Norwid odkurzony

Norwid wciąż żywy! – chciałoby się zakrzyknąć. Nieco odkurzony i uwspółcześniony powraca w pięknym stylu. A to za sprawą młodzieży!

Sama nie wierzę, że to piszę, ale tak – właśnie młodzież, wbrew powszechnym opiniom o jej ignorancji, przywraca na scenę dzieło zapomnianego już poety i dramatopisarza. W XXIV Liceum Ogólnokształcącym im C.K. Norwida w Warszawie obejrzałam ostatnio „Pierścień wielkiej damy”, będący efektem niezwykłego spotkania uczniów tego liceum z Grzegorzem Mrówczyńskim, reżyserem i aktorem. A może idąc za tą myślą: niezwykłego spotkania młodzieży z Norwidem. Norwidem, którego z początku kompletnie nie rozumieli, a którego w efekcie kilkumiesięcznych warsztatów teatralnych nie tylko poznali, ale właściwie odkryli. Wystarczyło tylko strzepać odrobinę kurzu z zatęchłego płaszcza Wieszcza, aby okazało się, że materia jest wciąż atrakcyjna. Jestem pełna podziwu i zachwytu nad tymi młodymi ludźmi, którym „chciało się chcieć”. Zajęcia z reżyserem nie były obowiązkowe, nie wliczały się w plan zajęć. Musieli na nie poświęcić swój prywatny czas, ale efekt jest zadziwiający. Wyszli spod ręki doświadczonego twórcy dojrzalsi warsztatowo, a język płynący przez półtorej godziny nie jest recytatorsko odtwarzany, a zaskakująco – rozumiany!

Niewiele Norwida dzisiaj w teatrach czy inscenizacjach. Tym większy szacunek dla jego niestrudzonych propagatorów. Grzegorz Mrówczyński od kilku lat z niezwykłym uporem stara się przywrócić go scenie. Włącza w swoje działania wszelkie koła norwidowskie, instytucje i organizacje noszące jego imię. To było przyczyną spotkania z młodzieżą. To pragnienie zaszczepienia młodzieży miłości do ich patrona zaowocowało nie tylko świetnie zrealizowanym spektaklem, lecz także dotknięciem pewnej wrażliwości w młodych, kształcących się osobowościach. A i sam reżyser odbył pewną drogę. „Pierścień wielkiej damy” był bowiem ponad 40 lat temu jego znaczącym debiutem reżyserskim, inaugurującym działalność Sceny Studyjnej Teatru Dolnośląskiego, a dziś Teatru im. Norwida.

Sztuka, nazywana „białą tragedią”, opowiada o losach zakochanego w Wielkiej Damie poety. To ironiczny dramat miłosny, nieco biograficzny. Ożywają w nim wspomnienia i osoby z przeszłości Norwida: Maria Kalergis, Maria Trębicka, Władysław Ważyk, Adam Potocki. Wyczuwalne jest tu napięcie między ironicznie przedstawionym światem a symbolicznym sensem. Z wdziękiem diagnozuje stan moralny, emocjonalny i intelektualny polskiego społeczeństwa. Spektakl jest inteligentny, zabawny, a także wyjątkowo współczesny. Znajdziemy tu i znieczulicę społeczną, i udawaną nabożność, brak tolerancji, bezmyślność urzędników. Trzeba jednak przyznać, że język poety, choć wartki i płynny, okazuje się być nadal trudny.

Spektakl pięknie spina oszczędna, acz niezwykle wymowna scenografia. Skromne stroje nie odciągają uwagi od aktorów – tu skupionych na wypowiadanym tekście, a jednocześnie z pewną lekkością się nim bawiących. Grają pewnie, z wdziękiem, doskonale interpretując swoje postacie. Naprawdę rozumieją Norwida!

Posłużę się więc współczesnym sloganem: brawo Wy!

Katarzyna Michalik-Jaworska

Cyprian K. Norwid „Pierścień Wielkiej Damy”. Reżyseria: Grzegorz Mrówczyński. Scenografia: Jerzy Rudzki. Obsada: Weronika Pisarek, Kamil Malanowski, Paweł Dąbrowski, Justyna Miłczak, Jędrzej Oleszczuk, Maja Grochulska, Agata Wójcik, Stanisław Szmuksta, Weronika Gontarz, Marta Stolarz, Maciej Jaszczuk, Monika Żaczkiewicz

Leave a Reply