Marat/Sade w Teatrze Narodowym
Spektakl Mai Kleczewskiej charakteryzuje się wielością znaczeń. Tak naprawdę nie wiadomo, co nam pokazuje, a co udaje, że pokazuje. Niczego nie można być całkowicie pewnym.

Spektakl Mai Kleczewskiej charakteryzuje się wielością znaczeń. Tak naprawdę nie wiadomo, co nam pokazuje, a co udaje, że pokazuje. Niczego nie można być całkowicie pewnym.
O „Tangu” w reż. Jerzego Jarockiego w Teatrze Narodowym w Warszawie pisze Ewa Uniejewska, absolwentka Warsztatów Krytyki AICT. W tym samym numerze Yoricka szkic Tomasza Miłkowskiego „Jak tańczymy Tango?
Zenona Żyburtowicza niedyskrecje fotograficzne z planu serialu TVP „Blondynka”, wystawa w Muzeum Karykatury trwa do 6 czerwca. Jednym z patronów prasowych jest „Yorick”.

„Aktorka Kasia Zielińska zdradziła nam sposób na dobre samopoczucie”. Tak zapowiedział gwiazdę znaną w kołach zbliżonych do kół serialowych TVN-owski arbiter elegantiarum, redaktor Olivier Janiak. Sądzę, iż licznie zebrany przed telewizorem fanklub K.Z. przeżył duchową ucztę.
I co Pan na to, Panie Gajos? Pańskie wybitne role nie zapewniają miejsca wśród cele brytów przepytywanych ze stanu ciała i umysłu. You can’t Dance ani na lodzie, ani z gwiazdami
Dowiedz się więcej »Postscriptum 2: Co Pan na to, panie Gajos?

Teatr coraz gorzej czuje się w teatrze. To znaczy w budynku teatralnym. Widz tradycyjny, który lubi siedzieć w miękkim fotelu, co gorsza lubi przerwy i cały ten rytuał związany z uroczystym charakterem tzw. pójścia do teatru, może takie warunki spotkać jeszcze w operze (choć też nie zawsze), ale w teatrze dramatycznym czy też „postdramatycznym” powinien się najpierw upewnić, czy jest przerwa, czy to spektakl „chodzony” czy „siedziany” i przede wszystkim, gdzie jest grany.
Jeden z najstarszych festiwali, Przegląd Teatrów Małych Form Kontrapunkt, znalazł się w punkcie zwrotnym. W coraz mniejszym stopniu jest przeglądem małych form, a coraz bardziej rożnych form. Jeśli małych, to tylko w pewnym sensie, bo trwających nie dłużej niż półtorej godziny. Ale nie decyduje już liczba wykonawców. Czy małą formą jest przedstawienie, tzw. work in progress, produkcja berlińskiego Schaubuhne am Lehniner Platz i Teatru Habima z Tel Awiwu „Dritte Generation” [Trzecia generacja] w reżyserii Yael Ronen, w której bierze udział dziesięcioro aktorów? Albo produkcja Rene Polescha j jego Volksbühne am Rosa-Luxemburg-Platz z udziałem jeszcze większej, kilkunastoosobowej grupy artystów?

Dowiedz się więcej »45 lat Kontrapunktu: Worek z niespodziankami
Zanim napiszę o wrocławiance Ani Skubik, muszę trochę pomędrkować. Każdy dziś chce być najmądrzejszy, choć mocy mędrca ma niewiele więcej niż wasz marny sługa. Mędrkować jest przyjemnie na każdy temat
To było za jego STS-owskich czasów. Namawiał Jerzego Andrzejewskiego, aby napisał dla STS-u coś o Prometeuszu. Andrzejewski się wzbraniał, ale kiedy Wojciech Siemion przywiózł mu ze Stanów cały pakiet materiałów od Jana Kotta o mitycznym herosie, uległ. Wyszedł z tego poemat sceniczny, którego bohatera miał zagrać… Siemion. Prometeusza? Nie inaczej.

Marcin Liber kontynuuje współpracę z Teatrem Współczesnym w Szczecinie. Po sukcesie spektaklu „ID”, którym zdobył najwyższe laury XII Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej „Interpretacje” w Katowicach, kontrowersyjny reżyser bierze na warsztat tekst Bożeny Keff „Utwór o Matce i Ojczyźnie”.
Stare i nowe w jednym stoi domu
To było otwarcie z rozmachem. Pomysł, aby początek sprawowania dyrekcji w warszawskim Teatrze Studio przez Grzegorza Brala, twórcę Teatru Pieśń Kozła, wesprzeć dniami „Studia otwartego”, świętem teatru i publiczności, okazał się wyśmienity.

O „Chopinie w Ameryce”, dyplomowym spektaklu IV roku Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej.
Co teatry Lublina proponują w marcu?
Cały miesiąc w cieniu Joanny Szczepkowskiej, a ściślej jej „performansu” podczas premiery najnowszego przedstawienia Krystiana Lupy w Teatrze Dramatycznym „Persona. Ciało Simone”. W pewnym momencie aktorka wypięła obnażone pośladki w stronę czuwającego na widowni reżysera ze słowami „Tu jeszcze dalej możesz iść” (to z tekstu scenariusza).
Istnieje sporo osób, w tym piszący te słowa, które gest Szczepkowskiej z 13 lutego 2010 r., skierowany przeciwko Lupie, a także – co artystka przyznaje – przeciw publiczności, uważają za czyn raczej radosny – Krzysztof Teodor Toeplitz zabiera głos w Przeglądzie na temat incydentu na premierze spektaklu „Persona. Ciało Simone”.
Kapitalna książka. Wprawdzie nie pierwsza to próba ujęcia życia teatralnego stolicy tego czasu, o czym lojalnie przypomina autor we wstępie, ale próba nowego typu. Mościcki skonstruował frapujący kolaż, złożony z kronikarskich not metodą dzień po dniu, fragmentów recenzji prasowych i wspomnień luminarzy życia kulturalnego, powiązanych dyskretnym komentarzem.
Dowiedz się więcej »Tomasz Mościcki Teatry Warszawy. 1939. Kronika
To jest przedstawienie, które starczyłoby za uzasadnienie przyznanej Pinterowi Nagrody Nobla.
Gajos na straży
Zagracona scena przypomina ring, okalają ją nawet barierki z rurek, oklejone świecącymi kolorowo kablami. Od początku wiadomo, że toczyć się tu będzie walka na śmierć i życie.

Dowiedz się więcej »Dozorca w Teatrze Narodowym
Rozmowa z DANUTĄ SZAFLARSKĄ W „KAMIENNYCH SCHODKACH” (luty 2010).

Dowiedz się więcej »MOJE ROZMOWY, MOJE SPOTKANIA
Rozmowa z Iwanem Wyrypajewem, reżyserem i dramatopisarzem.
Nie przyszła góra do Mahometa, to Mahomet przyszedł do góry – tak można by określić działania kierownictwa Opery Śląskiej w Bytomiu w odniesieniu do mieszkańców Warszawy. Już po raz drugi bowiem ten teatr przywiózł do stolicy znakomite, wielokrotnie nagradzane widowisko Carla Orffa „Carmina burana” w reżyserii Roberta Skolmowskiego.
Redaktorze, widziałem "Różę." Jana Stępnia w wykonaniu Wojtka Siemiona, który, jak wiesz, potrafi zagrać wszystko, a nawet – jak tutaj – wcielić się przy pomocy paru prostych rekwizytów w kobiecą bohaterkę!