NIEDZIELA Jana Stępnia

Od czasu do czasu publikujemy w „Yoricku” nowe polskie sztuki. Tym razem prezentujemy dramat Jana Stępnia. Tu cała dramaturgia tkwi w realistycznym dialogu, z którego wyłaniają się cienie przeszłości.

Jan Stępień, NIEDZIELA

(moim dawnym kolegom czołgistom

z Ludowego Wojska Polskiego)

Osoby:

JANUNIO

HIENA

KAZEK

PAWELEC

KAPRAL

PORUCZNIK

Początek lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Sala żołnierska. Cztery łóżka po lewej stronie i cztery po prawej. Na trzech łóżkach po lewej stronie leżą żołnierze w mundurach polowych. Na nogach mają tak zwane pepegi, czyli grube, obcisłe kapcie. Janunio czyta książkę. Hiena wpatrzony w sufit. Kazek zażera kiełbasę. Po chwili.

HIENA Janunio, co tak czytasz?

Chwila milczenia.

HIENA Co czytasz?!

JANUNIO (odkładając książkę) Drzesz się jak stare prześcieradło! Daj odpocząć!

HIENA Już niedługo będziesz odpoczywał! Co czytasz?

JANUNIO Obchodzi cię to?

HIENA Myślisz, że ja nie czytam książek?

JANUNIO Jaką ostatnio czytałeś?

HIENA (zastanawiając się) Nie pamiętam!

JANUNIO (ironicznie) Tak myślałem.

KAZEK (zażerając kiełbasę) Chłopaki nie szkoda wam oczów?

JANUNIO Kazek, oczu, a nie oczów!

KAZEK Co oczów?!

JANUNIO Mówi się oczu, a nie oczów, kretynie!

KAZEK Kurwa profesor sie znalazł! Nawet nie jest starszym szeregowcem!

JANUNIO Jak tak będziesz żarł, to kałdun ci pęknie!

KAZEK Odpieprz sie od mojego kałduna!

JANUNIO Wiesz, że Chrystus kazał się dzielić?

KAZEK Coś ty taki święty?!

JANUNIO Święty nie jestem, ale ministrantem byłem.

KAZEK Ty ministrantem?!

HIENA (do Janunia) To Kazek nie wie o tym?

JANUNIO (ironicznie) Nie zwierzałem mu się.

KAZEK To dlaczego nie zostałeś księdzem?!

JANUNIO Nie zostałem, bo podobają mi się dziewczyny.

HIENA Ksiądz też człowiek i może mieć dziewczyny.

JANUNIO Może ma, ale mu nie wolno.

KAZEK (śmiejąc się) Jak byś nie chciał dziewczyn to mógłbyś walić konia.

JANUNIO Jako wierzący powinieneś wiedzieć, że walenie konia to grzech.

KAZEK No i co z tego?! Każdy grzeszy!

JANUNIO Skąd to wiesz?

KAZEK Jakbyś chodził do kościoła to byś wiedział!

JANUNIO Myślisz, że Bóg jest tylko w kościele?

KAZEK A gdzie Pan Bóg jeszcze jest?

JANUNIO Wszędzie.

KAZEK Jak to wszędzie? Coś kręcisz Janunio.

JANUNIO I tak tego nie zrozumiesz.

KAZEK Mądry sie znalazł, a nie jest…

JANUNIO Nie jestem kapralem i nigdy nie będę!

KAZEK Coś taki nerwowy? Spokojnie. Dzisiaj niedziela.

JANUNIO Mam w dupie niedziele!

HIENA A ja lubię niedziele.

KAZEK Ja też.

JANUNIO Wypchajcie się!

HIENA Wolisz babrać się w ropie niż odpoczywać?

JANUNIO Wolę!

HIENA Nieźle jesteś popieprzony!

Chwila milczenia

HIENA Kazek, daj kawałek kiełbasy.

KAZEK Jak bym tak chciał każdemu dawać, to…

HIENA Obyś dostał sraczki!

KAZEK Odpierdolcie sie ode mnie!

HIENA Przecież nikt cie nie pierdoli!

Kazek odwraca się do ściany i dalej zażera.

HIENA (do Janunia) No, to co czytałeś?

JANUNIO Martina Edena.

HIENA A o czym to jest?

JANUNIO O biednym, amerykańskim chłopaku, który chce zostać znanym pisarzem.

HIENA I udaje mu się?

JANUNIO Udaje, ale…

KAZEK (odwracając się) A te pisarze to same pedały!

JANUNIO Kto ci to powiedział?

KAZEK Wiem!

JANUNIO Na pewno jakiś cię wyruchał!

Kazek złazi z łóżka i zbliża się w groźnej postawie do leżącego Janunia.

KAZEK Jak ci przypierdole to rodzona matka cie nie pozna!

JANUNIO To przypierdol!

KAZEK Naprawde chcesz?!

JANUNIO (z uśmiechem) Ty poza biciem jeszcze coś umiesz?

KAZEK Janunio! Ty mnie nie…

Kazek nie kończy, chwyta się za brzuch i wybiega z sali.

HIENA Masz szczęście, że dostał sraczki.

JANUNIO A pomógłbyś mi?

HIENA A jak myślisz?

JANUNIO Myślę, że tak.

HIENA To dobrze myślisz.

Chwila milczenia.

JANUNIO Najgorsze są te niedziele. Można zwariować.

HIENA Ja…

JANUNIO Wiem, wiem. Lubisz niedziele, bo nie musimy czyścić metalowych trumien i Hanka przywozi ci wałówkę i coś mocniejszego.

HIENA Przecież się z tobą dzielę.

JANUNIO Nie powiedziałem, że się nie dzielisz.

HIENA No to, o co ci, kurwa, chodzi!?

JANUNIO O nic.

HIENA Dziwny jesteś.

JANUNIO Co to znaczy dziwny?

HIENA Dziwny to znaczy… dziwny.

JANUNIO Aleś wymyślił.

HIENA Od wymyślania to ty jesteś.

JANUNIO Ja?

HIENA Nie udawaj skromnego.

JANUNIO Ja udaję?

HIENA Przestań mnie męczyć takimi pytaniami!

JANUNIO Trudno myśleć?

HIENA O czym ty pieprzysz?!

JANUNIO O tym, że nikomu nie chce się myśleć.

HIENA Po co ci w wojsku myśleć.

JANUNIO No, właśnie.

HIENA Co, właśnie?

JANUNIO Dobra, pomilczmy trochę.

Chwila milczenia.

JANUNIO Obciąłeś metr?

HIENA Co za pytanie!

JANUNIO Czterdzieści dwa dni.

HIENA I czterdzieści dwie noce.

JANUNIO Strasznie się wlecze.

HIENA Za godzinę zjemy coś dobrego i napijemy się czegoś mocniejszego. (Pauza) To z Martą już koniec?

JANUNIO Przecież pokazywałem ci list.

HIENA Boże, a Heniek Jamroz przez taki list pierdolnął sobie w łeb!

JANUNIO Bez sensu.

HIENA Co bez sensu?

JANUNIO Przecież spotkałby nową dziewczynę.

HIENA Ale on miał kupione obrączki! A ta zdzira hajtnęła się z jego najlepszym kumplem!

JANUNIO Ładny mi kumpel!

HENIEK Chuj, nie kumpel!

Chwila milczenia.

JANUNIO Hiena, ty trochę lubisz tego Kazka?

HIENA (zastanawiając się) Nie wiem, ale chyba nie. Ty go nie cierpisz, co?

JANUNIO Czasami mi go żal, a czasami wpakowałbym w jego bebech serię z Kałasznikowa!

Chwila milczenia.

JANUNIO Wiesz, że przedwczoraj śnił mi się Heniek?

HIENA Heniek?

JANUNIO Miał zakrwawioną twarz i tak dziwnie patrzył na mnie.

HIENA Jak patrzył?

JANUNIO Nie wiem jak. Nie umiem tego jego patrzenia nazwać.

HIENA (zdziwiony) Ty nie umiesz? Przecież tyle książek przeczytałeś.

JANUNIO Co się tak dziwisz? Nie jestem jakimś wielkim poetą.

HIENA Poetą?

JANUNIO Tak mi się powiedziało.

HIENA Bałeś się Heńka w śnie?

JANUNIO Jak cholera.

HIENA Też bym się bał.

JANUNIO Chciał coś powiedzieć, ale nie mógł, bo z ust ciekła mu krew.

HIENA Myślisz, że jego tam boli?

JANUNIO Tam, to znaczy gdzie?

HIENA Tam, gdzie teraz jest po śmierci.

JANUNIO Myślisz, że coś jest po śmierci?

HIENA Myślę, że tak. A ty jak myślisz?

JANUNIO Nie wiem. Skąd mam wiedzieć? Przecież jeszcze nikt stamtąd nie przyszedł i nie powiedział jak tam jest.

HIENA A duchy?

JANUNIO Co duchy?

HIENA Wierzysz w duchy?

JANUNIO (zastanawiając się) Moja ciotka wywoływała duchy.

HIENA I co?

JANUNIO Nie wiem. Nie było mnie przy tym. A ty wierzysz w duchy?

HIENA U naszego sąsiada w domu straszył duch. Mówili, że to był właściciel domu. Zabili go złodzieje. Ukradli mu złoto, które miała schowane pod podłogą.

Chwila milczenia.

JANUNIO A tobie co się ostatni śniło?

HIENA (zastanawiając się) Nie pamiętam.

JANUNIO Chociaż pamiętasz jakiś sen?

HIENA Co mnie obchodzą jakieś sny.

Chwila milczenia.

HIENA To, co zrobisz w pierwszy dzień, gdy wyjdziemy do cywila?

JANUNIO Cały dzień będę chodził ulicami miasteczka, a wieczorem pójdę się urżnąć do pani Jadzi.

HIENA Kto to jest ta pani Jadzia?

JANUNIO Sąsiadka mojego kumpla, Stefana. Ma melinę. Lubię ją. Sto trzydzieści kilo żywej wagi i nikt jej nie dorówna w piciu. Nawet dzielnicowy Mazurek, stary ochlapus wysiada przy niej.

HIENA To ten Stefan, co z nim grałeś w zespole?

JANUNIO Tak. Wyobraź sobie, że na niego leciały szczupłe dziewczyny a na mnie grubsze.

HIENA Nie wymienialiście się?

JANUNIO Zdarzało się.

HIENA To ile zaliczyłeś dziewczyn?

JANUNIO Trochę ich było.

HIENA A dokładnie?

JANUNIO Nie liczyłem.

HIENA Trudno się nauczyć grać na perkusji?

JANUNIO Musisz mieć poczucie rytmu, a tego się nie da nauczyć.

HIENA Graliście Bitelsów?

JANUNIO Jasne.

HIENA A zanuciłbyś Gerl?

JANUNIO Dlaczego akurat ten utwór?

HIENA Bo mi się bardzo podoba.

JANUNIO Mnie też.

Janunio koncentruje się i po chwili zaczyna nucić Girl Beatlesów. Szybko przestaje.

HIENA Dlaczego przestałeś?

JANUNIO Bo nie mam nastroju.

HIENA Szkoda.

JANUNIO Naucz się i sam będziesz śpiewał.

Chwila milczenia

JANUNIO A ty co będziesz robił w pierwszy dzień po wyjściu z wojska?

HIENA Cały dzień będę rżnął moją Hankę.

JANUNIO Wyposzczony jesteś.

HIENA Jeszcze jak!

JANUNIO Wczoraj długo waliłeś konia.

HIENA Podsłuchiwałeś?!

JANUNIO Nie mogłem zasnąć, a poza tym, za głośno stękasz.

HIENA Stękam?! To po chuj podsłuchiwałeś?!

JANUNIO Tak jęczałeś, że umarłego byś zbudził!

HIENA A ty kiedy ostatni raz waliłeś konia?

JANUNIO Szczerze?

HIENA No!

JANUNIO Przedwczoraj.

HIENA Na służbie?

JANUNIO Tak.

HIENA Myślałeś wtedy o Marcie.

JANUNIO Nie o Marcie. O Kim Nowak.

HIENA O kim?

JANUNIO Oglądałeś „Zawrót głowy” Hitchocka?

HIENA Nie.

JANUNIO To żałuj, świetny film. (Pauza) A „Siedmiu wspaniałych” oglądałeś?

HIENA No, jasne.

JANUNIO Ten western oglądałem osiem razy.

HIENA Ile?!

JANUNIO Osiem!

HIENA Odbiło ci?!

JANUNIO A ty nie masz ulubionego filmu albo książki?

HIENA A o czym jest ten „Zawrót głowy”?

JANUNIO O złej kobiecie, w której zakochał się bohater filmu.

HIENA Baby to chuje!

JANUNIO Wszystkie?

HIENA (zastanawiając się) No, nie wiem…

JANUNIO Nasze matki na pewno nie są…

Do sali wchodzi Kazek. Blady. Kładzie się na łóżko.

HIENA Mówiłem ci, żebyś tyle nie żarł.

KAZEK Odwal sie!

HIENA Przecież cię nie walę!

KAZEK Widzieliście jak ten kot czyści sracz?

JANUNIO Ten nowy?

HIENA Za co?

KAZEK Powiedział do Gałązki, żeby się od niego odpieprzył.

JANUNIO Odważny.

KAZEK Gupi kot!

JANUNIO Odważny!

KAZEK Gupi! Pamiętasz Janunio jak żyletką czyściłeś posadzke w sraczu!?

Chwila milczenia

JANUNIO Oczy chcą żreć ale kałdun już nie może, co Kazek?

KAZEK I tak ci nie dam!

JANUNIO Udław się! Zaraz będę miał schaboszczaka od Hieny.

KAZEK To po co ci kurwa moja kiełbasa?!

JANUNIO Przecież chodzisz do kościoła.

KAZEK I co z tego?!

JANUNIO To powinieneś wiedzieć, że należy się dzielić z biednymi.

KAZEK Już to mówiłeś!

JANUNIO Widocznie mam sklerozę!

KAZEK A nasz proboszcz to ma nieślubne dziecko!

JANUNIO Też mi sensacja. Niektórzy z nich lubią chłopców.

KAZEK Co?!

JANUNIO Nie wiedziałeś o tym?

KAZEK Ale to przecież wielki grzech!

JANUNIO Sam powiedziałeś, że wszyscy grzeszymy.

Chwila milczenia

KAZEK Ty Janunio w Boga wierzysz?!

JANUNIO A co cię to obchodzi?!

KAZEK Jak nie wierzysz to pójdziesz do piekła!

JANUNIO No i dobrze. Podobno w piekle jest weselej niż w niebie.

KAZEK To wierzysz w Boga czy nie wierzysz?!

JANUNIO Dlaczego pytasz?!

KAZEK Nie chcesz mówić to nie!

JANUNIO Wierzę, Kazek. Wierzę.

KAZEK Wierzysz i nie chodzisz do kościoła?! (Z uśmiechem) Jednak pójdziesz do piekła.

JANUNIO Bo nie chodzę do kościoła?

KAZEK No.

JANUNIO Kazek, piekło jest tu na ziemi.

KAZEK Na ziemi?

JANUNIO Na przykład w naszym wojsku.

KAZEK Przestań pieprzyć! Jakie piekło w naszym wojsku! We łbach macie nasrane!

JANUNIO (ironicznie) Kazek? Naprawdę dobrze się tu czujesz?

KAZEK A ty źle?! Czego ci tu brakuje?!

HIENA Brakuje mu perkusji i Marty.

JANUNIO Hiena, zmień płytę!

Hiena podnosi się z łóżka, wyjmuje z kieszeni kurtki grzebyk i lusterko. Przyczesuje włosy.

JANUNIO Nie bądź taki Apollo!

KAZEK A kto to jest ten Apollo?

JANUNIO Nie wiesz? Apollo to sławny, amerykański aktor.

KAZEK A w jakim filmie grał?

JNUNIO („puszczając oko” do Hieny) Grał w filmie „Z żoną dobrze, a z sąsiadką jeszcze lepiej”.

KAZEK Nie oglądałem.

Hiena śmiejąc się wychodzi. Przy drzwiach zatrzymuje go głos Janunia.

JANUNIO Hiena, zrób przerwę kotu!

HIENA Jakiemu kotowi?

JANUNIO Nie kotowi, tylko kotu, głąbie! Mówiłem o tym w sraczu!

HIENA Ale kapral Gałązka…

JANUNIO Masz cykora przed Gałązką?!

HIENA Przecież mnie znasz!

JANUNIO Nie gadaj tyle, tylko idź do sracza i go zwolnij!

KAZEK (do Hieny) Nie rób tego!

JANUNIO Żryj swoją kiełbasę!

KAZEK Ja wam dobrze radze!

HIENA Janunio, przecież wiesz, że jestem tylko szeregowcem, a nie kapralem.

JANUNIO Powiedz mu, żeby przyszedł do mnie!

HIENA (prostując się, z uśmiechem) Tak jest, szeregowy Janunio!

JANUNIO Spadaj Hiena!

Hiena wychodzi z sali. Janunio siada na łóżku. Patrzy ironicznie na bladego Kazka.

JANUNIO Widzisz, jak cię pokarało.

KAZEK Uważaj, żeby ciebie nie pokarało!

JANUNIO Żresz, żresz i srasz! Co ta ze sens!

KAZEK Żre za swoje!

Chwila milczenia.

JANUNIO Kazek?

KAZEK Czego?!

JANUNIO Powiedz dlaczego ty mnie tak nie lubisz?

KAZEK Znowu sie przypierdalasz?!

JANUNIO Chciałem pogadać z tobą po ludzku.

KAZEK (zdziwiony) Jak to po ludzku?

JANUNIO Tak normalnie.

KAZEK Normalnie! A o czym?

JANUNIO Tak ogólnie.

KAZEK (podejrzliwie) Ogólnie, to znaczy o czym?

JANUNIO Jesteśmy tu prawie dwa lata a ja nic nie wiem o tobie. Nigdy nic nie mówiłeś o sobie.

KAZEK A co miałem mówić?

JANUNIO Na przykład o tym, co robiłeś w cywilu przed wojskiem. Jak…

KAZEK A co miałem robić?! Zapieprzałem z ojcem i bratem na polu!

JANUNIO Dużo macie tego pola?

KAZEK Pięć hektarów. Ale porozrzucane to.

JANUNIO Gołębie masz?

KAZEK Mam. Dlaczego pytasz?

JANUNIO Gdy chodziłem do podstawówki, to wakacje spędzałem u wujka na wsi. On miał piękne gołębie. Karmiłem je. Jadły mi z ręki. (Pauza) Pewnego lata, gdy wyjeżdżałem ze wsi do swojego miasteczka, bo skończyły się wakacje, ciotka zrobiła z nich rosół i…

Do sali wchodzi młody żołnierz Pawelec. Przystaje na baczność.

JANUNIO Przestań! Nie jestem kapralem! Możesz usiąść!

Pawelec siada na taborecie. Wyjmuje z kieszeni kurtki papierosów. Częstuje Janunia i Kazka. Usłużnie przypala im.

PAWELEC Mogę zapalić?

JANUNIO Pal, niech ci płuca rosną.

Pawelec zapala papierosa. Zaciąga się mocno. Janunio podchodzi do niego i zaczyna go obwąchiwać.

HIENA (śmiejąc się) Janunio pedał!

JANUNIO Kazek, zamknij gębę!

PAWELEC (przestraszony) Co robisz?!

KAZEK Zaraz cie wyrucha!

JANUNIO (do Pawelca ironicznie) Ładnie pachniesz. Ale za dwa, trzy tygodnie będziesz tak samo cuchnął, jak my.

PAWELEC (jw.) Cuchnął? Czym?!

JANUNIO Jak to czym? Ropą, czołgisto! Ropą! Zajebisty los czołgisty! Mało jeździ, dużo czyści!

PAWELEC O, kurczę!

JANUNIO Tu nie ma żadnego kurczę! W wojsku masz mówić: kurwa, a nie żadne kurczę! Zrozumiano?!

PAWELEC Tak.

JANUNIO To powtórz!

PAWELEC O, kurwa!

JANUNIO Bardzo dobrze! Bardzo dobrze! Ojciec niczym, matka niczym a syn w wojsku ładowniczym! (Pauza) Pawelec, dlaczego kapral kazał ci czyścić sracz?

PAWELEC Bo przyniosłem mu zimną kawę.

JANUNIO Powinieneś wiedzieć, że kapral nie lubi zimnej kawy.

PAWELEC (paląc nerwowo) Ale taką mi dali na kuchni.

JANUNIO Masz mówić kucharzowi, że bierzesz kawę dla kaprala. Zrozumiałeś?

PAWELEC Zrozumiałem.

JANUNIO Skąd jesteś?

PAWELEC Z Kielc.

JANUNIO (uśmiechając się) A, to ty jesteś chojrak.

KAZEK (do Pawelca) Gupi jesteś!

PAWELEC Może.

KAZEK Nie może tylko jesteś!

JANUNIO (do Kazka) Zejdź z niego!

KAZEK A jak nie zejde to mi wpierdolisz?!

JANUNIO Może.

Kazek zaczyna się śmiać. Pawelec nerwowo gasi papierosa w spodku i chowa do kieszeni kurtki.

JANUNIO Spieszy ci się do sracza?

PAWELEC Muszę.

KAZEK To na co czekasz?!

JANUNIO (do Kazka) Nie bądź taki Gałązka!

KAZEK Ja ci dobrze radze…

JANUNIO Ty mi dobrze radzisz?! Co ja słyszę?!

KAZEK I co sie tak drzesz? Przecież dzisiaj jest niedziela.

JANUNIO Daj…

Do sali wchodzi zdenerwowany kapral Gałązka.

KAPRAL A, tu jesteś kocie! Kto ci pozwolił wyjść z kibla?!

JANUNIO Ja!

KAPRAL Ty?!

JANUNIO Ja!

KAPRAL Janunio, nie graj ze mną w chuja! Dobrze ci radzę!

JANUNIO (ironicznie) Dziękuję za radę.

KAPRAL (do Pawelca) Jeszcze tu stoisz kocie jebany?!

Pawelec wybiega z sali. Kapral siada na taborecie Wyjmuje z kieszeni papierosy. Zdejmuje czapkę. Zapala.

KAPRAL A teraz sobie pogadamy, Janunio!

JANUNIO (ironicznie) O astronomii? Lubisz patrzeć w gwiazdy? Podoba ci się mały wóz, a może bardziej duży wóz? A może wolałbyś…

KAPRAL Nie wkurwiaj mnie! Zapomniałeś już o pierdlu?

JANUNIO Dziękuję ci za to, że zakapowałeś mnie do porucznika.

KAPRAL Ty! Licz się ze słowami! Ja spełniłem swój żołnierski obowiązek! To jest wojsko!

KAZEK Słyszysz Janunio? To jest wojsko!

JANUNIO Jestem ci wdzięczny, Gałązka. Zamiast stać na warcie, kimałem w areszcie.

KAPRAL Myślisz, że jak czytasz książki to jesteś lepszy ode mnie!

KAZEK Można dostać świra od tych książek!

JANUNIO Ty byś na pewno dostał!

KAPRAL Myślisz, że ja nie czytam?!

JANUNIO Regulaminy wojskowe.

KAPRAL Janunio, ty mi kurwa, nie podskakuj, bo…

JANUNIO Musisz dawać w dupę Pawelcowi?!

KAPRAL To nie twoja sprawa!

JANUNIO Moja!

KAPRAL Dostałeś w dupe na unitarce?!

JANUNIO I co z tego?!

KAPRAL Ja też dostałem w dupe na szkółce, i to nie tak jak ty! Niech ten kot też dostanie! Będzie lepszym żołnierzem!

JANUNIO Ja dostałem w dupę i nie jestem lepszym żołnierzem!

KAZEK (śmiejąc się) Bo za mało dostałeś w dupe!

KAPRAL Kazek ma rację!

JANUNIO Wy niczego nie rozumiecie!

KAPRAL Gdybyś znał regulaminy, to byś wiedział, że żołnierz nie jest po to wojsku, żeby rozumieć, tylko po to, żeby wykonywać rozkazy!

JANUNIO Te głupie też?

KAPRAL Rozkaz to rozkaz!

JANUNIO Nie znudziło ci się życie na rozkaz?

KAPRAL Janunio, to jest Wojsko Polskie, a nie…

JANUNIO Zwolnij tego kota!

KAPRAL Że co?!

JANUNIO Zwolnij Pawelca.

KAPRAL Czy ty wiesz, że on jest wrogiem naszej ojczyzny?! Jemu socjalizm się nie podoba!

JANUNIO Jakim wrogiem?! Co ty pieprzysz?!

KAPRAL On ma kontakty z ludźmi, którzy ośmieszają nas za granicą!

JANUNIO Słuchał „Wolnej Europy”?

KAPRAL Tu nie będzie słuchał! Już ja się o to postaram! To propaganda kapitalizmu! Jak ty, kurwa możesz słuchać…

JANUNIO Podkablujesz mnie do porucznika?! (Ironicznie) On też słucha.

KAPRAL Skąd wiesz, że słucha?!

JANUNIO Spytaj go!

KAPRAL Ty jesteś podobny do tego Pawelca!

JANUNIO To znaczy jaki?!

KAPRAL Za grosz nie macie patriotyzmu! Nie podoba wam się socjalizm!

JANUNIO Gadasz jak towarzysz na wiecu partyjnym!

KAPRAL Uważaj! Jestem kandydatem do partii!

JANUNIO (ironicznie) Gratuluję! A kiedy zostaniesz członkiem partii?

KAPRAL Chuj ci do tego!

JANUNIO (z uśmiechem) Jasne, że…

KAPRAL Doigrasz się, Janunio! Doigrasz! Ja ci to mówię! Doigrasz się! I ten twój kumpel Pawelec też się doigra! Kurwa, socjalizm wam się nie podoba! Już ja wam…

JANUNIO Pawelec nie jest moim kumplem!

KAPRAL To dlaczego go tak bronisz?!

JANUNIO Chuj ci do tego!

KAPRAL Co ty powiedziałeś?!

JANUNIO Zwolnij go z tego sracza!

Chwila milczenia.

KAPRAL (do Kazka) Mam go zwolnić?

KAZEK Gówno mnie to obchodzi!

KAPRAL (do Janunia) Poproś grzecznie.

Chwila milczenia.

KAPRAL Nie, to…

JANUNIO Dobra. Proszę grzecznie.

KAPRAL Poproś jeszcze raz!

JANUNIO Zwolnij go!

KAPRAL A gdzie proszę?

JANUNIO Proszę.

KAPRAL (triumfująco) Możesz go zwolnić.

JANUNIO (ironicznie) Dziękuję, kapralu.

KAPRAL (ogłupiały) Powiedziałeś: dziękuję?

JANUNIO Głuchy, kurwa, jesteś?!

KAPRAL Nie jestem…

Janunio wychodzi z sali. Kapral gasi papierosa. Chowa peta do kieszeni. Nakłada czapkę z paskiem pod brodą.

KAPRAL Pamiętaj Kazek, gdyby…

KAZEK Oni chyba wiedzą, że ja…

KAPRAL To nie jest kapowanie! To jest w interesie naszej kompanii!

KAZEK Kiedy pogadasz ze starym o moim urlopie?

KAPRAL Przecież byłeś niedawno.

KAZEK No i co z tego?! Ja mam żone, syna i chorego ojca!

KAPRAL Kazałem ci się żenić?!

Chwila milczenia.

KAPRAL Wpadłeś?

KAZEK W co wpadłem?

KAPRAL Musiałeś się żenić?

KAZEK Musiałem.

KAPRAL Może ona chciała wpaść?

KAZEK Nie twoja sprawa!

KAPRAL Dobra, pogadam ze starym, ale nie będzie łatwo. Jest wkurwiony za to ostatnie chlanie.

KAZEK Ale przecież to tamci chlali!

KAPRAL No i co z tego, że tamci! Kompania to kompania! Liczy się całość! Rozumiesz?!

KAZEK Rozumiem. (Pauza) Chcesz kawałek kiełbasy?

KAPRAL Chorego pytasz?

Kazek w pośpiechu wyjmuje spod łóżka paczkę. Z paczki pęto kiełbasy i daje kapralowi. Ten urywa kawałek i wpycha do ust.

KAZEK (zgorszony) Bez chleba?

KAPRAL Chleba to mam pełno na kuchni. (Pauza) Kazek? Ty też słuchasz „Wolnej Europy”?

KAZEK Nie słucham.

KAPRAL I bardzo dobrze! Tylko ośmieszają naszą ojczyznę! A tamtym ja jeszcze pokażę! Odechce im się słuchania! Odechce im się śmiania ze Związku Radzieckiego!

KAZEK A jak to zrobisz?

KAPRAL Co jak zrobię?

KAZEK Jak zrobisz, żeby nie słuchali „Wolnej Europy”?

Kapral macha ręką i wychodzi z sali. Kazek wsuwa paczkę pod łóżko. Bierze książkę Janunia i kładzie się na łóżku. Po chwili zaczyna ziewać i rzuca książkę na łóżko Janunia, który właśnie wchodzi do sali z Pawelcem.

JANUNIO Oparzyła cię moja książka?

KAZEK Odwal sie!

Janunio rzuca się na łóżko. Pawelec siada na taborecie.

PAWELEC (do Janunia) Dziękuję.

JANUNIO Nie dziękuj, tylko nie podpadaj przełożonym.

PAWELEC Staram się.

JANUNIO Mają na ciebie oko.

PAWELEC Cholerne wojsko!

KAZEK Co nie podoba ci sie wojsko polskie?! Ojczyzna daje ci żarcie, spanie i jeszcze ci sie nie podoba?!

PAWELEC Nie!

KAZEK Ty kocie! Ja…

JANUNIO Odwal się od Pawelca! Żryj swoją kiełbasę!

KAZEK I tak ci nie dam!

JANUNIO Wiem!

PAWELEC (do Janunia) Mogę pożyczyć książkę?

JANUNIO Bierz. Może czytałeś?

PAWELEC A co to jest?

JANUNIO Martin Eden.

PAWELEC Nie czytałem.

JANUNIO Ja ją czytam już czwarty raz.

KAZEK Odbiło ci?! Czwarty raz?!

JANUNIO Warto.

KAZEK Ale czwarty…

JANUNIO Według ciebie życie polega na spaniu, robocie, żarciu i pieprzeniu?!

KAZEK A na czym jeszcze?

JANUNIO Choćby na czytaniu książek!

KAZEK A po co czytać. Przecież to wszystko co piszą jest zmyślone!

JANUNIO Kto ci to powiedział?

KAZEK A nie jest tak?!

PAWELEC Nie…

KAZEK Kocie! Ty nie masz tu nic do gadania!

JANUNIO Kazek, kto ci powiedział, że w książkach jest wszystko zmyślone?

KAZEK Mój nauczyciel od historii. On czytał takie książeczki małe o wojnie. Zapomniałem jak sie nazywa…

JANUNIO Tygrysy?

KAZEK Tak! Tak! I on był na wojnie. I opowiadał nam, że na wojnie było inaczej niż w tych książeczkach!

Janunio głośno się śmieje.

KAZEK I co sie kurwa tak śmiejesz?!

JANUNIO (przestając się śmiać) Skąpy jesteś, Kazek. Skąpy.

KAZEK O co ci chodzi?!

JANUNIO O to, że kiełbasą dzielisz się tylko z kapralem!

KAZEK No i co z tego, że sie z nim dziele?!

JANUNIO Chyba nie robisz tego…

KAZEK Gówno cie to obchodzi!

JANUNIO (podnosząc się z łóżka) Idę przewietrzyć głowę. (Przy drzwiach) Kazek, wiesz, że będziesz miał kocówę?

KAZEK (przestraszony) Kocówe?! Za co?!

JANUNIO Wiesz za co.

KAZEK Nie wiem!

JANUNIO Za to, że kablujesz na nas do Gałązki!

Kazek chwyta kubek z taboretu i rzuca w Janunia, który szybko wychodzi z sali. Kubek spada na podłogę i toczy się.

KAZEK Pawelec przynieś mi ten kubek!

Pawelec powoli idzie w stronę drzwi.

KAZEK Szybciej kocie! Ruszaj sie! Jesteś w wojsku, a nie na wywczasach!

Pawelec przyspiesza i przynosi Kazkowi kubek.

KAZEK Pozamiataj sale!

PAWELEC Przecież dzisiaj niedziela. Dałbyś trochę odpocząć.

KAZEK W cywilu będziesz odpoczywał!

PAWELEC Ale ja już o szóstej rano zamiatałem!

KAZEK To pozamiatasz jeszcze raz!

Pawelec wychodzi z sali i wraca po chwili ze szczotką oraz szufelką. Zamiata. Robi to mechanicznie. Widać, że myślami jest gdzie indziej.

KAZEK (ziewając) Pawelec jaką ty szkołe skończyłeś?

PAWELEC (sprzątając) Ogólniaka.

KAZEK Tak jak Janunio.

PAWELEC A ty jaką skończyłeś?

KAZEK Ty Pawelec nie udawaj Janunia! O kurwa! Ale mnie bebech boli!

PAWELEC Weź raphacholin.

KAZEK Co to jest?!

PAWELEC Po tym na pewno ci przejdzie.

KAZEK (nieufnie) Naprawde?!

PAWELEC Naprawdę!

KAZEK To leć na izbe chorych i niech ci dadzą ten rapa…

PAWELEC Raphacholin.

KAZEK No właśnie!

Pawelec zadowolony wychodzi z sali. Kazek bierze książkę. Kładzie się na łóżku. Próbuje czytać. Po chwili rzuca książkę na łóżko Janunia. Nie trafia. Książka spada na podłogę. Do sali wchodzi smutny Hiena.

KAZEK (zadowolony) Nie przyjechała?

HIENA Nie boisz się, że ci się żona puszcza?

KAZEK Niechby spróbowała! Łeb bym jej upierdolił!

HIENA A skąd byś wiedział, czy się puściła?

KAZEK Jak to skąd?! Mój brat ją pilnuje!

HIENA A może on ją…

KAZEK (podnosząc się z łóżka) Hiena?! Zaraz ci przy…

HIENA (przestraszony) Dobra, dobra. Ja tylko żartowałem.

KAZEK Nie lubie takich żartów!

HIENA Widzę! Moja chce dawać na zapowiedzi, ale mnie się nie spieszy. Nie chcę wyjść do cywila i od razu się żenić.

KAZEK Małżeństwo jest dobre.

HIENA Dlaczego dobre?

KAZEK No bo nie musisz latać po prośbie z małym. Budzisz się w nocy i masz pod ręką kobite.

Hiena śmieje się głośno.

KAZEK Janunio dobrze cie nazwał. Śmiejesz sie jak hiena.

HIENA Dla ciebie wszystko jest proste?

KAZEK A jakie ma być?

HIENA Spytaj Janunia. On lubi czytać książki.

KAZEK Gówno ma z tego czytania! Nawet nie jest starszym szeregowcem! Gałązka nie czyta i jest kapralem!

HIENA No, właśnie.

KAZEK Co właśnie?!

HIENA Dlatego, że nie czyta, to jest kapralem.

KAZEK Co ty pieprzysz! Nie rozumiem…

HIENA Nie szkodzi, nie musisz.

KAZEK Coś kręcisz Hiena!

HIENA Nie…

Do sali wchodzi Janunio z Pawelcem.

PAWELEC (podając raphacholin Kazkowi) Masz.

KAZEK Połyka sie?

JANUNIO Możesz od razu trzy.

KAZEK Mogę trzy?

PAWELEC Możesz. Trzeba to przepić. Może być woda z kranu.

Kazek w pośpiechu wychodzi z sali. Pawelec siada na taborecie.

JANUNIO Gdzie moja książka?

PAWELEC O, tu, na podłodze.

Pawelec podnosi książkę z podłogi i podaje Januniowi.

JANUNIO Dziękuję.

PAWELEC Co ty powiedziałeś?

JANUNIO Powiedziałem: dziękuję.

Pawelec śmieje się histerycznie.

JANUNIO Co ci tak wesoło?

PAWELEC (przestając się śmiać) Pierwszy raz ktoś mi tu podziękował.

JANUNIO Ten Kazek to paliłby książki.

PAWELEC Jak Hitler.

HIENA Janunio, nie przesadzasz z tymi książkami?

JANUNIO Coś taki skwaszony?

HIENA Hanka mnie wkurwiła! Chce dawać na zapowiedzi!

JANUNIO A tobie się nie spieszy?

HIENA Człowieku, ja po wyjściu do cywila, chcę trochę pożyć a nie od razu do ołtarza. Szantażuje mnie.

JANUNIO Czym?!

HIENA Powiedziała mi, ze kręci się koło niej taki jeden.

JANUNIO Przynajmniej jest szczera.

HIENA Myślisz, że ona z nim…

JANUNIO Ja nic nie myślę…

Do sali wchodzi kapral Gałązka.

KAPRAL Kompania! Obiad! A gdzie Kazek?

JANUNIO Tu nie informacja?! Aha, chcesz posłuchać nowego dowcipu o Breżniewie?

KAPRAL Pytałem gdzie jest Kazek!?

HIENA Jest w kiblu.

Kapral wychodzi.

JANUNIO Co mu się tak podlizujesz?

HIENA Ja się podlizuję kapralowi?!

JANUNIO Przecież nie ja!

HIENA Ochujałeś?! Powiedziałem mu, żeby tu nie sterczał!

JANUNIO Myślisz, że…

HIENA Nieźle jesteś porąbany. To chyba przez Martę.

JANUNIO Przestań o niej pieprzyć!

Pauza

HIENA Janunio, weź za mnie porcję.

JANUNIO Dlaczego nie pójdziesz z nami?

HIENA Bo jestem wkurwiony! A poza tym Hanka mnie nakarmiła.

Janunio z Pawelcem wychodzą z sali. Hiena bierze książkę Janunia i zaczyna czytać. Po chwili wchodzi Kazek. Rzuca się na łóżko.

KAZEK Poszli na stołówke?

HIENA Poszli.

KAZEK Przestań czytać, bo cie łeb rozboli.

HIENA Mówisz o sobie?

KAZEK Przecież ty nie masz ogólniaka tylko zawodówke!

HIENA I co z tego? Ty wiesz, że niektórzy, co dostali Nobla, nie mieli matury.

KAZEK Janunio ci mówił? A kto to ten Nobel?

HIENA Powiem ci tylko, że za Nobla dostają kupę dolarów.

KAZEK Kupe? To znaczy ile?

HIENA Dokładnie nie wiem.

KAZEK Tysiąc dolarów?

HIENA Dużo więcej.

KAZEK Ja pierdole! Aż tyle forsy?!

HIENA Co byś zrobił z taką forsą?

KAZEK Jak to co?! Pobudowałbym sie! Postawiłbym dużą obore!

HIENA Po co ci duża obora?

KAZEK Jak to poco?! Zwierzyna by miała swoje miejsce!

HIENA A tak nie ma?

KAZEK Ma ale za mało.

HIENA To lubisz swoje zwierzęta?

KAZEK Lubie nie lubie ale zwierzyna musi mieć swoje miejsce.

Chwila milczenia.

KAZEK Hiena?

HIENA Co?

KAZEK Dlaczego lubisz Janunia?

HIENA (zastanawiając się) Bo na przykład nie jest kapusiem.

KAZEK Myślisz, że jestem kapusiem?!

HIENA A nie jesteś?

KAZEK Kurwa mać! Nie jestem kapusiem!

HIENA Nie denerwuj się. Może zagramy? W pokera, czy w oczko?

KAZEK Wole w oczko?

HIENA Mniej myślenia?

KAZEK Ostatnio przegrałem z tobą w pokera. Zagrajmy na forsę. Może się odegram.

Kazek siada przy łóżku Hieny, który wyjmuje z szafki karty. Tasuje. Daje do przełożenia Kazkowi. Rozdaje. Kazek bierze dwie karty.

KAZEK Jeszcze.

Hiena daje mu kartę.

KAZEK O kurwa! Fura!

HIENA Forsa!

Kazek niechętnie wyjmuje bilon z kieszeni kurtki. Daje Hienie.

KAZEK Dawaj karty!

HIENA (dając mu karty) Rozdawaj.

Daje dwie karty Hienie.

HIENA (z uśmiechem) Wystarczy.

Kazek daje sobie karty. Przy trzeciej, rzuca pozostałe na taboret.

KAZEK Pierdole! Fura!

HIENA Gramy?

KAZEK Nie!

HIENA Forsa!

Kazek niechętnie daje Hienie bilon. Kładzie się na łóżko. Hiena również.

KAZEK Szachrowałeś?!

HIENA Przecież ty też rozdawałeś.

KAZEK Nie wiem jak ale szachrowałeś!

HIENA Patrzyłeś mi na ręce!

KAZEK Kurwa szachrowałeś!

HIENA Miałeś pecha!

Chwila milczenia.

KAZEK Ty wiesz, że Janunio pisze wiersze?

HIENA (ożywiony) Co? Skąd o tym wiesz?

KAZEK Słyszałem.

HIENA Od kogo?

KAZEK Nie pamiętam.

HIENA Coś kręcisz, Kazek.

KAZEK Nie kręcę!

Chwila milczenia.

HIENA Kazek?

KAZEK Co?

HIENA Co zrobisz w pierwszy dzień po wyjściu z woja?

KAZEK (zastanawiając się) Nie wiem.

Hiena podnosi się z łóżka. Podchodzi do leżącego Kazka. Częstuje go papierosem. Palą.

HIENA Janunio pisze wiersze?

KAZEK (niepewnie) Tak słyszałem.

HIENA Od kogo?

KAZEK Nie wiem! Nie pamiętam! Odwal sie!

HIENA Pies ci mordę lizał!

KAZEK A tobie suka!

HIENA Nieźle się odgryzłeś.

Hiena układa się na swoim łóżku. Chwila milczenia.

KAZEK Hiena?

HIENA Czego?!

KAZEK A poety to dostajo Nobla?

HIENA Dostają.

KAZEK A…

Do sali wchodzi Janunio z Pawelcem. Janunio kładzie się na łóżku.

PAWELEC Można zapalić?

JANUNIO Można, można, Pawelec.

Pawelec zapala papierosa. Siada na taborecie. Pozostali leżą i palą.

JANUNIO Kazek, uchyl okno.

KAZEK Po co?

JANUNIO Można powiesić siekierę w powietrzu.

KAZEK Nie otworze bo przeciąg.

Janunio podchodzi do okna, otwiera je, tuż przy łóżku Kazka. Wraca i kładzie się na swoim łóżku. Wtedy Kazek zamyka okno. Janunio znów otwiera okno i wraca. Wtedy Kazek znów zamyka okno.

JANUNIO (do Kazka) Niech cię szlag trafi żarłoku!

KAZEK Ciebie zdechlaku…

JANUNIO Dobrałeś się z tym Gałązką! Podkablujesz mnie, co?!

Kazek zrywa się z łóżka. Zbliża się do leżącego Janunia. Ten podnosi się i chwyta za taboret.

JANUNIO No, chodź, to ci łeb rozwalę!

Kazek zbliża się do Janunia. Ten zamierza się taboretem. Otwierają się drzwi. Wchodzi porucznik. Jest pod wpływem alkoholu. Pawelec zrywa się i nerwowo gasi papierosa. Janunio odstawia taboret. Hiena powoli podnosi się z łóżka.

PORUCZNIK (do Pawelca) Kto ci pozwolił palić?!

Chwila milczenia.

PORUCZNIK Kurwa, Pawelec! Nie słyszałeś, co mówiłem do ciebie?!

Chwila milczenia.

PORUCZNIK Pawelec…

JANUNIO Ja mu pozwoliłem, obywatelu poruczniku.

PORUCZNIK Znowu ty, Janunio, ofiaro pękniętego kondona! (Do Pawelca) Podejdź do mnie!

Pawelec niechętnie podchodzi do porucznika.

PORUCZNIK Szeregowiec Pawelec! Dlaczego, kurwa, jesteś nieogolony?! Myślisz, że jesteś w cywilu?!

PAWELEC (przestraszony) Goliłem się, obywatelu poruczniku.

PORUCZNIK To się źle ogoliłeś! Szeregowiec Pawelec! Baczność!

Pawelec prostuje się jak przysłowiowa struna.

PORUCZNIK Szeregowiec Pawelec! Trzy minuty na golenie!

Pawelec rzuca się do swojej szafki.

PORUCZNIK Pawelec! Co się, kurwa, odpowiada?!

PAWELEC Rozkaz, obywatelu poruczniku!

PORUCZNIK Nie myśl, że będziesz mi tu, kurwa, wojsko demoralizował! Już ja cię nauczę patriotyzmu, Pawelec! Tak ci dam w dupe, że polubisz socjalizm! Ty kutasie złamany! Inni życie oddawali za ten socjalizm!

Pawelec w nerwowym pośpiechu wyjmuje z szafki przybory do golenia. Zrywa ręcznik z łóżka i wybiega z sali.

PORUCZNIK (patrząc na zegarek) Janunio?! Ty się, kurwa, doigrasz! Dlaczego rozpuszczasz mi wojsko?!

Chwila milczenia.

PORUCZNIK Chyba coś do ciebie mówiłem, nie?!

JANUNIO Ja nie rozpuszczam wojska, obywatelu poruczniku.

PORUCZNIK Doigrasz się Janunio! Doigrasz się, kurwa!! To jest Wojsko Polskie, a nie banda do której ty należysz z tym Pawelcem!

JANUNIO Nie należę do żadnej bandy, obywatelu poruczniku!

PORUCZNIK Jak mówię, że należysz to znaczy, że należysz!

JANUNIO Obywatelu poruczniku, ja…

PORUCZNIK Żadne ja, kurwa! Uważasz, że ja jestem głupi i nie wiem co tu się dzieje na kompanii?! Myślisz, że nie wiem, że słuchacie „Wolnej Europy”?! Myślisz, że nie wiem, że nie podoba ci się socjalizm?! Ty kutasie złamany, gdyby nie ten socjalizm, to ja bym był parobkiem na wsi u bogatego pana i kurwa, spałbym w oborze z krowami! Myślisz, że nie wiem, że opowiadasz kawały o Związku Radzieckim! Ja…

Do sali wpada zdyszany Pawelec. Na twarzy ślady mydlin.

PAWELEC (zdyszany) Obywatelu poruczniku, szeregowiec…

PORUCZNIK Pawelec, rozmawiałem z waszym ojcem! Nie myśl sobie, że tu będziesz uprawiał wrogą propagandę! Twój ojciec powiedział, żebym ci wlał trochę rozumu do głowy! I ja to zrobię szeregowiec Pawelec! Tak ci dam w dupe, kurwa, że odechce ci się słuchać Wolnej Europy! Już ja zrobię z ciebie prawdziwego żołnierza! Odmaszerować do swoich zajęć, ale już!

Pawelec chowa przybory do golenia. Układa ręcznik na poręczy łóżka i w pośpiechu opuszcza salę.

PORUCZNIK Szeregowiec Janunio, ty złamany kutasie! Ty sobie myślisz, że będziesz sobie robił jaja z Ludowego Wojska Polskiego?!

JANUNIO Ja obywatelu poruczniku…

Porucznik podchodzi do Janunia i szarpie go za pas.

PORUCZNIK Zawsze ten pas musisz nosić na jajach?!

JANUNIO Ale ja…

Porucznik podchodzi do Kazka.

PORUCZNIK (wskazując na wolne łóżka) A ci gdzie są?!

KAZEK Na przepustce obywatelu poruczniku.

PORUCZNIK Kurwa mać, banda cywili!

Porucznik wychodzi z sali, głośno trzaskając drzwiami.

HIENA Odbiło mu.

KAZEK Nieźle narąbany.

HIENA Leci od niego zajzajerem!

JANUNIO Na pewno żona mu się puściła.

HIENA Skąd wiesz?

JANUNIO Słyszałem od kumpla z piechoty, że lubi tą robotę.

HIENA Lubi.

JANNUNIO Waliłeś ją?

HIENA Napijemy się?

JANUNIO Nie zmieniaj tematu.

KAZEK Walił ją! Walił!

JANUNIO A ty skąd o tym wiesz?

KAZEK Hiena malował u porucznika mieszkanie.

JANUNIO Hiena, to jaka ona była?!

HIENA Odwalcie się!

JANUNIO Przestań! Hiena nie bądź taki…

HIENA (patrząc wymownie na Kazka) Janunio, napijesz się?

JANUNIO Chorego pytasz?!

Hiena wyjmuje zawiniątko z szafki. Stawia na taborecie termos i kilka schabowych na przetłuszczonym papierze. Kazek patrzy łakomie na termos z którego Hiena leje wódkę do dwóch metalowych kubków.

KAZEK Dajcie łyk.

HIENA Nie dałeś kiełbasy, nie dostaniesz wódki!

KAZEK Nie to nie!

JANUNIO (podnosząc kubek) Za tych, co w cywilu!

Wypijają jednym haustem, z grymasem na twarzy. Przegryzają kawałkiem schabowego.

KAZEK Janunio daj sie napić. Żołądek mnie napierdala!

JANUNIO (śmiejąc się) Rapacholin ci nie pomógł?

KAZEK Nie!

JANUNIO Może wziąłeś…

Do sali wchodzi kapral. Niespokojny.

KAPRAL Był tu porucznik?

JANUNIO Przecież powinieneś wiedzieć! Masz służbę!

KAPRAL Janunio! Nie bądź taki cwany, bo się doigrasz!

JANUNIO Mówisz jak porucznik! Chciałbyś być porucznikiem, co?!

KAPRAL Gówno ci do tego!

JANUNIO Zjedz je równo!

KAPRAL (do Kazka) Gdzie jest ten kot Pawelec?!

KAZEK Na pewno na świetlicy.

KAPRAL Już ja mu dam świetlicę?!

JANUNIO Gałązka?! Musisz gnoić tego Pawelca?!

Kapral zdenerwowany chce coś powiedzieć, ale macha ręką i wychodzi z sali. Kazek wstaje z łóżka.

JANUNIO Sraczki ciąg dalszy?

KAZEK Odwal sie!

HIENA Chodź, wypij łyk. Może ci przejdzie.

JANUNIO Litościwy jesteś.

Kazek podchodzi do Hieny, który nalewa mu wódkę do kubka z termosu. Kazek wypija jednym haustem i szybko wychodzi z sali.

JANUNIO Cham! Nawet nie podziękował!

HIENA (nalewając alkohol do kubków) Janunio, nie przesadzasz z tym stawianiem się. Mamy niewiele dni do cywila. Przecież wiesz, że mogą ci wsadzić na tydzień do aresztu i nie wyjdziemy razem!

JANUNIO Mam dawać sobą pomiatać takim jak Gałązka!?

HIENA Twardy jesteś.

JANUNIO Miałem dobrą szkołę.

HIENA (pijąc) Jaką szkołę?

JANUNIO Rodzinną.

HIENA Ojciec cię lał?

JANUNIO Czasami.

HIENA Mocno?

JANUNIO Nieraz mocno.

HIENA (wesoło) Może miał rację?

JANUNIO (śmiejąc się) Masz rację! Skoro lał, to znaczy, że miał rację!

HIENA Nie przejmuj się. Mój też mnie lał. Ale to przez wódkę. Twój pije?

JANUNIO (wesoło) Pije, pije.

Chwila milczenia.

JANUNIO No to jaka była w łóżku żona porucznika?

HIENA Po czwartym numerze miałem dość, a ona dopiero się rozgrzała.

JANUNIO I co dalej?

HIENA Jak to co dalej!? Wykręciłem jeszcze jeden numer i padłem jak pies Pluto! Zboczona, lubi w tyłek. Pierwszy raz waliłem w tyłek, wyobrażasz sobie?!

JANUNIO Zboczona?

HIENA A według ciebie, to nie!?

Do sali wchodzi Kazek i kładzie się na łóżku.

HIENA (do Kazka) I jak poszło?

KAZEK Janunio, kto to był Witos?

JANUNIO (zaskoczony) Naprawdę chcesz wiedzieć?

KAZEK Chcę!

JANUNIO Witos? To był mądry chłop, który został premierem Polski w latach dwudziestych. Dlaczego pytasz?

KAZEK Chłop premierem?

JANUNIO Gdybyś się trochę uczył historii, to…

KAZEK Kurwa gadać ładnie to ty umiesz! (Pauza) Niby jesteś taki mądry a nie jesteś nawet kapralem tylko zwykłym szeregowcem!

JANUNIO (nalewając wódkę) Bo nie chcę być kapralem.

KAZEK Dlaczego nie chcesz?! Przecież kapral ma najlepiej w wojsku! On tylko rozkazuje! (Pauza) Ty Janunio nie nadajesz sie na kaprala!

JANUNIO (pijąc) Kazek, zapamiętaj sobie, co ci powiem. To ważne. Ludzie dzielą się na tych, którzy chcą rządzić innymi i na tych, którzy nie chcą być rządzeni. Ja należę do tych drugich.

KAZEK Janunio! Ciebie chyba kiedyś koń kopnął!

JANUNIO (głośno się śmiejąc) A to ci się udało!

KAZEK Co mi się udało?

JANUNIO (zastanawiając się) Tak, Kazek, dobrze powiedziałeś. Gdy miałem pięć lat, kopnął mnie koń w głowę.

HIENA I przeżyłeś?

JANUNIO Jak widzisz.

KAZEK Jak to cie kopnął?! Ja tyle lat mam konia i jeszcze mnie nigdy nie kopnął!

JANUNIO Zjeżdżałem na sankach z góry i wjechałem pod tamtego konia.

HIENA Masz szczęście, że…

JANUNIO Kazek, a jak twój koń ma na imię?

KAZEK (zdziwiony) Na imię?

JANUNIO Jak wołasz na niego?

KAZEK Siwy. Lubisz konie?

JANUNIO Bardzo.

HIENA Mimo że cię kopnął w…

JANUNIO Konie w westernach…

Do sali wchodzi Pawelec. Zmęczony siada na taborecie.

HIENA Przegonił cię kapral?

PAWELEC Trochę.

JANUNIO Napijesz się?

PAWELEC Dziękuję.

JANUNIO Nie dziękuj, tylko pij.

Pawelec przysiada się ze swoim kubkiem. Janunio nalewa wódkę.

KAZEK A ja moge?

HIENA Przecież już piłeś.

KAZEK Co to za picie! Jeden łyk! Jak na byka kartofel!

JANUNIO (do Kazka) O jeden łyk za dużo! (Do Pawelca) Widzę, że jesteś za delikatny. Musisz się zaszczepić, bo inaczej będziesz miał kłopoty.

PAWELEC Takie jak ty?

JANUNIO Kocie! Ja wychodzę do cywila za czterdzieści dni.

HIENA I czterdzieści dwie noce.

JANUNIO (do Pawelca) A przed tobą jeszcze tyle…

PAWELEC Każdy dzień w wojsku jak tydzień w cywilu.

JANUNIO To twoje?

PAWELEC Co moje?

JANUNIO Sam to wymyśliłeś?

PAWELEC No.

HIENA To może wiersze piszesz?

PAWELEC Coś ty!

JANUNIO Co robiłeś w cywilu?

PAWELEC Skończyłem liceum. Chciałem zdawać na studia, ale nie pozwolili mi.

JANUNIO Kto ci nie pozwolił?

PAWELEC Władza ludowa.

HIENA Władza ludowa?

Chwila milczenia.

PAWELEC Miałem zatargi z milicją.

JANUNIO Z milicją? Dlaczego?

PAWELEC Roznosiłem ulotki.

JANUNIO Przeciwko władzy ludowej?

PAWELEC Tak.

KAZEK Kurwa mać nasza władza ci sie nie podoba?!

PAWELEC A tobie się podoba?

KAZEK Od zadawania pytań to tu ja jestem, a nie ty kocie!

JANUNIO Czyli jesteś w naszej kompanii z łapanki.

Chwila milczenia.

JANUNIO Grasz w piłkę?

PAWELEC Trochę.

JANUNIO W ubiegłym roku nasza kompania zdobyła trzecie miejsce w pułku. Hiena dobrze strzela.

HIENA A Janunio dobrze broni.

PAWELEC A Kazek też gra?

JANUNIO Kazek jest stoperem. (Z uśmiechem) Nie daj Boże wejść mu w drogę. Noga w gipsie.

KAZEK Chłopaki pamiętacie jak załatwiłem tego z kompanii łączności?

JANUNIO On tego nigdy nie zapomni.

KAZEK Dzięki mnie szybciej wyszedł do cywila.

PAWELEC Miał szczęście.

JANUNIO Kazek, może byś złamał rękę Pawelcowi.

Wszyscy prócz Pawelca wybuchają śmiechem.

KAZEK (do Pawelca) Złamać ci?

PAWELEC Głupi żart!

KAZEK Nie to nie!

Chwila milczenia.

HIENA Janunio?

JANUNIO No?

HIENA Ty piszesz wiersze?

JANUNIO Skąd ci to przyszło do głowy?!

HIENA Słyszałem, że…

Janunio energicznie otwiera swoją szafkę i czegoś w niej szuka.

JANUNIO Ktoś mi podpieprzył zeszyt!

HIENA Z wierszami?

JANUNIO Kto ci mówił, że ja piszę wiersze?!

HIENA A piszesz?

JANUNIO Kurwa, jak nie powiesz kto ci mówił, to koniec z nami!

HIENA Kazek.

Janunio podchodzi do leżącego Kazka. Ten zrywa się.

KAZEK Czego?!

JANUNIO Oddaj zeszyt!

Stoją naprzeciw siebie, w pozycji bokserskiej.

KAZEK Spierdalaj! Nie wziąłem ci żadnego zeszyta!

Janunio rzuca się na Kazka. Po krótkiej szamotaninie upadają na podłogę. Kazek leży na Januniu i przydusza go. Janunio zaczyna charczeć. Hiena zrzuca Kazka z Janunia.

HIENA (do Kazka) Odbiło ci?! Mogłeś go udusić!

Kazek podnosi się z podłogi. Masuje obolałą rękę.

KAZEK (dysząc) Nie wziąłem mu żadnego zeszyta!

Kładzie się na łóżko. Hiena pomaga wstać Januniowi, który na chwiejnych nogach idzie do swojego łóżka. Z trudem siada. Na twarzy grymas bólu. Ma zakrwawiony nos. Chusteczką wyciera twarz i kładzie się na łóżku.

KAZEK Myśli chuj że jak czyta książki to wszystko mu wolno!

Do sali wchodzi kapral Gałązka.

KAPRAL Co ty, Janunio, chory jesteś?

Janunio siada na łóżku.

KAPRAL (do Kazka) Co tu się działo?

KAZEK A co sie miało dziać?

KAPRAL Robisz ze mnie głupka?!

KAZEK Janunio potknął się o taboret i walnął sie w nos.

KAPRAL Biliście się?

JANUNIO Tak, biliśmy się!

KAPRAL To wbrew regulaminowi!

JANUNIO Wsadź sobie w buty regulaminy!

KAPRAL (do Kazka) O co poszło?!

KAZEK Ktoś mu podpierdolił zeszyt z wierszami!

KAPRAL Janunio pisze wiersze? No, no…

HIENA Gałązka…

KAPRAL Jest już rozkaz. Jutro macie wartę.

HIENA Kurwa! Przecież mieliśmy przedwczoraj!

KAPRAL (do Janunia) Zostałeś wyróżniony. Masz posterunek jedynkę.

JANUNIO Ja pierdolę, znowu jedynka!

KAPRAL (zadowolony) Nie pokimasz, Janunio. Nie pokimasz.

HIENA A ja?

KAPRAL Piątka.

HIENA Bądź pewny, że w cywilu ręki ci nie podam!

KAPRAL Co jest, do kurwy?! Myślicie, że jesteście na wczasach?! Tu jest Ludowe Wojsko Polskie!

HIENA Drzesz się jak stare prześcieradło!

JANUNIO I nie bądź taki porucznik.

KAPRAL Janunio, ja…

JANUNIO (do Hieny) Chodźmy!

Janunio z Hieną pospiesznie wychodzą z sali. Do nich chce dołączyć Pawelec.

KAPARAL A ty kocie dokąd?!

PAWELEC (przystając) Do kibla.

KAPRAL Pójdziesz później!

PAWELEC Ale mnie się chce!

KAPRAL Później się odlejesz! A teraz pogadamy!

PAWELEC O czym?

KAPRAL O Wojsku Polskim, młody żołnierzu! Siadaj!

Pawelec posłusznie siada na taborecie. Gałązka przysiada się. Zdejmuje czapkę. Uśmiecha się.

KAPRAL Ty chyba jeszcze nie byłeś na przepustce?

PAWELEC Nie byłem.

KAPRAL To ja ci załatwię przepustkę.

PAWELEC Naprawdę?

KAPRAL Ja ci pomogę, ale ty też musisz mi pomóc.

PAWELEC Pomóc?

KAPRAL Będziesz mi mówił co robią i o czym gadają Janunio z Hieną.

Chwila milczenia.

KAPRAL I co?

PAWELEC Mam być kapusiem?

KAPRAL Kurwa mać! Jakim kapusiem! Nie rozumiesz kocie, że to dla dobra całej kompanii?! Dla dobra Ludowego Wojska Polskiego!

PAWELEC (ironicznie) Dla dobra Ludowego Wojska Polskiego?

KAPRAL Zgoda?

PAWELEC Nie! Nie będę kapusiem!

KAPRAL Ty wiesz, że miałeś, kurwa, iść do więzienia za te swoje głupie ulotki?!

PAWELEC Ale jestem tutaj.

KAPRAL Ojciec ważniak załatwił ci to wojsko!

PAWELEC Jaki z niego ważniak. Zwykły pracownik w komitecie miejskim.

KAPRAL Nie wstyd ci?!

PAWELEC Czego mam się wstydzić?

KAPRAL Ojciec w partii a ty…

PAWELEC Zejdź z mojego ojca?!

KAPRAL Bo, co kocie?!

PAWELEC Bo nic!

KAPRAL Nie będziesz mówił mi o czym gadają Janunio z Hieną?!

PAWELEC Nie!

Kapral energicznie wstaje. Jest zdenerwowany. Wkłada czapkę i przyjmuje postawę zasadniczą.

KAPRAL Szeregowiec Pawelec! Dwadzieścia pompek! Kurwa, ale już!

Pawelec układa się na podłodze i powoli wykonuje pompki.

KAPRAL Dokładnie, Pawelec! Dokładnie! Dupa do podłogi!

Pawelec wykonuje ćwiczenie. Kapral głośno liczy. Po ósmej pompce Pawelce traci energię i kładzie się na podłodze.

KAPRAL Pawelec, do kurwy nędzy! Kto ci pozwolił?!

PAWELEC Nie mogę.

KAPRAL Taki zdechlak z ciebie?!

PAWELEC Ja…

Otwierają się drzwi. Wchodzi Janunio z Hieną.

KAPRAL Pawelec! Wstawaj!

Pawelec z trudem podnosi się z podłogi. Kapral chce opuścić salę, lecz Janunio go zatrzymuje.

JANUNIO Za co te pompki?!

KAPRAL Nie twoja sprawa!

JANUNIO Byłby z ciebie niezły gestapowiec!

KAPRAL (do Kazka) Słyszałeś?! Słyszałeś?! Nazwał mnie gestapowcem! Mnie, kaprala Ludowego Wojska Polskiego! Tego, kurwa, Janunio ci nie daruję! Nie daruję!

JANUNIO Podkablujesz mnie do porucznika?!

Kapral odpycha Janunia i wychodzi z sali trzaskając drzwiami. Janunio częstuje wszystkich papierosami. Palą.

HIENA (do Janunia) Trochę przesadziłeś.

JANUNIO Może mi naskoczyć!

HIENA Trochę może.

JANUNIO Pawelec, za co te pompki?

PAWELEC Odbiło mu.

KAZEK Powiedział Gałązce, że nie będzie na was kablował.

HIENA (poklepując Pawelca po plecach) Równy z ciebie chłopak.

JANUNIO Uważaj teraz na kaprala. Będzie dawał ci popalić. Nie dawaj się sprowokować.

Do sali wchodzi kapral.

KAPRAL Janunio, nie daruję ci tego gestapowca!

JANUNIO Możesz mi…

KAPRAL Kolacja! (wychodzi)

HIENA Ale się drze, skurwysyn!

KAZEK (do Pawelca) Przyniesiesz mi żarcie.

JANUNIO Jeszcze ci mało?

KAZEK Mało!

Wszyscy, oprócz Kazka, opuszczają salę. Po chwili wchodzi kapral z porucznikiem. Kazek wstaje z łóżka.

PORUCZNIK (pod wpływem alkoholu) Możecie siedzieć. (Pauza) Byliście świadkiem jak Janunio nazwał kaprala Gałązkę gestapowcem?

Chwila milczenia.

PORUCZNIK Pytałem was o coś żołnierzu!

KAZEK Nie byłem obywatelu poruczniku.

KAPRAL Jak to nie byłeś?! Przecież leżałeś na łóżku jak Janunio powiedział, że jestem gestapowcem!

KAZEK Ja nic nie słyszałem. Ja spałem.

PORUCZNIK (patrząc na zegarek) Kurwa mać! Już ja urządzę tego Janunia! On mnie jeszcze popamięta! To najgorszy żołnierz na mojej kompanii!

KAPRAL Chyba całego pułku!

PORUCZNIK Kapralu, Janunio pójdzie do raportu! Niech się nie cieszy, że wyjdzie razem z innymi do cywila! (Pauza) Uważajcie na tych (wskazuje na wolne łóżka) Żeby nie było jak ostatnio!

KAPRAL Ta… jest obywatelu poruczniku!

PORUCZNIK (do Kazka) A wy, kurwa, żołnierzu nie śpijcie jak obrażają waszego przełożonego!

KAZEK (wstając) Ta… jest obywatelu poruczniku!

PORUCZNIK (wychodząc z sali) Kurwa mać! Socjalizm gówniarzom się nie podoba! Już ja im dam popalić! Aha, powiedzcie Januniowi, że ja, kurwa chętnie posłucham jego kawału o Breżniewie!

KAZEK Ale najebany!

Kapral wzburzony podchodzi do Kazka, który leży rozwalony na łóżku.

KAPRAL Co, ty, chuju! Wariata przy starym ze mnie robisz?! Cipą oczy i uszy ci zaszły?! Przecież słyszałeś jak Janunio nazwał mnie gestapowcem!

KAZEK Nie wydzieraj sie! Nie jestem głuchy! Ja z nimi wychodze do cywila! Zapomniałeś?!

KAPRAL To ja cię chwalę do porucznika! Daję ci najlepsze posterunki! Daję ci przepustki, a ty mi…

KAZEK Odwal sie bo powiem kto Januniowi podpieprzył zeszyt!

KAPRAL Tylko spróbuj!

KAZEK A jak spróbuje to, co mi zrobisz?!

KAPRAL Radzę ci po dobremu!

KAZEK (z grymasem bólu) Brzuch mnie znowu napierdala!

KAPRAL To po co tyle żresz?

KAZEK Gówno cię to obchodzi! Żrę swoje, a nie twoje!

KAPRAL Licz się ze słowami! Ty wiesz do kogo mówisz?!

KAZEK Do kogo?!

KAPRAL Do kaprala Ludowego Wojska Polskiego!

KAZEK Janunio też mógł zostać kapralem, ale nie chciał!

KAPRAL Janunio kapralem?! (Krótki śmiech) Poeta kapralem?! Przecież on nawet, kurwa, nie umie trzymać karabinu!

KAZEK Ale przeczytał dużo książek.

KAPRAL I co ma z tego czytania?! Gówno ma!

Chwila milczenia

KAZEK Przynieś ten zeszyt i połóż go tam skąd wziąłeś.

KAPRAL Raptem stałeś się kumplem Janunia?

KAZEK Przynieś ten zeszyt!

KAPRAL A jak nie przyniosę?!

KAZEK To mu powiem!

KAPRAL Myślałem, że jesteś moim kumplem!

KAZEK Ja nie mam kumpli w wojsku!

Chwila milczenia. Kapral wychodzi, Kazek zapala papierosa. Patrzy przez okno.

KAZEK (do siebie) Najgorsze te niedziele.

Wchodzi kapral. Zamyka drzwi. Siada na taborecie i otwiera zeszyt.

KAPRAL Poeta, tylko głowa nie ta.

KAZEK Przeczytaj coś.

KAPRAL Nie wygłupiaj się Kazek. Od kiedy ty lubisz wiersze?

KAZEK Nie chrzań! Tylko coś przeczytaj!

KAPRAL (drwiącym tonem) Godziny jak dni

Idę w marszu przed siebie

Zamykam się w klatce moich myśli

I jestem sobą

A tu nagle nad głową

wrzask tępego kaprala i znów

jestem automatem w mundurze

Mogę zabijać!

Chwila milczenia

KAPRAL Kurwa, o jakim on zabijaniu pisze?!

KAZEK Jak to jakim. Przecież porucznik mówił nam, że uczy nas tu zabijania wrogów socjalizmu.

KAPRAL Kiedy to mówił?

KAZEK Nie wiem kiedy, ale mówił to pare razy.

KAPRAL (zamyślony) Ma rację! Przecież na wojnie trzeba zabijać wrogów ojczyzny!

KAZEK Jak trzeba to trzeba.

KAPRAL Jak ty wroga nie zabijesz, to on ciebie załatwi.

KAZEK Chyba tak.

KAPRAL Nie chyba, tylko na pewno!

Chwila milczenia.

KAPRAL Myślisz, że ten kapral to ja?

KAZEK Chyba ty.

KAPRAL Co?! Ja jestem tępym kapralem?! Pokażę ten zeszyt porucznikowi!

KAZEK Włóż ten zeszyt do szafki Janunia!

KAPRAL Pokażę go…

Kazek wyrywa zdziwionemu kapralowi zeszyt i chowa go do szafki.

KAPRAL Odbiło ci?!

KAZEK Nie lubie złodziejstwa!

KAPRAL Co powiedziałeś?!

KAZEK To co powiedziałem!

KAPRAL Kurwa mać! Ja jestem złodziejem?! Ja jestem kapralem Ludowego Wojska Polskiego, a nie złodziejem! Już ja ci dam…

KAZEK Możesz mi naskoczyć na kant chuja!

KAPRAL No, to zobaczysz!

KAZEK Straszyć to ty możesz Pawelca, a nie mnie!

Kazek kładzie się na łóżko. Wściekły kapral wychodzi trzaskając drzwiami. Po chwili wchodzi Janunio, Hiena i Pawelec z kolacją.

JANUNIO Wkurwiłeś kaprala? Prawie nas stratował.

KAZEK Troche.

JANUNIO Myślałem, że jesteście kumplami.

KAZEK Mówiłem ci! Ja nie mam kumpli w wojsku!

JANUNIO A w cywilu?

KAZEK Mam jednego

Chwila milczenia.

HIENA A my?

KAZEK Co my?

HIENA My nie jesteśmy twoimi kumplami?

KAZEK Przestań pieprzyć!

JANUNIO Nie denerwuj się, Kazek. Hiena żartował.

HIENA Może nie żartowałem.

KAZEK(do Hieny) Ty moim kumplem?!

HIENA Nie chcesz?

KAZEK A masz coś w termosie?

HIENA Coś tam zostało.

Chwila milczenia.

KAZEK Zamykam się w klatce moich myśli…

JANUNIO Co?!

KAZEK (do Janunia) To ty sam wymyśliłeś?

JANUNIO A więc to ty…

KAZEK Zeszyt jest w szafce.

Janunio otwiera szafkę. Zamyka

JANUNIO Oddałeś, złodzieju!

KAZEK Kurwa mać! To nie ja!

JANUNIO Kazek, nauczyłeś się na pamięć linijkę mojego wiersza! Chłopaki, koniec świata! Witamy Kazka w gronie cywilizowanych! (Do Hieny) Nalej mu! Należy mu się za ciężką pracę umysłową!

KAZEK Ale sie nagadasz! Ale sie nagadasz!

Hiena leje z termosu resztę alkoholu do czterech kubków. Wszyscy piją. Są na rauszu.

JANUNIO (do Kazka) To kto mi podprowadził ten zeszyt?

KAZEK Ja nie!

Janunio patrząc badawczo na Kazka. Po chwili.

JANUNIO Gałązka!

KAZEK Ja nic nie mówiłem!

JANUNIO A to skurwysyn!

Janunio odstawia kubek. Podnosi się.

HIENA Gdzie idziesz?

JANUNIO Powiedzieć kilka słów Gałązce!

HIENA Nie rób tego! Niedługo wychodzimy do cywila! Wtedy mu powiesz…

Chwila milczenia. Do sali wchodzi kapral.

KAPRAL Ma tu być ciszej!

JANUNIO Do kogo ta mowa!

KAPRAL Do wszystkich!

JANUNIO Kapralu, muszę ci zameldować, że ktoś mi ukradł zeszyt!

KAPRAL Kablujesz na kolegów z sali?!

JANUNIO Nie kabluję, tylko melduję, że jakaś menda podpierdoliła mi zeszyt z szafki!

Kapral pospiesznie wychodzi z sali.

HIENA (śmiejąc się) On chyba wie, że ty wiesz.

JANUNIO Do Pawelca. Pij! Nie przejmuj się tak wojskiem. Wszystko ma swój koniec. Wojsko też.

PAWELEC Wojsko to najgłupsza instytucja pod słońcem!

JANUNIO Masz rację.

HIENA Porucznik i kapral mówią, że to patriotyczny obowiązek.

JANUNIO Gałązka powinien zostać na zawodowego.

PAWELEC Wojsko powinno być zawodowe.

KAZEK Jak to zawodowe?

PAWELEC Jak ktoś lubi zabijać, czy męczyć innych, to powinien iść dobrowolnie do wojska.

JANUNIO Masz rację, Pawelec.

KAZEK Chyba mieliście za dobrze w cywilu że tak narzekacie na to wojsko.

PAWELEC Kazek, nie przeszkadza ci to, że nie możesz wyjść do miasta i chodzić sobie ulicami?

KAZEK Nie.

PAWELEC No, tak. Ty urodziłeś się w niewoli, więc…

KAZEK Jakbyś kocie tak wstawał skoro świt, jak ja i zapieprzał cały dzień to byś teraz nie narzekał!

JANUNIO Może masz rację, Kazek.

KAZEK Z czym?

JANUNIO W cywilu mieliśmy lepiej niż ty.

HIENA Chłopaki, zaraz capstrzyk.

JANUNIO Dochodzi dziesiąta, a tamtych nie widać.

Otwierają się drzwi. Wchodzi porucznik na chwiejących się nogach z kapralem. Wszyscy podrywają się.

PORUCZNIK (pijany, patrząc na zegarek) Mają jeszcze dwie minuty! Jak nie przyjdą o dziesiątej, to mnie kurwa, popamiętają!

JANUNIO Zaraz przyjdą, obywatelu poruczniku.

PORUCZNIK (do Janunia) Żołnierzu! Dlaczego nazwaliście kaprala Gałązkę gestapowcem?!

JANIUNIO Nic takiego nie powiedziałem.

PORUCZNIK Janunio! Sperma chyba wam na mózg padła! Jak można porównać kaprala Ludowego Wojska Polskiego do gestapowca?!

JANUNIO Obywatelu poruczniku, ja nie…

KAPRAL Łżesz…

JANUNIO Nie łżę!

PORUCZNIK Janunio! Kurwa mać! I wy myślicie, że to ja wam uwierzę a nie kapralowi Gałązce?!

JANUNIO Powiedziałem prawdę.

PORUCZNIK (kiwając się) Więc kapral Gałązka kłamie! Najlepszy żołnierz mojej kompanii kłamie! Jutro Janunio, najpóźniej pojutrze staniecie do raportu!

Chwila milczenia. Porucznik patrzy na zegarek.

PORUCZNIK Pięć po dziesiątej, a tych jeszcze nie ma! Już ja im, kurwa, dam popalić! Aha, Janunio! To powiedz ten nowy kawał o Breżniewie!

JANUNIO Nie znam obywatelu poruczniku.

PORUCZNIK Nie znasz?! To, kurwa, przypomnisz sobie w areszcie!

Porucznik wychodzi z sali trzaskając drzwiami. Kapral z zaciśniętymi pięściami podchodzi do Janunia.

KAPRAL Ty skurwysynu!

JANUNIO Ty chuju! Moją matkę zostaw w spokoju!

KAPRAL Jak ci przypierdolę, to..,

JANUNIO No, uderz! Ulżyj sobie ty kapralu!

KAPRAL I tak staniesz do raportu! Nie myśl, że wyjdziesz z innymi do cywila!

JANUNIO Spierdalaj!

Kapral wychodzi z sali trzaskając drzwiami.

KAZEK Janunio?

JANUNIO Co, Kazek?

KAZEK Miałeś te swoje wiersze w gazecie?

JANUNIO Miałem.

KAZEK A jakiego poete lubisz?

JANUNIO Polskiego?

KAZEK No.

JANUNIO Lubię wiersze Rafała Wojaczka.

KAZEK A o czym on pisze?

JANUNIO Na przykład o tym, że matka jest jak kiełbasa.

KAZEK Co on pierdoli?! Matka kiełbasa?!

JANUNIO To takie porównanie.

KAZEK Tak nie lubi swojej matki?!

JANUNIO On nawet nie lubi siebie. Ale lubi wychodzić z knajp przez szybę.

KAZEK Przez szybe?! Jakiś pojebany!

PAWELEC Tacy są poeci.

KAZEK Jakby sie natyrał w polu tak jak ja to by mu się odechciało wychodzić z knajpy przez szybe!

JANUNIO A co z psychiką, Kazek?

KAZEK Z jaką psychiką?!

JANUNIO Z myślami.

KAZEK Jak masz robote to nie masz czasu na myślenie!

JANUNIO (śmiejąc się) Może masz rację, Kazek.

KAZEK Znasz coś na pamięć tego no jak mu tam Woja…

JANUNIO Wojaczka?

KAZEK No właśnie. Tylko nie o matce.

JANUNIO Może być o poecie?

KAZEK Może.

JANUNIO (skupiając się) Ponieważ bity jest ciągle jak dziecko,

Poeta, sztuki nie znający wcale

Pięść poematu zaciska i bije

Bije kobietę, bowiem się podmywa

Wyciska wągry oraz się maluje

Bije swą żonę za to, że kobieta…

Cisza.

PAWELEC Już?

JANUNIO Są jeszcze dwie zwrotki! Zapomniałem! (Pauza) Kurwa mać! Do reszty głupieję w tym wojsku!

HIENA (śmiejąc się) Może masz sklerozę!

JANUNIO Może!

Pawelec wychodzi z sali.

HIENA (do Janunia) Jak go nazwiesz?

JANUNIO Kogo?

HIENA Jak to kogo? Pawelca.

JANUNIO (zastanawiając się) Chłopaki, może być Mały?

KAZEK Chyba może.

HIENA Niech będzie Mały. Jest niższy ode mnie.

JANUNIO Naprawdę?

HIENA Żarty sobie ze mnie robisz?!

Chwila ciszy.

JANUNIO Kazek, spodobał ci się ten wiersz Wojaczka?

KAZEK Wole twój.

JANUNIO Co ty pieprzysz! To jest wielki poeta! Ja przy nim… (nie kończy, machając ręką)

HIENA Bije żonę za to, że jest kobietą i że się podmywa?! Nie rozumiem!

JANUNIO Nie musisz.

HIENA Chciałeś powiedzieć, że jestem tępy Chcesz mnie obrazić?! Nieźle jesteście pojebani z tym Wojaczkiem!

JANUNIO No i obraziłeś się?

HIENA Masz szczęście, że cię lubię, Janunio. A poza tym nie muszę znać się na poezji. Po co mi to?

JANUNIO Na przykład, żeby podrywać dziewczyny.

HIENA Poderwałeś jakąś na poezję?

JANUNIO Kilka razy.

HIENA Już ci wierzę!

JANUNIO Nie musisz.

KAZEK Hiena, nie wierzysz Januniowi?

HIENA A ty mu wierzysz?

KAZEK Chyba tak.

HIENA Chyba czy tak?

KAZEK Janunio, podrywałeś na Wojaczka?

JANUNIO Na Wojaczka raz, trzy razy na Grochowiaka i cztery razy na…

HIENA Co ty pieprzysz?!

KAZEK Co mu tak nie wierzysz?

HIENA Bo nie wiem, kiedy żartuje, a kiedy mówi prawdę!

Chwila milczenia.

JANUNIO Hiena?

HIENA Co?

JANUNIO Ty naprawdę mnie lubisz?

HIENA (zastanawiając się) Chyba tak.

JANUNIO A dlaczego mnie lubisz?

HIENA Przestań męczyć mnie tymi pytaniami!

JANUNIO Zapomniałem, nie lubisz myśleć.

HIENA A ten Wojaczek to nie ma weselszych wierszy?

JANUNIO Jak chcesz czytać weselsze wiersze, to kupuj „Szpilki”.

HIENA Jakie szpilki?

JANUNIO Głąbie, „Szpilki” to najlepsze pismo satyryczne w Polsce!

HIENA Wszystko cię wkurwia! Ty chyba bardzo jesteś zabujany w Marcie, co?

JANUNIO A co ci do tego?!

HIENA Myślałem, że jesteśmy kumplami.

JANUNIO Jesteśmy kumplami?

HIENA Przecież…

JANUNIO Hiena, wkrótce wyjdziemy do cywila i każdy z nas pójdzie w swoją stronę!

HIENA Możemy się czasami spotykać.

JANUNIO Albo pisać listy. Lubisz pisać listy?

HIENA (zastanawiając się) Nie bardzo.

JANUNIO No, to zostają spotkania..

HIENA No, widzisz!

JANUNIO Hiena, jesteś optymistą. Przecież od mojego miasteczka do twojego jest prawie czterysta kilometrów.

HIENA No i co z tego?

KAZEK Janunio, ode mnie do ciebie jest dużo bliżej.

JANUNIO Co chciałeś przez to powiedzieć?

KAZEK Nic.

JANUNIO Chciałeś powiedzieć, że mnie odwiedzisz?

KAZEK Najpierw musiałbyś mnie zaprosić do siebie. Ale ty mnie nie zaprosisz.

JANUNIO Dlaczego tak mówisz?

KAZEK No bo ty jesteś miastowy a ja cham ze wsi!

JANUNIO Dlaczego tak mówisz?

KAZEK A źle mówie?

Chwila ciszy.

KAZEK Janunio?

JANUNIO Słucham?

KAZEK Jak sie ta książką kończy o Martinie?

JANUNIO Staje się sławny, bogaty i popełnia samobójstwo.

KAZEK (zaskoczony) Ma tyle forsy i nie chce żyć? Dlaczego?

JANUNIO Bo jak nie miał pieniędzy, to nie było przy nim nikogo. A gdy stał się sławny i bogaty, to..

KAZEK Był samotny?

JANUNIO Bardzo samotny.

KAZEK Tak jak ty?

JANUNIO (łagodnie) Skąd wiesz, że jestem samotny?

KAZEK Myślisz, że ja jestem taki gupi?

HIENA Przestańcie, bo się zaraz rozpłaczę!

JANUNIO Płacz oczyszcza duszę!

HIENA Aleś wymyślił!

JANUNIO To nie ja wymyśliłem.

HIENA Można z wami dostać świra!

Hiena podnosi się z łóżka.

JANUNIO Gdzie idziesz?

HIENA Do kibla.

KAZEK Będziesz walił konia?

HIENA (śmiejąc się) Najlepsza baba – własna graba!

Hiena wychodzi z sali.

KAZEK Pożyczysz mi tą książkę?

JANUNIO Którą?

KAZEK No tą o tym pisarzu.

JANUNIO Poważnie mówisz?

KAZEK Poważnie.

JANUNIO Pożyczę.

KAZEK Dziękuję.

JANUNIO Nie przesłyszałem się? Powiedziałeś dziękuję. Zaskakujesz mnie Kazek.

KAZEK To dobrze czy źle?

JANUNIO To bardzo dobrze, Kazek. To bardzo dobrze.(Pauza) Myślisz, że ja mówię o tobie cham ze wsi?

KAZEK A jak mówisz?

JANUNIO Może tak czasem mówiłem, ale tak nie myślałem.

KAZEK A jak myślałeś?

Chwila milczenia.

KAZEK Dlaczego nic nie mówisz?

JANUNIO A co mam mówić?

KAZEK Nie wiem. To ty jesteś od gadania.

JANUNIO Myślę, że…

KAZEK Mogę z wami słuchać Wolnej Europy?

JANUNIO (zaskoczony) Naprawdę chcesz?

KAZEK Naprawdę.

JANUNIO Ale dlaczego? Przecież kapral i porucznik mówią, że to wroga propaganda.

KAZEK Oni muszą tak pieprzyć!

JANUNIO Muszą?

KAZEK A nie?

JANUNIO (uśmiechając się) Tak, masz rację Kazek. Oni muszą tak pieprzyć, bo mają dużo do stracenia.

KAZEK A my nic nie mamy do stracenia?

JANUNIO No, właśnie.

Chwila milczenia

KAZEK Co z tymi gołębiami które karmiłeś u wujka?

JANUNIO Z jakimi gołębiami?

KAZEK No, mówiłeś, że ja karmiłeś z ręki a później ciotka ugotowała z nich rosół.

JANUNIO Ale masz pamięć! Ja ten rosół zjadłem i zjadłem to mięso!

KAZEK No i co?

JANUNIO Gdy się dowiedziałem, że to mięso i rosół jest z tych gołębi, rzygałem jak kot. (Pauza) Właściwie to nie wiem, dlaczego ci to powiedziałem.

KAZEK Może musiałeś?

JANUNIO Nie mówisz, że jestem zdrowo pieprznięty?!

KAZEK Nie jesteś pieprznięty. Ty jesteś…

Nagle otwierają się drzwi.

HIENA (w drzwiach) Kurwa, chłopaki! Pawelec się podciął! Pełno krwi w kiblu!

Janunio nieruchomieje. Kazek wybiega z sali. Na korytarzu słychać krzyk. Hiena podchodzi do znieruchomiałego Janunia i szarpie go za ramię.

HIENA Janunio! Dlaczego ?! Dlaczego?!

Hiena wybiega z sali. Na korytarzu nadal krzyk żołnierzy. Wyciemnienie.

KONIEC

Jan Stępień

Jest członkiem Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (SEC) z siedzibą w Wenecji. Opublikował powieści, zbiory opowiadań i tomiki wierszy. Jego poezję i prozę tłumaczono na niemiecki, angielski, arabski i esperanto. Zbiór opowiadań „Miniaturen” z jego rysunkami ukazał się w 2012 roku w Austrii. Niedawno ukazał się jego nowy tomik miniatur „Rozmowy z panem Janem”. Jesienią 2009 w teatrze im. Solskiego w Tarnowie odbyła się prapremiera jego sztuki „W windzie”. Rzeźby i rysunki wystawiał w wielu miastach Polski, w Belgii i na Węgrzech. Stale zamieszcza rysunki w „Czwartym Wymiarze”, „Jupiterze” (dwumiesięcznik dla Polonii w Austrii), oraz w „Res Humana”. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.

[rysunek autora]

Leave a Reply