38. WST: HAMLET – KOMENTARZ

Teatr Pieśń Kozła z Wrocławia

Grzegorz Bral i Teatr Pieśń Kozła od lat mierzą się z dziełami Szekspira. Najpierw był to pamiętny „Makbet” (z mieczami i pieśniami ethno), potem „Pieśni Leara”, niedawno „Wyspa” (czyli „Burza”). Teraz ponownie przyszedł czas na „Hamleta”. Za każdym razem dramat Szekspira jest nie tyle bezpośrednią podstawą scenariusza, ile inspiracją, swego rodzaju interpretacyjnym wyzwaniem. Stąd często zmieniane tytuły, tylko nawiązujące do utworów Szekspira, a w najnowszym spektaklu ostentacyjne postawione słowo „komentarz”. Bo to jest komentarz do wydarzeń, emocji, kontekstów politycznych tego wszystkiego, co wydarza się po śmierci Hamleta-ojca.

Na początku trwa cisza i nieruchomy obraz: na surowym łożu leży stary Hamlet (Bogdan Koca). Nie żyje. Na twarzy bieli się maska pośmiertna. Ubrany jest (a może zawinięty) w czarno-bury płaszcz czy szynek. Daleko mu do królewskiego szyku. Na scenie cisza i bezruch. W głębi 12 krzeseł z oparciami jak kraty twierdzy, na podwyższeniu w środku krzesło-tron z dwoma tkwiącymi w nim mieczami. Wszystko tonie w czerni, tak jak kostiumy postaci, które się wkrótce pojawią. Tak przystoi żałobnikom, nawet jeśli wśród nich są mordercy. Po dłuższej chwili słychać czyjeś kroki. Wchodzi kobziarz i rozpoczyna pieśń lamentacyjną, rodzaj nokturnu żałobnego. Rzecz bowiem dzieje się w nocy po zabójstwie Hamleta-ojca. Czas opłakiwać ofiarę. Winni i niewinni prowadzić będą rachunki ze zmarłym i własnym życiem. Hamlet-ojciec przedzierzgnie się Ducha, zdejmie maskę pośmiertną i stanie się dla swego dworu niewidoczny. Będzie plątać się między domownikami Elsynoru, wygrażać zemstą i zapowiadać, że teraz cały świat wić się będzie u jego stóp. Podporządkowany zostanie bowiem zemście. Syn nie wyrośnie na Hamleta, ale mściciela, na wszystkich padnie klątwa popełnionej zbrodni,. Nawet na Ofelię, która w konwulsjach odejdzie z tego świata.

Kiedy dopełni się rytuał, świat nie będzie wcale lepszy. W ostatniej scenie aktorzy podpalają wiotkie kartony bibułki. Palą się błyskawicznie, przemieniając się w popiół przy wtórze żałobnego lamentu. Marność nad marnościami” Kruchość istnienia? Ulotność ludzkich porachunków?. Pewnie z kosmicznej perspektywy tak to wygląda, bo wszyscy zostali pokonani przez rytuał odwetu. Tylko stary Hamlet wygląda na zadowolonego.

Godzina pełnego napięcia śpiewu i magicznego gestu, który zamyka w minimalizmie znaków wielkie pytania o sens egzystencji. O relację z innymi, zatrutą jadem zazdrości, nienawiści, zemsty. Tu nie ma jednej chwili na odwrócenie uwagi. Kiedy wkroczy się na ścieżkę tego bezwzględnego „komentarza”, nie ma już szansy na uniki. Trzeba za aktorami podążać aż do końca.

Tomasz Miłkowski

TWÓRCY/REALIZATORZY:

muzyka: Jean Claude- Acquaviva, Maciej Rychły

przygotowanie chóru: Kelvin Chan

kostiumy: Alicja Gruca

scenografia: Robert Florczak

światła: Wojciech Maniewski

dramaturgia: Alicja Bral

reżyseria: Grzegorz Bral

OBSADA:

Peyman Fallahian Sichiani, Dimitris Varkas, Rafał Habel – Bloodgood, Julien Touati, Łukasz Wójcik, Bogdan Koca, Julianna Habel – Bloodgood, Anu Almagro, Rhianna Compton, Olga Kunicka, Natalia Voskoboynikov, Magdalena Wojnarowska, Volodymyr Andrushchak, Dominik Kujawa, Maciej Rychły

[Na zdj. Bogdan Koca, fot. Mateusz Bral]

Leave a Reply