Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Raj widza

Czy widz we współczesnym teatrze skazany jest jedynie na piekło? No, czasem na czyściec, kiedy przechodzi tortury wątpliwości. Nie, od czasu do czasu zdarza mu się znaleźć w raju. Tak właśnie jest podczas przedstawienia Macieja Wojtyszki „Dowód na istnienie drugiego” w Teatrze Narodowym (scena przy Wierzbowej), spektaklu w dwójnasób Wojtyszki, bo przecież wedle sztuki jego autorstwa i w jego reżyserii.

Dowiedz się więcej »Raj widza

Grzegorz Sinko. Lata sumiennej roboty1

,,Jeśli krytyk teatralny zechce się wyłączyć z dyskursu toczącego się między sceną a widownią, jego recenzja (czy raczej esej) będzie tekstem niezależnym od przedstawienia – swoistym dziełem własnym krytyka, które zresztą jak każdy tekst pisany może podlegać wszelkim procederom dekonstrukcji przez czytelnika”.

,,Choć recenzja jest gatunkiem literackim, a więc dziełem sztuki języka, która pełni wszystkie funkcje takiego dzieła skodyfikowane przez Romana Jakobsona, musi ona jednak, jeśli ma posiadać wartość również jako opis, kłaść nacisk na funkcję referencjalną, na opowiedzenie o tym, co się działo w teatrze. Musi również zająć stanowisko semiotyczne, które polega na powiedzeniu, co to wszystko znaczy”.

To słowa wypowiedziane przez niezwykle wnikliwego krytyka teatralnego, wybitnego teatrologa – jednym słowem uczonego wielkiego formatu – Grzegorza Sinkę.

Dowiedz się więcej »Grzegorz Sinko. Lata sumiennej roboty1

Grzegorz Sinko. Lata sumiennej roboty(1)

  • AKT

,,Jeśli krytyk teatralny zechce się wyłączyć z dyskursu toczącego się między sceną a widownią, jego recenzja (czy raczej esej) będzie tekstem niezależnym od przedstawienia – swoistym dziełem własnym krytyka, które zresztą jak każdy tekst pisany może podlegać wszelkim procederom dekonstrukcji przez czytelnika”.

,,Choć recenzja jest gatunkiem literackim, a więc dziełem sztuki języka, która pełni wszystkie funkcje takiego dzieła skodyfikowane przez Romana Jakobsona, musi ona jednak, jeśli ma posiadać wartość również jako opis, kłaść nacisk na funkcję referencjalną, na opowiedzenie o tym, co się działo w teatrze. Musi również zająć stanowisko semiotyczne, które polega na powiedzeniu, co to wszystko znaczy”.

To słowa wypowiedziane przez niezwykle wnikliwego krytyka teatralnego, wybitnego teatrologa – jednym słowem uczonego wielkiego formatu – Grzegorza Sinkę. Dowiedz się więcej »Grzegorz Sinko. Lata sumiennej roboty(1)

Debiut powieściowy Katarzyny Michalik-Jaworskiej

Nakładem wydawnictwa Dobra Literatura ukazała się debiutancka powieść Katarzyny Michalik-Jaworskiej, dziennikarki i recenzentki teatralnej, szefującej Kołu Młodych Polskiej Sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyki Teatralnej (AICT/IATC), często goszczącej na łamach „Yoricka”.

Powieść Pomyślę o tym jutro zebrała już dobre opinie i recenzje (część z nich publikujemy), toteż autorka zapowiada następne książki. Na mapie młodej prozy pojawiło się nowe nazwisko.

Dowiedz się więcej »Debiut powieściowy Katarzyny Michalik-Jaworskiej

Podróż do kresu

„Tramwaj zwany pożądaniem” w reż. Bogusława Lindy w Teatrze Ateneum w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Z przekonaniem, że świat powinien lec u jej stóp i warować, rodzi się i żyje Blanche z „Tramwaju zwanego pożądaniem” Tennessee Williamsa, przygotowanego przez Bogusława Lindę w Ateneum. To drugi z rzędu Williams w Warszawie, po przebojowej „Kotce na gorącym blaszanym dachu” w Narodowym. Spektakl ten nie ma w sobie nic z mdłego sentymentalizmu, który ciągnął się za Williamsem latami. „Tramwaj” Lindy tchnie autentyzmem – niczego nie udaje, odsłania psychiczne otchłanie, w których miotają się bohaterowie. Zwłaszcza Blanche, zrujnowana, dosłownie i psychicznie, w ostatniej podróży do kresu marzeń. W kreacji Julii Kijowskiej poruszająca jest „sztuczna bezpośredniość” – Blanche cały czas udaje, gra, próbuje być kimś innym, niż jest, ale jej prawdziwa natura życiowego rozbitka, alkoholiczki i nimfomanki, upadłej panienki z dobrego domu, co chwila wynurza się spod maski.

Dowiedz się więcej »Podróż do kresu

Kot na tacy

Kot w butach Teatru Syrena mógł być powodem do opowiedzenia nowej historii, szansą na coś, czego nie było, choć mówią, że w teatrze było już wszystko… Reżyserujący przedstawienie Jacek Bończyk napisał nowe libretto, nie otworzyło ono jednak przez nikogo wcześniej nieotwieranych drzwi…

Dowiedz się więcej »Kot na tacy

PIOTR FRONCZEWSKI AKTOR DOSKONAŁY – ZAWSZE I WSZĘDZIE

Jest Pan ideałem młodzieży, osoby starsze uwielbiają Pana, dzieci walą jak w dym na „Akademię Pana Kleksa” (Tomasz Kuczyński).

W teatrze i w widowisku, w radiu, w filmie i w telewizji, w kabarecie Jana Pietrzaka i na estradzie, na płytach z piosenkami, recytacjami i opowieściami o Harry Potterze, w rapowym śpiewaniu i w polskich wersjach gier komputerowych.

Tak mówiono w Elogium, czyli Laudacji podczas wręczania Nagrody im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya Panu Piotrowi Fronczewskiemu, aktorowi i reżyserowi – artyście teatru.

Nagrodę „za całokształt twórczości” przyznał Klub Krytyki Teatralnej, czyli Polska Sekcja Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (AICT – Association International des Critiques de Theatre// International Association of Theatre Critics).

40 lat temu w 1973 roku Pan Piotr Fronczewski otrzymał pierwsze wyróżnienie – „Złote Grona” na Letnim Festiwalu w Łagowie „dla najlepszego odtwórcy roli drugoplanowej” w filmie Edwarda Żebrowskiego Ocalenie (1972) – grał tam Lekarza, a w obsadzie byli m. in. Aleksander Bardini (Profesor), Jan Englert (Andrzej), Jerzy Kamas (Ksiądz), Marian Opania (Szczeniak), Czesław Wołłejko (Dyrektor), Zbigniew Zapasiewicz (Adam).

Dowiedz się więcej »PIOTR FRONCZEWSKI AKTOR DOSKONAŁY – ZAWSZE I WSZĘDZIE

Singer (nie tylko) dla dzieci

21 marca w Teatrze Żydowskim odbyła się premiera bajki dla dzieci i dorosłych „O karpiu, kozie i trąbce, która gasiła pożary”, w reżyserii Adama i Macieja Wojtyszków na podstawie bajek I. B. Singera.

Teatr dla dzieci, traktowany nieco po macoszemu, niestety nie ma się najlepiej. Młodego widza się lekceważy. Zupełnie niesłusznie, bo to bardzo wymagająca publiczność. Tym bardziej cieszy, gdy pojawia się coś dobrego. A najnowsza premiera Teatru Żydowskiego, to „coś” zdecydowanie wyjątkowego. To mądre i zabawne przedstawienie. Po części jest to zasługa samego Isaaca Bashevisa Singera, na podstawie opowiadań którego ono powstało. O ich wartości nie dość by pisać. Jednak spektakl w Żydowskim to także prawdziwa feeria barwnych postaci, wyraźnych charakterów, dużo humoru, sporo piosenek i zabawna choreografia. Słowem: wszystko, co w spektaklu dla dzieci być powinno. Adam i Maciej Wojtyszko, reżyserzy tego plastycznego widowiska potraktowali młodego widza z należytą powagą i szacunkiem. Zaproponowali mu prawie dwie godziny rozrywki na wysokim poziomie.

Dowiedz się więcej »Singer (nie tylko) dla dzieci

Spowiedź Boga

Grażyna Korzeniowska pisze po warszawskiej premierze Niżyńskiego Kamila Maćkowiaka:

Musi się spieszyć. Musi zdążyć zapisać, wyznać wszystko, nim zapomni, nim całkiem osunie się w obłęd… Ciemność jest coraz częstsza, jasność na chwilę oświetla miniony czas… Kocha? Kochał? Nienawidzi? Nienawidził? A może jednak kochał? Na pewno kochał… Kochał taniec… A tańczył jak Bóg. Tak mówili wszyscy…
Nazywał się Wacław Niżyński, był wybitnym tancerzem i choreografem. Zmarł w zaledwie 60 roku życia. Nim choroba psychiczna wzięła go całkowicie we władanie, prowadził dziennik.
Ta przestrzeń jest jak klatka – z boków zamknięta metalowymi prętami, z przodu ograniczona cienką żyłką splecioną w kratę, z tyłu – biała ściana, podłoga – z przezroczystego pleksi. Żadnych mebli, tylko krzesło.

Dowiedz się więcej »Spowiedź Boga

Bo Moskwa jest w nas

„Nigdy nie osiągamy szczęścia, jedynie do niego dążymy” – brzmi przerażająco w ustach Adama Ferencego, wcielającego się w postać Aleksandra Wierszynina w Trzech siostrach Antoniego Czechowa, wystawianych na deskach Teatru Dramatycznego. Te słowa jednoznacznie stygmatyzują nasz los. Czy zatem sensowne są próby jego zmiany? Czy mają znaczenie nasze starania?

Małgorzata Bogajewska, reżyserka Trzech sióstr, których premiera odbyła się 9 marca nie odpowiada na te i inne cisnące się na usta pytania. Nie taka jest zresztą rola teatru. Ukazuje czechowowski świat takim, jakim jest: pełnym szarych ludzi, spętanych niemocą, zatopionych w monotonii, którym życie przecieka przez palce. Smutny to świat, którego historię tworzy codzienne picie herbaty. Jednocześnie to świat ludzi noszących w sobie tragedię. A Bogajewska elektryzuje nim, tym bardziej że u niej on dzieje się tu i teraz.

Dowiedz się więcej »Bo Moskwa jest w nas

On tu nie pasuje

Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie” o Mizantropie w Teatrze Dramatycznym (Scena na Woli im. T. Łomnickiego):

Mizantrop opowiada o kimś, kto nie pasuje do świata. I który wcale nie chce się przystosować do świata, ale raczej przystosować świat do siebie. Jego radykalizm jest drażniący, bezkompromisowość niekiedy śmieszna, a osamotnienie bezbrzeżne. Toteż Alcest nie może się w tym świecie zmieścić i musi odejść, mimo ostrzeżeń życzliwego mu przyjaciela Flinta, który zachęca go do kompromisu. Alcest nie chce jednak świata, w którym panuje hipokryzja, powierzchowność, udanie. Woli uporczywie trwać w buncie.

Dziwna to komedia, w której na szali wyborów znajduje się prawda w tak skrajnym ujęciu, bez żadnych ustępstw i wyjątków. Chociaż wyjątek się znajduje – Alcest kocha się w Celimenie, za którą ciągnie się sznur wielbicieli. Ją też chciałby odmienić, ale zadanie okazuje się ponad siły.

Tak gra Alcesta Wojciech Solarz

Dowiedz się więcej »On tu nie pasuje

LEKTURY SZKOLNE NA SCENIE – DZISIEJSZE I DAWNE

Bożena Frankowska o ZEMŚCIE Aleksandra Fredry w Teatrze Polskim w Warszawie za dyrekcji Andrzeja Seweryna i Jarosława Gajewskiego:

Każdy teatr o charakterze dramatycznym, utrzymywany z pieniędzy społeczeństwa, ma obowiązek mieć w repertuarze dramaty czy adaptacje należące do klasycznej literatury oraz utwory pisarzy współczesnych, dbać o różnorodność tematyczną i stylistyczną obu tych nurtów repertuarowych. Ponadto powinien dbać o taki dobór inscenizatorów i wykonawców, by albo wypracować swój rozpoznawalny styl, albo przeciwnie – ukazywać w swoich przedstawieniach rozmaitość możliwości inscenizacyjnych – różne poetyki dramatyczne i różne style wykonawcze.

Dowiedz się więcej »LEKTURY SZKOLNE NA SCENIE – DZISIEJSZE I DAWNE

SKOJARZENIA ANNY LUTOSŁAWSKIEJ

O książce Anny Lutosławskiej, znanej aktorki, związanej z teatrami Nowej Huty, Wrocławia i Krakowa, którą wydało Wydawnictwo WAM („Skojarzenia zapisane w brulionie”, Kraków 2014) pisze Bożena Frankowska:

Nic mi się w tej książce nie spodobało.

Ma mikroskopijny format.

Jest cienka (192 strony).

Zawiera malutkie i nieliczne ilustracje (42).

Została podzielona na wiele małych rozdzialików (98!).

Dowiedz się więcej »SKOJARZENIA ANNY LUTOSŁAWSKIEJ

Przestrogi z teatru

Tomasz Miłkowski pisze w miesięczniku „Tak Po Prostu”:

Stare to powiedzenie, ale nadal trafne: teatr wyczuwa wcześniej niebezpieczeństwo, przestrzega, czasem nawet woła, choć najczęściej bywa to wołanie na puszczy. Takim wołaniem jest wymyślony w warszawskim Teatrze Powszechnym cykl spektakli – „Teatr w klasie”. Tytuł spinający wszystkie premiery tego cyklu precyzyjnie oddaje intencje: to są spektakle przygotowane do wykonywania w klasach szkolnych, w warunkach antyteatralnych, we wnętrzach służących zgoła innym celom, gdzie jednak ma stać się teatr, ma narodzić się interakcja między wykonawcą i uczniami. Bo wykonawca zawsze jest jeden, to spektakle jednoosobowe, w których aktor wydany jest na żer uczniowskiej publiczności, ale i publiczność poniekąd pada jego pastwą. Tak właśnie było w inaugurującym cykl spektaklu Tomasza Błasiaka „Sebastian X” Larsa Noréna (reż. Grażyna Kania).

Dowiedz się więcej »Przestrogi z teatru

Dziecinny bunt Alcesta

Grażyna Korzeniowska o Mizantropie w Teatrze Dramatycznym:

Paradoks. Obejrzeliśmy niezły spektakl, w którym najsłabszym ogniwem jest para głównych bohaterów! Za to od pierwszych wygłoszonych przez aktorów kwestii wiemy bez wątpienia, że mamy do czynienia ze świetnym tekstem. Dokładnie z polskim przekładem. Z nowym polskim przekładem dramatu Moliera Mizantrop. Jego autorem jest Jerzy Radziwiłowicz, wybitny aktor i reżyser, także tłumacz. Utalentowany. Nadał sztuce Moliera nowy walor. Dialog jest potoczysty, jasny bez zawiłości składniowych, celny, zrozumiały dla odbiorcy. Język przekładu brzmi wspaniale, słychać, że wykonawcom dobrze „układa” się w ustach. Każde słowo jest właściwe i na właściwym miejscu, a 11-zgłoskowy rym, jakim posłużył się translator, sprawdza się znakomicie.

Dowiedz się więcej »Dziecinny bunt Alcesta

Na czworo, na dwoje

Blog Tomasz Miłkowskiego: http://www.dziennikarzerp.pl/2014/03/na-czworo-na-dwoje/

 

Czasy są trudne, a zatem pomyślne dla kameralistyki. Nic dziwnego, że na afiszu teatralnym coraz więcej sztuk na dwoje, na czworo albo niewiele więcej aktorów. Nowe premiery warszawskie: Ich czworo Zapolskiej w Polonii, Tramwaj zwany pożądaniem Williamsa w Ateneum i Oleanna Mameta w Studio potwierdzają ten trend. Chociaż obsady tych dwóch pierwszych znacznie przekraczają czwórkowy limit – wprawdzie czwórka bohaterów jest główna, ale aktorów występuje więcej. U Zapolskiej ósemka, u Williamsa aż dziewiątka.

Dowiedz się więcej »Na czworo, na dwoje

Peszek Jubilatem

Jan Peszek swoje 70. urodziny obchodzi Scenariusz dla nieistniejącego, ale możliwego aktora instrumentalnego Bogusława Schaeffera. Z tej okazji publikujemy tekst o tym spektaklu z przygotowywanej przez Tomasza Milkowskiego książki 121 monodramów do serii „Czarna Książeczka z Hamletem”, publikowanej przez Wrocławskie Towarzystwo Przyjaciól Teatru.

 

JAN PESZEK

(ur. 13 lutego 1944 w Szreńsku), ukończył krakowską PWST (1966) potem profesor w tej uczelni, debiutował w Teatrze Polskim we Wrocławiu, potem związany z Teatrem Nowym w Łodzi i Starym Teatrem, występował też na wielu innych scenach (m.in Studio, Narodowy), wielokrotnie nagradzany z osiągnięcia artystyczne (m.in. Nagroda im. Aleksandra Zelwerowicza, 1987). Zagrał m.in. Gonzala w Trans-Atlantyku Witolda Gombrowicza (reż. Mikołaj Grabowski, 1981), główną rolę w Śmierci Iwana Ilicza Lwa Tołstoja (reż. Jerzy Grzegorzewski,1991), Ojca w Ślubie Witolda Gombrowicza (reż. Jerzy Grzegorzewski, 1998). Wielokrotnie występował w spektaklach wg tekstów Bogusława Schaeffera (m.in. Scenariusz dla trzech aktorów). Z teatrem jednego aktora związał się właśnie dzięki Bogusławowi Schaefferowi i swemu udziałowi w działaniach krakowskiego Zespołu MEW2 (Młodzi Wykonawcy Muzyki Współczesnej) – jego znakiem rozpoznawczym stał się Scenariusz dla nieistniejącego, ale możliwego aktora instrumentalnego; w teatrze jednoosobowym zrealizował jeszcze Nareszcie koniec Petera Turriniego (reż. Zbigniew Brzoza, 1998).

Dowiedz się więcej »Peszek Jubilatem

„Ach, na tym świecie Śmierć wszystko zmiecie”

O przedstawieniu Gęś, Śmierć i Tulipan W Teatrze „Baj” pisze Bożena Frankowska:

„Ach, na tym świecie Śmierć wszystko zmiecie”. Tak pisał w poemacie Maria (1825) poeta romantyczny Antoni Malczewski (1792-1826). Zagadnieniem śmierci przez wieki – od Starożytności interesowały się nie tylko nauki przyrodnicze, ale także filozofia, religia, literatura, sztuka. Z filozofów chyba najdawniej Solon (ok. 635- ok. 560 p.n.e.), który twierdził, że „Nikogo nie można nazwać człowiekiem szczęśliwym przed śmiercią”.

W religii chrześcijańskiej od zawsze funkcjonowało zalecenie „Memento mori” – „Pamiętaj o śmierci”, a modlitwa zanosiła błaganie „Od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas Panie” (pierwszy polski zapis z lat 1643-1648, prawdopodobnie wg średniowiecznej Litanii do Wszystkich Świętych).

Dowiedz się więcej »„Ach, na tym świecie Śmierć wszystko zmiecie”

Przyglądać się sobie

O Mizantropie w Teatrze Dramatycznym (Scena na Woli im. Tadeusza Łomnickiego) pisze Katarzyna Michalik-Jaworska:

Molier z nieco odświeżonym językiem przystaje lepiej do czasów? „Dupa” i „gówno” w ustach Mizantropa brzmi (o dziwo!) naprawdę smacznie. Siedemnastowieczna sztuka osadzona we współczesnej scenografii, wśród celebrytów i „bywalców” brzmi współcześnie i nadal gorzko.

Molier napisał sztukę pod wpływem doświadczeń wynikających z ciągłych starań o poparcie króla i przebywania na salonach dworskich. Świat nie zmienił się ani o jotę. Kto chce „istnieć”, musi się starać wkraść w łaski możnych i wpływowych. Musi „bywać”. Grzegorz Chrapkiewicz umieścił akcję spektaklu w przestrzeni mogącej być klubem golfowym, showroomem, czy foyer, w którym odbywają się wernisaże, imprezy, pokazy mody, w którym spotykają się celebryci. Atmosferę przesyconą sztucznością i lansem, podkreślają nowoczesne instalacje, kiczowate rzeźby, samojezdne pojazdy i designerskie kostiumy.

Dowiedz się więcej »Przyglądać się sobie

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.