Na czworo, na dwoje
Blog Tomasz Miłkowskiego: http://www.dziennikarzerp.pl/2014/03/na-czworo-na-dwoje/

Czasy są trudne, a zatem pomyślne dla kameralistyki. Nic dziwnego, że na afiszu teatralnym coraz więcej sztuk na dwoje, na czworo albo niewiele więcej aktorów. Nowe premiery warszawskie: Ich czworo Zapolskiej w Polonii, Tramwaj zwany pożądaniem Williamsa w Ateneum i Oleanna Mameta w Studio potwierdzają ten trend. Chociaż obsady tych dwóch pierwszych znacznie przekraczają czwórkowy limit – wprawdzie czwórka bohaterów jest główna, ale aktorów występuje więcej. U Zapolskiej ósemka, u Williamsa aż dziewiątka.

Jan Peszek swoje 70. urodziny obchodzi Scenariusz dla nieistniejącego, ale możliwego aktora instrumentalnego Bogusława Schaeffera. Z tej okazji publikujemy tekst o tym spektaklu z przygotowywanej przez Tomasza Milkowskiego książki 121 monodramów do serii „Czarna Książeczka z Hamletem”, publikowanej przez Wrocławskie Towarzystwo Przyjaciól Teatru.
O przedstawieniu Gęś, Śmierć i Tulipan W Teatrze „Baj” pisze Bożena Frankowska:
O Mizantropie w Teatrze Dramatycznym (Scena na Woli im. Tadeusza Łomnickiego) pisze Katarzyna Michalik-Jaworska: 
14 lutego, na scenie Teatru Druga Strefa odbyła się premiera rewii operowej „Miłość ci wszystko wybaczy”:
Zadaję sobie pytanie, kiedy i z jakiego kierunku pojawiła się u mnie ta determinacja, bo tak należałoby określić te moje starania, aby już odpowiedzialnie, już na serio wejść w tę ułudę teatralnego świata. Wiersze na akademiach, amatorskie zespoły teatralne to tylko otoczka, o którą ocierała się większość z nas urodzonych tuż po wojnie. Nie do końca uświadamiających sobie w jak ograniczonym i w jak ograniczającym jednak świecie przyjdzie nam żyć. Konsekwencje powojennej potworności były dla nas, tych w podartych butach i w poszarpanych z brata na brata swetrach, mniej ważne niż dziecięca radość podwórkowych walk, zawodów, ucieczek do tajemnicy łąk czy lasów. Budziły się też i wątpliwości, pytania kierowane najczęściej do siebie.
Barbara Folta o spektaklu „Miedzianka” w Teatrze im. Norwida w Jeleniej Górze (premiera 21 grudnia 2013):

Grażyna Korzeniowska o spektaklu „Rzecz o banalności miłości” w Teatrze Dramatycznym:
O książce Tomasza Miłkowskiego „Teatr Norwida”, Toruń 2013 pisze Anna Mazurek:
O książce Haliny Waszkiel Dramaturgia polskiego teatru lalek (Warszawa 2013) pisze Bożena Frankowska:
Z Piotrem Szczerskim, reżyserem, dyrektorem Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach rozmawia Justyna Hofman-Wiśniewska
Jak dzisiaj grać „Odprawę posłów greckich”? Na to pytanie Ryszard Peryt odpowiedział zaskakującą formą – spektaklem bez mała muzycznym, bliskim rapsodowi i operze kameralnej z pianistycznym autorskim akompaniamentem na żywo Włodka Pawlika. To w pewnym sensie pogłos wieloletnich związków Peryta z operą. Nałożony na dramat Kochanowskiego ryt operowy, z jego precyzją, rytmem i ograniczeniami, a zarazem sceneria teatralnej garderoby (po obu stronach sceny stoją toaletki z garderób), nadają spektaklowi szczególny, teatralny charakter.
Na scenie Lód Sorokina, a na widowni Tetaru Narodowego też lodowato, jakby ścięło lodem. Przez rampę przechodzi tylko niepospolita nuda przez trzy godziny ciągnącej się, monotonnej opowieści o próbach powrotu do harmonii raju utraconego.
W październikowym numerze „Dialogu” („Dialog” 2013, nr 10) reżyser Paweł Wodziński w interesującym tekście o postdemokracji w teatrze, przywołał refleksję Colina Croucha. Zdaniem brytyjskiego socjologa i politologa współczesność charakteryzuje się stałym regresem demokratycznych praktyk społecznych i politycznych. System, który miał działać na korzyść wszystkich obywateli, dba wyłącznie o interesy tylko pewnych, uprzywilejowanych grup, które mają realny wpływ na władzę. Koncepcja Croucha – jak się ostatnio coraz częściej okazuje – wyjątkowo trafnie opisuje również praktyki w polskim teatrze, szczególnie te związane z finansowaniem instytucji kultury i wyborem nowych dyrektorów. Sztuka bywa również poręcznym narzędziem do zbijania politycznego kapitału (słynna płonąca „Tęcza” na placu Zbawiciela w Warszawie czy zorganizowane w tym samym mieście protesty przed Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski bardzo szybko zyskały politycznych beneficjentów. Okazuje się, że na kontrowersjach wokół sztuki wyjątkowo łatwo buduje się populistyczne hasła). Fundamentem postdemokracji, o której mówi Crouch, jest słabość władzy, która chcąc utrzymać swoją pozycję, stale musi zabiegać o głosy i wsparcie. Stale musi o sobie przypominać w mediach.