Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Opowieści o wspólnocie

Szymon Spichalski pisze po festiwalu KONTAKT w Toruniu:

I.

Różnorodność estetyczna – to zdecydowanie był wielki walor jubileuszowej edycji Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego ,,Kontakt’’. Wśród festiwalowych propozycji znalazły się m. in. znakomite (i chyba nie dość docenione) ,,Sceny z życia małżeńskiego” w reżyserii Katarzyny Minkowskiej. Świetnie zrealizowany spektakl był poruszającą wiwisekcją międzyludzkich relacji, pełną empatii opowieścią o towarzyszącym człowiekowi emocjom poczucia miłości, straty czy niespełnienia. Głośni ,,Krzyżacy” Jana Klaty zderzyli się z mitem narosłym wokół dzieła Sienkiewicza, poruszając zagadnienia polsko-niemieckiej historii. Interesującym kontekstem dla przedstawienia była sama historia Teatru im. Stefana Jaracza, powstałego wszak w 1925 roku jako dar dla warmińskich Niemców w podziękowaniu za wygrany plebiscyt.

II.

Jednym z najmocniejszych punktów tegorocznego ,,Kontaktu” był zdecydowanie spektakl ,,Wiara, pieniądze, wojna i miłość” z berlińskiego Schaubühne. Punkt wyjścia dla powstania przedstawienia była talia kart, która posłużyła reżyserowi Robertowi Lepage do przeprowadzenia z aktorami serii improwizacji. Powstały wokół nich scenariusz stał się przyczynkiem do powstania konsekwentnego i przemyślanego przedstawienia. Osadzone ono zostało w historii powojennych Niemiec. Składa się z czterech aktów, których akcja odbywa się kolejno w latach: 1945, 1995, 2011 i 2022 i jest odwzorowaniem każdego z haseł zawartych w tytule spektaklu.

Każdy z aktów to osobna opowieść, które razem wzięte zazębiają się, krzyżują, a spięte są klamrą życia małej dziewczynki podrzuconej pod koniec II wojny światowej do klasztoru. Odwiedzimy uzdrowisko Baden-Baden, poznamy projektanta automatów z NRD, trafimy na wernisaż jednej z berlińskich galerii sztuki, weźmiemy udział w pokazie prestidigitatora Magic Samaela, wreszcie trafimy na Ukrainę napadniętą przez Rosję. Wszystko to zainscenizowane jest z lekkością charakterystyczną dla dobrego storytellingu. Twórcy dotykają tematów wojennej traumy czy prób odnalezienia się w szybko zmieniającej rzeczywistości.

Nawet jeśli przedstawienie skręca chwilami w stronę publicystyki, żywą treścią wypełniają je znakomici aktorzy Schaubühne, którzy z łatwością przechodzą między budowaniem kolejnych scenicznych sylwetek. Nie jest to teatr stricte polityczny. Wielka Historia jest tu raczej pretekstem do opowiedzenia o konkretnych postawach, jak w przypadku opowieści o parze gejów starających się o surogatkę na Ukrainie. Ważną rolę w budowaniu tej scenicznej opowieści odgrywa scenografia, w której ważną rolę pełnią cztery ekrany w kształcie wspominanych kart, na których wyświetlane są precyzyjnie zaprojektowane multimedia. Ich wykorzystanie sprzyja konstruowaniu dynamiki widowiska.

Berlińskie przedstawienie jest niczym – nomen omen – domek z kart, w którym wszystkie jego elementy są istotne oraz dokładnie przemyślane. ,,Wiara, pieniądze, wojna i miłość” to nie tylko opowieść o przypadkowości losu, nieprzewidywalnego niczym triki Magica Samaela. To nie jest też tylko świetnie zbudowana narracja o niejednoznaczności życia i skomplikowanych ludzkich historiach. To także przekorna i pełna dystansu próba zmierzenia się z dziejami powojennych Niemiec, niestroniąca od celnych obserwacji dotyczących mentalności i społecznych problemów mieszkańców kraju nad Szprewą.

III.

Co w tej scenografii, zaprojektowanej przez Duriego Bischoffa, jest zaskakującego? To wszak górskie schronisko, jest tu więc i piętrowe łóżko, kilka półek, stół, wieszak na ubrania, umieszczony na ścianie telefon, skrzynka z podpisem SOS. A jednak dwa elementy wybitnie tu nie pasują. Jedną nich jest winda umieszczona pośrodku pomieszczenia. A na samym proscenium… wystający górski szczyt. I to właśnie stylizowany na kamienny wierzchołek dekoracja jest tutaj kluczowa. Jak wspominał dramaturg Malte Ubenauf w rozmowie z Tomaszem Domagałą, inspiracją dla spektaklu z szwajcarskiego Théâtre Vidy-Lausanne był sam jego tytuł. Tak rozpoczęła się praca nad ,,Szczytem” w reżyserii Christopha Marthalera.

Punkt wyjścia dla dramaturgii spektaklu jest bardzo podobny, jak w ,,Aniele zagłady” Buñuela. Grupa ludzi trafia do zamkniętej przestrzeni, z której nie wiadomo właściwie, jak się wydostać. I inaczej niż w klasycznym już filmie – nie wiadomo również, jak się w ogóle dogadać. Zespół aktorski jest tu międzynarodowy, więc szybko tematem przedstawienia staje się komunikacja… czy raczej jej brak. Gęsty, utkany od symboli teatr Marthalera szybko przenosi nas w sferę poszukiwania porozumienia poprzez sylaby, szelesty, oddechy, potem przez jodłowanie, postać Maryjki, wykorzystanie kijków od nart, by w tej ,,bezpowietrznej strefie szczytu” odnaleźć jakąkolwiek emocjonalną więź. Brzmi absurdalnie? Owszem, bo to teatr z ducha Geneta czy Ionesco. Inaczej niż u Lepage’a, nie ma tu linearnej opowieści sięgającej niekiedy tylko po retrospekcje. Jest tu budowanie scenicznych sytuacji na kształt partytury, w której pojawiają się niczym nowe tonacje kolejni pensjonariusze górskiego lokum, prowadząc nas ostatecznie do nieoczekiwanego grande finale.

Co jednak z tego spotkania wynika dla postaci na scenie? Kim one są? Co te nieraz komiczne, nieraz dramatyczne sytuacje oznaczają dla nas, jako widzów? O ile ,,Szczytowi” nie można odmówić konsekwencji w dobranych środkach inscenizacji, o tyle otwartość spektaklu na interpretacje w pewnej chwili staje się jego wadą. Abstrakcja jako język sceniczny bywa czasem pułapką.

IV.

W dobie przyspieszających zmian społecznych i rozpadu określonych systemów wartości, oba spektakle mogą stać się okazją do refleksji: jak dzisiaj opowiadać o wspólnotach? O nas już nie jako jednostkach samych w sobie, ale funkcjonujących przecież zawsze względem zbiorowości? Nie ma tu łatwych odpowiedzi, ale jak mawiał pewien książę: ,,Gotowość jest wszystkim”. Nawet jeśli i my trafimy nieoczekiwanie na pewien zagadkowy szczyt.

Szymon Spichalski

[Na zdj.: Wiara, pieniądze, wojna i miłość ,fot. Gianmarco Bresadola]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.