Gucewicz i WAKACJE GWIAZD

W nurcie literackim Warszawy Singera nie zabraknie Krystyny Gucewicz, która opowiadać będzie o swojej najnowszej książce „Wakacje gwiazd w PRL. Cały ten szpan”, wydanej przez Wydawnictwo Muza. Spotkanie z autorką w księgarni Bookbook przy ulicy Hożej, 25 sierpnia o godz. 18.00 prowadzić będzie Remigiusz Grzela. A my przypominamy recenzję książki Krystyny Gucewicz, opublikowaną przez Tomasza Milkowskiego w magazynie literacko-teatralnym polskiej sekcji AICT „Yorick” (nr 73):

16 lipca 2021

Różne bywają gusty :
Tygrys nie jada kapusty.

Jan Sztaudynger

Wszyscy mówili, że to najweselszy barak w obozie socjalistycznym. I każdy miał taki raj, jaki był ten kraj” – tak kończy się opowieść o Polsce Ludowej widzianej przez pryzmat wakacji. I to nie byle jakich, bo wakacji gwiazd.

„Wakacje gwiazd w PRL” Krystyny Gucewicz to nie rozprawa socjologiczna, raport z badań czy też informacja typu statystycznego: gdzie, kto, ile i za co. Ale kto wie, czy nie przynosi pełniejszego niż w naukowych dociekaniach obrazu minionej epoki. Niejako prywatnej, choć nieco odświętnej historii PRL-u naszkicowanej pewną ręką autorki. Zwłaszcza że pełnymi garściami czepie interesujące ją smakołyki, perełki, pianę kolorowych odprysków, wszystko co wystaje ponad przeciętność i nudę z nader wiarygodnych źródeł (nie wspominając o jej własnej pamięci bez dna).

Na samym końcu książki zamieszcza ich listę pod kokieteryjną nazwą „moje ściągi”, a na niej znaleźć można same potężne nazwiska artystycznej elity, królującej w Sopotach i Zakopcu, w Chałupach, Krynicy i na Mazurach (ach, ta leśniczówka Pranie). Kogóż tu nie ma. Dość tylko wymienić dla przykładu Krystynę Cierniak-Morgenstern, Marię Dąbrowską, Irenę Dziedzic, Kirę Gałczyńską, Stefanię Grodzieńską, Jerzego Gruzę, Jarosława Iwaszkiewicza, Stefana Kisielewskiego, Tadeusz Konwickiego, Eryka Lipińskiego, Janusza Minkiewicza, Wojciecha Młynarskiego, Sławomira Mrożka, Agnieszkę Osiecką, Krystynę Sienkiewicz, Stanisława Tyma, Leopolda Tyrmanda, Franciszka Walickiego, Magdalenę Zawadzką czy Monikę Żeromską. A to przecież nie wszyscy, bo przyprawy do swojej opowieści czerpała autorka sponad 70 książek tuzów naszej Muzy nie tylko rozrywkowej.

Więcej w „Yoricku” (73):

Żeby nie było, że nie było

Leave a Reply