100 × 100. ARTYŚCI I WYDARZENIA: 100 RAZY TEATR POLSKI NA STULECIE POLSKI ODRODZONEJ I NIEPODLEGŁEJ (96)

Bożena Frankowska

1 lutego 2009

PISAŁ KRYTYK JACEK WAKAR: „WYDARZENIE W TR WARSZAWA – T.E.O.R.E.M.A.T. W REŻYSERII GRZEGORZA JARZYNY WG PIER PAOLO PASOLINIEGO”

Scenariusz napisał Grzegorz Jarzyna na podstawie filmu Pier Paola Pasoliniego pt. „Teorema”. Składał się z krótkich prostych, ale kunsztownie ukształtowanych scen – obrazów, z których każda ilustrowała określone pojęcia. Scenografię i kostiumy zaprojektowała Magdalena Maciejewska. Muzyka była dziełem Piotra Domińskiego i Jacka Grudnia. Reżyseria światła – Jacqueline Sobiszewski, konsultacja dramaturgiczna – Rita Czapska. Grali: Jan Englert (Paolo), Sebastian Pawlak (Gość, Inny), Jadwiga Jankowska-Cieślak (Służąca Emilia), Danuta Stenka (Lucia, żona Paola), Jan Dravnel (Pietro, syn Paola), Katarzyna Warnke (Odetta, córka Paola), Rafał Maćkowiak (Listonosz).

Przedstawienie pokazywało monotonne życie rodziny bogatego fabrykanta Paola, które odmienia niespodziewany przyjazd młodego sympatycznego mężczyzny. Pewnego bowiem dnia, po anonimowym telegramie o treści „Jutro przyjeżdżam”, zjawił się w willi fabrykanta i w gronie jego rodzinny nieznajomy, nieznany nawet z imienia Gość. W ciągu niewielu dni uwodził wszystkich. Wchodził w bliskie i intymne kontakty z pokojówką, z żoną Paola – Lucią, synem Piotrem i córką Odettą, na koniec z samym Paolem. Potem zniknął w sposób podobnie niewiadomy jak się zjawił, nie zdradziwszy imienia, swoich zatrudnień, miejsca stałego pobytu, powodu swojego przybycia. Co zresztą nikogo nie ciekawiło, bo jego przybycie w życiu rodziny Paola stało się atrakcją i nie on a sami członkowie rodziny prowokowali przybysza do intymnych kontaktów. Ale jego zniknięcie pozostawiło wszystkich w wewnętrznym kryzysie, z którego drogi prowadziły w różne nieprzewidywalne strony: służącą Emilię do powrotu na wieś i pokuty, Lucie do ulicznego burdelu, Paola, który nagle dostrzega nie tylko „jako konserwatywny z ducha krytyk kultury współczesnej” ruinę nie tylko kultury, ale całego świata – do porzucenia fabryki, majątku, domu, o czym mówi podczas kończącej przedstawienie konferencji prasowej.

Grający te postacie aktorzy mieli trudne zadanie, ponieważ ich gra nie polegała na dialogu, słowie, wypowiedzi charakteryzujących bohaterów i ich przeżycia, a jedynie na codziennych zwykłych czynnościach i zachowaniach, co utrudniało indywidualne zarysowanie postaci.

Przedstawienie oraz role aktorskie (szczególnie Jana Englerta i Jadwigi Jankowskiej-Cieślak oraz Doroty Stenki) przyjęto z wielkim zainteresowaniem, ale głosy zarówno krytyków jak publiczności wyraźnie ukazywały dwa stanowiska. Dotychczasowi admiratorzy Grzegorza Jarzyny i teatru „młodszych zdolniejszych” uważali przedstawienie za sygnał porzucenia dotychczasowej drogi inscenizacyjnej i moment przejścia od teatru „nowego” do „starego – klasycznego”. Drudzy – dotychczasowi przeciwnicy „nowego” teatru cieszyli się ze „zszywania” „nowego” teatru awangardy z pokolenia „młodszych zdolniejszych” i ich poprzedników z pokolenia „młodych zdolnych” – ze „starym” teatrem klasycznym. Wszyscy jednak wskazywali wagę podjętych w przedstawieniu tematów i wypowiedzi na temat moralności, polityki, religii, a nawet – jak pisał I. Stokfiszewski – uznawali przedstawienie za „zdyscyplinowany esej o ideologii, w momencie jej obalenia, poprzez wtargnięcie „różnicy” i o konsekwencjach samopoznania”. Jacek Kopciński w recenzji T.E.O.R.E.M.A.T.u, opisując teatr Grzegorza Jarzyny, wiele uwagi poświęcił teatralnym walorom przedstawienia:

W T.E.O.R.E.M.A.C.I.E. najmniejszy gest staje się sugestywnym komunikatem, zwłaszcza gdy reżyser narzuca mu pewien ledwie uchwytny rytm, dyskretną symetrię, powtarzalność. (…).

Efekt nad-realnej intensywności obrazu wzmacnia w spektaklu reżyseria dźwięku, a dokładniej, sposób, w jaki do naszych uszu dobiega głos postaci. Aktorzy w T.E.O.R.E.M.A.C.I.E. korzystają z mikroportów, choć scena nie jest przecież wielka, a akustyka wystarczająca, by poradzili sobie z nią artyści tej miary, co Jadwiga Jankowska-Cieślak, Danuta Stenka czy Jan Englert – w spektaklu Jarzyny skupieni, uważni, wyraziści i wierni jego przemyślanej regule. A jednak Jarzyna wyposaża ich w mikrofony, by poza wyjątkowymi sekwencjami „wywiadu” Paola, które jak klamra spina przedstawienie – uwolnić słowo bohaterów od dykcji scenicznej. Słowo jest słyszalne, ale w gruncie rzeczy nie absorbuje ono naszej uwagi i właściwie mogłoby zniknąć. (…) Polski reżyser przyjmuje za własną koncepcję Pasoliniego, który niejednokrotnie mówił o dewaluacji słowa w kulturze współczesnej i wskazywał na wartość milczenia, a przy tym naśladuje jego poetykę, świadomie wzmacnia efekt umowności teatralnego przekazu. W efekcie jego spektakl staje się jeszcze bardziej alegoryczny niż film mistrza. (…).

Teatralna medytacje Jarzyny kończy konferencja prasowa, na której odpowiada na pytania dziennikarzy. Na początku spektaklu przedstawiał się jako konserwatywny z ducha krytyk kultury współczesnej, teraz nazywa się „apokaliptykiem”. Dziennikarze ze zdziwieniem reagują na słowa niedawnego technokraty. I chyba w ogóle ich nie rozumieją. Tego, co naprawdę ważne Paolo nie mówi jednak do mikrofonu, ale do siebie i… przed siebie. Wcześniej zaparł się ewangelii Jezusa, teraz mówi jego słowami: „Ci, którzy nic nie mają, posiadają wszystko”. W wykonaniu niezwykle przekonującego w tej roli Jana Englerta brzmią one jak zagubione przesłanie, z którego teraz chciałoby się ukuć jakąś nową utopię społeczną (…).

Wieloznaczne słowa Paola otwierają w spektaklu Jarzyny perspektywę ostateczności, której nie znoszą współczesne dyskursy – zwłaszcza polityczne. Nie słowa jednak zapadają w naszą pamięć, ale archetypowe obrazy T.E.O.R.E.M.A.T.U, kreślone pewną ręką artysty, który w milczeniu wraca na swój szczyt” (s. 6 i 7).

Przedstawienie cieszyło się wielkim zainteresowaniem i ogromną frekwencją, choć była to pierwsza realizacja po odejściu z TR Warszawa Krzysztofa Warlikowskiego, z którym odeszła grupa aktorskich gwiazd tego teatru.

Grzegorz Jarzyna otrzymał za przedstawienie Nagrodę imienia Konrada Swinarskiego dla najlepszego reżysera sezonu 2008/2009, przyznawaną przez miesięcznik „Teatr” z uzasadnieniem: „W jego spektaklach znajdujemy tajemnicę, piękno, perfekcję reżyserską. Oprócz tego spektakle te są nowoczesne, nadal są awangardą w polskim teatrze”.

Przedstawienie grano na festiwalach i w konkursach jak m.in.:

– V Międzynarodowy Festiwal Teatralny „Dialog-Wrocław” pod dyrekcją artystyczną Krystyny Meissner (organizowany przez Wrocławski Teatr Współczesny, 10-17 X 2009);

– „Boska Komedia” w Krakowie (II edycja, 7-14 XII 2009);

– Ogólnopolski Konkurs na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Europejskiej (organizowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego i Związek Artystów Scen Polskich -ZASP (edycja V: 1 X 2009 – 15 III 2010);

– „Inferno: polski konkurs” .

Zagrano także T.E.O.R.E.M. A.T za granicą – w USA i w Australii: na UCLA Live w Los Angeles w USA (18-19 XI 2009) oraz podczas New Zealand International Arts Festival w Wellington w Australii (13-14 oraz 16 – 19 III 2010).

Otrzymało też wiele nagród, a m.in.:

– w Ogólnopolskim Konkursie na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Europejskiej kilka nagród:

Grand Prix za najlepsze przedstawienie w konkursie – TR Warszawa;

Wielką Nagrodę Aktorską – Jan Englert za rolę Paola;

Nagrodę za reżyserię dla Grzegorza Jarzyny;

jedną z dwóch równorzędnych nagród aktorskich – Dorota Stenka (za rolę Lucii, żony Paola);

nagrodę za muzykę dla Jacka Grudnia i Piotra Domińskiego;

rekomendację jury do zarejestrowania przedstawienia przez TVP;

– na festiwalu „Boska Komedia” w Krakowie (II edycja: 7 – 14 XII 2009; w programie „Inferno: Polski Konkurs”):

Nagroda za scenografie dla Magdaleny Maciejewskiej;

– nagroda pod nazwą „Fenomen „Przekroju” za rok 2009 (przyznana w czerwcu 2010 Dorocie Stence m.in. za rolę w „Teoremacie”).

Tylko Andrzej Łapicki, wcześniej podkreślający w wywiadzie Katarzyny Sokulskiej pt. „Ja się tu nie nudzę”, opublikowanym w „Notatniku Teatralnym” (2002 nr 24-25, s. 91-97) wielkie walory teatralnej twórczości Grzegorza Jarzyny, jako jeden z nielicznych, zgłosił uwagi krytyczne:

„Nie będzie to felieton, nie będzie to recenzja, lecz zrzędzenia starucha.

Przed kilkunastu laty obejrzałem przedstawienie, którego nie zapomnę. Nazywało się „Bzik tropikalny”. Nie zapomnę zapachu kadzideł, dziwnego światła, erotycznego nastroju, narkotycznej niekonsekwencji. Było to jednio z najlepszych przedstawień, jakie widziałem w życiu. Nazwiska reżysera nie wymienię, bo ma ich kilkanaście.

Potem zrobił fantazję na temat „Ślubów panieńskich”, którą ledwo przeżyłem, ale po długim namyśle doszedłem do wniosku, że można i tak – zwłaszcza że na zakończenie Radost zwrócił się do nas z kwestią: „Ja się tu nie nudzę”. Rzeczywiście, nudy tu nie było.

Dlaczego więc zjawiła się wczoraj, kiedy oglądałem Pasoliniego? Przecież pamiętam sprzed wielu laty ten temat podjęty przez Pantomimę Wrocławską Henryka Tomaszewskiego. Przedstawienie nabrzmiałe erotyzmem. Niepokojące, chyba dzięki postaci diabolicznego protagonisty. Wczoraj wszystko dopracowane, przepracowane, ciągnące się niemiłosiernie, ale chłodne, obojętne. Erotyzm markowany. Przecież niemal czterdzieści lat temu oglądałem w Nowym Jorku skandalizujące „Oh! Calcuta!”, prawie: sexe-live”. Tu – nudny obowiązek. Dlaczego?

Długo myślałem. Taki utalentowany reżyser. Zaszła w nim jakaś zmiana, i to poważna, psychiczna. Zgubił rytm. Jakby poruszał się w innym wymiarze czasu. Poza tym nie ma w nim diabła, został chłodny kalkulator. Ja się niczym nie zgorszę, ale aktorzy markujący seks z niechęcią i wstydem, który płynie od reżysera. Dlaczego? Przecież on jest za to odpowiedzialny. Jak minister Ćwiąkalski za powiatowego policjanta. Taki jest los i powinność reżysera. Co się z Tobą, mój utalentowany Gemuse stało? [Gemuse – jeden z pseudonimów Grzegorza Jarzyny]. W jakich rejonach przebywasz (….)? (…) Pomyśl o sobie, ile masz talentu, wyobraźni, możliwości – i przyspiesz, przyspiesz. Czas jest inny, krótki, wiem coś o tym” ( Andrzej Łapicki: „Reżyser”, w: Zapiski starucha III”, „Teatr” 2009 nr 4, s. 8).

Grzegorz Jarzyna (ur. 1968 w Chorzowie) studiował filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, reżyserię w Wydziale Reżyserii Dramatu w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie oraz – krótko – w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W PWST w Krakowie był uczniem Mikołaja Grabowskiego, Józefa Opalskiego oraz Krystiana Lupy, u którego był asystentem m.in. przy realizacji przedstawienia „Lunatycy” (1995, wg powieści Hermanna Brocha „Esch, czyli anarchia”).

Bohdan Słoński, dyrektor naczelny Teatru „Rozmaitości” w Warszawie, ściągnął do pracy (niemal równocześnie ) nie tylko Piotra Cieplaka na stanowisko dyrektora artystycznego, ale także – za namową Henryka Baranowskiego, współpracującego jako reżyser z Teatrem „Rozmaitości” – Grzegorza Jarzynę, wówczas jeszcze studenta III roku Wydziału Reżyserii Dramatu. Jarzyna pod pseudonimem Horst d’Albertis wyreżyserował głośne przedstawienie „Bzika tropikalnego” Stanisława Ignacego Witkiewicza wg tekstów „Mister Price” i „Nowe wyzwolenie” powstałych w 1920 roku (18 I 1997; zarejestrowane przez TVP, emisja 2007). Przy okazji warto wspomnieć, że Grzegorz Jarzyna często używał różnych pseudonimów: Horst Leszczuk, Sylwia Torsh, Brokenhorst, Sylwia Torsh, Mikołaj Warianow, Das Gemuse oraz znaków: krzyżyk, strzałka.

Bzik tropikalny” cieszył się ogromnym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród młodzieży. Grany był kompletami przez wiele sezonów. Podziwiany jako zjawisko z dziedziny pop kultury, adresowane do „martensów” czyli młodej widowni nazwanej tak od modnych butów noszonych właśnie przez młodzież, która – jak pisał Maciej Nowak „na „Bziku” czy „Magnetyzmie serca” [wg „Ślubów panieńskich”] Aleksandra Fredry szalała jak na koncertach rockowych” (s. 345).

Po debiucie w „Bziku tropikalnym” Grzegorz Jarzyna reżyserował w Teatrze „Rozmaitości” i w innych teatrach Warszawy, Krakowa czy Poznania m.in.: „Iwonę, księżniczkę Burgunda” Witolda Gombrowicza (1997, w Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej Krakowie), „Niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości” Brada Frasera (Teatr Dramatyczny w Warszawie, 1998), „Magnetyzm serca” wg „Ślubów panieńskich” Aleksandra Fredry (14 III 1999), „Doktora Faustusa” wg Johanna Wolfganga Goethego (1999) „Księcia Myszkina” wg „Idioty” Fiodora Dostojewskiego (2000), „Festen” wg Thomasa Vinterberga i Morgensa Rukova (2001), „4, 48 Psychosis” Sarah Kane (22 II 2002 – koprodukcja Teatru Polskiego w Poznaniu i TR Warszawa), „Zaryzykuj wszystko” George F. Walkera (2003)„Mackbeth” wg Williama Szekspira (2005, przedstawienie zarejestrowane przez TVP, emisja 2007), „Giovanni” wg Wolfganga Amadeusza Mozarta i Moliera (21 IX 2006), „Ragazzo dell` Europa” Rene Pollescha (26 V 2007), „Między nami dobrze jest” Doroty Masłowskiej (26 III 2009)…

W 1998 roku, po odejściu Piotra Cieplaka, został dyrektorem artystycznym TR Warszawa (od 2006 dyrektorem naczelnym i artystycznym). W tym też 1998 roku otrzymał „Paszport „Polityki” dla najbardziej obiecujących młodych twórców. Jego decyzje repertuarowe (m.in. Sarah Kane, Dorota Masłowska, Rene Pollesch) i przedstawienia w jego reżyserii oraz zapraszanych do współpracy reżyserów (przede wszystkim Krzysztof Warlikowski oraz Anna Augustynowicz, Aleksandra Konieczna, Natalia Korczakowska, Redbad Klijnstra, Łukasz Kos, Artur Urbański, Ingmar Villquist, Przemysław Wojcieszek) i wykonaniu takich aktorów jak Magdalena Cielecka, Ewa Dałkowska, Kinga Preis, Maja Ostaszewska, Danuta Szaflarska, Jan Frycz, Cezary Kosiński, Jan Peszek zapewniły teatrowi powodzenie, rozpoczynając zarazem międzypokoleniową ideologiczno-artystyczną wojnę w polskim teatrze, a potem po

T.E.O.R.E.M.A.C.I.E owo „zszywanie” „nowego” i „starego” teatru.

Przed przedstawieniem „Teorematu” reżyser uprawiał teatr polityczny zajmujący się m.in. krytyką neoliberalizmu. Nie tylko w teatrze, ale także w inicjatywach teatralnych poza przestrzenia tradycyjnego teatru – w akcjach realizowanych w przestrzeni zrujnowanej fabryki, w metrze czy środkach miejskiego transportu oraz w samym TR Warszawa niemal oddanym na świetlicę młodym kontestatorom spod znaku „Polityki Krytycznej”. Ale w gruncie rzeczy najbardziej pasjonowały go wielkie mity postmodernizmu i sztuki teatru jako narzędzia poznania „sacrum”, więc z czasem powrócił do tradycyjnie traktowanego teatru – przedstawienia w zamkniętej przestrzeni teatralnej podejmującego przede wszystkim dwa ważkie tematy – tajemnicy życia człowieka w sytuacjach granicznych i tajemnicy oddziaływania sztuki.

Zadania takiego teatru najdobitniej określił w roku 2005, rozpoczynając realizowanie w TR Warszawa programu posługujący się nową polską dramaturgią: „Nadszedł czas na kolejną próbę samookreślenia w nowej sytuacji, na sprawdzenie, jak najnowsze przemiany wpłynęły na nasz sposób patrzenia na rzeczywistość”. A w praktyce jak prawdziwy poeta teatru szukał pod powierzchnia procesów politycznych i społecznych tajemnicy istnienia człowieka, postawionego od wieków między sakralnością i wolnością.

Roman Pawłowski, podsumowując pierwsze lata działalności Grzegorza Jarzyny, napisał: „Wiele motywów i chwytów, których Jarzyna używał w „Bziku”, weszło na stale do języka nowego teatru. To cytaty z pop kultury, filmowy montaż wzorowany na kinie Quentina Tarantino, typ absurdalnego humoru, ale też tematyka związana z przekroczeniami obyczajowymi, tożsamością seksualną, ucieczka w narkotyki” (2005).

Maciej Nowak w „Słowniku teatru polskiego po 1997 roku” dodawał „Gdy do współpracy zaprosił Krzysztofa Warlikowskiego można już było mówić o Rozmaitościach jako o nowym zjawisku kulturowym. Teatr nagle stał się modny, pokoleniowy, kultowy, żywy, ważny. Stopniowo urósł do rangi podstawowego polskiego produktu eksportowego w dziedzinie sztuki. Odciągnął publiczność kina alternatywnego, a związani z nim reżyserzy i aktorzy znaleźli się w centrum uwagi nie tylko pism branżowych, ale nawet mediów plotkarskich (…). (…)

Przekształcił TR w nowoczesną placówkę nastawioną na twórcze poszukiwania, otwartą na projekty pozateatralne. Czerpał wzory z zachodnich instytucji, jak berlińskie centrum Hebbel-Theater. Wyszedł w miasto, realizując cykl spektakli w przestrzeniach typu „site specific” (Dworzec Centralny, kluby) w ramach projektu Teren Warszawa. Zaczął wydawać współczesną dramaturgię, organizował wystawy, zapraszał młodych reżyserów (Przemysław Wojcieszek, Natalia Korczakowska, Redbad Klijnstra) i autorów (Dorota Masłowska), inicjował dyskusje” (s. 138).

Zarysował też dokładnie, choć w skrócie, dzieje TR Warszawa w latach współpracy Grzegorza Jarzyny i Krzysztofa Warlikowskiego (1998-2008). Wspomniał dyrekcje Bohdana Słońskiego i Piotra Cieplaka (do 1998), opisał rządy Grzegorza Jarzyny (od 1998), odejście Krzysztofa Warlikowskiego (2008) do budowanego Nowego Teatru na ulicy Madalińskiego, dokąd przeniesiono Teatr Nowy (ostatnio pod dyrekcją Adama Hanuszkiewicza) z ulicy Puławskiej do dawnej bazy Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania Miasta. Zakończył wspomnieniem ostatniego, entuzjastycznie ocenionego przez krytykę niemiecka, wspólnego „występu” reżyserskiego Grzegorza Jarzyny i Krzysztofa Warlikowskiego oraz ich aktorów na Międzynarodowym Festiwalu w Edynburgu (z przedstawieniami TR Warszawa: „Dybuk” Szymona An-skiego w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego i „4.48 Psychosis” Sarah Kane w reżyserii Grzegorza Jarzyny).

BIBLIOGRAFIA – m.in.:

Rozmowy z twórcami przedstawienia „T.E.O.R.E.M.A.T.”:

– Jan Englert – „Poczułem adrenalinę”, „Rzeczpospolita” 2009 nr 25 (Rozmawiał J. Cieślak);

– Sebastian Pawlak – „Mój bohater to energia w czystej postaci”, „Życie Warszawy” 2009 nr 28 (Rozmawiał A. Rataj);

Artykuły i recenzje:

– Jacek Kopciński – „Widok” („T.E.O.R.E.M.A.T” TR Warszawa), „Teatr” 2009 nr 4, s. 2-6;

– J. Marczyński – „Operowy thriller Jarzyny”, „Rzeczpospolita” 2009 nr 20;

– Jacek Wakar – „Magia uwodzenia”, „Twój Styl” 2009 nr 4;

– Jacek Wakar – „Jarzyna: koniec buntownika?”, „Dziennik” 2009 nr 28;

Książki i czasopisma:

– Piotr Gruszczyński – „Syn wiedźm Jarzyna” oraz recenzja przedstawienia „Bzik tropikalny”, w: „Ojcobójcy. Młodsi, zdolniejsi w teatrze polskim”, Warszawa 2003, wydawnictwo W.A.B, s. 155 – 218;

– Maciej Nowak – „Wątroba. Słownik polskiego teatru po 1997 roku”, Warszawa 2010 (hasła: Jarzyna Grzegorz, s. 137 -139; TR Warszawa (Teatr Rozmaitości), s. 344- 347; T.E.O.R.E.M.A.T., s. 369);

Publikacje wcześniejsze o Grzegorzu Jarzynie i jego teatrze przed „Teorematem”:

– „Notatnik Teatralny” 2002 nr 24-25 (poświęcony w całości teatralnej twórczości Grzegorza Jarzyny – ponad 30 artykułów, a wśród nich: Romana Pawłowskiego „Jarzyna i inni”, s. 11-18; Piotra Gruszczyńskiego – „Ceremonie”, s. 19 – 25; Kingi Grzelewskiej – „Moja generacja jest szybka, kolorowa, przyszłościowa”, s. 26-32; Krzysztofa Mieszkowskiego – „Marzyciel”, rozmowa z Grzegorzem Jarzyną, s. 33-45; Marta Serwa – „Recenzenci o Jarzynie”, s. 227-333; a także wypowiedzi Mikołaja Grabowskiego, Krystiana Lupy, Andrzeja Łapickiego, Józefa Opalskiego);

– Radosław Paczocha – „Dwa teatry”, „Teatr” 2004 nr 3, s. 15;

– Katarzyna Tórz – „Zainfekowane miasto”, „Teatr” 2004 nr 3 s. 16 – 19;

– T. Plata – „Śmierć wielkiego mitu Teatru Rozmaitości”, „Dziennik” 2007 nr 266;

– Rafał Węgrzyniak – „ Dyrektora Jarzyny skoki w ciemność”, „Teatr” 2008 nr 4;

– Jacek Cieślak – „Zszywanie polskiego teatru”, „Rzeczpospolita” 2008 nr 284.

Leave a Reply