Nie jestem entuzjastą teatralizacji głośnych filmów, w szczególności uznawanych za arcydzieła kina. Zwykle teatr jest w takich sytuacjach na pozycjach straconych. „Anioł zagłady” Luisa Buňuela zinterpretowany teatralnie przez gruzińskiego reżysera Data Tavadze, autora ważnych przedstawień będących wyrazem sprzeciwu artysty wobec deptania demokracji, niestety potwierdza tę regułę.
Film Buňuela sprzed ponad 60 lat (1962) jest zjadliwą satyrą na burżuazję, surrealistycznym ciosem w samo serce wyobrażeń o wyjątkowości klasy właścicieli. Okazują się oni bezradni, kiedy pozbawieni służby znajdą się w trudnej do wyjaśnienia sytuacji – zaproszeni przez jednego z nich po wieczorze spędzonym w operze, nie mogą opuścić przyjęcia.
U Buňuela pada niewiele słów, najwięcej dzieje się w obrazku, w spojrzeniach, przeciągniętych celowo scenach zagubienia gości, uwięzionych w rytuałach, formach, a nie tylko w pałacu. To intrygujący i obiecujący punkt wyjścia – niespodziewane zamknięcie-uwięzienie wyzwala tłumione instynkty i tajone potrzeby. Budzi też rosnącą ciekawość opinii, która z niepokojem obserwuje przedłużający się pobyt gości w pałacu.
Data Tavadze też dba o obrazek – dotyczy to zwłaszcza imponującej scenografii Agaty Skwarczyńskiej odsłaniającej dęty przepych wnętrza pałacu i zachwycających kostiumów na miarę kont przybyłych na przyjęcie. Próbuje wyposażyć bohaterów tego niefortunnego spotkania w jakieś cechy indywidualne, dopisuje im (skromne w filmie) dialogi, buduje napięcia. Wszystko to jednak urywa się w połowie, przecinane rozmaitymi pokazami imponującej sprawności warsztatowej aktorów oraz po brechtowsku komentowane wyświetlanymi nad sceną napisami. Zamiast postaci mamy schematycznie zarysowane karykatury, a zamiast napięcia – gadanie.
Zaczyna się ciekawie, goście nadchodzą od strony widowni – poniekąd replikując przyjazd gości do pałacu w filmie Buňuela. Otwarta czwarta ściana mogłaby posłużyć jako tajemniczy mur nie do przebycia. Ale tak się nie dzieje, flirt z widownią się urywa, mimo że co pewien czas przywoływana jest na świadka i oświetlana reflektorami.
Zamiast krytycznej opowieści o klasie próżniaczej otrzymujemy obrazek rozprzężenia, który nic nowego nie odkrywa, Nie udało się Tavadze stworzyć atmosfery tytułowej „zagłady”, co najwyżej męczącą opowieść o dziwnej przygodzie niewiele nas obchodzącej grupy improduktywów.
Tomasz Miłkowski
Teatr Dramatyczny im. Gustawa Holoubka
reżyseria: Data Tavadze
dramaturgia(gr. dramatourgia), 1. twórczość dramatyczna, ogół utwo... More: Paweł Sztarbowski
scenografia i światło: Agata Skwarczyńska
muzyka: Nika Pasuri
tłumaczenie scenariusza: Magda Nowakowska
asystentka reżysera: Antonina Wąsowicz, Maciej Jaszczyński
charakteryzacjanadawanie twarzy aktora wyglądu zgodnego z założeniami in... More: Marta Krasowska, Aleksandra Rubersz
inspicjent: Tomasz Karolak
kierowniczka produkcji: Adrianna Gołębiewska
producent: Kinga Kostoń-Hayatullah
koordynacja produkcji: Lena Tworkowska
obsada:
Mariusz Drężek, Agata Góral, Jakub Jankiewicz (gościnnie), Anna Kłos, Michał Klawiter, Marianna Linde, Anna Moskal, Agata Różycka, Jan Sałasiński/Mateusz Weber, Konrad Szymański, Krzysztof Szczepaniak/Damian Kwiatkowski, Anita Sokołowska
Premiera 12 czerwca 2026.
PS. W filmie Buňuela w końcowych sekwencjach owce wchodziły do wnętrza kościoła, owieczki szukające Pana. Te metafizyczne odniesienia i napięcie związane z nadciągającą rewolucją nie znalazły żadnego śladu w spektaklu Tavadze.
[Fot. Paweł Bownik]
