II 2008

Luty 2008

 

 

29 lutego

HOLLYDAY Michała Siegoczyńskiego, sztuka zainspirowana opowiadaniem Trumana Capote, reżyseria Michał Siegoczyński, scenografia Wojciech Stefaniak, kostiumy Ewa Gdowiak, Teatr Studio.

„Wśród zastanawiającego wszystkoizmu Siegoczyńskiego nieomal umyka uwadze to, co jest jego najsilniejszą stroną: umiejętność tworzenia teatralnego klimatu. W tym jest naprawdę autentyczny. Zamiast skupić się na prowadzeniu aktorów w psychologicznym pokomplikowaniu postaci, mnożył jednak rozmaite cuda-niewidy. Szkoda” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita online” 3 marca 2008].

„Najgorsze w tym, że przypadłości młodych ludzi, daremnie poszukujących szczęścia i życiowej przystani nic nas nie obchodzą, co więcej sporej części tekstu po prostu nie słychać” [Tomasz Milkowski, www.aict.art.pl, 13 lipca 2008].

 

25 lutego

SCENY DLA DOROSŁYCH, CZYLI SZTUKA KOCHANIA Zbigniewa Książka, reż. Krzysztof Jasiński, muz. Jakub Przebidowski, scenografia Dorota Ogonowska, Teatr Bajka.

 

22 lutego

HAMLET Williama Shakespeare’a, tłum. Stanisław Barańczak, reż. Daniel Kramer, scenografia Magdalena Maciejewska, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... Ann Yee, reż. światła Jacqueline Sobiszewski, opracowanie muz. Piotr Domiński, dramaturg1. autor dramatu (-tów); 2. w teatrze rosyjskim stanowisko ... Kuba Kowalski, TR Warszawa.

Workshop TR.

 

DROBNE WĄTPLIWOŚCI Theresii Walser, reż. Adam Wojtyszko, monodram Marty Wardyńskiej, spektakl gościnny w Teatrze Wytwórnia.

„Grająca rolę scenicznej debiutantki Marta Wardyńska, absolwentka PWSFTviT w Łodzi, oddała całą naiwność postaci bez popadania w karykaturę (…) Subtelnie podkreślana naiwność dziewczyny i jednocześnie udzielające się widzom zdenerwowanie sprawiają, że spektakl jest jednocześnie komiczny i liryczny” [Katarzyna Meissner, „Teatrakcje” nr 2, 15 kwietnia 2008].

 

21 lutego

CZEKAŁEM NA CIEBIE Tomasza Zaroda, reż. i scenografia Sylwester Biraga, Teatr Druga Strefa.

„Choć tekst właściwie jest połączeniem dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... serio z elementami komedii, a chwilami nawet groteski, można tu jednak wyłowić głębszy sens. Obaj mężczyźni chcą popełnić samobójstwo. Właściwie dlaczego? Pierwszy, młody, przecież może mieć wszystko, czego tylko zapragnie, a jednak czuje pustkę. Drugi, starszy, jest nieudacznikiem, ale to za mała przyczyna, by odebrać sobie życie” [Temida Stankiewicz-Podhorecka, „Nasz Dziennik”, 5 marca 2008].

 

16 lutego

ZEMSTA Aleksandra Fredry, reż. Jarosław Kilian, scenografia Adam Kilian, muz. Grzegorz Turnau, Teatr Polski.

„Adam Kilian umie wyczarować na scenie malownicze światy, z rozwiązaniami zapierającymi dech. Inne elementy widowiska są już dyskusyjne. Poza imponującym wystrojem niewiele wrażeń wynosi się z premiery” [Janusz R. Kowalczyk, Rzeczpospolita – Warszawa” nr 43, 20 lutego 2008].

„Kilianowie, nie bacząc na opasłe tomy interpretacji i ponadpółtorawieczną tradycję inscenizacyjną, przeczytali Zemstę po swojemu. Tylko tak warto, tylko tak się opłaca. Nie jest to wprawdzie Zemsta gwiazdorska, ale wynagradza to inscenizacja. U Kilianów przywykliśmy do braw po otwarciu kurtyny – samo uformowanie przestrzeni, urzekające kostiumy, dekoracje, światło, upozowanie aktorów tworzy pełen urody obraz. Czegóż tu nie ma! I machiny oblężnicze podczas „bitwy” o mur, i armata, i koń z rzędem, i zadzierżysty loczek na wygolonej głowie Cześnika (Marcin Jędrzejewski), i sumiaste wąsy Rejenta (Tomasz Borkowski), i służba w kolorowych, niemal wschodnich szarawarach i futrzanych czapach, i wystudiowany ruch sceniczny, niemal cytaty z historycznych przedstawień Zemsty i starych fotografii. Rzadko widujemy Fredrę wystawianego z taką czułością i fantazją zarazem” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 9, 2 marca 2008].

„Jednak wystawna scenografia przytłoczyła reżysera i aktorów. A może nie znalazła w nich silnych partnerów. Bez ciekawej adaptacji oraz fredrowskiego ensamblu Polski przegrał na własne życzenie. Gdy teatr strzela kulą w płot, tej dziury Fredro nie załata” [Barbara Hirsz, „Trybuna” nr 70, 22-24 marca 2008].

 

LORETTA George F. Walkera, tłum. Małgorzata Semil, reż. Robert Gliński, scenografia Agnieszka Zawadowska, światło Jacqueline Sobiszewski, Teatr Powszechny, Mała Scena.

„Prawdy przed nami odkrywane są następującej natury: american dream to raczej koszmar oraz kobiety są silne, trzymają się razem i dlatego wygrywają, a faceci to skazani na wyginięcie nieudacznicy i egoiści. Weekendowa publiczność, która w spektaklu Glińskiego zobaczyła po prostu zabawną, pieprzną farsę ze znanymi aktorami, bawiła się jak w Kwadracie” [Aneta Kyzioł, „Polityka” nr 9, 1 marca 2008].

„W tytułowej roli błyszczy Paulina Holz, a u jej boku równie doskonali partnerzy – Adam Woronowicz jako obrotny, podejrzany przedsiębiorca branży porno i Łukasz Simlat, niezręczny adorator, początkujący handlowiec bez sukcesów, obaj próbujący zawładnąć Lorettą, i Eliza Borkowska jako emigrantka, córka właściciela motelu, w którym pomieszkuje Loretta po ucieczce z rodzinnych stron, kiedy niedźwiedzica zeżarła jej męża… Brzmi to cokolwiek podejrzanie, a jeśli dodać, że panowie odwiedzający Lorettę usiłują nakręcić z nią film pornograficzny, stajemy u progu peep-show. Nic z tego! Autor, reżyser i aktorzy wiedzą, gdzie się zatrzymać, żeby było i śmieszno, i straszno” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 11, 16 marca 2008].

 

8 lutego

JAK STAĆ SIĘ ŻYDOWSKĄ MATKĄ W DZIESIĘĆ PRAKTYCZNYCH LEKCJI Paula Fuksa na podstawie książki Dana Greenburga How to be a Jewish Mother, tłum. Bella Szwarcman-Czarnota, reż. Jan Prochyra, scenografia Grażyna Fołtyn-Kasprzak, ruch sceniczny Jerzy Winnicki, Teatr Rampa.

„Polecam spotkanie z żydowską matką. Mądrość tej komedii polega na tym, że z jednej strony patrzymy na to, co się dzieje na scenie, jak na własne życie, z drugiej jesteśmy tym wszystkim przerażeni, ale komediowość wszystko to łagodzi i w rezultacie każe się zastanowić czy nie warto zawrócić z drogi źle pojętej miłości, która naznaczona jest niszczeniem innych” [Magdalena Zaliwska, www.polskieradio.pl, 14 marca 2008].

 

2 lutego

PROCA Nikołaja Kolady tłum. Jerzy Czech, reż. Romuald Szejd, scenografia Marcin Stajewski, kostiumy Ewa Zaborowska, Scena Prezentacje.

„Męska przyjaźń z wolna nabierze seksualnego podtekstu. Jednak Ilji przyjdzie przeżyć kolejny cios życiowy. Już się po nim nie podniesie. Rewelacyjny jest przekład Jerzego Czecha – polski tekst nie unika niecenzuralnych słów, lecz ani przez moment nie jest wulgarny. Przejmuje prawdą wyrazu Bartosz Opania, który wreszcie otrzymał rolę na miarę talentu i możliwości. Efekt końcowy jest jednak zasługą głównie Romualda Szejda, który nie opowiada o związku nietypowych homoseksualistów, tylko o odrzuceniu” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 35, 11 lutego 2008].

NAGRODY:

Feliks – czytelników „Życia Warszawy” – dla Sceny Prezentacje za spektakl Proca w reż. Romualda Szejda.

 

Opublikowany w 2008

Dodaj komentarz