Wśród wielkich pisarzy, których wspominaliśmy w minioną Uroczystość Wszystkich Świętych, był Wiesław Myśliwski. Autor ,,Kamienia na kamieniu” czy ,,Widnokręgu” zmarł w marcu 2026 roku. Pochowano go na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Był twórcą, który publikował rzadko, ale każda kolejna jego powieść czy dramat(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More stawały się wydarzeniem. Uważany był za reprezentanta nurtu chłopskiego w literaturze, choć – jak zaznaczał Janusz R. Kowalczyk – jego dzieła wykraczały poza ten prąd. Antropologia była dla Myśliwskiego tylko pretekstem do rozbudowanych, filozoficznych dywagacji na temat takich kategorii jak życie, miłość, czy przemijanie, będąc zarazem stylistycznym arcydziełem i kwintesencją piękna polskiego języka.
W Teatrze Telewizji pojawiały się już inscenizacje twórczości Myśliwskiego. W 1979 roku po jednoaktówkę ,,Złodziej” sięgnął Stefan Szlachtycz. Izabella Cywińska chętnie adaptowała powieści mistrza. W jej dorobku znajdują się m. in. adaptacje ,,Widnokręgu” (,,W poszukiwaniu zgubionego buta” z 1998 czy ,,Dotknięcia” z 2001 roku) oraz ,,Traktatu o łuskaniu fasoli” (,,Saksofon” z 2013 z Januszem Gajosem i Jerzym Radziwiłowiczem).
Nieprzypadkowa wydaje się z kolei data premiery kolejnego spektaklu: 2 listopada, pokaz przedstawienia ,,Kochany, najukochańszy…”, będącego telewizyjnym przeniesieniem inscenizacji wystawionej 26 września 2024 roku w stołecznym Teatrze Polskim. Jej realizacja dla małego ekranu jest swoistym hołdem dla pisarza oraz nieżyjącej już reżyserki Magdy Umer. Spektakl jest adaptacją wybranych wątków z powieści ,,Ostatnie rozdanie”. Przesuwa perspektywę z pozycji męskiego narratora na nieszczęśliwie w nim zakochaną Marię.
Czym właściwie jest to przedstawienie? Monodramem? Przez blisko godzinę na niemal pustej scenie (jedyna dekoracja(łac. decoratio), zasadnicza część (por.:) scenografii, pole... More to niewielka ławeczka, za którą ustawiono szeroki ekran do projekcji) znajduje się tylko Grażyna Barszczewska. Wykłada ona treść kolejnych listów wysyłanych do dawnego ukochanego, a które pokazują pełen przekrój emocji i rozterek targający kobietą. To wielka rola, zbudowana na małych gestach i emocjonalnych niuansach. Wspomnienie młodzieńczej miłości wpływa na całe życie postaci. Wspomnienia ciąży, wieloletniego małżeństwa z nowym partnerem czy wyprawy do Grecji są ledwie próbą odnalezienia się w świecie, w którym nie ma… jego. Tego, który powinien być przy niej zawsze. Oko kamery wychwytuje paletę emocji na twarzy Barszczewskiej. Nieprzypadkowo obiektyw ustawiany jest wtedy nieco z boku, przez co wzrok aktorki zdaje się mierzyć w nieuchwytną dla nas dal jej wspomnień…
A może to jednak duodram? Ważnym kontrapunktem dla kolejnych listów są filmowe sekwencje, w których Andrzej Seweryn wciela się w postać powieściowego narratora, Ukochanego wyznającego swoje życiowe zagubienie i brak pewności: jak reagować na kolejne listy Marii? Dzięki temu zabiegowi dramaturgia(gr. dramatourgia), 1. twórczość dramatyczna, ogół utworów d... More przedstawienia jest dynamiczna i pomaga utrzymać uwagę odbiorcy. Pozwala także na budowanie relacji między bohaterami, którzy przecież tak naprawdę nie są już ze sobą – choć wydaje się, że znajdują się tak blisko siebie. A jednak w tym braku obecności jest miejsce na bliskość. Bliskość, którą zapewnia… pamięć. Tu znów sprawna praca operatora pozwala złapać momenty, kiedy ręce Ukochanego i Marii zdają się stykać ze sobą.
Przedstawienie nabiera głębi także dzięki wykorzystaniu w projekcjach obrazów Stanisława Baja. Malarza, którego dzieła zdobiły okładki dzieł Myśliwskiego w serii Wydawnictwa Znak. Tutaj budują one dodatkowy kontekst. Z jednej strony pokazują całą gamę zmieniających się emocji. Od koloru niebieskiego, kojarzącego się ze spokojem i zaufaniem, ale też chłodem; przez żółty, symbolizujący energię, ale i zdradę; po czerwony symbolizujący silne emocje. A Narrator z ,,Ostatniego rozdania” jest wszak absolwentem liceum plastycznego… Świetną pracę scenografki Małgorzaty Dąbrowskiej uzupełnia umiejętna gra świateł, dobrze zaadaptowana przez ekipę telewizyjną na potrzeby realizacji.
Maria kilkukrotnie przekracza zasłonę, na której wyświetlane są sekwencje filmowe. ,,Kochany, najukochańszy…” nabiera wtedy poetyckiego metapoziomu. Czy przedstawiona historia nie jest po prostu – nomen omen – projekcją pamięci lub wyobrażeń: jego albo jej? O tej miłości, która się wydarzyła, o uczuciu, które mogło trwać i jeszcze potoczyć się w innym kierunku? Przedstawienie w reżyserii Umer staje się opowieścią o ludziach zawieszonych w wiecznym ,,gdyby”. Gdyby wtedy stało się inaczej, jeśli padłoby to słowo, kiedyś byłbym lub byłabym w innym miejscu. Głębia pytań stawianych przez Myśliwskiego, tak mocno podkreślona przez realizatorów spektaklu, wybrzmiewa w całej swojej pełni. Bo ,,Kochany…” to również opowieść o naszych fałszywych wyobrażeniach na temat innych osób, tym bardziej mylących, że – jak podkreślał sam pisarz – sami mamy je na swój temat mocno płynne i wciąż niepewne.
A życie? Toczy się dalej, niczym walc ,,Je te veux” Erika Satiego słyszany w tle w trakcie trwania przedstawienia. Jeden z listów Marii w przedstawieniu miał być ostatnim skierowanym do Ukochanego, ale potem napisała jeszcze następny. I jeszcze jeden. Ot, c’est la vie.
Szymon Spichalski
