37 WST: Harper

Kiedy Grzegorz Wiśniewski wystawił w Teatrze Powszechnym w Warszawie Prezydentki Wenera Schwaba (2001), było już wiadomo, że objawił się reżyser szczególnie uwrażliwiony na psychologiczną warstwę dramatu. Dogłębne penetrowanie psychiki stało się jego specjalnością, czego najnowszym dowodem jest HARPER z Teatru Żeromskiego w Kielcach.

Ciężar dramatu Simona Stephensa spoczywa na barkach tytułowej bohaterki. Wprawdzie i inne postacie są ważne (szef, mąż, córka i matka), ale to jednak tylko wspierające ją epizody. Pisarz, a za nim reżyser badają przyczyny buntu Harper. Bo oto pewnego dnia Harper (Magda Grąziowska) zostaje wytrącona ze swojej trajektorii życia. Wszystko jest niby w porządku: niezła praca, dom, obowiązki matki i żony, nic szczególnego. Ale to, co wydaje się normalne, zostaje gwałtownie zakłócone. Droga Harper osiąga punkt krytyczny, kiedy bohaterka dowiaduje się, że jej ojciec trafił do szpitala w Manchesterze. Jest w ciężkim stanie, w każdej chwili można się spodziewać najgorszego. Harper chce go odwiedzić – mieszka o pracuje w miejscowości pod Londynem i dlatego prosi swego szefa o urlop. Ale pracodawca odmawia. Argumentuje, że w jego firmie transportowej jest tyle pracy, że nie może sobie na to pozwolić, zresztą chętnie skorzystałby także z innych usług Harper jako mężczyzna. Harper nie rozumie tych aluzji, ale nie może się pogodzić z niesprawiedliwością. Mimo że grozi jej utrata pracy, postanawia ruszyć do ojca. Przedtem zdąży w parku spotkać młodego Syryjczyka, uczącego się w tym samym college’u, co jej córka, z którym nieoczekiwanie nawiąże szczerą rozmowę. W domu pokłóci się z córką. Nikogo nie uprzedzając udaje się w drogę. Podróż do Manchesteru okaże się daremna. Ojciec już nie żyje, pielęgniarka w szpitalu pozostaje nieczuła na jej uczucia, napotykany młody dziennikarz objawi swoje antysemickie poglądy i natarczywość. Harper go zaatakuje, dotkliwie okaleczy i okradnie, a potem paradować będzie w skradzionej kurtce. Pozbywszy się ograniczeń, wyląduje na podłodze w pokoju hotelowym z przypadkowo poznanym mężczyzną i ostatecznie poróżni się z matką. Jej wyprawa po nowe życie kończy się rozczarowaniem. Po powrocie, Harper nie znajduje już wspólnego języka z córką, nabiera też podejrzeń, że jej mąż, oskarżony wcześniej o pedofilię, nie był jednak całkiem bez winy. Słowem jej uporządkowane życie okazuje się fikcją nie do zniesienia. Mimo to na koniec Stephens rozsnuwa wizję szczęśliwego spotkania w ogrodzie w wiejskim domku, gdzie przy wspólnym stole zasiada cała pogodzona rodzina, a życie okazuje się urocze i spokojne. Czy to wizja prawdziwa, czy tylko ironiczna, musi oceni widz.

Wiśniewski skupia uwagę na zagadce buntu Harper, jego skomplikowanych źródłach i konsekwencjach. Interesuje go ów niespodziewany zakręt, powód, dla którego wypada z wyznaczonych szyn. Ta kolejowa metaforyka narzuca się sama z powodu scenerii. Akcja toczy się bowiem dosłownie na zakręcie w metrze. Na scenie boczne ściany wyłożone są białymi kafelkami, środkiem wiją się tory, a od góry zwisają kable. W tej anonimowej przestrzeni, do której przecież Harper nie należy, ani której Harper nie jest dysponentką, toczą się kolejne sceny. Pojawiające się skromne rekwizyty (szpitalne łóżko, wanna), perony zmieniające się w ławy barowe albo kanapy w domu czy nabrzeże, pozwalają na płynne „zmiany dekoracji” albo raczej na zmianę charakteru wnętrza mimo braku zmiany dekoracji. Tak czy owak, zakręt do końca zostaje zakrętem, a wyzwanie rzucone przez los bohaterce pytaniem, czy można uniknąć tak ryzykownych sytuacji. Intrygujące przedstawienie.

Tomasz Miłkowski

Harper

Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach

Autor: Simon Stephens
Reżyseria: Grzegorz Wiśniewski
Tłumaczenie: Małgorzata Semil
Konsultacja dramaturgiczna:  Jakub Roszkowski
Scenografia, wideo, reżyseria światła: Mirek Kaczmarek
Opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk

Obsada: Magda Grąziowska, Wojciech Niemczyk, Adrian Brząkała, Artur Słaboń, Anna Antoniewicz, Joanna Kasperek, Krzysztof Grabowski

Leave a Reply