ANNA LUTOSŁAWSKA – WSPÓŁCZESNA MODRZEJEWSKA (WSTĘP): KOLEJE ŻYCIA I PRACY

Bożena Frankowska – wstęp do monografii Anny Lutosławskiej:

KOLEJE ŻYCIA I PRACY

Anna Lutosławska potrafiła nadać cechy scenicznej prawdy wiejskiej dziewczynie, Gruszy z Kaukaskiego kredowego koła, pełnej grandezzy Księżniczce ze Snu srebrnego Salomei”, stylizowanej Kassandrze z Orestei” (Stanisław Marczak-Oborski, Życie teatralne w latach 1944-1964, Warszawa 1968, s.187).

(…) wielkie wrażenie zrobił na mnie Sen srebrny Salomei. (…) Był to prawdziwy powrót Słowackiego na polską scenę. Adaptacja świetna, brzmienie wiersza chwilami upajające, szczególnie wtedy, gdy go mówiła Anna Lutosławska znana mi już z doskonałej inscenizacji Kaukaskiego kredowego koła w Teatrze im. Słowackiego, piękna, zgrabna, bardzo utalentowana. Księżniczka w Śnie srebrnym Salomei była jej życiową rolą” (Zbigniew Raszewski, Pochwała Krakowa. Z Raptularza, w: Zbigniew Raszewski, Mój świat, Warszawa 1997 s. 93).

Jej najwybitniejsze role cechuje delikatność, poetyckość, świadomość losu. Wszystkie jej bohaterki są mądre, inteligentne, nieco sceptyczne. Szczególną wagę przywiązuje do starannie opracowanego posługiwania się gestem i słowem (mr [Magdalena Raszewska], Lutosławska Anna, w: Barbara Osterfoff, Magdalena Raszewska, Krzysztof Sielicki, Leksykon teatralny, Warszawa 1996, s. 131).

„Anna Lutosławska. Dawniej mówiło się: heroina. Czyli gwiazda pierwszej wielkości, specjalistka od bohaterek dramatycznych i tragicznych. Słowem – sceniczna primadonna. Taką godność za czasów dyrekcji Skuszanki i Krasowskiego piastowała w Teatrze Polskim Anna Lutosławska. (…) Była idealnym medium dla realizowanych przez nich poetyk teatralnych. (…) Artystka, należąca do generacji formowanej jeszcze przez mistrzów epoki międzywojnia, miała wyczucie wysokiego stylu. Potrafiła operować w patetycznych diapazonach i wykorzystywać ich pęknięcia. Budowała swoje role niemal muzycznie, uważnie komponując je w przebiegach rytmicznych, kontrastach i wielogłosowości podtekstów, jakimi potrafiła nasycić dialog. Pielęgnowała coraz rzadszą w późniejszych generacjach aktorskich dbałość o retoryczne walory roli: logikę zdania, architekturę składni, melodię intonacji oraz ukształtowanie dynamiki i tempa mowy. Wraz z jej odejściem [do Krakowa] Teatr Polski stracił wyborną interpretatorkę Shakespeare’a i dramaturgii romantycznej” (Joanna Kowalska, Anna Lutosławska, w rozdziale Teatr Polski. Siły i środki, w: Teatr Polski we Wrocławiu 1946-2011, tom 1, Rekonstrukcje, Wrocław 2010, s. 122-123 i 126).

Anna Lutosławska występowała w polskim teatrze przez 46 lat (od 1945 roku do końca sezonu 1980/1981). Ale nigdy teatru polskiego naprawdę nie porzuciła. Po 1981 roku odmieniła tylko kontakty z widownią i zmieniła sposób bywania na scenie. Zacytowane opinie krytyków, recenzentów, sprawozdawców i historyków teatru określają Jej miejsce na polskiej scenie, zobowiązując do utrwalenia w książce Jej osobowości, opracowywanych ról i stworzonych postaci teatralnych, sztuki aktorskiej, znaczenia w historii polskiego teatru.

Urodziła się – wg danych w Instytucie im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie, przejętych z Archiwum Związku Artystów Scen Polskich – jako Anna Redlich 18 lipca 1928 roku. Wychowywała się w rodzinie inteligencji o starych tradycjach, związanej pochodzeniem, zamieszkaniem, losami z okolicami Czerniowiec, Rzeszowa, Sambora, Wieliczki oraz Krakowa.

Matka Anny Lutosławskiej, Sława Płachcińska, była córką architekta Nikodema Płachcińskiego i Heleny z Bittmarów, osiadłych w Wieliczce a pochodzących z Alp Austriackich. Osierocona przez matkę, gdy miała dwa lata, przez ojca jako dziesięciolatka (zm. 1911 w Czerniowcach; jej bracia – Leszek i Bolesław zginęli śmiercią żołnierzy Legionów Polskich na Wołyniu w bitwie pod Hulewiczami). Zajmowała się malarstwem. Pasję artystyczną odziedziczyła po swoim ojcu, architekcie z wykształcenia a rzeźbiarzu z zamiłowania, studiowała pod kierunkiem Zbigniewa Pronaszki, kolegowała z Czesławem Rzepińskim.

Ojciec Anny Lutosławskiej, Zygmunt Redlich, był jednym z pięciorga dzieci Aleksandra Redlicha i Anieli z Bogurskich, siostry dwóch poległych powstańców Powstania Styczniowego, absolwentki seminarium nauczycielskiego, uczącej się śpiewu i podobno marzącej o aktorstwie. Jego rodzeństwo ukończyło studia na Uniwersytecie Jagiellońskim: Zofia – matematykę, Jan – ekonomię, Bolesław – polonistykę, Stanisław – prawo. On porzucił studia ekonomiczne po dwóch semestrach, uczył się w Szkole Podchorążych w Modlinie, potem pracował w Krakowie jako urzędnik (personalny) w Dyrekcji Okręgowej Polskich Kolei Państwowych, przedsiębiorstwie, które przynosiło swoją organizacją chlubę krajowi odrodzonemu po ponad stu latach niewoli. Wiele wskazuje na to, iż wywodził się (podobnie jak jego małżonka) z rodziny o korzeniach austriackich (dość wspomnieć o tym samym nazwisku znanego austriackiego polityka Józefa Redlicha, zmarłego w 1936 roku i historyka Oswalda Redlicha, zmarłego w 1944 roku). Ale żywe zamiłowania artystyczne i pasje teatralne przejął ze środowiska polskiej inteligencji. Ugruntowane jeszcze w czasach zaborów, były kontynuowane po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości, m. in. wśród pracowników różnych instytucji państwowych, a zwłaszcza społemowców (członków Spółdzielni Spożywców „Społem”) i kolejarzy. Namacalnym dowodem był Dom Związku Zawodowego Kolejarzy otwarty 15 kwietnia 1928 roku w Warszawie na Powiślu na ulicy Czerwonego Krzyża 20, wraz ze sceną nazwaną „Ateneum” – dziś Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza na ul. Stefana Jaracza w Warszawie. Zygmunt Redlich od młodości marzył o zawodzie aktora, więc – związawszy się pracą z PKP i ZZK – przez wiele lat zajmował się także działalnością w teatrach amatorskich polskiego Związku Zawodowego Kolejarzy.

Anna Lutosławska w dniu wybuchu II wojny światowej nazywała się Anna Redlich i miała jedenaście lat. Na tyle dużo, by móc obserwować i pamiętać wiele z tego, co się w latach wojny w Polsce działo. Na szczęście – na tyle mało, by nie zginąć w walkach Armii Krajowej z Niemcami. Co nie znaczy, że wojna nie dotknęła Jej, Jej Rodziców, Jej Rodziny i Rodziny Jej przyszłego Męża Romana Lutosławskiego.

Przeżyła całą grozę życia pod okupacją niemiecką i wszelkie związane z wojną wypadki – bombardowania, naloty, strzelaniny. Wiedziała o przerażających okrucieństwach Niemców – aresztowaniach, łapankach, śledztwach, torturach, egzekucjach i wywiezieniach do obozów koncentracyjnych albo pracy przymusowej, o zamknięciu Żydów w gettach a następnie systematycznej eksterminacji całego narodu – gazowaniu i paleniu w krematoriach. Zaznała wszelkich niedogodności i trudności życia w czasie wojny – aprowizacyjnych, mieszkaniowych, ubraniowych.
Wśród nich niemożliwości normalnego uczenia się na poziomie wyższym niż szkoła powszechna (dziś szkoła podstawowa), konieczności odbywania nauki w warunkach konspiracyjnych, niemożliwości uczestniczenia w normalnym życiu kulturalnym przez uczęszczanie do kina, na koncerty, do muzeum, do teatru, na wystawy.

Niemcy bowiem na drodze do uczynienia z Polaków siły roboczej rozpoczęli od niszczenia kultury – nie tylko zlikwidowali Polskie Radio (18 X 1939), aresztowali i zesłali do obozów koncentracyjnych profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego (6 XI 1939), zburzyli pomniki narodowej historii i sztuki (m. in. w Krakowie pomnik Adama Mickiewicza, 17 VIII 1940), ale przede wszystkim zamknęli wszystkie szkoły średnie i instytucje wyższej użyteczności publicznej o charakterze kulturalno-oświatowym – muzea i teatry, powołując w najbardziej okazałych gmachach, jak Teatr Polski w Warszawie czy Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie jedynie teatry dla Niemców (nur fur deutsche), a dla Polaków w podrzędnych salach tzw. jawne teatrzyki, przeważnie niewybrednej farsy lub podkasanej muzy, zbojkotowane przez polskich artystów i przez szanujących swoją narodowość polskich widzów (wedle słów harcerskich Szarych Szeregów i Małego Sabotażu: „Tylko świnie siedzą w kinie, co bogatsze to w teatrze.”). I nie da się tych faktów zatrzeć nawet najbardziej „naukowymi” próbami „rehabilitacji” czy atakami na powojenne sądy koleżeńskie Związku Artystów Scen Polskich i na wojenny „Pamiętnik Teatralny” pod redakcją Bohdana Korzeniewskiego i Zbigniewa Raszewskiego; dodać trzeba chwalonymi za obiektywizm i (uwaga!) zaprogramowanymi i dziś nagradzanymi.

W swojej oryginalnie pomyślanej książce wspomnieniowej Skojarzenia zapisane w brulionie (Wydawnictwo WAM, Kraków 2014) Anna Lutosławska zauważyła: „Ale o wojnie napiszę w rozdziale Wojna. Co się będę rozdrabniać” (s. 23). Nie napisała. Zdecydował pewnie ciężar przeżyć i doświadczeń. Tylko tu i ówdzie, jakby mimochodem, rzuciła luźne uwagi: „Pogoda miała ogromne znaczenie w czasie wojny. Brak opału, wyrastałam szybko z butów, ubrań i los zawziął się na nas, Polaków, przy powszechnej biedzie – zimy poniżej – 30 stopni były prawdziwym dramatem. Miałam tak odmrożone stopy, że między palcami – tym najmniejszym i drugim obok – widziałam kość” (s. 23). „Mama spruła kawałek bardzo ładnego kilimka i zrobiła mi sweter szydełkiem” (s. 23).

„Roman – miłość od piętnastego roku życia, wielkie dramaty wojenne, wspólnota przeżyć, porozumienie nawet na odległość, nawet po rozwodzie.

Jedynak – przypadek nie tak częsty, oprócz miłości, co oczywiste, przyjaźń i zrozumienie na poziomie pokoleń” (rozdział pt. „Przyjaźń”, s. 53).

„Byliśmy oboje potłuczeni przez wojnę, oboje przeżyliśmy głodne lata po wojnie, wspólne ratowanie się w opresjach” (s. 49). „Dziadzio Lutosławski przyjechał na nasz ślub kościelny. Pragnął zastąpić Romkowi ojca, którego zamordowano wraz z innymi AK-owcami w Oświęcimiu” (s. 51).

Wypadki wojenne zaprowadziły ojca Anny Lutosławskiej aż na Kołymę, a stamtąd do Armii Polskiej, uformowanej na Wschodzie pod dowództwem generała Władysława Andersa. I pod Monte Cassino, gdzie został ranny. Po leczeniu w Wielkiej Brytanii i powrocie do Kraju przez wiele lat pracował na Ziemiach Zachodnich, tzw. Odzyskanych (we Wrocławiu), gdzie w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej było więcej miejsca dla „elementu politycznie niepewnego”.

Podobne doświadczenia miała rodzina Lutosławskich, rodzina jej pierwszego męża Romana – ziemian wywodzących się z gniazda rodowego Drozdowo w łomżyńskiem.

Roman był synem Aleksandry i Bohdana Lutosławskiego, który gospodarował w rodzinnym majątku Wiktorzyn koło Łomży, a w 1942 roku został zamordowany wraz z innymi AK-owcami w Auschwitz-Birkenau, w obozie koncentracyjnym, założonym przez Niemców w polskich miejscowościach Oświęcim–Brzezinka. Bohdan był – jakby z romansowej opowieści – synem Jana Lutosławskiego herbu Jelita (naukowca) i Bundziuty (z rodu Ostrogskich „chociaż po kądzieli”), którzy – zakochani od młodości, pobrali się, gdy Bundziuta, wydana wcześniej za mąż wbrew swej woli za księcia Woyzbuna z Litwy, owdowiała. Roman po śmierci ojca i zakończeniu II wojny światowej ożenił się z Anną Redlidch, doczekał się syna Bolesława (ur. 5 IX 1949) i ukończył Politechnikę Wrocławską.

Bolesław, syn Anny i Romana Lutosławskich początkowo (od 1967) studiował na Wydziale Operatorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi (zob. Filmówka. Powieść o łódzkiej szkole filmowej, s. 264), ale relegowany po wydarzeniach Marca 68, ostatecznie ukończył historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest dziś artystą fotografikiem (a także autorem kilku książek wydanych w Polsce), na stałe zamieszkałym w Cambridge w Anglii wraz z dwoma synami, Maksymilianem i Romanem.

W dniu wyzwolenia Krakowa w czwartek 18 stycznia 1945 roku Anna Redlich nie miała ukończonych lat siedemnastu.

Otaczała ją Polska, Kraków i życie dokładnie takie, jakie opisywał Arnold Szyfman 1 i 7 lutego 1945 roku: „Kraków jeszcze nie wrócił do równowagi! (…) Miasto bardzo powoli wraca do normalnego życia. Ledwo, ledwo otwierają sklepy, gdzieniegdzie biorą się do remontu witryn i wejść sklepowych (…). Miasto tonie wieczorami w ciemnościach, bo połączenie z elektrownią w Jaworznie jest przerwane. Z tego samego powodu nie ma też i tramwajów. Gazu również nie ma, bo zbiornik uszkodzony. Węgla brak, świec dostać nie można, jeść nie ma co. (…) rozpoczął się gremialny powrót więźniów z Oświęcimia. Do Krakowa przybywają codziennie setki ludzi w pasiakach i w paltach z łatami naszytymi na plecach, często w stanie strasznego wyczerpania. Co krok znajomi potrzebujący natychmiastowej pomocy i opieki. (…)

Życie kulturalne zaczyna się organizować szybciej niż życie gospodarcze zahamowane na razie wymianą pieniędzy okupacyjnych na bilety Narodowego Banku Polskiego, z tym że każda osoba może otrzymać tylko 500 zł. Reszta pieniędzy idzie do depozytu bankowego” (Arnold Szyfman, Moja tułaczka wojenna, Warszawa 1960, s. 351, 354, 355).

Być może jako osoba młoda – dziecko prawie – mniejszą na to zwracała uwagę, ciesząc się z wyzwolenia i myśląc o przyszłości. Już bowiem w lutym 1945 roku, niemal natychmiast po wyzwoleniu Krakowa a jeszcze przed zakończeniem wojny (9 maja 1945), zgłosiła się do Studia Starego Teatru w Krakowie i w połowie marca tego roku rozpoczęła naukę aktorstwa. Musiała dodać sobie jeden rok życia, by móc zdawać egzaminy i złożyć przyrzeczenie, że do końca nauki w Studiu uzyska maturę. Poszła urzeczywistnić skryte marzenia babki i ojca.

Razem z nią studiowali znani potem w polskim teatrze aktorzy, reżyserzy, scenografowie, m.in. aktorki i reżyserki: Irena Babel, Natalia Gołębska, Wanda Laskowska, Halina Mikołajska, Marta Stebnicka, Krystyna Sznerr, aktorzy, reżyserzy, scenografowie: Ali Bunsch, Marian Cebulski, Jerzy Dobrzański, Rudolf Gołębiowski, Andrzej Hiolski, Juliusz Kydryński, Tadeusz Łomnicki, Kazimierz Mikulski, Adam Mularczyk, Józef Nowak, Wiktor Sadecki, Andrzej Szczepkowski, Marcin Wenzel, Stanisław Zaczyk.

Kierownictwo Studia tworzyli dyrektorzy Starego Teatru: znany reżyser i pedagog Jerzy Ronard-Bujański (dyrektor naczelny i kierownik artystyczny), wybitny scenograf Andrzej Pronaszko (kierownik artystyczny), Wiesław Gorecki (kierownictwo organizacyjne), profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Zygmunt Leśnodorski (kierownictwo naukowe). Po odejściu Jerzego Ronarda Bujańskiego (12 lipca 1945), jego funkcję w Studiu objął (niestety, tylko na kilka tygodni) Wilam Horzyca, a po nim Wiesław Gorecki i Zygmunt Leśnodorski.

Nauczycielami zawodu byli w Studiu znani i wielkiej miary aktorzy, reżyserzy, scenografowie, plastycy ruchu, m.in.: Maria Biliżanka [Billiżanka], Halina Gallowa, Zofia Małynicz, Jerzy Ronard-Bujański, Jan Ciecierski, Wiesław Gorecki, Mieczysław Kotlarczyk, Juliusz Osterwa, Andrzej Pronaszko, Janusz Warnecki i – mistrzyni Anny Lutosławskiej – Maria Dulęba.

Obok nich przedmioty teoretyczne wykładali profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego (Antoni Euzebiusz Balicki, Roman Dybowski, Zygmunt Mysłakowski, Stanisław Pigoń), krytycy (Stanisław Witold Balicki, Krystyna Grzybowska, Tadeusz Kudliński, Wojciech Natanson) i pisarze (Ludwik Hieronim Morstin, Julian Przyboś, Jerzy Zawieyski, Witold Zechenter).

Szczególną uwagę kładziono na praktyczne umiejętności aktorskie poprzez ćwiczenia głosowe, mimiczne, ruchowe, na umiejętność analizy tekstu i wiedzę o budowie wiersza, na znajomość utworów teatralnych oraz podstawową znajomość historii i teorii zarówno dramatu jak teatru (ważne epoki teatralne, związek teatru i kultury, teatru i innych sztuk – muzycznych, plastycznych).

Po zaliczeniu w Studiu I i II kursu oraz uzyskaniu dyplomu Anna Lutosławska wraz z kolegami ze Studia, a pod opieką swoich wykładowców (Maria Dulęba, Jan Ciecierski) weszła od sezonu 1946/1947 do zespołu Teatru Objazdowego TUR, potocznie – za określeniem Marii Dulęby – nazywanego „T. – 17”, czyli drugiej – obok Teatru Kameralnego TUR – sceny finansowanej i prowadzonej w Krakowie przez Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego.

Za jej właściwy debiut uznaje się rolę zagraną właśnie w Teatrze Objazdowym TUR – postać Teresy w dramacie Jana Ursyna Niemcewicza Powrót posła w reżyserii Marii Dulęby (8 października 1946).

Przedstawienie zostało pokazane w Krakowie przy ulicy Świętego Jana 6 – w sali należącej do Polskiego Towarzystwa Handlowego S.A. a użytkowanej przez Teatr Kameralny TUR, po czym ruszyło w objazd.

Po odejściu z Teatru Objazdowego TUR (w ciągu 1 sezonu zagrała tu 3 role), dalszą pracę w teatrze związała Anna Lutosławska z Wrocławiem, jeszcze dalszą ponownie z Krakowem, potem z Nową Hutą oraz ponownie z Wrocławiem i ponownie – po raz trzeci – z Krakowem.

Do Wrocławia przeniosła się od sezonu 1947/1948 i występowała w Państwowym Teatrze Dolnośląskim (nazwę tego teatru zmieniano kilka razy).

Pracę rozpoczęła 31 października 1947 rolą Sheili Birling w sztuce Johna Boyntona Priestleya Pan inspektor przyszedł w reżyserii Jerzego Waldena (scenografia Aleksandra Jędrzejewskiego i Wiesława Lange). Jeszcze pod nazwiskiem panieńskim: Redlich. Pod tym nazwiskiem debiutowała wcześniej w Krakowie i jako Anna Redlich grała zarówno tam, jak we Wrocławiu do 20 listopada 1949 roku – wtedy po raz pierwszy wystąpiła pod nazwiskiem męża jako Lutosławska. Odtąd nazwiska tego używała nieprzerwanie (za „trzeciego” pobytu w Krakowie sporadycznie była wymieniana na afiszach teatralnych i w programach z nazwiskiem drugiego męża jako Anna Lutosławska-Jaworska).

Pracowała we Wrocławiu przez 4 sezony (1947/1948-1950/1951), najpierw za dyrekcji Jerzego Waldena (1947/1948-1948/1949), potem Henryka Szletyńskiego (1949/1950) i Zdzisława Karczewskiego (1950/1951). Zagrała 10 ról.

Za namową Szletyńskiego, obejmującego właśnie dyrekcję Państwowych Teatrów Dramatycznych w Krakowie (Teatr im. Juliusza Słowackiego i Stary Teatr, dziś imienia Heleny Modrzejewskiej) powróciła do Krakowa.

W Krakowie pracowała przez 6 sezonów (1951/1952-1956/1957). Najpierw przez 3 sezony za dyrekcji Henryka Szletyńskiego (1951/1952-1953/1954 – Teatr im. Juliusza Słowackiego i Stary Teatr), a następnie za dyrekcji Bronisława Dąbrowskiego (1954/1955-1956/1957 – Teatr im. Juliusza Słowackiego; Stary Teatr został usamodzielniony od 1 IV 1954). Zagrała 8 ról.

Wyróżniła się w roli Gruszy Wachnadze w Kaukaskim kredowym kole Bertolta Brechta w reżyserii Ireny Babel, koleżanki ze Studia Starego Teatru (31 XII 1954, scenografia Andrzeja Stopki, inscenizacja Ireny Babel i Andrzeja Stopki). Przedstawienie otrzymało w 1955 roku Nagrodę Państwową dla reżysera Ireny Babel, scenografa Andrzeja Stopki oraz głównych wykonawców – Anny Lutosławskiej w roli Gruszy i Henryka Bąka w roli Azdaka.

Od 1957 roku na 8 sezonów (1957/1958-1964/1965) zaangażowała się do Teatru Ludowego w Nowej Hucie pod dyrekcją Krystyny Skuszanki i kierownictwem artystycznym Krystyny Skuszanki i Jerzego Krasowskiego. Po ich odejściu do Teatru Polskiego w Warszawie przez jeden sezon (1964/1965) pracowała pod dyrekcją Józefa Szajny. W sumie zagrała w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie 20 ról, a po latach w 1967 roku jeszcze jedną rolę gościnnie.

Rozpoczęła rolą Dziewczyny-Komentatora w Imionach władzy Jerzego Broszkiewicza w reżyserii Krystyny Skuszanki (19 października 1957, scenografia Józefa Szajny). Wiele ról, najwspanialszych w swojej karierze, zagrała właśnie w Nowej Hucie – w dramatach Williama Szekspira (Miranda w Burzy, 20 lutego 1959; Oliwia w Wieczorze Trzech Króli, 2 września 1961; Tytania w Śnie nocy letniej, 15 marca 1963) i Juliusza Słowackiego (Księżniczka Wiśniowiecka w Śnie srebrnym Salomei, 17 października 1959) oraz w klasycznych tragediach antycznych – Ajschylosa (Kassandra w Orestei, 6 maja 1960; Antygona, jedna z Chóru Dziewic Tebańskich w Siedmiu przeciw Tebom, 18 lipca 1964) i Sofoklesa (Antygona w Antygonie, 18 lipca 1964). Występowała tu także w Dziadach Adama Mickiewicza, w sztukach Witolda Wandurskiego, w komediach Carla Gozziego, Moliera, Mikołaja Gogola oraz adaptacjach powieści Alberta Camus.

Potem wraz z Krystyną Skuszanką i Jerzym Krasowskim przeniosła się do Teatru Polskiego we Wrocławiu (1965/1966-1971/1972) – na 7 sezonów, 19 ról.

Z kolei wraz z nimi wróciła do Krakowa do Teatru im. Juliusza Słowackiego (1972/1973-1981/1982) – na 9 i pół sezonu oraz nowych 18 ról.

W Nowej Hucie, we Wrocławiu i w Krakowie była wciąż w zespole „Krasowskich” lub „Skuszanków”, jak wówczas mówiono, wysoko przez nich ceniona (co wcale nie przekładało się na wyróżnienia – wysuwanie do nagród czy odznaczeń) i powszechnie uważana za największą heroinę ich teatru oraz za wybitnego pedagoga, gdy podjęła pracę na Wydziale Aktorskim w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Odeszła z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie i ze Szkoły Teatralnej, gdy Krasowscy zostali zmuszeni do odejścia w wyniku niezadowolenia z ich rządów przez zanarchizowany w 1981 roku zespół artystyczny.

Ale nie była już w ich zespole, gdy Jerzy Krasowski objął dyrekcję Teatru Narodowego w Warszawie. Wraz z drugim mężem Michałem Jaworskim wyjechała do Algierii. Przebywała tam kilka lat. Zachwyciła się barwami kraju i z zainteresowaniem poznawała okolice i tradycje. Barwy i światło Algierii ożywiły Jej pasję do malarstwa. Tam zaczęła malować akwarele. I pisać książki. Najpierw dla dzieci, potem dla dorosłych. A także występować w środowiskach polonijnych z recitalami poezji i teatrem małych form oraz reżyserować.

Po powrocie do Polski powracała też na scenę – jako recytatorka, wykonawczyni i reżyserka małych form teatralnych, szczególnie monodramów, w których od lat święciła triumfy na festiwalach i w objazdach po Polsce, oraz jako autorka audycji poetyckich w Polskim Radiu i Telewizji Polskiej. Czasem jako reżyserka w teatrze Polskiego Ośrodka Kulturalno-Społecznego (POSK) w Londynie (wystawiła tu m.in. Bohiń wg Tadeusza Konwickiego i własną baśń dramatyczną Wędrówka). A w Londynie bywa często, ponieważ w Cambridge mieszka Jej syn Bolesław z rodziną. I jest znana oraz ceniona przez tamtejszą publiczność polonijną.

W Polsce ma też ręce pełne roboty – pracuje jako pedagog, ma wykłady o teatrze, zajmuje się działaniami charytatywnymi, maluje, pisze i wciąż jeszcze – wprawdzie sporadycznie – ale gra. Na niedyskretne pytania o sposób spędzania wolnego czasu mówi autorom informatora biograficznego Kto jest kim w Polsce, (Warszawa 1993, s. 404) „ zabawy z wnuczkami, lektura, tkanie kilimów, pływanie”. A na dalsze wścibskie pytania o zainteresowania – odpowiada: „muzyka poważna”.

PRZYPISY

1. Teatr Miejski, Teatr Dolnośląski (do sez. 1947/1948), potem Państwowe Teatry Dolnośląskie – „kombinat”, obejmujący teatr dramatyczny, operę, balet, Filharmonię we Wrocławiu oraz teatry w Jeleniej Górze, Legnicy, Świdnicy (sez. 1948/1949), następnie Państwowe Teatry Dramatyczne we Wrocławiu (od sez. 1949/1950 – po oddzieleniu teatrów w Jeleniej Górze, Legnicy i Świdnicy). Okresowo korzystał z 7 scen – trzech poza Wrocławiem oraz czterech we Wrocławiu: Teatr Miejski im. Stanisława Moniuszki, nazywany też Teatrem Wielkim na ul. Stalingradzkiej, potem Świdnickiej, otwarty 25 XII 1945 (grał tu teatr dramatyczny, opera i Filharmonia); Teatr Popularny podlegający Okręgowej Komisji Związków Zawodowych – OKZZ na ul. Ogrodową 53, późniejszej Karola Świerczewskiego, następnie Józefa Piłsudskiego, otwarty 5 X 1947 w sali dawnego variete Liebicha); Teatr Kameralny na ulicy Stalingradzkiej, później Świdnickiej 28 – otwarty 24 IX 1949 (w budynku Teatru Żydowskiego); Teatr Polski na ul. Gabrieli Zapolskiej, początkowo wynajmowany na magazyny, otwarty po remoncie 20 XII 1950 (drugie otwarcie po odbudowie i przebudowie – 19 XI 1969).

2. Jej pierwszy mąż Roman (czy nazwany na cześć Romana Dmowskiego?) pochodził z rodziny Lutosławskich, wywodzących się z Drozdowa pod Łomżą. Jest to miejscowość w obszarze nadwiślańskim i nadnarwiańskim – na fizjograficznej granicy świata roślinnego i zwierzęcego pomiędzy Wschodem i Zachodem Europy. Pochodził z rodziny polskich patriotów, zasłużonych dla Polski na wielu polach, walczących o jej niepodległość, w rozmaitych czasach nieodmiennie dzielących jej tragiczne losy.

Monografia Lutosławskich podaje jako protoplastę roku Franciszka, który był ojcem Wincentego Jakuba (1793-1855).

Najmłodszy syn tego Wincentego Jakuba i Józefy z Grabowskich – Franciszek Dionizy (1830-1891) miał 6 synów – z dwoma kolejnymi małżonkami:

1) dwóch z Marią ze Szczygielskich:

Wincentego (6 VI 1863-28 XII 1954), filozofa (jego córki to: Maria Niklewicz oraz Izabela Wolikowska)

Stanisława (13 IX 1864-26 VI 1937), ziemianina, zarządzającego wraz żoną Marią rodowym majątkiem Drozdowo;

2) czterech z Pauliną ze Szczygielskich, siostrą pierwszej żony:

Mariana (1 IV 1871 – rozstrzelany 5 IX 1918);

Jana (20 I 1875 – 21 XI 1950);

Kazimierza (4 III 1880 – 5 I 1924), z wykształcenia lekarz, bliski współpracownik Romana Dmowskiego, został księdzem (na skutek zawiedzionej miłości do późniejszej bratowej), od 1920 był kapelanem Wojska Polskiego;

Józefa (28 III 1881 – 5 IX 1918, rozstrzelany).

Spośród nich dla życiorysu Anny Lutosławskiej ważny jest Jan i Józef.

1). Jan (20 I 1875 – 21 XI 1950) – ożeniony z Bundziutą, z Ostrogskich „chociaż po kądzieli”, wdową po księciu Woyzbunie z Litwy, miał syna Bogdana, ożenionego z Aleksandrą, dziedzica majątku Wiktorzyn koło Łomży, żołnierza Armii Krajowej, zamordowanego w 1942 roku w Auschwitz; synem Bogdana i Aleksandy był Roman, pierwszy mąż Anny Lutosławskiej i ojciec jej jedynego syna Bolesława.

2). Józef (28 III 1881 – 5 IX 1918 rozstrzelany), ożeniony z Marią Olszewską (15 VI 1880-18 X 1967) miał czworo dzieci (Jerzy, Aniela, Henryk, Witold) wśród nich sławnego kompozytora Witolda (21 I 1913 – 7 II 1994), kompozytora, ożenionego z kolei z Marią Bogusławską z Dygatów (szwagierka Kaliny Jędrusik, aktorki, żony Stanisława Dygata, pisarza).

Matka Anny Lutosławskiej – Sława Redlich, z domu Płachcińska była córką Nikodema Płachcińskiego, architekta i rzeźbiarza (zm. 1911, pochowany w Czerniowcach) i Heleny z Bittmarów. Została osierocona przez matkę, gdy miała dwa lata, przez ojca, gdy miała lat dziesięć, bracia Leszek i Bolesław polegli w walkach Legionów Polskich (w bitwie pod Hulewiczami). Jej matka Helena wywodziła się z rodziny Bittmarów, osiadłej w Wieliczce, a przybyłej do Polski z Alp Austriackich. Jej dziadem był Ferdynand Bittmar, ojciec sześciorga dzieci (trzech synów: Feliks, Ferdynand, Franciszek i trzy córki), z których Ferdynand był właśnie jej ojcem.

Ojciec Anny Lutosławskiej Zygmunt Redlich, syn Aleksandra Redlicha i Anieli z Bogurskich, najmłodszy z pięciorga ich dzieci (Jan – w przyszłości ekonomista, Zofia – matematyczka po ukończeniu Uniwersytetu Jagiellońskiego, Bolesław – polonista po UJ, Stanisław – prawnik po UJ).

Leave a Reply