W jego świecie istniała tylko muzyka i rodzina
Z Haliną Szpilman rozmawia Ewa Sośnicka-Wojciechowska
Dowiedz się więcej »W jego świecie istniała tylko muzyka i rodzina

Z Haliną Szpilman rozmawia Ewa Sośnicka-Wojciechowska
Dowiedz się więcej »W jego świecie istniała tylko muzyka i rodzina
Monodram Marcina Kwaśnego Rozkwaś Polaka! (tekst Wojtka Miłoszewskiego w reżyserii Marty Ogrodzińskiej-Miłoszewskiej) to nowa propozycja Fundacji Między Słowami i firmy producenckiej Lemmonshot na otwarcie sezonu teatralnego 2012/2013.
Dowiedz się więcej »Marcin Kwaśny w monodramie „Rozkwaś Polaka!”
Posezonowy bilans osiągnięć i porażek aktorskich już po raz piętnasty z rzędu prezentowany przez Tomasza Miłkowskiego.
„Gdy obserwuję teatr naszych następców, to często jednak mi się wydaje, że teatr jest usługą dla nich samych, raczej przysługą, widz w tym teatrze sprowadzony jest do roli podglądacza – proponowanego mu ze sceny, wstydliwego, ekshibicjonistycznego aktu psychicznego”.
Jerzy Stuhr, „Tak sobie myślę”
Motto na sezon miniony dedykuję tym, którzy mają kłopoty ze zdefiniowaniem adresata, dla którego teatr tworzą. Zmarły niedawno guru polskiego teatru, Erwin Axer mawiał, że jeśli chce zobaczyć coś w teatrze, to sobie to wyreżyseruje. Sęk w tym, że przedni żart Axera niektórzy nieopierzeni reżyserzy i aktorzy potraktowali serio i ścigają się w oświadczeniach, że teatr robią dla siebie. No, dobrze, niech i tak będzie, ale jednak tylko w pewnym sensie.
Dowiedz się więcej »Przewodnik po aktorach (nie tylko) warszawskich. Sezon 2011/12
Z punktu widzenia geografii, trudno sobie wyobrazić, żeby cokolwiek takiego czy podobnego mogło łączyć nasze miasto z Helem. Okazuje się jednak, że odległość nie jest przeszkodą, by tak być mogło, szczególnie jeśli do tego połączenia dochodzi na płaszczyźnie teatralnej. Tak więc od tego roku do końca świata i jeden dzień dłużej – jak rzekł burmistrz Helu Mirosław Wądołowski – będzie istnieć silna więź za sprawą osoby Wiesława Gerasa – pomysłodawcy i wieloletniego organizatora Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora oraz Ogólnopolskiego Festiwalu TJA, a także przeglądów w Toruniu i Warszawie, ojca kilku przeglądów mono zagranicą; obecnie również organizatora Spotkań Teatrów Jednego Aktora w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej Helu. Ten nowy wątek w czterdziestopięcioletniej pracy na rzecz rozwoju ruchu teatru jednoosobowego okazał się zaskoczeniem nawet dla samego zainteresowanego.
Z Oskarem Hamerskim rozmawia Grażyna Korzeniowska
Premiera Hamleta w stołecznym Teatrze Współczesnym z Borysem Szycem w roli tytułowej i niedawny zjazd w Gdańsku aktorów, którzy grali tę rolę w polskich teatrach, być może stanie się początkiem dyskusji o obliczach tego bohatera w historii polskiego teatru. Pierwszy głos już jest. W artykule zatytułowanym Hamletyzowanie po polsku o realizacjach tragedii Williama Szekspira na naszych scenach napisał Zdzisław Pietrasik w „Polityce”.
Wśród wykonawców Hamleta wymienia też Oskara Hamerskiego, który grał duńskiego królewicza w łódzkim Teatrze Nowym w spektaklu reżyserowanym przez Kazimierza Dejmka. Spektaklu przerwanym śmiercią reżysera, która dramatycznie odcisnęła się też na psychice młodego wówczas aktora.
Dzisiaj Oskar Hamerski, należący do zespołu Teatru Narodowego, w spektaklu Aktor C.K.Norwida gra Jerzego. Jego bohater, hrabia, ale zarazem aktor, też mierzy się z rolą Hamleta…
A zatem o Hamlecie, teatrze, filmie, misji i jeszcze kilku sprawach rozmawiamy z Oskarem Hamerskim.

Cała Warszawa zobaczyć musi to!
Jeszcze niejeden raz.
Cała Warszawa zawoła nam „Hallo”.
To zachwyciło nas.
Słowa: Andrzej Włast, Muzyka: Zygmunt Karasiński
Kiedy w Teatrze Kamienica rozbrzmiewa przejmujący kolaż piosenek powstańczych i radosnego finału sławnej rewii w Teatrzyku Morskie Oko Cała Warszawa zobaczyć musi to, wiadomo, że kolejny sezon teatralny naprawdę się skończył. To Pamiętnik z powstania warszawskiego wg Mirona Białoszewskiego w reżyserii Jerzego Bielunasa, wystawiony w 65 rocznicę upadku powstania i co roku wznawiany. Kiedy ze wszystkich stron dobiegają echa wzniosłych patriotycznych bajań, w Kamienicy przypomina się o tragedii miasta, o jego niezabliźnionej nadal ranie.
Dowiedz się więcej »Po sezonie teatralnym 2011/2012 Cała Warszawa zobaczyć musi to
„Trzy razy Piaf” w reż. Artura Barcisia w Teatrze im. Osterwy w Gorzowie Wlkp. Po pokazie w Warszawie pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.
Ten spektakl powstał pięć lat temu w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Artur Barciś, po sukcesie widowiska „Trzy razy Piaf” w warszawskim Ateneum, przygotował jego nader udaną replikę. Z wielkim powodzeniem, o czym świadczy choćby fakt, że przedstawienie utrzymuje się już pięć sezonów w repertuarze (w teatrach w miastach średniej wielkości rzecz nader rzadka), a 150. prezentacja miała miejsce w Warszawie. 150 wystawień w Gorzowie to mniej więcej 800 w Warszawie – taka jest skala tego sukcesu mierzona frekwencją.

Polityka kulturalna nastawiona tylko na eksperyment mogłaby wygonić publiczność z warszawskich teatrów – pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Horacy pisze Hamleta
„Hamlet” w reż. Macieja Englerta w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.
Dlaczego Horacy opowiada nam tę historię? Bo to Horacy właśnie (Wojciech Żołądkowicz), zgodnie z wolą reżysera, ale też Szekspira, a więc i samego Hamleta, odtwarza historię jego tragicznych losów.
Opowieść o najinteligentniejszym w historii teatru i dramatu bohaterze toczy się wartko od początku do końca, wyłuskując po drodze wątpliwości i mroczność decyzji podejmowanych nie tylko przez Hamleta, ale i przez jego najbliższych. I jedno pozostaje pewne – że raz jeszcze przypomniana walka Hamleta o naprawę świata, który wypadł z formy, choć od początku daremna, była, jest i będzie natchnieniem niepokornych duchów.
„Kopenhaga” w reż. Waldemara Krzystka w Teatrze IMKA w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.
To nie są czasy sprzyjające dramatom filozoficznym – za dużo stów, za dużo do myślenia, za mato do pokazywania. Tak przynajmniej sądzą dyrektorzy teatrów, którzy dawno przestali wierzyć w inteligencję publiczności. Ale nie Karolak, który w swoim prywatnym teatrze znalazł miejsce dla „Kopenhagi”, niedocenianego w Polsce dramatu Michaela Frayna (wielbionego za farsę „Czego nie widać”). Dowiedz się więcej »Niepewność
Dziękuję, że ktoś w końcu pomyślał o nastolatkach. O tych, co z młodzieńczą wyniosłością mijają Teatr dla DZIECI i Młodzieży, a Metro widzieli już zbyt wiele razy… Wyreżyserowana przez czeskiego twórcę Jakuba Kroftę w Teatrze na Woli adaptacja Madame Antoniego Libery, to historia tylko pozornie łatwa, miła i przyjemna… taka, na którą młodzież przyjść zechce. Spotka się jednak ze zmuszającą do myślenia opowieścią o umykaniu naiwności i wchodzeniu w dorosłość, z jej wielkimi pragnieniami i ucieczką przed bylejakością.
Rozmowa z Witoldem Zandfosem, architektem i artystą malarzem z Paryża.
Jak to jest, gdy architekt zostaje malarzem?
Można by powiedzieć inaczej: jak to niedoszły malarz został architektem. Studiowałem na Wydziale Architektury Warszawskiej Politechniki, skąd po trzech latach mnie wyrzucono. Nie zdałem egzaminu z matematyki, konkretnie nie wykazałem się znajomością całek. Do tej pory nie wiem, co to są całki, choć jako architekt przepracowałem we Francji wiele lat. Pokonały mnie więc całki, groziło mi wcielenie w szeregi wojskowe na co nie miałem ochoty. Na szczęście dostałem się do Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydział Architektury Wnętrz. Tam spotkałem p. Bohdana Urbanowicza i zabrałem się do malarstwa.
„W mrocznym mrocznym domu” w reż. Grażyny Kani w Teatrze Narodowym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.
Symboliczny sens tego dramatu został wyłożony w sugestywnej scenografii: horyzont sceny zajmuje ściana bluszczu, odgradzająca bohaterów od świata zewnętrznego niczym mury więzienia, ale też unaoczniająca, że bluszczowatość jest cechą charakterystyczną jednego z bohaterów, Drew (Marcin Przybylski), który wciąż domaga się opieki od brata, Terry’ego (Grzegorz Małecki). Znakiem wnętrza Terry-’ego jest chrzęszczący żwir, którego gruba warstwa zajmuje powierzchnię sceny. Jest to symbol wewnętrznego poranienia, cierpienia.
Jeszcze nie czytaliśmy synowi książek Stiana Holego o Garmannie, ale zanim wybraliśmy się do Teatru Baj na Świat Garmanna, przeczytaliśmy opis spektaklu. Komentarz Antka po wyjściu z teatru: „Mamo, myślałem, że to o Garmannie, który boi się pójść do szkoły, a Garmann nie tylko poszedł do szkoły, on jeszcze urósł i całował się z dziewczyną…”.
W numerze specjalnym, poświęconym 26. Kongresowi IATC/AICT Dowiedz się więcej »Yorick nr 33 (czerwiec 2012) – spis treści

Każdy Kongres w życiu międzynarodowej organizacji jest czymś szczególnym – nadarza się okazja do wymiany myśli, nawiązania nowych kontaktów, snucia planów na przyszłość, prezentacji dorobku. Tak było i tym razem w Warszawie.
Skorzystaliśmy z szansy, aby pokazać naszym gościom rozmaite oblicza polskiego teatru, zapraszając ich nie tylko na spektakle Warszawskich Spotkań Teatralnych, ale także na niektóre przedstawienia w stołecznych teatrach, również offowych. Sądząc po pierwszych reakcjach i opublikowanych już relacjach w prasie zagranicznej, pomysł okazał się trafny.
Szanowni Państwo,
Z prawdziwą satysfakcją gościmy Was w Polsce na XXVI Kongresie Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych w Warszawie.
Spotykamy się, by przedyskutować problem funkcjonowania „teatru poza teatrem”, a więc, by tropić i zdefiniować w teatrze niekonwencjonalne rozwiązania artystyczne. Teatr w Polsce, dynamiczny i różnorodny, jest dobrym terenem do prześledzenia tych zjawisk. Dowiedz się więcej »Niekonwencjonalne rozwiązania artystyczne.

Szanowni Państwo,
międzynarodowe spotkania ludzi kultury mają w Polsce bogatą tradycję. Niedawno zakończyliśmy obchody Roku Fryderyka Chopina oraz Roku Jerzego Grotowskiego, podczas którego we Wrocławiu wręczono nagrodę Premio Europa per il Teatro. Wciąż jeszcze pobrzmiewają echa Europejskiego Kongresu Kultury.
Dziś mam zaszczyt powitać w Warszawie przedstawicieli międzynarodowej społeczności krytyków teatralnych, którzy po raz czwarty wyróżnili Polskę wskazując nasz kraj na gospodarza XXVI Kongresu AICT/IATC.