„Prasa umarła i trzeba się z tym pogodzić. Równie dobrze można by apelować o przywrócenie dorożek i tramwajów konnych” – czytam opinię „antywidza” pod apelem wydawców prasy lokalnej o wsparcie.
Coś jest na rzeczy, choć lokalne tytuły prasowe mają wersje internetowe, a coraz częściej także wersje czy przynajmniej uzupełnienia audiowizualne. To zapewne sposób na utrzymanie czytelnika-widz.
Atutem prasy lokalnej są obecne w niej publikacje nigdzie indziej niedostępne: o poszukiwaniu korzeni, tradycjach czy opisy walorów małej ojczyzny, a czasem refleksje historiozoficzne albo filozoficzne. Może to „wariactwo”, ale warte uwagi i kultywowania.
Wiadomości o śmierci prasy lokalnej były mocno przesadzone, jakby powiedział Mark Twain.
Tomasz Miłkowski
