37 WST: IWONA, KSIĘŻNICZKA BURGUNDA

Finał tego spektaklu robi potężne wrażenie. Przy długim stole na całą szerokość sceny, rozstawiani są przez Szambelana uroczyście wystrojeni goście i rodzina panująca.

Wszystko pod nadzorem Króla, aby ceremonia odbywała się z taktem, a podstępnie zaplanowany mord za pomocą trudnej ryby, czyli karaska, wypadł możliwie najgłupiej. Iwona najwyraźniej coś przeczuwa, bo trzykrotnie ucieka od stołu, doprowadzana jednak siłą w końcu połknie fatalną ość i nie doczekawszy się pomocy – podawana jej szklanka wody przez byłego fatyganta za każdym razem nie dochodzi do jej ust – pada. Kona już za kulisami, aby wrócić wniesiona na stół jako dostojny trup. Filip biernie w tym wszystkim uczestniczy i dopiero kiedy jest już po wszystkim, odmawia udziału w pełnym hipokryzji klękaniu przed zmarłą. Postępuje więc inaczej niż w dramacie Gombrowicza, wybiera opór. Zrzuca przyodziewek, staje na stole i w gatkach woła o światło (Mehr Licht?). Tak czy owak, protestuje i choć to protest groteskowy, inteligencki, wyraźne esprit d’escalier, jakaś nadzieja się w tym tli. Grzegorz Jarzyna pozostawia uchyloną furtkę do zmiany, choć całym spektaklem buduje pesymistyczny obraz świata, zasnuwając świat „Iwony”, a więc i nasz świat, mgłą zatracenia w mrocznym świecie Matriksów, wszechobecnej inwigilacji, manipulacji, wojny hybrydowej i kontroli umysłów.

Ponura to wizja, chwilami wstrząsająca brutalnością (scena gwałtu Iwony, którego Król dokonuje dlatego, że może), choć chwilami nużąca, a więc obniżająca temperaturę napięcia. Przetykanie tekstu Gombrowicza wstawkami z innej bajki, a to o metodach manipulacji, a to doświadczeniach Juliana Assange, twórcy niezależnego portalu Wikileaks (w dodatku po angielsku), zamiast wspomagać wymowę spektaklu, rozmywa ją. Tak jakby reżyser nie wierzył w siłę swoich obrazów i musiał je wzmacniać tłumaczeniami w rodzaju: „tak wygląda władza”. Rezygnacja z tych zbędnych dodatków bardzo by pomogła spektaklowi, który miał szansę stać się piorunującą diagnozą naszych czasów, nawet za cenę utraty walorów parodystycznych czy absurdalno-groteskowych dramatu Gombrowicza. Niemniej zanurzenie tego świata w projektowanej przez filmowców i autorów powieści s-f rzeczywistości matriksowej, w której robotyzacja i uzależnienie od techniki przekroczyło wszelkie wyobrażalne granice, pozostaje walorem tej śmiałej interpretacji, która wizji Gombrowicza przydaje znamion profetyzmu. Rosyjscy aktorzy poddali się temu zamysłowi z budzącą szacunek pasją i wiarą w trafność takiej diagnozy. Powstał więc spektakl, choć niewolny od skaz i nadmiernych zapożyczeń z komiksu s-f, który wprawia widza w stan zwątpienia w optymizm Historii.

Tomasz Miłkowski

Iwona, księŻniczka Burgunda

Koprodukcja Theatre of Nations (Moscow) i TR Warszawa we współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza i Instytutem Polskim w Moskwie

Autor: Witold Gombrowicz

Reżyseria i adaptacja: Grzegorz Jarzyna

Scenografia: Piotr Łakomy

Kostiumy: Anna Nykowska

Reżyseria światła: Felice Ross

Video: Marta Nawrot

Muzyka: Jacek Grudzień, Grzegorz Jarzyna

Reżyseria dźwięku: Andrey Borisov

Tekst narratora: Szczepan Orłowski

Choreografia: Ivan Yestegneev

Obsada: Mikhail Troynik, Alexander Feklistov, Daria Ursulyak, Agrippina Steklova, Sergey Epishev, Kirill Birkin, Maria Fomina, Mikhail Popov, Vera Bahankova, Lubov Bahankova

Leave a Reply