżyć, uzewnętrznianych, ale nie do końca, zawsze jakby skrywanych za mgłą niedomówienia czy nie wyrażenia jakiejś tajemnicy tkwiącej dalej czy głębiej lub w ogóle nie dającej się wyrazić słowami a jedynie spojrzeniem czy gestem. Jego bohaterowie są bliscy widzowi poprzez swoją niezwykłą zwykłość, powściągliwy sposób przeżywania trosk, kłopotów, dramatów, tragedii, radości. A także z powodu emocji zawsze zakorzenionych w głębszych racjach indywidualnych, społecznych, polskich i narodowych – obowiązku, konieczności, odpowiedzialności, przekonania.

Jego teatr, czyli jego reżyserie, Teatr Narodowy za jego dyrekcji, zespół współpracowników ma także coś z tego stylu. I gdy mówi o historii w kategoriach ogólnych, i gdy przypomina Polskie Powstania, i gdy pokazuje dzień dzisiejszy – przede wszystkim mówi o człowieku i Polaku oraz o sprawach ważnych lub mniej znaczących, ale zawsze obchodzących zwykłych ludzi i obywateli naszego Kraju. Czasem o sprawach wesołych, gdy chce Teatr Narodowy zbliżyć do młodego (a nawet dziecięcego) widza i proponuje znakomitej aktorce Annie Seniuk reżyserię Pchły Szachrajki Jana Brzechwy.

Niemało, jak widać, powodów dla przypomnienia: drogi Jana Englerta do teatru i jego drogi przez teatr – teatralnych dokonań jako reżysera, pedagoga w „Warszawskiej Szkole Teatralnej” (bo tak się mówi z bliska o Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, dziś od 1996 roku pod nazwą Akademia Teatralna), działacza ZASP-u, dyrektora Teatru Narodowego, reżysera, a przede wszystkim aktora.

A dodać trzeba, że lata pracy w Teatrze Narodowym były dla Jana Englerta nieustającym czasem jubileuszy i Jego własnej pracy teatralnej i Jego Teatru.

Dnia 19 listopada 2015 roku przypadły wielkie i ważne obchody 250 lat istnienia polskiego Teatru Narodowego – Theatre National Polonais, jak głosił akt erekcyjny gmachu budowanego dla tego teatru w latach 1825-1833-1836 na dzisiejszym Placu Teatralnym, a wówczas nazywanym Marywilskim.

Lata wcześniejsze przynosiły kolejne rocznice – pracy aktorskiej i reżyserskiej Jana Englerta. W 2007 roku minęło 50 lat od młodzieńczego (jeszcze amatorskiego) debiutu aktorskiego w filmie „Kanał” Jerzego Stefana Stawińskiego w reżyserii Andrzeja Wajdy (premiera 23 kwietnia 1957) i 30 lat od debiutu reżyserskiego (w telewizji, 1977).

Wszystkie te rocznice zwieńczyła 5 listopada 2019 roku najważniejsza dla Jana Englerta – 55 lat pracy aktorskiej – od 1964 w teatrze i w telewizji.

Bożena Frankowska

[Na zdj, Jan Englert w spektaklu „Duszyczka” w Teatrze Narodowym/ fot. Teatru]

Jedna myśl na temat “JAN ENGLERT – RZEMIOSŁO I MYŚL (1)

  1. był też wysoce konformistycznym rektorem PWST, dojrzał jako reżyser, ale niekoniecznie jako dyrektor, zatrudniając specyficzny sort lewackich reżyserów. Przykład uległości sztuki wobec polityki

Leave a Reply