Czy Szekspir był Polakiem?

„W Polsce zagadką Hamleta jest to: co jest w Polsce – do myślenia”.

Stanisław Wyspiański, Studium o Hamlecie

Pytanie postawione wyżej tylko z pozoru brzmi nieco dziwnie. Wprawdzie nie chodzi tu o jedną z licznych rewelacji, jakich nie szczędzili nam podrzędni „odkrywcy”, pragnący dowieść, że Szekspir albo w ogóle nie istniał, albo był kobietą lub w najlepszym razie filozofem Baconem. O tych i innych domysłach przypomina Jerzy Limon w barwnym szkicu (zwanym dla niepoznaki Wstępem) dołączonym do wydania scenariusza Zakochanego Szekspira pióra Marca Normana i Toma Stopparda, gdzie zainteresowanych odsyłam.

Pytanie postawione w tytule dotyczy więc nie tyle tożsamości Szekspira (w tym przypadku narodowej), ile jego przynależności kulturowej. Jeśli tak na tę kwestię spojrzeć, wypadnie zgodzić się z Andrzejem Żurowskim, jednym z najpłodniejszych i zarazem najbardziej odkrywczych szekspirologów polskich, który tę tezę, iż Szekspir był Polakiem właśnie, głosi. Głosi ją wszelako w sensie metaforycznym – rzecz polega bowiem na tym, co już swego czasu tak trafnie odkrył i nazwał Stanisław Wyspiański, że za pomocą dzieł Szekspira od lat – by nie powiedzieć wieków – w Polsce dialogujemy o sprawach polskich, o tym, co nas trapi, co pociąga, co nęka, co nie daje się pominąć. Podobnie postępują Anglicy, których inscenizacje szekspirowskie idą w setki, Niemcy, Francuzi, Rosjanie… Szekspir jest pierwszym Europejczykiem. Pierwszym z pierwszych.

Wyznawcą tezy o tak rozumianej „polskości” Szekspira był Jan Kott, którego niezapomniane Szkice o Szekspirze stanowiły nowe słowo w odczytaniu dzieła genialnego stratfordczyka. Jeśli by szukać jakiegoś jednego określenia, czym były (i są nadal) interpretacje Kotta, to najbliższe ich istoty byłoby określenie „filtracja awangardowa”. Kott mianowicie przeczytał Szekspira przez teatr absurdu, poszukując w ten sposób klucza do wyjaśnienia zagadek szekspirowskich. Podówczas było to przełomowe podejście do tekstów Szekspira. Dziś może należałoby czytać Szekspira przez… młodych brutalistów.

Bibliografia szekspirowska pęcznieje – mnóstwo w niej książek martwych od urodzenia, ale coraz wyraźniej wyłania się spośród nich dzieło Andrzeja Żurowskiego, które nie waham się nazwać najważniejszym dokonaniem interpretacyjnym po Janie Kotcie. Takie miejsce zajął ogłaszając tom szkiców „Czytając Szekspira”. Cóż w tym niezwykłego? Nie pierwsza to przecież książka krytyczna o dramaturgii Szekspira. Ba, można by z napisanych już utworów o Szekspirze i jego dziele uformować wcale pokaźną biblioteczkę. Nie pierwszy to zbiór szkiców o wszystkich dramatach Szekspira, i to od początku do końca, czyli od utworu pierwszego po ostatni. Z jednym wszak wyjątkiem. Zbiór otwiera esej poświęcony „Burzy”, dramatowi fantastycznemu, którym wielki stratfordczyk żegnał się z teatrem. Toteż od dawna uchodzi on za testament artysty. Żurowski uznał słusznie „Burzę” za swoisty klucz do dzieła Szekspira, którym wprawdzie nie można otworzyć wszystkich drzwi, ale który pomaga zrozumieć istotę kuchni artystycznej genialnego dramaturga.

Pomysł Żurowskiego należy zatem do kategorii najprostszych z prostych, ale jego zaletą jest próba „zapomnienia” o tym wszystkim, co do tej pory o Szekspirze napisano. Nikomu wcześniej nie wpadł taki pomysł do głowy – Żurowski postanowił po prostu Szekspira przeczytać tak, jak się czyta teksty nowe, współczesne. Czyta te utwory w sposób właściwy dla człowieka przełomu wieków, ale zarazem niekiedy tak, jakby to on pierwszy stykał się z tymi tekstami. Próbuje dotrzeć do tajemnicy poszczególnych dzieł. Może dlatego tak osobisty ton tych analiz. Mogę tylko powtórzyć za recenzentem tomu: „Są w tej książce momenty doskonałe. Tak można i warto pisać eseje” (Jerzy Strzeteleski).

Ale Żurowski ma też na sumieniu książkę o dziejach scenicznych jednego tylko, ale bardzo głośnego dramatu Szekspira, „Ryszarda III” — „Demon? błazen? cynik? czyli żywot sceniczny Ryszarda III Williama Szekspira w teatrze polskim”. Nie wszystkie to jednak szekspirowskie wycieczki Żurowskiego. Ma on na swoim koncie także takie książki jak „Szekspiriady polskie (1976), „Myślenie Szekspirem” (1983) i wyróżnioną nagrodą im. Wojciecha Bogusławskiego, „Szekspir w cieniu gwiazd” (2001, Tower Press). Ta ostatnia książka jest dowodem na to, że można połączyć rozległe studia materiałowe (Żurowski analizuje około 700 spektakli szekspirowskich z epoki gwiazd!), z syntezą doświadczeń, ich uogólnieniem. Dzięki temu powstał nie tylko zapis interesujący historyka teatru, który mówi, jak było, ale także zapis krytyka i teoretyka, który odpowiada na pytanie, dlaczego tak było, jaki wówczas był teatr polski i na jakie pytanie próbował odpowiadać. Bardzo to wszystko pouczające w dobie szekspirowskiej bezradności. Obserwujemy bowiem dzisiaj – w większości wystawień – maniakalne wręcz wpisywanie w teksty Szekspira doraźnych, wręcz publicystycznych tez i rozwiązań inscenizacyjnych, które rymują się z modnymi trendami nowej dramaturgii i awangardowego teatru. Nie wykluczam, że na tej drodze można odnaleźć niekiedy coś bardzo cennego, ale często te reinterpretacje prowadzą na manowce, do zniweczenia szekspirowskiej problematyki i właściwego jego dramaturgii scenicznego napięcia. To także powód, dla którego warto sięgać po książki Żurowskiego, aby poszukiwać w nich podpowiedzi, a zarazem bardzo bogatej, rzetelnej dokumentacji. Teatr, który tego nie robi, coś traci albo musi samodzielnie przedzierać się przez gąszcz tekstów, które tak wnikliwie przeorał i odczytał Żurowski.

Przez całe lata autor drążył ważkie tematy dla polskiej i europejskiej szekspirologii, wierny swojej tezie – w coraz większym stopniu dowiedzionej – iż Szekspir pozostaje wielkim dramaturgiem „narodowym” polskiej sceny, poprzez Szekspira bowiem kolejne pokolenia wypowiadają się o świecie, o swoich dążeniach i wyznawanych wartościach, na Szekspirze uczą się teatralnego rzemiosła i poprzez Szekspira poszukują więzi z widzem. Dociekania Żurowskiego stanowiły nowe słowo w odczytaniu teatralnych dziejów polskiego Szekspira, jego współczesności i przyszłości. Dla teatru pozostają te prace bezcennym źródłem i ważką inspirację, dla miłośników teatru, studentów i uczniów pomostem do współczesnej interpretacji dzieł genialnego dramaturga.

Żurowski czynił to wszystko w przekonaniu, że Szekspir to jeden z najważniejszych kluczy otwierających szansę głębszej refleksji o świecie współczesnym. Zawsze też pamiętał o przestrogach Hamleta, który powiada: „podporządkuj słowa działaniu, a działanie słowom, kładąc szczególny nacisk, by nie przekroczyć granic naturalnej prostoty, gdyż każdy nadmiar bywa wrogi teatrowi, którego celem ongi, jak i dziś, było i jest służyć jako zwierciadło naturze, ukazywać cnocie jej oblicze, nikczemności jej wizerunek, a chwili obecnej i duchowi czasu ich kształt i piękno”.

Tomasz Miłkowski

Leave a Reply