Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Dorociński/Damięcki bez tajemnicy

Kochamy Marcina Dorocińskiego za wszystkie jego role filmowe. Bez wyjątku. Natomiast o wiele mniej za kreacje teatralne. Żadnej nie zagrał na miarę swojego niewątpliwego talentu. Oglądając Dorocińskiego najpierw w roli Miszy, pierwszej po jego przejściu do Teatru Ateneum, w spektaklu „Merylin Mongoł” (reż. B. Linda), a teraz w najnowszej premierze „Nastasja Filipowna”, w reżyserii Andrzeja Domalika, w której gra Rogożyna, zastanawiamy się, co go pęta.

Dowiedz się więcej »Dorociński/Damięcki bez tajemnicy

Antygona była pierwsza

(..) Nasze szczęście w szczęściu miasta leży (…)

Sofokles, Antygona, wers 175, tłumaczenie Kazimierz Morawski

Ogłoszony przez Parlament Europejski Rok Obywateli miał w Warszawie zwieńczenie w postaci kilku interesujących wydarzeń kulturalno-artystycznych połączonych z publicznymi debatami (w dniach 1-4 grudnia). Jak przystało na forum służące rozbudzeniu obywatelskości wstęp na wszystkie debaty był wolny a program zróżnicowany. Dowiedz się więcej »Antygona była pierwsza

Mekka trawiona kryzysem

Teatr PRL był teatrem uwikłanym ideologicznie, w zwarciu (ale i swoistej symbiozie) z cenzurą, walczący i potulny

Z Tomaszem Miłkowskim rozmawia Ewa Rosolak w Dzienniku Trybuna (13/15 grudnia 2013)

    Kiedy mówię teatr PRL, to jaką hierarchię Pan układa: „teatr ogromny”, zniewolony, prowokujący, walczący z systemem, ogrywający cenzurę, programowo przymilny, a może lizusowski wobec władzy?

  •  

    Z tych cech, które Pani wymieniła, nie umiałbym utworzyć żadnej hierarchii, chyba że anty hierarchię – wyjąwszy utopijną ideę teatru ogromnego Leona Schillera, pozostałe cechy, choć dałoby się wskazać na ich obecność w życiu teatralnym tych czasów, nie stanowią o istocie tego fenomenu, jakim był teatr w PRL. To prawda, że był to teatr uwikłany ideologicznie, w zwarciu (ale i swoistej symbiozie) z cenzurą, walczący i potulny, ale rozmaicie to wyglądało w różnych okresach. Polityka kulturalna ulegała zmianom, toteż nie można tu zastosować jednej wspólnej miary. Z mojego punktu widzenia teatr PRL cechował się przede wszystkim powszechnością i otwartością. Nie sposób nie docenić ogromnego wysiłku, jaki uczyniono, aby teatr stał się dostępny, także rozkwitły bujnie teatr telewizji. Nie zmieniają tego faktu takie czy inne patologie towarzyszące tej polityce upowszechnieniowej, czasem niezbyt rozsądne „akcje” albo rachuby, że za pomocą teatru będzie można prowadzić skuteczną agitację ideologiczną. Dowiedz się więcej »Mekka trawiona kryzysem

    Nosorożce za progiem

    Premiera Nosorożca w Dramatycznym nie była planowana jako komentarz do warszawskiej ulicy w dniu Święta Niepodległości. Ale jak to w teatrze bywa, to co za progiem teatru gwałtownie aktualizuje teksty nie tylko te pisane kilkadziesiąt lat,a le i kilkaset lat temu. Tak właśnie się stało. Epidemia nosorożycy (jak pomysłowo nazywa wirus zdziczenia tłumacz Piotr Kamiński) szerzy się, zbierając zatrute owoce, toteż nie pierwszy raz tragikomedia Ionesco, zaliczana do teatru absurdu, objawia swoje hiperrealistyczne oblicze.

    Dowiedz się więcej »Nosorożce za progiem

    My, nosorożce

    „Nosorożec” Eugene`a Ionesco, w reżyserii Artura Tyszkiewicza w stołecznym Teatrze Dramatycznym, to dobry spektakl. Konsekwentny z jasno podkreślonym przesłaniem i dobrymi rolami Pawła Domagały (Berenger), Krzysztofa Ogłozy (Jean) i Sławomira Grzymkowskiego (Dudard).
    Ionesco napisał „Nosorożca” w 1959 roku. Biografowie i znawcy twórczości pisarza sugerują, że w tym dramacie rozprawia się z faszyzmem, który niemal przed chwilą miażdżył Europę i sięgał po cały świat… Zapewne. I zapewne dzisiaj można w ten sposób odczytywać sztukę Ionesco, bo różnego rodzaju totalitaryzmy ciągle snują się nad ziemskim globem, ubierając się w różne maski…

    Dowiedz się więcej »My, nosorożce

    „Pociąg bywa niebezpieczny…”

    O „Upadku pierwszych ludzi” Antoniego Ferencego w reżyserii autora w Teatrze Soho w Warszawie pisze Marzena Dobosz na blogu „teatru głodna”

    Czym jest teatr? Odpowiedzi może być mnóstwo, ale jeśli przyjąć, że teatr jest rodzajem rozmowy pomiędzy twórcami przedstawienia a widzami, to wczorajszy spektakl w Teatrze Soho Upadek pierwszych ludzi był interesującą rozmową. Do dyskusji zaprosił nas Antoni Ferency – autor sztuki i debiutujący reżyser.

    Dowiedz się więcej »„Pociąg bywa niebezpieczny…”

    DRAMATURGIA FRANCUSKOJĘZYCZNA

    Współczesna dramaturgia francuskojęzyczna doczekała się w Polsce własnego Domu Wydawniczego pn. DramEdition. Wydawnictwo powstało w Poznaniu, w roku 2011. A wszystko zaczęło się od… teatru. Jan Nowak – nauczyciel języka francuskiego, aktor, tłumacz i dramaturg wymyślił nauczanie języka francuskiego poprzez teatr. Powstała więc Scena Molier (2009) – pierwsza w Polsce szkoła nauczania języka francuskiego poprzez teatr. Szkoła prowadzi zajęcia nowatorską metodą, w której sztuka teatralna staje się pretekstem do pogłębionej pracy nad językiem francuskim, jego słownictwem, gramatyką, fonetyką. Wszystko to dopełnia praca nad rozwojem aktorskim uczestników.

    Dowiedz się więcej »DRAMATURGIA FRANCUSKOJĘZYCZNA

    Szczypta baśni dla małych i dużych

    Reżyser Paweł Paszta nadał swojemu spektaklowi, na który złożyły się adaptacje Opowiadań dla dzieci Isaaca Bashevisa Singera tytuł Opowiadania nie tylko dla dzieci. Słusznie. Bo chociaż premiera spektaklu odbywała się o godzinie 12.00 , co jest wyraźnym wskazaniem do jakiej publiczności jest skierowana, to z równym skupieniem i uwagą, oglądali ją młodzi widzowie, jak i dorośli.

    Dowiedz się więcej »Szczypta baśni dla małych i dużych

    Widz budzi się

    Czy artysta musi się liczyć z odbiorcami swoich dzieł? Czy ma ich na siłę i egoistycznie „przerabiać w aniołów”, czy też schlebiać ich gustom i oczekiwaniom? Tak dawniej, jak i dzisiaj, rozstrzyga o tym czynnik prozaiczny – pieniądze. Tak dawniej, jak i dzisiaj, artysta nie może się obejść bez prywatnego czy państwowego mecenatu. Najboleśniej to widać w instytucjach teatralnych, które egzystują na samorządowym garnuszku. Na relację między artystą i widzem rzutuje najmocniej postawa „twórczej wolności artysty”. Przyjęło się, że wszelkiego typu „ograniczenia” nie sprzyjają kreatywności. Teza dosyć dyskusyjna, bo przecież nic tak nie rozbudza kreatywności, jak przełamywanie własnych ograniczeń i oporów, poszukiwanie rozwiązań wbrew przyzwyczajeniom widzów bez wykluczania ich z tego procesu.

    Dowiedz się więcej »Widz budzi się

    Opowiadania (dla dzieci) Singera w Żydowskim

    Z teatrem dla dzieci sprawa jest trudna… by nie rzec – bardzo trudna. Młodego widza się lekceważy, mylnie uważając, iż wystarczy kilka błazeńskich sztuczek na scenie, by wywołać śmiech, a ten wówczas jest kontent. Mamy zatem w repertuarach teatrów prawdziwy zalew spektakli co najmniej słabych. Milczeniem pominę spektakle przedszkolne, szkolne czy te wystawiane w domach kultury. Jako matka dwójki dzieci, a tym samym klientka co najmniej trzech biletów na „kulturę”, odczuwam już pewnego rodzaju niechęć na myśl o wyrzuceniu pieniędzy.

    Dowiedz się więcej »Opowiadania (dla dzieci) Singera w Żydowskim

    Manatki albo Ja i Ten

    Premiera monodramu Manatki Bogusława Kierca, ktora zainaugurowała tegoroczną edycję Wroclawskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora to wydarzenie trudne do przecenienia. Przedstawieniem tym autor wraca do źródeł teatru jednoosobowego, a jednocześnie otwiera przed nim nowe perspektywy artystyczne i etyczne. To rodzaj spowiedzi-modlitwy dokonywanej w obecności widzów.

    Artysta nazwał swój spektakl samogrą, podkreślając autorstwo całości: od scenariusza, przez reżyserię, inscenizację po wykonanie. Chciał uniknąć powtarzania na plakacie aż do znudzenia swego nazwiska przy każdym, tradycyjnie oddzielnie traktowanym zatrudnieniu. Manatki nawiązują więc do bliskiego mu ideału teatru jednego aktora, który oferuje artyście możliwość samoswojej wypowiedzi. Kierc to „aktor z piórem w ręku”, jak Szekspira nazywał Norwid.

    Dowiedz się więcej »Manatki albo Ja i Ten

    Dlaczego ja?

    Tomasz Miłkowski o Milczeniu o Hiobie Piotra Cieplaka w Teatrze Narodowym – poszerzona wersja recenzji opublikowanej w „Przeglądzie” nr 45/2013:

    Cierpienia Hioba z biblijnej przypowieści zawsze budziły odruch protestu a co najmniej zdumienia. Dlaczego on właśnie, bogobojny i cnotliwy, poddawany jest tak okrutnej próbie. Dlaczego ja? – pyta Hiob, a kolejne ciosy losy spadają na jego mienie, rodzinę i na niego. Jego ciało gnije. Hiob nie złorzeczy Panu, nikogo nie obwinia i na koniec – w nagrodę – wraca do łask.

    Co to ma znaczyć, przez wieki zastanawiali się mędrcy, pisarze, artyści. Zastanawiał się się także Piotr Cieplak, który już po raz trzeci do Hioba nawiązuje, ale spektakl w Narodowym niewiele ma wspólnego z wcześniejszym przedstawieniem wrocławskim (2004). Tym razem to przyjaciele Hioba, ale bez jego udziału, myślą o jego losie (i swoim także), każdy zanurzony we własnym doświadczeniu i powinnościach.

    Dowiedz się więcej »Dlaczego ja?

    DOKĄD CZY DONIKĄD

    Janusz Wiśniewski nie usiłował tu ani pouczać, ani oceniać. Zresztą nigdy tego nie robił, natomiast zawsze mówił własnym językiem szczegółowo konstruowanych obrazów – egzemplifikacji. Nawet kiedy owa własność reżyserskich projektów denerwowała Mistrza Kantora, Wiśniewski – klucząc, modyfikując tropy po swojemu – rzeźbił każdy detal przestrzeni.

    Dziś ten wciąż wspaniale osobny Artysta Teatru pokazuje spektakl Quo vadis (Teatr Polski, premiera – kwiecień 2013). Tytuł otwiera podwójne pytanie: Domine, quo vadis i Homine, quo vadis. Tak wiąże się perspektywa utrwalonej przez Sienkiewicz sceny, kiedy uciekający z Rzymu święty Piotr spotyka Chrystusa idącego „by Go ukrzyżowano po raz wtóry” oraz memento personifikowane głosami m.in. Szekspira, Słowackiego, Eliota, Audena, Cwietajewej.

    Dowiedz się więcej »DOKĄD CZY DONIKĄD

    Dojrzała miłość w Teatrze Kamienica

    Teatr Kamienica nie zwolnił tempa na koniec roku. Gorący okres premier trwa w najlepsze. 19 października odbyła się premiera sztuki kanadyjskiego dramatopisarza Norma Fostera, w reżyserii Andrzeja Chichłowskiego. Produkcja Teatru Gudejko – Old Love to komedia o konwenansach, lękach, rozczarowaniach i miłości. Dojrzałej miłości dojrzałych ludzi. I ich rozterkach: czy między czterdziestką a dziewięćdziesiątką jest prawo do miłości zmysłowej. Czy jest ona zarezerwowana wyłącznie dla młodych, estetycznych, bez wiszących brzuchów i głębokich zmarszczek. To skomplikowana historia ludzi, którzy wiele już przeżyli, byli w związkach, mają dzieci i określony status społeczny.

    Dowiedz się więcej »Dojrzała miłość w Teatrze Kamienica

    Ach, te nogi!

    Ostatnio postanowiłam wybrać się na coś lekkiego, łatwego i przyjemnego, co oderwałoby moje myśli od zbliżającej się zimy. Mój wybór padł na spektakl Klatka Wariatek w Teatrze Komedia, którego siedziba zapiera dech w piersiach. Już przed rozpoczęciem spektaklu miałam możliwość zachwycić się pięknem architektury, a zwłaszcza kopułą rozpościerającą się nad widownią. Szczerze mówiąc nie jestem fanką musicali i wybór tego repertuaru był czysto przypadkowy. Już po kilku chwilach okazało się, że fabuła spektaklu jest mi dobrze znana z filmowej wersji z Robinem Williamsem.

    Dowiedz się więcej »Ach, te nogi!

    Spektakle „Korczaka”

    Zuzanna Talar pisze o spektaklach, zaprezentowanych podczas XVII Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży, 5-12 października 2013 Warszawa

    Cień Mglistego Billego

    Zobaczyć można tylko jego cień, ale historię jego krótkiego i równie skomplikowanego dziecięcego życia, oczyma wyobraźni każdy może! Teatr Figur z Krakowa pokazał na deskach Małej Sceny Teatru Powszechnego spektakl, który porusza unikany w dziecięcym repertuarze problem odchodzenia. Temat śmierci potraktowany symbolicznym i dosłownym zarazem teatrem cieni… Dwunastoletni Billy zwany Mglistym ma mamę, tatę, siostrę Jane i… zdechłego kota.

    Dowiedz się więcej »Spektakle „Korczaka”

    Trumna pełna niespodzianek

    Tomasz Miłkowski pisze o Kabarecie warszawskim w Nowym Teatrze na łamach Przeglądu:

    Czy jest w Warszawie dobry teatr? – pyta w końcowej partii Kabaretu warszawskiego Jacek Poniedziałek, uwodzący publiczność rolą transseksualnej piosenkarki Justine. Potem następuje jeszcze cała sekwencja pytań, spuentowanych wątpliwością, czy tu (to jest w Warszawie) ktoś jeszcze naprawdę kocha. To jedyne słowa o tytułowej Warszawie, jakie padają ze sceny podczas tego pięciogodzinnego spektaklu, w którym brawurowe widowisko miesza się chwilami z niedogotowaną zupą, barokowe rozbuchanie z ascetycznym dystansem, jaskrawość z banałem. Warlikowski zawsze był specjalistą miksowania i łączenia wyrafinowanych i niesmacznych kawałków, choć nie zawsze wychodził z tego mieszania zwycięsko. Także i tym razem wynik nie jest jednoznaczny. Bo choć przesłanie spektaklu jest jasne, uwaga: „zagrożenie weimarskie” wisi nad Warszawą, to argumenty już nie tak przekonujące.

    Dowiedz się więcej »Trumna pełna niespodzianek

    Co się dzieje, kiedy umieramy

    O „Mglistym Billym” w reżyserii Mateusza Przyłęckiego, spektaklu Teatru Figur z Krakowa, pokazywanym w ramach Festiwalu Korczak 2013, pisze Marzena Dobosz na blogu „teatru głodna”

    Poszłam na ten spektakl zachęcona zapowiedzią na stronie Teatru Figur i Festiwalu: „Spektakl teatru cieni dla wszystkich, którzy mają albo mieli kiedyś 12 lat, być może stracili kota, chomika czy papugę, chcieliby przechytrzyć śmierć i zamknąć ją w hermetycznym słoju”. Nie czytałam komiksu Guillaume’a Bianca Mglisty Billy. Dar Ciemnowidzenia, nie wiedziałam więc co mnie czeka…

    Dowiedz się więcej »Co się dzieje, kiedy umieramy

    Salon Ireny Jun

    • Loża

    W Teatrze Studio nieustanny ruch. W ostatnią niedzielę, 29 września, przybyła nowa scena – Teatr Słowa Irena Jun, bo to Ona właśnie raz w miesiącu będzie gospodynią święta słowa, przede wszystkim poetyckiego.

    To przestrzeń nowa i nienowa. Nie nowa, bo już za dyrekcji Jerzego Grzegorzewskiego bywała wykorzystywana teatralnie, a potem sama Irena Jun zapraszała tu na swoje spektakle. Nowa jednak, bo inaczej przestrzennie wykorzystana niż we wcześniejszych, poprzednich wcieleniach.

    Dowiedz się więcej »Salon Ireny Jun

    AICT Polska
    Przegląd prywatności

    Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.