My błazenkowie
Z Grzegorzem Mrówczyńskim rozmawia Tomasz Miłkowski
Przyzwyczaiłeś nas jako reżyser do wysokiej półki literackiej. A to Norwid, a to Witkacy, a to Tołstoj, a to Różewicz czy Mrożek, żeby nawiązać do najnowszych twoich spektakli. Aż tu nagle na afiszu Rampy nieobyczajna komedia Jak Nanna swą córeczkę Pippę na kurtyzanę kształciła Pietro Aretino. Co się właściwie stało?
To zamówienie dyrektora, który właśnie po tych wymienionych pozycjach powiedział: zrób na karnawał komedię. Nie chciałem brać na warsztat typowych fars francuskich czy anglosaskich, zadałem sobie pewnego rodzaju zagadkę. Otóż często przesiaduję w bibliotekach, przeglądam zaległości, wciąż czytam, tak mi się ostatnio życie układa, i natknąłem się na dialogi Aretino. Postanowiłem po nie sięgnąć, sprawdzić, czy tam poza posądzeniem autora o pornografię, jest jeszcze coś dla teatru ciekawego.
I?
Znalazłem taki dialog, który jest rozmową matki z córką o utracie dziewictwa, Zauważyłem wówczas, że istnieje w nim paradoksalna w edukacji dla kurtyzany pochwała cnoty, pochwała niewinności. A poza tym sam temat (i tytuł) gwarantował, że to się może dobrze sprzedać. Nadto wydał mi się to bardzo dobry materiał do pracy z aktorem. Dowiedz się więcej »My błazenkowie

Bożena Frankowska pisze o książce Aliny Kietrys Niespokojni:
Już tytułem Sześć portretów z mewą w tle spektakl nawiązuje do pamiętnej inscenizacji Jerzego Grzegorzewskiego w Starym Teatrze, Dziesięć portretów z czajką w tle (1979). Andrzej Domalik wyznaczył sobie zadanie skromniejsze, nie tylko ilościowo, pamiętając, że to przede wszystkim warsztat dyplomowy. Jednak idea główna, spajająca spektakl prowadzi od Grzegorzewskiego – marzenie, proroctwo awangardowego teatru nadaje całości kształt – od przygotowania do pokazu spektaklu Konstantego wszystko się zaczyna, a na jego fragmentarycznym ucieleśnieniu kończy. Sześć postaci uwięzionych w bezczasie, jak byłoby już po śmierci, okazuje swoją rozpaczliwą samotność i trwogę. Tylko mętne wspomnienie nieudanego spektaklu tli się w ich pamięci jak kaprys, nadzieja, zarys czegoś, co mogłoby sztukę, świat, ich samych odmienić.
O Fortepianie pijanym Toma Waitsa w reż. Marcina Przybylskiego na Scenie Studio Teatru Narodowego pisze Tomasz Miłkowski
Bożena Frankowska o przedstawieniu After Play w BTL:
Tomasz Miłkowski o najnowszej inscenizacji WESELA w Teatrze Polskim im. Arnolda Szyfmana w Warszawie w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego:
O spektaklu ALBUM KARLA HOECKERA pisze Grażyna Korzeniowska:
„Mam na imię Magda i jem od 36 lat” – zaczyna swój monolog Magdalena Smalara w recitalu Kobieta do zjedzenia. Opowiada o największej namiętności świata, jaką jest jedzenie. Wspomnienia smaków dzieciństwa, żarty dotyczące diet i nieustannej walki z pokusami przeplatają się z refleksjami o próbach sprostania współczesnym kanonom piękna czy o głodzie na świecie. Jest zabawnie i lirycznie.
Dnia 6 grudnia 2014 roku na Świętego Mikołaja Teatr „Baj” w Warszawie sprezentował swoim najmłodszym widzom premierę przedstawienia Pamiętnik Plastusia Marii Kownackiej w reżyserii Lecha Chojnackiego, korzystającego z pomocy autorki ruchu scenicznego Eweliny Ciszewskiej, scenografa Dariusza Panasa i autora muzyki Jarosława Kordaczuka.
Najnowsze przedstawienie Białostockiego Teatru Lalek Czy pan istnieje Mr Johnes? wg Stanisława Lema w reżyserii Krzysztofa Raua jest poświęcone zdobyczom i klęskom ludzkiego rozumu. Spośród wielu tekstów Stanisława Lema adaptowanych dla radia, filmu, telewizji i teatru (tak dramatycznego, jak lalkowego) nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, adaptacja opowiadania Czy pan istnieje Mr Johnes? z tomu Opowieści gwiazdowych (1951) była jedną z najwcześniejszych, zagrana w Paryżu w Theatre du Tertre (1961) i w TVP (1973, w adaptacji Dzieduszyckiego).
Wymagało nie lada odwagi, aby wziąć na warsztat ten osobliwy tekst bez tekstu, bo bohaterka monodramu nie wypowiada w spektaklu ani jednego słowa, licząc na empatię publiczności. Nie tylko dlatego, że przedstawienie bez tekstu, jeśli nie jest baletem czy pantomimą, budzi zdumienie, ale także dlatego, że odwołuje się do niezdrowego podglądactwa. Bezwstydnie obserwujemy Danutę Stenkę, która jako bohaterka przedstawienia wykonuje całą sekwencję banalnych czynności, rutynowych, powtarzalnych do znudzenia każdego dnia, kiedy wraca z pracy z zakupami i powoli, ale systematycznie sposobi się do snu. Przypomina to jako żywo jakąś wersję Big Brothera, choć Franz Xaver Kroetz napisał ten antymonodram ponad 40 lat temu (1972), kiedy o tego typu telewizyjnym show nikt jeszcze nie słyszał.

O przedstawieniu „Ruchele wychodzi za mąż” Savyon Liebrecht w reżyserii Jacka Papisa w Teatrze Żydowskim w Warszawie pisze Marzena Dobosz
W 41. numerze Yoricka (styczeń 2015) spory blok materiałów związanych z ostatnim Kongresem IATC/AICT w Pekinie (15-19 października 2014). Katarzyna Michalik-Jaworska relacjonuje pokrótce przebieg Kongresu i dzieli swoimi spostrzeżeniami. Szczególne miejsce w tej relacji zajmuje Thalia Pride i osoba laureata, Eugenia Barby tak silnie związanego swoją biografią z Polską – publikujemy zapis rozmowy z Barbą, która odbyła się w Instytucie Grotowskiego we Wrocławiu podczas Tygodnia Odin Teatret (wrzesień 2014) i laudację Tomasza Miłkowskiego (w wersji oryginalnej, po angielsku, i po polsku), a także gratulacje Emila Boroghiny w imieniu Festiwalu Szekspirowskiego w Kraiovej, fundatora insygniów nagrody.
Ze Sławomirą Łozińską rozmawia Tomasz Miłkowski
We would like to thank the International Association of Theatre Critics once again for the trust they granted to our Craiova Shakespeare Foundation by designating us to produce the Thalia Prize Trophy designed by the Romanian designer Dragos Buhagiar.