Styczniowe premiery w Lublinie

Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie zaprasza 6 stycznia najnowszego roku na Wieczór Trzech Króli  Williama Szekspira (Tytuł oryginału: Twelfth Night, or What You Will) w przekładzie Jerzego S. Sito. Opracowanie tekstu i dramaturgia: Hubert Sulima, reżyseria: Łukasz Kos, scenografia: Paweł Walicki, scenografia multimedialna: Patrycja Płanik,

Obsada: Justyna JanowskaMarta LedwońAnna NowakEdyta OstojakNina Skołuba-UrygaMagdalena SztejmanTomasz BielawiecDaniel DoboszPrzemysław GąsiorowiczPaweł KosKrzysztof OlchawaWojciech Rusin

Od teatru :

Pełen romantycznych uniesień, uwodzenia i przebieranek “Wieczór Trzech Króli” uporczywie do nas wraca. To już piąta realizacja tego tekstu w historii „Osterwy”. Z jakiegoś powodu co dwie, trzy dekady mierzą się z nim kolejne pokolenia naszych aktorów. W legendę obrosła już lubelska prapremiera tej sztuki wystawiona 1 lutego 1921 roku z entuzjastycznie przyjętą kreacją Ludwika Solskiego.

Akcja tej komedii osadzona jest w odległej krainie zwanej Ilirią. Zaludniają ją postaci, które za wszelką cenę, często niezgrabnie poszukują ciepła i miłości. Rządzona prawem maskarady, ukrywania tożsamości i wszechobecnego odgrywania ról Iliria jest niejako odbiciem naszej rzeczywistości. Teatr po raz kolejny ma być „lustrem podstawionym rzeczywistości”.

Kiedy przyglądamy się perypetiom Wioli i Sebastiana, bliźniąt rozdzielonych w katastrofie morskiej, beznadziejnie romantycznego księcia Orsino czy pogrążonej w żałobie pięknej Oliwii zauważamy, że za typową szekspirowską przebieranką kryje się wiele niedających spokoju pytań i głęboka refleksja nad naszym miejscem w świecie, szczególnie w czasach chaosu, niepewności i nieustannego deszczu. Refleksja podobnej rangi, co ta zawarta w „Hamlecie”. Szekspir obie te sztuki pisał w podobnym czasie, na przełomie XVI i XVII wieku, pod koniec złotego wieku panowania królowej Elżbiety I. „Wieczór…” zdaje się być odpowiedzią na „Hamleta”, jest jednak pogodniejszy. To próba znalezienia wyjścia z kryzysu, którego oznaki znajdujemy w dramacie o duńskim księciu.

Szekspir dopisuje do tytułu “albo co chcecie” i daje nam to, czego oczekujemy ╴pisze komedię, kreuje uwodzicielski, skrzący się humorem świat, który choć trzeszczy w szwach, staje się rodzajem ratunku, szansą na ukrycie się. Fantastyczna i wykrzywiona Iliria jest dla bohaterów tej historii (i dla samego Szekspira) miejscem schronienia przed tym, co nieokiełznane i niebezpieczne na zewnątrz. I być może dla nas podobnie przedstawienie i teatr mogą stać się schronieniem na czas długiej zimy, która przed nami. Cieszymy się, że będziemy mogli spędzić ten czas razem. Chcemy Państwa bawić każdego wieczoru!

Lubelski Teatr Andersena 5 stycznia zaprasza widzów od 8 roku życia na premierę Lustra opowiadają w czwartek (fot. z próby).

Na starym strychu wiszą lustra. Wiszą i  strasznie się nudzą. Nagle jedno z nich dostrzega świat i zaczyna snuć swą „opowieść czwartku”­. Widzi rozległy krajobraz i dwóch braci którzy postanawiają się zamienić na życia. Wynika z tego cała masa kłopotów i przygód które znajdują swój finał w krainie Władcy Wód wśród ławic kolorowych ryb i śpiewu pięknych syren. Ale to nie jedyna opowieść luster – być może prawdziwa a być może zmyślona. Otóż któregoś dnia poczciwy Referent Urzędu ds Łatwego Rozchodu zapragnął być rybą i poczuć orzeźwiającą toń krystalicznej wody. Nieoczekiwanie jego niedorzeczne życzenie się spełnia i zamienia się w ogromnego karpia i dołącza do królestwa Władcy Wód aby objąć tam posadę w podwodnym urzędzie. I pewnie żyło by mu się bardzo przyjemnie gdyby pewnego dnia nie musiał stawić czoła konsekwencją wynikającym z faktu bycia rybą. Zostaje wyłowiony z morza i przekazany kucharzowi. Zabawa się skończyła i robi się naprawdę gorąco…

– „Lustra opowiadają w czwartek” to barwa i aktualna opowieść o odwiecznym ludzkim pragnieniu, aby stać się kim innym i żyć nieswoim życiem. To żartobliwe rozliczenie z przeświadczeniem, że inni mają lepiej i zachęta, aby mocno uchwycić swoje własne szczęście i rozwijać swój własny potencjał – mówi reżyserka spektaklu, Karolina Kirsz.

Spektakl jest przesycony szaloną energią, a całość komentują zabawne i współczesne w swej formie piosenki.

Teatr Stary w Lublinie 12 stycznia proponuje widzom premierę sztuki Thea`y Dorn MARLENI. Reżyseria: Mikołaj Grabowski, scenografia: Katarzyna Kornelia Kowalczyk.
Wystąpią: Iwona Bielska i Grażyna Dyląg.

Opis ze strony teatru:

Marleni – czyli Marlena Dietrich i Leni Riefensthal. Thea Dorn, autorka sztuki, nazywa je „pruskimi diwami o blond włosach niczym stal”. Były niemal rówieśniczkami, obie urodziły się w Berlinie, obie zaczynały karierę filmową w latach 20-tych w Niemczech. To wtedy się poznały i od tej chwili mówiono o nich jako zupełnych przeciwieństwach. Później Marlena wyjechała do Ameryki i w czasie wojny zagrzewała do walki amerykańskich żołnierzy walczących z nazizmem, Leni natomiast kręciła propagandowe filmy na zlecenie NSDAP .
W spektaklu – inaczej niż w rzeczywistości – diwy mają okazję spotkać się raz jeszcze, po kilkudziesięciu latach, w noc śmierci Dietrich. W tej nieco surrealistycznej, chwilami groteskowej i zabawnej historii, Dorn pokazuje, że wbrew wszelkim pozorom łączy je zastanawiająco wiele.

Ten do tej pory nie grany w polskich teatrach tekst na scenę lubelskiego Teatru Starego przeniesie wybitny reżyser i aktor Mikołaj Grabowski. W rolach Marleny Dietrich i Leni Riefensthal naprzeciwko siebie staną Iwona Bielska i Grażyna Dyląg, po raz pierwszy od 40 lat, kiedy to spotkały się na planie kultowego filmu Andrzeja Żuławskiego „Na srebrnym globie”. Pierwsza z nich została potem słynną „Wilczycą”, aktorką filmów Wojciecha Smarzowskiego i gwiazdą scen polskich – m.in. Teatru Stu, Narodowego Starego Teatru i Teatru im. J. Słowackiego. Druga, zatrzymana przez stan wojenny po tamtej stronie żelaznej kurtyny, rozwijała swoją karierę w Niemczech i Austrii, gdzie pracuje jako aktorka teatralna i filmowa oraz wykładowczyni na uczelniach teatralnych.

Opr. Ewa Sośnicka-Wojciechowska

Leave a Reply