Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Na czworo, na dwoje

Blog Tomasz Miłkowskiego: http://www.dziennikarzerp.pl/2014/03/na-czworo-na-dwoje/

 

Czasy są trudne, a zatem pomyślne dla kameralistyki. Nic dziwnego, że na afiszu teatralnym coraz więcej sztuk na dwoje, na czworo albo niewiele więcej aktorów. Nowe premiery warszawskie: Ich czworo Zapolskiej w Polonii, Tramwaj zwany pożądaniem Williamsa w Ateneum i Oleanna Mameta w Studio potwierdzają ten trend. Chociaż obsady tych dwóch pierwszych znacznie przekraczają czwórkowy limit – wprawdzie czwórka bohaterów jest główna, ale aktorów występuje więcej. U Zapolskiej ósemka, u Williamsa aż dziewiątka.

Dowiedz się więcej »Na czworo, na dwoje

Peszek Jubilatem

Jan Peszek swoje 70. urodziny obchodzi Scenariusz dla nieistniejącego, ale możliwego aktora instrumentalnego Bogusława Schaeffera. Z tej okazji publikujemy tekst o tym spektaklu z przygotowywanej przez Tomasza Milkowskiego książki 121 monodramów do serii „Czarna Książeczka z Hamletem”, publikowanej przez Wrocławskie Towarzystwo Przyjaciól Teatru.

 

JAN PESZEK

(ur. 13 lutego 1944 w Szreńsku), ukończył krakowską PWST (1966) potem profesor w tej uczelni, debiutował w Teatrze Polskim we Wrocławiu, potem związany z Teatrem Nowym w Łodzi i Starym Teatrem, występował też na wielu innych scenach (m.in Studio, Narodowy), wielokrotnie nagradzany z osiągnięcia artystyczne (m.in. Nagroda im. Aleksandra Zelwerowicza, 1987). Zagrał m.in. Gonzala w Trans-Atlantyku Witolda Gombrowicza (reż. Mikołaj Grabowski, 1981), główną rolę w Śmierci Iwana Ilicza Lwa Tołstoja (reż. Jerzy Grzegorzewski,1991), Ojca w Ślubie Witolda Gombrowicza (reż. Jerzy Grzegorzewski, 1998). Wielokrotnie występował w spektaklach wg tekstów Bogusława Schaeffera (m.in. Scenariusz dla trzech aktorów). Z teatrem jednego aktora związał się właśnie dzięki Bogusławowi Schaefferowi i swemu udziałowi w działaniach krakowskiego Zespołu MEW2 (Młodzi Wykonawcy Muzyki Współczesnej) – jego znakiem rozpoznawczym stał się Scenariusz dla nieistniejącego, ale możliwego aktora instrumentalnego; w teatrze jednoosobowym zrealizował jeszcze Nareszcie koniec Petera Turriniego (reż. Zbigniew Brzoza, 1998).

Dowiedz się więcej »Peszek Jubilatem

„Ach, na tym świecie Śmierć wszystko zmiecie”

O przedstawieniu Gęś, Śmierć i Tulipan W Teatrze „Baj” pisze Bożena Frankowska:

„Ach, na tym świecie Śmierć wszystko zmiecie”. Tak pisał w poemacie Maria (1825) poeta romantyczny Antoni Malczewski (1792-1826). Zagadnieniem śmierci przez wieki – od Starożytności interesowały się nie tylko nauki przyrodnicze, ale także filozofia, religia, literatura, sztuka. Z filozofów chyba najdawniej Solon (ok. 635- ok. 560 p.n.e.), który twierdził, że „Nikogo nie można nazwać człowiekiem szczęśliwym przed śmiercią”.

W religii chrześcijańskiej od zawsze funkcjonowało zalecenie „Memento mori” – „Pamiętaj o śmierci”, a modlitwa zanosiła błaganie „Od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas Panie” (pierwszy polski zapis z lat 1643-1648, prawdopodobnie wg średniowiecznej Litanii do Wszystkich Świętych).

Dowiedz się więcej »„Ach, na tym świecie Śmierć wszystko zmiecie”

Przyglądać się sobie

O Mizantropie w Teatrze Dramatycznym (Scena na Woli im. Tadeusza Łomnickiego) pisze Katarzyna Michalik-Jaworska:

Molier z nieco odświeżonym językiem przystaje lepiej do czasów? „Dupa” i „gówno” w ustach Mizantropa brzmi (o dziwo!) naprawdę smacznie. Siedemnastowieczna sztuka osadzona we współczesnej scenografii, wśród celebrytów i „bywalców” brzmi współcześnie i nadal gorzko.

Molier napisał sztukę pod wpływem doświadczeń wynikających z ciągłych starań o poparcie króla i przebywania na salonach dworskich. Świat nie zmienił się ani o jotę. Kto chce „istnieć”, musi się starać wkraść w łaski możnych i wpływowych. Musi „bywać”. Grzegorz Chrapkiewicz umieścił akcję spektaklu w przestrzeni mogącej być klubem golfowym, showroomem, czy foyer, w którym odbywają się wernisaże, imprezy, pokazy mody, w którym spotykają się celebryci. Atmosferę przesyconą sztucznością i lansem, podkreślają nowoczesne instalacje, kiczowate rzeźby, samojezdne pojazdy i designerskie kostiumy.

Dowiedz się więcej »Przyglądać się sobie

Księga jako bohater

„Mistrz i Małgorzata” w reż. Magdaleny Miklasz koprodukcja Teatru Dramatycznego w Warszawie i Teatru Malabar Hotel z Białegostoku na Scenie Przewodnik w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

 

Powieść Bułhakowa, wielokrotnie w Polsce adaptowana przez teatr (i telewizję), trochę straciła na legendzie, ale najwyraźniej powraca do łask. Nic nie dały próby umniejszenia jej rangi i oto „Mistrz i Małgorzata” w inscenizacji Hotelu Malabar (w koprodukcji z Teatrem Dramatycznym) zdaje się odzyskiwać dawną siłę. Teraz jednak inaczej, nie jako wyraz skrytych marzeń o wolności, ale jako hołd składany literaturze zdolnej wyzwalać niczym niekrępowaną duchowość. Nic więc dziwnego, że twórcy spektaklu w głównej roli obsadzili księgę.

Dowiedz się więcej »Księga jako bohater

Schody, schody, schody, schody… Jak w Casino de Paris

14 lutego, na scenie Teatru Druga Strefa odbyła się premiera rewii operowej „Miłość ci wszystko wybaczy”:

No więc schody. Takie na całą scenę. A na schodach w największych szlagierach operowych i kabaretowych ubiegłego wieku piękne głosy polskiej sceny operowej i dramatycznej. Tatiana Maria Pożarska śpiewająca arię z „My Fair lady”, Tomasz Raczkiewicz – kontratenor ze szlagierem „Miłość ci wszystko wybaczy”, Marek Szymański – tenor śpiewając „Brunetki, blondynki”, Wiesław Kowalski z piosenką Eugeniusza Bodo i oczywiście Sylwester Biraga. Tym razem dyrektor Teatru Druga Strefa w zupełnie nowej odsłonie. Peruka, makijaż, suknia, sztuczne rzęsy, obcasy, pióra, czyli krajowego wyrobu Mea West i „Seksapil”, niezapomniany przebój z filmu „Piętro wyżej”.

Dowiedz się więcej »Schody, schody, schody, schody… Jak w Casino de Paris

Henryk Talar: JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

Zadaję sobie pytanie, kiedy i z jakiego kierunku pojawiła się u mnie ta determinacja, bo tak należałoby określić te moje starania, aby już odpowiedzialnie, już na serio wejść w tę ułudę teatralnego świata. Wiersze na akademiach, amatorskie zespoły teatralne to tylko otoczka, o którą ocierała się większość z nas urodzonych tuż po wojnie. Nie do końca uświadamiających sobie w jak ograniczonym i w jak ograniczającym jednak świecie przyjdzie nam żyć. Konsekwencje powojennej potworności były dla nas, tych w podartych butach i w poszarpanych z brata na brata swetrach, mniej ważne niż dziecięca radość podwórkowych walk, zawodów, ucieczek do tajemnicy łąk czy lasów. Budziły się też i wątpliwości, pytania kierowane najczęściej do siebie.

Dowiedz się więcej »Henryk Talar: JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

Molier igra z medycyną

Molier wraca do łask? W Narodowym lada dzień 150 przedstawienie Świętoszka, w Dramatycznym za kilka dni premiera Mizantropa, a jego sławna farsa Lekarz mimo woli już teraz zawędrowała do Muzeum Etnograficznego, gdzie od kilku miesięcy rezyduje najmłodszy bodaj teatr Warszawy – Teatr XL („bo nazwa Wielki jest zajęta”, jak tłumaczą założyciele w swoich ulotkach). Teatr powstał z entuzjazmu absolwentów szkoły aktorskiej Machulskich i pomocy życzliwych ludzi, działa bez budżetu, zbiera datki, a pierwszą premierą przy ul. Kredytowej budzi nadzieję.

Zwłaszcza że reżyserii tego arcydzieła farsy podjął się ceniony rosyjski reżyser, Sergiej Timofiejew, dyrektorujący w Omsku, często jeżdżący po Rosji i Europie, znawca metody Stanisławskiego i Czechowa, który w Teatrze XL prowadził też warsztaty. Jego Lekarz to przedstawienie pełne wigoru, w muzycznym rytmie, z tanecznymi pochodami, skromną, surową, ale celną scenografią (sosnowe ławki z giętymi oparciami, które rozmaicie ustawiane stają się lasem, stołami, domem bogatego mieszczanina, a nawet kratami więzienia) i kostiumami nawiązującymi do epoki Moliera.

Dowiedz się więcej »Molier igra z medycyną

MIEDZIANKA

Barbara Folta o spektaklu „Miedzianka” w Teatrze im. Norwida w Jeleniej Górze (premiera 21 grudnia 2013):

W dzieciństwie miałam dom. Ciepły, spokojny, w kwiatach. Ale zostały z niego tylko dwa kominy, spalono go zimą w 1944 roku. Od tej pory czułam się bezdomna. Nowy dach nad głową znalazłam po latach na Dolnym Śląsku, we Wrocławiu. Liczba Polaków wysiedlonych w czasie II wojny światowej to oficjalnie 1 milion 700 tysięcy. Wielu straciło domy w spalonej Warszawie i innych polskich miastach, gdzie ich rodziny mieszkały od wieków. Po wojnie żyliśmy wśród ruin. Dla mnie były to najpierw gruzy rodzinnego Jasła, a potem Wrocławia.

Dowiedz się więcej »MIEDZIANKA

Powrót Szaloma Asza

„Bóg zemsty” w reż. Andrei Munteanu w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Stolicy.

 

«Napisany sto lat temu przez Szaloma Asza „Bóg zemsty” to najsłynniejszy i najbardziej kontrowersyjny dramat tego autora, uważany przed laty za obrazoburczy, sprzeczny z nakazami religii. I dzisiaj opowieść o Jankielu, wystawiona w warszawskim Teatrze Żydowskim, może szokować. Albowiem dramat o na pozór pobożnym Żydzie, który w suterenie swego domu prowadzi dom publiczny, a dla swojej córki zamawia zwój Tory, by w końcu odkryć, że została ona prostytutką, wpisał Asz w przypowieść o starotestamentowym, mściwym Bogu, który nie umie przebaczać.

Dowiedz się więcej »Powrót Szaloma Asza

O niej bez niej

„Nastasja Filipowna” w reż. Andrzeja Domalika w Teatrze Ateneum w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Mimo że spektakl nosi tytuł „Nastasja Filipowna”, nie zobaczymy jej na scenie. Andrzej Domalik nawiązał w ten sposób do pomysłu Andrzeja Wajdy, który przed 36 laty przedstawił na scenie Starego Teatru historię namiętnego uczucia wiążącego dwóch mężczyzn z tytułową Nastasja, opowiadając tę historię bez jej udziału. Tak zaadaptowane fragmenty „Idioty” Fiodora Dostojewskiego oglądano jako próby otwarte. Dowiedz się więcej »O niej bez niej

O banalności…

Grażyna Korzeniowska o spektaklu „Rzecz o banalności miłości” w Teatrze Dramatycznym:

„Sztukę Liebrecht na scenie Teatru Dramatycznego wyreżyserował Wawrzyniec Kostrzewski. Nic nie uronił z wieloznaczności opowieści. Stworzył spektakl piękny, mądry i poruszający.

Dla zaznaczenia opozycyjnych czasów wydarzeń – teraźniejszego i przeszłego – użył filmowego montażu – stosując rodzaj stop klatki dla teraźniejszości, a wydarzenia przeszłe, wydobywając z mroku jasnym snopem światła”.

Dowiedz się więcej »O banalności…

ŚLADAMI TEATRALNOŚCI NORWIDA

O książce Tomasza Miłkowskiego „Teatr Norwida”, Toruń 2013 pisze Anna Mazurek:

„Połączenie precyzji dowodu i jasności wykładu sprawia, że książkę z zainteresowaniem i pożytkiem przeczytają zapewne zarówno badacze twórczości Norwida, jak czytelnicy zainteresowani jego pisarstwem, a zwłaszcza jego dramatami. Dramatami wciąż mało znanymi i niezbyt często wystawianymi w teatrach”.

Dowiedz się więcej »ŚLADAMI TEATRALNOŚCI NORWIDA

BARWNOŚĆ OPISU I NAUKOWA ŚCISŁOŚĆ

O książce Haliny Waszkiel Dramaturgia polskiego teatru lalek (Warszawa 2013) pisze Bożena Frankowska:

„I nie wiadomo, co jest większą zasługą Autorki – opisanie cech dramaturgicznego ukształtowania tekstów pisanych dla teatru lalek i tekstów przystosowanych do inscenizacji w teatrze lalek (adaptacji dramatu „żywego planu”, epiki i liryki), czy rzecz druga: wskazanie bogactwa możliwości dramaturgicznych („teatralności”) tkwiących w samej naturze teatru lalek. A to bogactwo jest i wtedy, gdy mamy do czynienia z teatrem lalek, który trzyma się wypowiedzi autora, tekstu i sensu, tworząc na scenie postacie teatralne: lalki uruchamiane przez aktorów – równocześnie ludzi i animatorów. I jest ono także w naturze widowiska lalkowego, gdy odrzuca ono autora, tekst, sens przez nich preferowany a „animant” nie jest postacią teatralną tylko jednym z inscenizacyjnych efektów, środków, sposobów”.

Dowiedz się więcej »BARWNOŚĆ OPISU I NAUKOWA ŚCISŁOŚĆ

PRZESTRZEŃ NASYCONA LUDZKIM LOSEM

Z Piotrem Szczerskim, reżyserem, dyrektorem Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach rozmawia Justyna Hofman-Wiśniewska

Czekał Pan na „swojego” Levina?

Moje spotkanie z Levinem nie jest takie zupełnie przypadkowe. Znałem jego wcześniejsze sztuki, myślałem o wystawieniu niektórych, ale… Chyba czekałem właśnie na tę sztukę. A może ta sztuka czekała na mnie? Jakiś i Pupcze to sztuka znakomicie przetłumaczona niedawno przez Elżbietę Sidi. Po przeczytaniu powiedziałem, że to jest tak napisana sztuka, że muszę ją zrobić. Czasami się tak zdarza. Czytam tekst i następuje iluminacja. Uważam, że jest to najlepsza sztuka Hanocha Levina. Jest to dramat tej miary, co Czekając na Godota Samuela Becketta. Tu jest cały kosmos ludzki. Sytuacja zabawna i zarazem tragiczna. Życie pokazane bez osłonek, bez masek, sztafażu, blichtru, bez makijażu i nieupiększone. Levin mówi wyraźnie, że ani życie, ani człowiek nie jest piękny. Z drugiej strony chcemy żyć, chcemy kochać, chcemy być szczęśliwi, nawet gdy to nie wychodzi, nawet gdy Levin pokazuje tak przebrzydłą, ekstremalnie brzydką parę, jak Jakiś i Pupcze.

Dowiedz się więcej »PRZESTRZEŃ NASYCONA LUDZKIM LOSEM

Gra z Odprawą

Jak dzisiaj grać „Odprawę posłów greckich”? Na to pytanie Ryszard Peryt odpowiedział zaskakującą formą – spektaklem bez mała muzycznym, bliskim rapsodowi i operze kameralnej z pianistycznym autorskim akompaniamentem na żywo Włodka Pawlika. To w pewnym sensie pogłos wieloletnich związków Peryta z operą. Nałożony na dramat Kochanowskiego ryt operowy, z jego precyzją, rytmem i ograniczeniami, a zarazem sceneria teatralnej garderoby (po obu stronach sceny stoją toaletki z garderób), nadają spektaklowi szczególny, teatralny charakter.

Dowiedz się więcej »Gra z Odprawą

Ścięło lodem

Na scenie Lód Sorokina, a na widowni Tetaru Narodowego też lodowato, jakby ścięło lodem. Przez rampę przechodzi tylko niepospolita nuda przez trzy godziny ciągnącej się, monotonnej opowieści o próbach powrotu do harmonii raju utraconego.

Trudno sobie wyobrazić lepszy sposób na wykazanie miałkości intelektualnej utworu Władimira Sorokina, już mianowanego na geniusza, od inscenizacji Konstantina Bogomołowa.

Dowiedz się więcej »Ścięło lodem

Gesty i protesty

W październikowym numerze „Dialogu” („Dialog” 2013, nr 10) reżyser Paweł Wodziński w interesującym tekście o postdemokracji w teatrze, przywołał refleksję Colina Croucha. Zdaniem brytyjskiego socjologa i politologa współczesność charakteryzuje się stałym regresem demokratycznych praktyk społecznych i politycznych. System, który miał działać na korzyść wszystkich obywateli, dba wyłącznie o interesy tylko pewnych, uprzywilejowanych grup, które mają realny wpływ na władzę. Koncepcja Croucha – jak się ostatnio coraz częściej okazuje – wyjątkowo trafnie opisuje również praktyki w polskim teatrze, szczególnie te związane z finansowaniem instytucji kultury i wyborem nowych dyrektorów. Sztuka bywa również poręcznym narzędziem do zbijania politycznego kapitału (słynna płonąca „Tęcza” na placu Zbawiciela w Warszawie czy zorganizowane w tym samym mieście protesty przed Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski bardzo szybko zyskały politycznych beneficjentów. Okazuje się, że na kontrowersjach wokół sztuki wyjątkowo łatwo buduje się populistyczne hasła). Fundamentem postdemokracji, o której mówi Crouch, jest słabość władzy, która chcąc utrzymać swoją pozycję, stale musi zabiegać o głosy i wsparcie. Stale musi o sobie przypominać w mediach.

Dowiedz się więcej »Gesty i protesty

Depresja Lechistanu

„Depresja komika” w reż. Michała Walczaka Teatru Polonia i Teatru Montownia w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Sztuka dla niepoznaki nosi tytuł „Depresja komika”, choć tak naprawdę o depresję w kraju nad Wisłą Michałowi Walczakowi tu chodzi, o stan pewnego zamulenia umysłów, upodobanie do cierpiętnictwa, obniżenie gustów, ksenofobiczne odchylenia i ogólne zagubienie się we współczesnym świecie. Wszystko to opowiedziane językiem satyryczno-komediowym z pewnym nalotem kabaretu. Adam Woronowicz jako terapeuta i Rafał Rutkowski jako komik ukazują w dziesięciu odsłonach rozmaite metody walki z depresją, czasem dyskusyjne, ale malowane z energią, poczuciem humoru i dystansem. Dowiedz się więcej »Depresja Lechistanu

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.