Z fotela Łukasza Maciejewskiego: CISZA PRZED BURZĄ

AKROPOLIS”*

Są spektakle które wracają jak sen, marzenie. A „Akropolis” Łukasza Twarkowskiego według Stanisława Wyspiańskiego śnił mi się długo.

Nie potrafię napisać z całą pewnością, że wiem, o czym to było – zresztą sam Wyspiański nie ułatwił zadania. Akurat w tym przypadku wypadku logika traci na znaczeniu, liczy się uroda spektaklu, silna plastyczna wizja, od której trudno się uwolnić.

Do dzisiaj nie mogę pojąć dlaczego „Akropolis” w „Starym” przeszedł w Krakowie właściwie bez echa: bez dobrych recenzji i nagród, na które w pełni zasłużył. Dla mnie to był jeden z najciekawszych, na pewno zaś najbardziej wyrafinowanych spektakli za dyrekcji Jana Klaty.

O „Akropolis” Wyspiańskiego pisano z reguły z przekąsem, że tekst jest trudny, zagmatwany, niemożliwy do zrobienia. I dlatego po sztukę sięgano rzadko, z reguły bez sukcesów. Łukasz Twarkowski z dramaturżką Anką Herbut, nie starał się w żaden sposób normalizować tekstu Wyspiańskiego, wzmocnił natomiast zawartą w nim sensualność, poetycki ton. Pokazał sceniczny świat, który jest jednym wielkim przeczuciem. Przestrzeń zakomponowana przez Piotra Choromańskiego to ułożone równo kasety VHS, bryły, wskaźniki, kolorystyczna feeria, po której przechadzają się antyczne postaci takie jak Amor, Parys, Hektor, Helena, Rebeka, Anioł, Rachel czy Andromaka. U Wyspiańskiego akcja dramatu rozgrywała się w Katedrze Wawelskiej, Twarkowski przenosi ją do świetlistych świątyń domowych. To rzeczywistość migotliwa, prywatna i zbiorowa jednocześnie, pełna rozżarzonych awatarów, pikseli, plików, folderów. Tymczasowość wpisana w trwanie, strach przed dotknięciem drugiej osoby przypomina rażenie prądem.

Powstało przedstawienie, które w większym stopniu czuje się, niż rozumie. Twarkowski również za sprawą wspaniałych, oddanych spektaklowi aktorów Starego Teatru daje celny portret naszych czasów. Sensy są rozbebeszone, autorytety zniknęły bez śladu i nikt po nich nie płacze, nawet tak zwane modne pojęcia w rodzaju konsumpcjonizmu i liberalizmu wydają się wybrykami niegrzecznych chłopców i dziewczyn z bardzo dobrych domów, irytujących i nieciekawych. Co więc zostaje? Cisza przed burzą, czekanie na nie-cud. Na Akropolis. Jest piękny, cokolwiek to znaczy.

Łukasz Maciejewski

*

W niedzielne wieczory na kanale YouTube udostępniane są rejestracje spektakli znakomitych artystów współtworzących repertuar Starego Teatru na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Na dobry początek, 12 kwietnia o godz. 19.00, „Akropolis” według S. Wyspiańskiego w reż. Łukasza Twarkowskiego. Kolejne terminy emisji w kwietniu to: 19.04 „Niewina” w reż. Pawła Miśkiewicza, 26.04 „Woyzeck” w reż. Mariusza Grzegorzka.

[Foto: Magda Hueckel / Narodowy Stary Teatr]

Leave a Reply