ANNA LUTOSŁAWSKA – WSPÓŁCZESNA MODRZEJEWSKA (część II)

ANNA LUTOSŁAWSKA – WSPÓŁCZESNA MODRZEJEWSKA, część II

Bożena Frankowska, materiały do monografii

ROZDZIAŁ II – KRAKÓW PO WYZWOLENIU (1945-1947)

Kraków został wyzwolony spod okupacji niemieckiej w czwartek 18 stycznia 1945 roku przez wojska I Frontu Ukraińskiego.

Tadeusz Kudliński w książce wspomnieniowej Stare i nowe przypadki „teatrała” napisał: „17 stycznia Kraków został ewakuowany przez okupanta, a 18 wyzwolony spod przemocy hitlerowskiej. Uniknął zamierzonego przez wroga zniszczenia, a to dzięki udanemu, oskrzydlającemu manewrowi wojsk radzieckich, który zaskoczył załogę Krakowa i zmusił ją do panicznego odwrotu. Przebyłem tę operację wojenną pod Krakowem, a następnego dnia wracałem do miasta. Szedłem szosą zakopiańską, mijając liczne ślady niedawnego pogromu. Widok był oczywiście posępny, jak na pobojowisku, musiałem co chwila zasłaniać oczy córce, by ustrzec ją od widoku trupów ludzkich i końskich. Mieszkaliśmy wtedy jeszcze na Podgórzu, skąd utartym już szlakiem snuł się ciąg ludzkich mrówek po deskach rzuconych przez pół zamarznięty nurt Wisły na jej lewy brzeg” (Rozdział III, Wielka szansa (1945-1948), Kraków 1975, s. 170).

Niechęć do bolszewików i rezerwa wobec sojuszu z ZSRR nie była w stanie przysłonić ulgi, radości i nadziei. Żołnierzy Armii Polskiej i Armii Czerwonej witano jak prawdziwych wyzwolicieli. Spontanicznie przystępowano do odbudowy życia – urządzeń komunalnych, instytucji kulturalnych, gospodarki. „Były to dni niepowtarzalne – wspominał Tadeusz Kwiatkowski. Jeszcze chyba nigdy w naszych dziejach nie nastąpiła taka symbioza koleżeństwa, nie ujawniła się taka solidarność, taka potrzeba wzajemnego kontaktu. Przestały cokolwiek znaczyć przedwojenne różnice zapatrywań” (Tadeusz Kwiatkowski, Niedyskretny urok pamięci, Kraków 1982, s. 49; por. także H. Świda-Ziemba, Kraków 2003).

Młodzi myśleli o przyszłości. Rozpoczynali swobodne życie. Podejmując naukę czy pracę nie uważali siebie za kolaborantów czy zdrajców, a tych, którzy nie złożyli broni wobec „nowego okupanta” – za bohaterów.

Dopiero z czasem poznawali tragiczne dzieje Polaków na terenach zajętych przez władze sowieckie po 17 września 1939 (aresztowania, rozstrzeliwania, wywózki do obozów, przesiedlenia na Syberię), dowiadywali się o bezwzględnych sposobach likwidacji polskiego Podziemia na wschodnich terenach Polski (Wileńszczyzna, Lwowskie, Wołyń, Podole) i na ziemiach Polski centralnej, z których zwycięskie armie wyparły Niemców (rozbrojenia i aresztowania, mordy, obławy, śledztwa, wywózki, zasadzki) oraz o represjach rozpoczynających się w Krakowie, a dotykających także środowisko teatralne – dziś opisywanych pracowicie przez Janinę Herę na łamach „Pamiętnika Teatralnego”, (Niepokorni – pokorni. Losy aktorów polskich. 1945-1955, „Pamiętnik Teatralny” 2008 z. 3-4, s. 7-102), a wcześniej tylko sygnalizowanych we wspomnieniach. Jak Augusta Grodzickiego, dziennikarza i krytyka teatralnego: „Oczywiście obraz tamtych czasów można by pokazać w innych wymiarach, w wizji dramatycznej. Walki bratobójcze, zabójstwa, plugawy plakat o AK – zaplutym karle reakcji, represje, aresztowania… To wszystko, na razie w zarodku, wkrótce miało przeżreć całe życie kraju. Z drugiej strony – aferzyści i spekulanci przylepiający się także do władz. Rozszalałe szabrownictwo, demoralizacja społeczeństwa, hańba potwornych ekscesów antyżydowskich prowokowanych wśród kołtunów i szumowin (…). Pookupacyjna demoralizacja to był ciężki problem. (…) Odbudowa moralna to zagadnienie równie ważne, jeżeli nie ważniejsze, niż odbudowy w każdej innej dziedzinie. (…) Otrzymaliśmy po okupancie nie tylko zrujnowane domy, ale i zrujnowane sumienia ludzkie. (…) Zjawisko znane po każdej wojnie, po tej ostatniej wystąpiło tym jaskrawiej, im bardziej ponure były warunki egzystencji w okresie okupacji” (rozdział pt. W „Dzienniku Zachodnim”, w książce W teatrze życia, Warszawa 1984, s. 174).

Tuż za frontem i wojskiem posuwali się wysłannicy Rządu Tymczasowego Rzeczypospolitej Polskiej, utworzonego w Lublinie 31 grudnia 1944 roku (w miejsce Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego – PKWN, proklamowanego 22 lipca 1944 roku w Chełmie Lubelskim). Toteż już w trzy dni po wyzwoleniu Krakowa od Niemców, 21 stycznia 1945 roku, rozpoczęli w Krakowie urzędowanie urzędnicy Ministerstwa Kultury i Sztuki (Ministerstwo Kultury i Sztuki Rządu Tymczasowego kontynuowało działalność Resortu Kultury i Sztuki, działającego w ramach Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego), a wśród nich major Jan Karol Wende, pełnomocnik ministra Kultury i Sztuki i równocześnie wiceminister tego resortu (ministrem był znany w okresie Dwudziestolecia Międzywojennego publicysta Wincenty Rzymowski) oraz major Wojska Polskiego poeta Adam Ważyk, zajmujący się sprawami teatru i widowisk.

Pospiesznie organizowali oni władze miasta i życie ludności. Po mianowaniu prezydenta miasta Krakowa, już 24 stycznia 1945 roku odbyło się pierwsze posiedzenie Miejskiej Rady Narodowej Krakowa, organu nowej władzy. Wprawdzie na zebraniu tym uchwalono grzecznościowe (czy wiernopoddańcze) depesze nie tylko do Bolesława Bieruta, ale także do Wissarionowicza Stalina, ale równocześnie zapewniano o jak najszybszym uruchomieniu urządzeń i instytucji użyteczności publicznej, aby ulżyć ludności zmordowanej okupacją, wojną, wciąż obowiązującym zaciemnieniem i godziną policyjną, grabieżami i rozbojami oraz powojennymi brakami dosłownie wszystkiego: chleba, gazu, komunikacji, mięsa, opału, światła, żywności.

Odtąd niemal codziennie donoszono o kolejnych zdarzeniach – gospodarczych i organizacyjnych, patriotycznych, artystycznych, kulturalnych.

Jeszcze w styczniu zorganizowano pierwsze manifestacje patriotyczne – 25 stycznia 1945 roku złożono publiczny hołd w rocznicę Powstania Styczniowego, 27 stycznia ulicami Krakowa przeszedł pochód do miejsc, gdzie znajdowały się pamiątki narodowe zniszczone przez Niemców.

Urządzono pierwsze zebrania artystów różnych branż – dziennikarzy, filmowców, muzyków, pisarzy, plastyków i pierwsze imprezy artystyczne – dyskusje, koncerty, poranki literackie, przedstawienia, wieczory autorskie, wystawy (zob. Piotr Grzegorczyk Diariusz kultury polskiej 1945, „Twórczość” 1946 nr 2).

Jako pierwsze 21 stycznia 1945 roku odbyło się informacyjne spotkanie pisarzy i dnia 24 stycznia rozpoczął działalność krakowski Oddział Związku Zawodowego Literatów Polskich (97 członków), a na pierwszym walnym zebraniu 29 stycznia wybrano przewodniczącym Kazimierza Czachowskiego (potem był Kazimierz Wyka, od 6 X 1945 – Jerzy Andrzejewski). Było to możliwe, bo wraz z przedstawicielami Rządu Tymczasowego i Ministerstwa Kultury i Sztuki przyjechał do Krakowa Julian Przyboś, prezes utworzonego w Lublinie Związku Literatów Polskich. Przywieziono także pierwsze numery czasopisma „Odrodzenie”, wydawanego w Lublinie. A tam, obok prozy Jerzego Borejszy (Łagodna Rewolucja), wypowiedzi Stefana Jaracza, Juliana Kleinera, Jerzego Putramenta, Stefana Żółkiewskiego, wydrukowano wiele świetnych wierszy Władysława Broniewskiego, Teodora Bujnickiego, Mieczysława Jastruna, Leona Pasternaka, Lucjana Szenwalda, Adama Ważyka i innych.

Dnia 25 stycznia odbyło się w Domu Plastyków wielkie zebranie artystów grafików, malarzy, scenografów. Na zebraniu tym wybrano prezesa Zarządu Związku Czesława Rzepińskiego i rozpoczęto żywą działalność, m.in. przygotowanie wystawy prac artystów zamordowanych przez Niemców oraz zabitych i zmarłych podczas wojny (otwarta 15 kwietnia 1945), wystawy malarstwa, rzeźby i grafiki w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych, wystawy prac Grupy Krakowskiej – młodych malarzy skupionych wokół Tadeusza Kantora (otwarta w grudniu 1945).

Od tegoż dnia 25 stycznia zaczął ukazywać się dziennik pod nazwą „Gazeta Krakowska” (od 4 lutego przemianowana na „Dziennik Krakowski”, potem na „Dziennik Polski”) z wezwaniem na pierwszej stronie: „Chłopcy krakowiacy – do fabryk – do pracy”. Początkowo gazeta była dwustronicowa (tzw. „dwójka”), od trzeciego dnia była już „ czwórką”, a w święta „szóstką”. „Gazecie Krakowskiej” zaczęły towarzyszyć inne pisma, m.in. „Odrodzenie” pod redakcją Karola Kuryluka (od 25 stycznia 1945 – nr 13), katolickie pismo „Tygodnik Powszechny” (od końca marca), tygodnik „Przekrój” (od kwietnia), „Front Teatralny”, pismo Teatru i Studia Teatralnego „Stary Teatr” pod redakcją Jerzego Ronarda Bujańskiego (od kwietnia 1945, od października 1945 jego kontynuacją był „Afisz Starego Teatru”, a następnie „Listy z Teatru”), „Twórczość” pod redakcją Kazimierza Wyki (od sierpnia).

Dnia 27 stycznia w sali Starego Teatru spotkał się z ludnością minister oświaty Stanisław Skrzeszewski. Mówił o organizacji szkolnictwa – między 20 a 26 stycznia zostały otwarte niektóre szkoły powszechne; do 1 lutego 1945 nastąpiło otwarcie wszystkich szkół w okręgu krakowskim.

Tegoż dnia 27 stycznia cztery odrodzone drużyny piłkarskie (Cracovia, Juvenia, Wisła, Zwierzyniecki) stoczyły pierwsze powojenne zawody! Juvenia-Zwierzyniecki (2: 2), Wisła-Cracovia (2 : 0).

Dnia 29 stycznia ruszyła praca Poczty Polskiej i można było kupić za 50 groszy pierwszy powojenny znaczek z widokiem Pomnika Grunwaldu.

Dwa dni później (31 stycznia) otwarto w Krakowie pierwsze kina: „Apollo” – komedią amerykańską z udziałem Deanny Durbin Pensjonarka, „Wanda” – dramatem filmowym produkcji radzieckiej Sekretarz Rejkomu oraz kino „Scala”.

Dnia 1 lutego odezwała się radiostacja Polskiego Radia – Polskie Radio Kraków.

Dnia 3 lutego zorganizowano pierwszy koncert. Prace nad rekonstrukcją Filharmonii Krakowskiej posuwały się bardzo szybko. Na jej czele stanął jako dyrektor Zygmunt Latoszewski, który niebawem skompletował 117-osobowy zespół złożony z wybitnych muzyków z całej Polski i już we wrześniu 1945 urządził w Krakowie Festiwal Polskiej Muzyki Współczesnej, zaś w październiku 1945 – I Zjazd Kompozytorów Polskich.

W połowie lutego zaczęło się ukazywać w różnych dzielnicach miasta światło elektryczne i zapowiadano, że przed końcem miesiąca będzie świeciło w całym Krakowie, a niebawem ruszą także tramwaje.

Mimo, a może wbrew niedostatkom życia, przemożna była potrzeba uczestniczenia w publicznych imprezach, chęć swobodnego przebywania z innymi rodakami, manifestacja radości z odzyskania prawa do wolności zgromadzeń. Opis uczestnictwa w pierwszym powojennym poranku literackim, który zorganizowali 31 stycznia 1945 roku pisarze ze Związku Literatów w salach Starego Teatru (w dwanaście dni po wyzwoleniu Krakowa!) świadczy tyleż o zainteresowaniu literaturą i sztuką, co o tęsknocie – po pięciu latach niewoli – za uczestnictwem wraz z innymi rodakami w publicznych imprezach i zgromadzeniach. Udział w poranku wzięli pisarze i poeci: Stanisław Witold Balicki, Tadeusz Breza, Kazimierz Czachowski, Stanisław Dygat, Jan Huszcza, Mieczysław Jastrun, Julian Kydryński, Jerzy Lau, Stanisław Jerzy Lec, Stanisław Lem, Czesław Miłosz, Stanisław Piętak, Julian Przyboś, Jerzy Putrament, Stefan Szuman, Adam Ważyk, Jan Wiktor, Witold Zechenter, Wojciech Żukrowski i inni.

„(…) chłód przenikał do kości, oddechy słuchaczy i wykonawców parowały w powietrzu białymi kłębami, ale zbity i gęsty tłum wypełniał widownię teatru. Z biegiem czasu temperatura stopniowo się podnosiła, ludzie siedzący w płaszczach, futrach i kożuchach przestali chuchać w dłonie” (Tadeusz Kwiatkowski, Niedyskretny urok pamięci, Kraków 1982, s. 106). „Wszystkie miejsca siedzące w dużej sali Starego Teatru i wszystkie przejścia między krzesłami – zatłoczone co do jednego milimetra kwadratowego. To samo w drzwiach, foyer i na schodach – to samo w westybulu i na parterze. Niektórzy stali jeszcze na ulicy (na mrozie) – nie wiadomo, czy dotarło do nich choć jedno słowo. Ale – stali” (Adam Włodek, Nasz łup wojenny. Pamiętnikarski aneks do dziejów literackiego startu wojennego pokolenia pisarzy krakowskich, Kraków 1970, s. 128).

Mimo że czasy były trudne, bo brakowało dosłownie wszystkiego – żywności i ubrania, ogrzewania i oświetlenia, materiałów do pisania, koksu, nafty, świec, węgła, tłuszczu i chleba…

Równie szybko i spontanicznie, jak rozmaite dziedziny życia społecznego i sztuki – literatury, malarstwa, muzyki, odradzało się życie teatralne.

Już 25 stycznia 1945 roku pełniącym obowiązki dyrektora departamentu Teatru w Ministerstwie Kultury i Sztuki Rządu Tymczasowego został Arnold Szyfman (potem zastąpili go – najpierw Bronisław Wieczorkiewicz, a następnie Michał Rusinek). Tegoż dnia 25 stycznia 1945 roku mianowano też kierowników dwóch głównych teatrów krakowskich: Teatru im. Juliusza Słowackiego (Karol Frycz jako dyrektor tego teatru sprzed wojny; Eugeniusz Bujański – dyrektor administracyjny) i Starego Teatru w dawnym gmachu u zbiegu ul. Jagiellońskiej i Placu Szczepańskiego (Jerzy Ronard Bujański – dyrektor naczelny, Andrzej Pronaszko – dyrektor artystyczny, Antoni Bartnicki – dyrektor administracyjny). Trzy dni potem (28 stycznia) miało miejsce pierwsze powojenne zebranie aktorstwa polskiego (z udziałem wiceministra Kultury i Sztuki Jana Karola Wendego).

Zgoła niecodzienne okoliczności swoich nominacji teatralnych opisali Arnold Szyfman w książce wspomnieniowej Moja tułaczka wojenna oraz Jerzy Ronard Bujański we wspomnieniu Pierwsze dni wolności w Starym Teatrze.

Arnold Szyfman, zasłużony dla polskiego teatru twórca Teatru Polskiego w Warszawie (1913) i główny animator odbudowy warszawskiego Teatru Wielkiego (1965), ukrywający się podczas wojny przed Niemcami pod nazwiskiem Adam Sławiński w Pławowicach niedaleko Krakowa (we dworze Ludwika Hieronima Morstina), dzień po dniu opisywał swoje obserwacje okupacyjne. W styczniu i lutym 1945 roku zanotował: „Piątek, 19 stycznia 1945 r.

Dziś od rana wiadomość od telefonistów, że Kraków wzięty. (…)

Niedziela, 21 stycznia 1945 r.

Potwierdzenie wiadomości o zajęciu Krakowa, bez zniszczeń, nadchodzi z wielu stron. Jesteśmy szczęśliwi z tego powodu. Łąki położone między Pławowicami a Bobinem zasiane są gilzami, drutami, hełmami, granatami, odłamkami szrapneli, kociołkami żołnierskimi i kartkami z niemieckich notatników żołnierskich. Gdzieniegdzie leżą jeszcze nie pochowane trupy żołnierzy i koni (…).

Wtorek, 23 stycznia 1945 r.

Dla mnie wojna na razie skończona. Mogę ujawnić się i po czterech latach bezimienności wrócić nareszcie do mego nazwiska. Teraz mogę już swobodnie stąd iść – tylko gdzie? Warszawy nie ma, domu mego nie ma, żona nie żyje. (…) Gorzka jest dla mnie radość wyzwolenia. Życie moje zostało uratowane, lecz czuję się osamotniony, a właściwie wyrzucony za burtę. Zostawać dłużej na wsi nie ma po co. Pojadę chyba do Krakowa. (…) Już dwie osoby od nas wybrały się dziś piechotą do Krakowa. Zdecydowany jestem wyruszyć jutro. Oczywiście o koniach mowy nie ma, więc tak jak wszyscy piechotą (…). Przyłącza się do mnie p. Maria Górska, która mieszka stale w Krakowie i która zaproponowała mi mieszkanie w ich domu.

Środa, 24 stycznia 1945 r.

Pożegnanie z dworem więcej niż serdeczne. (…) Dzień piękny, słoneczny, lecz mroźny. Do Nowego Brzeska znaną nam tak dobrze drogą przyszliśmy w godzinach przedpołudniowych. Potem zaczęło się polowanie z półlitrówką wódki w ręku na ciężarówkę, która by nas zabrała. Szereg wozów przejechało bez reakcji na nasze prośby i propozycje. Wreszcie jedna ciężarówka z przyczepą, na której stało uszkodzone auto osobowe, zabrała nas.

Jedziemy. Mróz siarczysty, droga śliska, przyczepką naszą rzuca od jednego brzegu szosy do drugiego. (…) Wóz staje co kilka kilometrów i coś tam naprawiają, nalewają benzynę lub rozprawiają ze swymi władzami. Wreszcie minęliśmy Czyżyny i tu, parę kilometrów przed Krakowem, mówią nam, że dalej nie pojadą, bo okrążają Kraków. Nie ma innej rady, trzeba w dalszą drogę iść piechotą.

Przed zmrokiem jesteśmy w domu, tj. u pp. Górskich. Jeszcze tego samego wieczoru wyleciałem na miasto, które jest dziwnie puste, ciemne i ponure, mimo że wojna je ominęła.

Kraków, czwartek 25 stycznia 1945 r.

(…) Idąc ulicą Basztową, zauważyłem, że jakiś oficer zatrzymał swój samochód i biegnie na moje przywitanie. Był to aktor Władysław Krasnowiecki, obecnie major WP i dyrektor Teatru Wojska Polskiego w Lublinie. Spotkanie i powitanie po wielu latach niewidzenia bardzo serdeczne. Powiedział mi, że już od dwóch dni szukają mego adresu, bo wiedzieli, że jestem gdzieś w pobliżu Krakowa, i zamierzali jechać po mnie. Więc zawrócił mnie z drogi i zawiózł do budynku Izby Handlowo-Przemysłowej na rogu Długiej, gdzie obecnie urzędują pełnomocnicy Rządu. Tam zaprowadził mnie do gabinetu, gdzie za biurkiem siedział w mundurze wojskowym poeta Adam Ważyk, który z kolei zaprowadził mnie do gabinetu wiceministra kultury i sztuki J[ana]. K[arola] Wendego, jednego z trzech pełnomocników Rządu. Powitano mnie serdecznie i gdy wyraziłem chęć współpracy w dziedzinie teatru, przyjęto to życzliwie. Minister Wende wydał mi w ciągu kwadransa odpowiednią legitymację, bo żadnej prócz kennekarty z fałszywym nazwiskiem nie posiadałem, i oddał mnie w ręce kapitana Ważyka, który miał mnie wprowadzić w urzędowanie. Za chwilę już urzędowałem z Ważykiem, który przygotowywał właśnie nominacje dla [Jerzego Ronarda] Bujańskiego i A[ndrzeja] Pronaszki, mających objąć dyrekcję Starego Teatru w Krakowie (…).

Tego samego dnia spotkałem się z szeregiem aktorów teatru krakowskiego oraz kilkoma „moimi” przybyłymi tu po powstaniu. Rozmawiałem m.in. z Janem Kreczmarem (…).

Wieczorem miałem długą konferencję w Hotelu Francuskim z ministrem Wendem, który powierzył mi tymczasowo stanowisko dyrektora Departamentu Teatru, zastrzegając sobie, że wymaga to zatwierdzenia ministra [Wincentego] Rzymowskiego (…).

Kraków, 29 stycznia 1945 r.

Jestem już w pełni urzędowania. Trwa ono prawie bez przerwy cały dzień. W nie opalanym budynku, bez poczekalni i bez sił pomocniczych. Papier, atrament i pióra kupuje się na razie za własne pieniądze. Przez moje biuro przewija się prawie cała teatralna Polska. Rozdajemy wiele zasiłków, lecz są to drobne sumy, bo takie mamy instrukcje i takie tylko możliwości. Powstającym teatrom wypłacamy za to sumy dość znaczne, czasami po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Robota posuwa się naprzód szybko i sprawnie, mimo wielkich trudności wszelkiego rodzaju. Dyrektorzy teatrów wykazują dużo dobrej woli i talentu organizacyjnego. (…)

Życie kulturalne zaczyna się organizować szybciej niż życie gospodarcze, zahamowane na razie wymianą pieniędzy (…).” (s. 349-352).

Drugi nominowany, Jerzy Ronard Bujański, w szkicu Pierwsze dni wolności w Starym Teatrze zamieszczonym w książce Sto lat Starego Teatru w Krakowie (praca zbiorowa dla uczczenia setnej rocznicy objęcia dyrekcji przez Adama Skorupkę i Stanisława Koźmiana, Kraków 1965), napisał: „pewien stosunkowo jeszcze chyba młody człowiek wyszedł z gabinetu pełnomocnika rządu z nominacją na dyrektora teatru…

Wypada dodać tu pewne uściślające realia: a więc – po pierwsze: działo się to w Krakowie, z końcem stycznia 1945 roku – po drugie: pełnomocnikiem rządu był Jan Karol Wende, po trzecie owa nominacja (potrójna) opiewała na – a. Dyrektora Starego Teatru w Krakowie, b. na dyrektora Studio Teatralnego przy Starym Teatrze, c. na komisarza gmachu Starego Teatru z przyległościami. Acha, no i oczywiście, że nominację tę potrójną otrzymał – niżej podpisany.

Nie muszę chyba dodawać, że ten tak potrójnie nominowany wyglądał wcale mizernie, nie po „dyrektorsku”, jako że niezbyt znowu tak dawno dobrnął z Warszawy, wyrwawszy się z powstaniowego piekła – poprzez obóz – do Krakowa, gdzie szczęśliwie doczekał się pierwszego dnia wolności…

Stało się więc. A jak się stało, opowiem pokrótce.

Ledwie umilkły odgłosy wojenne w podwawelskim grodzie – wraz z pierwszą linią zwycięskiej ofensywy dotarła do Krakowa reprezentacja naszej władzy ludowej z pełnomocnikiem rządu i czołówką pisarzy oraz działaczy kulturalnych.

Jednym z pierwszych, których spotkałem w oswobodzonym Krakowie, był m.in. znakomity poeta i mój dobry znajomy z czasów warszawskich – Adam Ważyk.

To on z punktu zmobilizował mnie do działania pytaniem: Jakie plany? Co mam zamiar robić?

Plany… Oczywiście plany teatralne. Trzeba bowiem z pewną dumą wyznać, że pomimo groźnej okupacyjnej nocy – nie było chyba takiego artysty w Polsce, który by nie snuł marzeń, nie opracowywał dalekosiężnych koncepcji pracy w wolnej już Polsce. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że te często zespołowo opracowywane programy powojennego działania – były wspaniałą odtrutką na ciężkie, okrutne czasy (…).

Tak było i ze mną. Zdając sobie sprawę z konieczności odbudowy zniszczonego doszczętnie zaplecza kadrowego teatru polskiego, opracowywałem sobie w wolnych chwilach program nowego studia teatralnego, które miało być – według moich konkretnych zamierzeń – warsztatem młodych ludzi, aktorów nowego teatru… Oczywiście – to wszystko w osnowie wielu innych jeszcze zamysłów, na których opisywanie nie ma tu miejsca, przedstawiłem Ważykowi. Podobało mu się. Ale jako że czasy owego stycznia 1945 roku były epoką „czynów” a nie dyskusji i narad – co miało – zresztą z nawiązką – przyjść później – już następnego dnia zostałem wezwany na rozmowę z jakże zapracowanym, ale serdecznie zatroskanym rozwojem kultury pełnomocnikiem rządu.

Tu – dla pełnego obrazu – trzeba, jednym choćby naświetleniem migawkowym – wyjaśnić, że Jan Karol Wende miał w kilku dniach załatwić tysiące spraw, wydać tysiące decyzji; że na przyjęcie czekało moc ludzi, korytarze Hotelu Francuskiego były zapchane, słowem – że cała nasza rozmowa mogła trwać co najwyżej dziesięć, a może piętnaście minut. Uprzedzono mnie o tym. Zatem dialog nasz był lakoniczny, ale chyba wystarczająco treściwy, jeśli po piętnastu minutach wyszedłem już z ową wspomnianą na wstępie potrójną nominacją” (s. 31-33).

Jerzy Ronard Bujański i jego pierwsi współpracownicy natychmiast ogłosili powstanie Studia Teatralnego przy Starym Teatrze (Studio Stary Teatr) i nabór studentów zainteresowanych nauką aktorstwa (rejestracja kandydatów od 4 lutego 1945 roku).

Anna Lutosławska, wraz ze sporą grupą młodzieży, natychmiast zgłosiła się na naukę sztuki aktorskiej do Studia Starego Teatru – na zebranie informacyjne (17 lutego), na egzamin (od 22 do 26 lutego) i na pierwsze spotkanie wykładowców i słuchaczy przyjętych na I kurs (12 marca 1945). Miała już wtedy – poza obserwacjami dnia codziennego – pewną wiedzę na temat odradzającego się życia kulturalnego Krakowa i ludzi sztuki (aktorów, filmowców, literatów, plastyków). A podczas nauki w Studiu (od 13 marca 1945 oraz w sezonie 1945/1946) i przez pierwsze lata praktyki teatralnej w Starym Teatrze (1945, 1945/1946), w Teatrze dla Dzieci „Wesoła Gromadka” (1945, 1945/1946), Teatrze Kameralnym TUR (1945/1946) i Teatrze Objazdowym TUR (1946/1947) mogła obserwować bogate przejawy życia kulturalnego Krakowa i Polski.

O tym okresie w teatrach krakowskich Emil Orzechowski, historyk teatru a zarazem autor znakomitej książki o Studiu „Stary Teatr i Studio”, napisał: „o teatrach krakowskich w 1945 i 1946 r., można chyba śmiało powiedzieć, że takiego natłoku imprez teatralnych oraz wszelkiego rodzaju inicjatyw zmierzających do tworzenia nowych teatrów nigdy już potem nie było pod Wawelem” (Emil Orzechowski Stary Teatr i Studio, Kraków 1974, s. 22).

Przede wszystkim mogła zobaczyć pierwsze powojenne przedstawienie Wesela Stanisława Wyspiańskiego, zagrane przez Teatr Wojska Polskiego na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego (6-12 lutego 1945). Przyjechał on 1 lutego 1945 roku z Lublina do Krakowa na występy gościnne. Już dnia 6 lutego odbyło się w Teatrze im. Juliusza Słowackiego na Placu Św. Ducha jego pierwsze przedstawienie – właśnie Wesela Stanisława Wyspiańskiego.

Postarano się, aby podczas tego przedstawienia, w teatrze zabłysło światło elektryczne – pierwszy raz od ucieczki Niemców z Krakowa.

Przedstawienie przyjmowano owacyjnie. Oklaskami witano nawet kurtynę Siemiradzkiego. Obok znanych aktorów, jak Władysław Krasnowiecki, Jan Kreczmar i Jacek Woszczerowicz, grało wielu młodych i jeszcze nieznanych. „Przedstawienie staranne, nie pozbawione oryginalności świeżości. (…) Obok znanych aktorów, jak Krasnowiecki, Kreczmar, Woszczerowicz, wielu młodych, interesujących aktorów i aktorek” – ocenił nazajutrz Arnold Szyfman na kartach swoich wspomnień. Dodając: „Po pięciu latach i pięciu miesiącach byłem po raz pierwszy na przedstawieniu w prawdziwym teatrze” (Kraków, 7 lutego 1945 r., Moja tułaczka wojenna,Warszawa 1960 s. 355).

Mogła także oglądać inauguracyjne przedstawienia otwieranych po wojnie teatrów krakowskich.

Dnia 19 lutego 1945 w Teatrze im. Juliusza Słowackiego dano premierę Uciekła mi, przepióreczka Stefana Żeromskiego w reżyserii Juliusza Osterwy i z jego udziałem w roli Przełęckiego. „Osterwa jest nie mniej czarujący niż przed wojną, tylko bardziej smutny. Przedstawienie bardzo dobre” – odnotował Arnold Szyfman 24 lutego 1945 roku (tamże, s. 358). Prócz Osterwy w przedstawieniu brali udział świetni aktorzy, m.in. Jadwiga Zaklicka, Tadeusz Białkowski, Józef Karbowski, Władysław Macherski, Zdzisław Mrożewski, Kazimierz Opaliński, Władysław Woźnik.

Dnia 12 marca, w trzy tygodnie po premierze Przepióreczki w Teatrze im. Juliusza Słowackiego, rozpoczął pracę także Stary Teatr, organizując poranek literacki, którego tematem była tragedia Powstania Warszawskiego, a tytuł brzmiał Warszawo! Chusto Weroniki…

Program składał się z dwóch części powiązanych słowem napisanym przez Zygmunta Leśnodorskiego. W pierwszej części były fragmenty Dziadów Adama Mickiewicza, Kordiana Juliusza Słowackiego, Nocy Listopadowej Stanisława Wyspiańskiego i wiersze Cypriana Kamila Norwida. W drugiej – deklamowano wiersze współczesnych poetów: Władysława Broniewskiego, Juliana Przybosia, Jerzego Putramenta, Wiktora Woroszylskiego w wykonaniu m.in. Marii Biliżanki, Marii Dulęby, Zofii Małynicz, Aleksandra Gąssowskiego i Janusza Warneckiego. Sala była nabita do ostatniego miejsca (poranek powtórzono jeszcze trzy razy oraz nadano 22 marca 1945 roku w programie ogólnopolskim Polskiego Radia).

Przedstawienie odbyło się tego samego dnia, co zebranie organizacyjne osób przyjętych do Studia. Byli na nim obecni, prócz dyrekcji Teatru i Rady Artystycznej Studia, przedstawiciele krakowskiego środowiska kulturalnego – literatury, nauki, prasy, teatru. Przedstawiono słuchaczom szczegółowy plan pracy opracowany przez Wiesława Goreckiego, kierownika organizacyjnego. O pracy nad przygotowaniem do zawodu i misji społecznej teatru mówili Maria Dulęba, Jerzy Ronard-Bujański i Jerzy Zawieyski (sprawozdanie Zygmunta Leśnodorskiego w czasopiśmie „Front Teatralny”, wydawanym przez Stary Teatr, 1945, kwiecień, s. 10).

W dwa tygodnie później (31 marca) w Starym Teatrze pokazano otwartą próbę generalną Męża doskonałego Jerzego Zawieyskiego w reżyserii Jerzego Ronarda Bujańskiego, w scenografii Andrzeja Pronaszki, z Zofią Małynicz i Januszem Warneckim w rolach głównych. Sala była wypełniona szczelnie przez zaproszonych gości. Właściwa premiera odbyła się dnia następnego – 1 kwietnia.

Dramat „stanowił transpozycję tragedii Powstania Warszawskiego w sferę legendy o Hiobie”. Inscenizację oparto „na swoistym kontrapunkcie: surowy patos dekoracji i kostiumów monumentalizował temat sztuki, zaś jej biblijny ton został uczłowieczony i przybliżony przejmującym liryzmem interpretacji aktorskiej” (Stanisław Marczak Oborski, Życie teatralne w latach 1944-1965. Kierunki rozwojowe, Warszawa 1968, Rozdział I. Lata 1944-1948, s. 22).

W kwietniu rozpoczęły pracę także inne, liczne teatry.

Dnia 22 kwietnia 1945 „ujawnił się” Teatr Rapsodyczny Mieczysława Kotlarczyka, działający podczas okupacji niemieckiej konspiracyjnie. W sali kina „Wolność” dał montaż poezji Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego w reżyserii Mieczysława Kotlarczyka pt. Grunwald.

Dnia 23 maja powstał w Krakowie Polski Teatr Objazdowy im. Wojciecha Bogusławskiego pod dyrekcją Rudolfa Ratschki.

Dnia 9 czerwca odbyła się inauguracja Teatru Lalki i Aktora „Groteska” prowadzonego przez Władysława Jaremę przy ul. Skarbowej 2.

Dnia 10 sierpnia w gmachu Teatru im. Juliusza Słowackiego dano pierwsze przedstawienie operowe zorganizowane przez Towarzystwo Przyjaciół Opery i jego komitet organizacyjny pod kierownictwem Teofila Trzcińskiego.

Dnia 28 sierpnia otwarto Teatr Kameralny TUR, kierowany przez Marię Dulębę Emila Chaberskiego i Jana Ciecierskiego w Sali przy ul. Świętego Jana nr 6, należącej do Polskiego Towarzystwa Handlowego S.A.

Dnia 26 października Karol Adwentowicz otworzył w Domu Żołnierza na ulicy Lubicz 43 Teatr Powszechny im. Żołnierza Polskiego.

Anna Lutosławska, obok przedstawień tych teatrów, mogła podziwiać na scenie wielu wybitnych aktorów i artystów teatru polskiego z okresu Dwudziestolecia, spotykać w teatrze i na ulicach Krakowa czy choćby słyszeć lub czytać o ich krakowskich występach gościnnych. One zresztą często odbywały się na scenie właśnie Teatru im. Juliusza Słowackiego lub Starego Teatru.

Działała wówczas w Krakowie „kadra aktorska napływowa i miejscowa” co najmniej trzech pokoleń – od luminarzy polskiego teatru okresu Dwudziestolecia po debiutantów czasu wojny.

Przez Kraków przewinęli się wybitni ludzie polskiego teatru, jak Mieczysława Ćwiklińska, Zofia Rysiówna, Danuta Szaflarska, Karol Adwentowicz, Antoni Fertner, Jan Kurnakowicz, Jerzy Leszczyński, Kazimierz Rudzki, Ludwik Solski, Igor Śmiałowski, Janusz Warnecki, Jacek Woszczerowicz, Aleksander Zelwerowicz. Działała Maria Dulęba i Juliusz Osterwa. Występowała Wanda Siemaszkowa (z jej Teatrem Objazdowym Związku Zachodniego – Jeńcy Lucjana Rydla), Elżbieta Barszczewska i Wojciech Brydziński (Lekkomyślna siostra Włodzimierza Perzyńskiego), Lidia Zamkow i Jan Świderski (Freuda teoria snów Antoniego Cwojdzińskiego).

A obok nich luminarze polskiego teatru innych specjalności – scenografowie i reżyserzy: Karol Frycz, Roman Niewiarowicz, Andrzej Pronaszko, Teofil Trzciński, Wilam Horzyca.

Od połowy kwietnia do zespołów krakowskich teatrów dołączyła ona sama wśród „nowych pracowników” – uczniów Studia przy Starym Teatrze.

Od dnia 13 kwietnia 1945 roku była w zespole skupionym wokół Marii Biliżanki, który dał przedstawienie dla dzieci pt. Beksa (przedstawienie zyskało wielkie powodzenie – było grane na scenie Starego Teatru 21 razy, a 17 czerwca 1945 zostało nadane w ogólnopolskim programie Polskiego Radia). Ten zespół 8 grudnia 1945 roku z inicjatywy Marii Biliżanki, kontynuując prace szkolnego zespołu Studia, ukonstytuował się jako samodzielne przedsiębiorstwo, finansowane przez Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci – RTPD, stały Teatr dla Dzieci „Wesoła Gromadka”. Działał pod kierownictwem artystycznym Marii Biliżanki (kierownikiem administracyjnym była Zofia Mysłakowska, kierownikiem literackim Anna Świrszczyńska, kierownikiem muzycznym Anda Kitschman) w sali przy ul. Karmelickiej nr 4.

Dnia 28 sierpnia 1945 roku otwarto scenę, z którą Anna Lutosławska współpracowała wraz z innymi studentami Studia przy Starym Teatrze – Teatr Kameralny TUR (29 czerwca 1947 przemianowany na Teatr Powszechny TUR), kierowany przez Marię Dulębę, Emila Chaberskiego i Jana Ciecierskiego. Początkowo działał w sali przy ul. Świętego Jana nr 6, należącej do Polskiego Towarzystwa Handlowego S.A., później w sali dawnego kina „Scala” przy ul. Karmelickiej nr 4 (od 30 maja 1947 roku do końca sezonu 1947/1948 użytkował tę salę razem z Teatrem „Wesoła Gromadka”).

Kraków był wówczas kulturalnym centrum Polski. Emil Orzechowski zarysował jego ówczesne atuty, jak się potem okazało nie w pełni wykorzystane i niebawem stracone na rzecz Warszawy, Łodzi, Katowic i Gdańska: „Ocalałe budynki teatralne, sprzęt filmowy przejęty po niemieckim urzędzie propagandy, mieszkania, w których znaleźli schronienie uchodźcy z Warszawy i przybysze ze Wschodu, sprawne maszyny drukarskie itd., wszystko to dawało miastu atuty, jakich inne nie posiadały w tym czasie. Miał Kraków jeszcze jeden walor, którego w żaden sposób nie można było lekceważyć – zachowane duże środowisko kulturalne, tak twórców, jak i publiczności. (…)

Kraków był jedynym miastem, gdzie jeszcze przed zakończeniem działań wojennych mogły się zadomowić niektóre instytucje, a artyści mieli warunki, aby natychmiast przystąpić do pracy. (…)

Jednym z głównych i, co ważniejsze, bardziej stałych składników tej „kompozycji” było własne, krakowskie środowisko twórcze, które mimo poniesionych w czasie okupacji ciężkich strat szybko przystąpiło do odbudowy życia artystycznego. Drugim, także ważnym elementem, były nowe, utworzone w czasie wojny, w konspiracyjnych warunkach, grupy młodych twórców, by przypomnieć tu choćby tylko zespoły Kotlarczyka, Kantora czy amatorski teatr Mularczyka liczący blisko sto osób.

Dopełnieniem lokalnego środowiska twórczego byli artyści spoza Krakowa, ci, których losy wojenne zawiodły pod Wawel, głównie warszawiacy. Często był to zresztą dla nich przymusowy powrót do miasta, w którym już kiedyś działali, którego atmosfera i publiczność były im dobrze znane. (…)

Ramy organizacyjne działalności tego liczebnego skupiska ludzi pióra, teatru, muzyków, plastyków, nawet filmowców, miało określić Ministerstwo Kultury i Sztuki (…). Krakowska administracja w pionie kultury organizowała się powoli, zresztą przez pierwszy rok nie miała większego wpływu na działalność środowiska twórczego. Jej możliwości określone były przez decyzje ministerstwa (…). W sumie znaczenie władz lokalnych [władze wojewódzkie i miejskie: Oddział Teatru Urzędu Wojewódzkiego; Wydział Kultury i Sztuki Miejskiej Rady Narodowej, Wydział Informacji i Propagandy Zarządu Miejskiego] widoczne było w sprawach artystycznych dopiero w 1946 r., wcześniej decydowało ministerstwo, a dużą rolę odgrywały także związki zawodowe twórców” (Emil Orzechowski Stary Teatr i „Studio”, Kraków 1974, s. 10, 11, 12).

Inny historyk teatru – Stanisław Marczak-Oborski podsumował wyjątkowy nastrój ówczesny i sytuację teatralną Krakowa tuż po wyzwoleniu obszernie i bardzo plastycznie: „Kapitalne skądinąd bodźce, postawa artystów, pęd publiczności, wkład władz państwowych – niewiele jeszcze mówią o samej istocie teatru (…).

W miesiącach powojennych sytuację w tym względzie musi się oceniać wedle praw wyjątkowych (…) Oto w miejscach jako tako przysposobionych, w salach kin czy stowarzyszeń, w odremontowanych pospiesznie gmachach, zbierała się uroczyście nastrojona publiczność, aby chłonąć grę równie przejętych aktorów. Sednem sprawy była wówczas sama radość istnienia, odrodzenie sceny. W tej atmosferze nawet rzeczy znane i ograne nabierały uroku i siły oddziaływania; w tym sensie pierwsze spektakle godnie spełniły swe zadania. (…)

Sceny krakowskie miały w zrujnowanej Polsce wybitną pozycję: Imponowały znakomitym poziomem wykonawstwa, działały (…) w zasobnym w talenty środowisku literatów, plastyków i muzyków. Teatry – Słowackiego i Stary pozostawały pod dyrekcją Karola Frycza i Andrzeja Pronaszki, potem Juliusza Osterwy i Władysława Woźnika, wreszcze pod łącznym kierownictwem Bronisława Dąbrowskiego. Urodzaj artystyczny przyniósł niebywałą przedtem tutaj ilość scen, bo jeszcze Karol Adwentowicz prowadził Teatr Domu Żołnierza, Emil Chaberski – Teatr Kameralny TUR. Teatr Rapsodyczny Mieczysława Kotlarczyka chlubił się paroletnią działalnością konspiracyjną i próbował inscenizacji niescenicznych tekstów poetyckich. „Groteska” Władysława Jaremy dawała interesujące spektakle lalkowe dla dorosłych. „Wesoła Gromadka” Marii Bilinżanki szukała współczesnej formuły przedstawień dla dzieci i młodzieży” (Stanisław Marczak-Oborski Życie teatralne w latach 1944-1964, Warszawa 1968, s. 20, 21, 24).

Takie były wydarzenia i atmosfera życia artystycznego, kulturalnego i teatralnego Krakowa tuż po wyzwoleniu w 1945 roku i w roku 1946, z którymi zetknęła się młodziutka Anna Lutosławska. Takich twórców widywała na ulicach Krakowa i w teatrach tego miasta. Takie przedstawienia oglądała na scenie, czytała o nich w prasie lub współtworzyła je jako studentka Studia przy Starym Teatrze.

Tło miasta, twórcy i ich dzieła pozwalały jej blisko i na żywo obcować z tradycją polskiego teatru sprzed II wojny światowej, poznawać dzieje artystów i scen, wydarzenia teatralne z okresu wojny i okupacji zarówno w Krakowie jak w innych ośrodkach działania polskiego teatru – w konspiracji, na emigracji, w Wojsku Polskim na Wschodzie i na Zachodzie.

Taki bagaż doświadczeń i taka poglądowa edukacja nieczęsto staje się udziałem młodych aspirantów do teatralnej sławy. A ma wielki wpływ na przyszłą pracę w teatrze i postawę wobec wybranego zawodu – trudnego, ale społecznie bardzo ważnego, co dziś staje się coraz mniej zrozumiałe, nawet w środowiskach teatralnych…

PRZYPIS

Późniejsze nazwy Teatru dla Dzieci „Wesoła Gromadka”: Teatr Młodego Widza (od 23 VII 1948), Teatr Rozmaitości (od 1 I 1958; od 1965 miał też Małą Scenę, na której działał Teatr Faktu – od sezonu 1967/1968 i Proscenium, scena absolwentów PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie, od sezonu 1969/1970).

PRZYPIS

Sala ta w przeszłości należała do teatru „Bagatela”. Potem została zmieniona na kino „Scala” (wg projektu Janusza Zarzeckiego, 1917-1918). Po pożarze (1928) została odbudowana (wg projektu Stanisława Filipkiewicza i Tadeusza Tombińskiego). Ponownie była przebudowywania w roku 1938 i 1940. Po II wojnie światowej została przerobiona na teatr.

Leave a Reply