Przejdź do treści

Nowoczesne platformy hazardowe online przyciągają graczy szeroką ofertą gier i atrakcyjnymi promocjami. Serwis vavada pl zapewnia dostęp do popularnych slotów, bonusów oraz wygodnej rozgrywki na różnych urządzeniach.

Wykonaj szybkie vavada logowanie, aby uzyskać dostęp do swojego konta i ulubionych gier. Bezpieczna platforma z szybkimi wypłatami, szeroką ofertą slotów i całodobowym wsparciem dla polskich graczy.

Перейдите по ссылке, чтобы получить доступ к рабочему зеркалу Epicstar и продолжить игру без ограничений. Зеркало полностью сохраняет функционал официального сайта и данные аккаунта.

В вавада представлен огромный каталог слотов от 80+ провайдеров, включая хиты Pragmatic Play и NetEnt. Все автоматы доступны в демо-режиме, что позволяет изучить механику и бонусные раунды до ставок на тенге. Для активных игроков действует еженедельный кэшбэк 10% с вейджером x5, а также регулярные турниры с призовыми фондами в десятки миллионов тенге.

With a verified presence in 60+ countries and support for 22 currencies, vavada is one of the most accessible international casinos. The platform features games from 80+ providers, including Pragmatic Play, NetEnt, and Hacksaw Gaming, with a minimum deposit of just $10.

В vavada представлен огромный каталог слотов от 80+ провайдеров, включая хиты Pragmatic Play и NetEnt. Все автоматы доступны в демо-режиме, что позволяет изучить механику и бонусные раунды до ставок на тенге. Для активных игроков действует еженедельный кэшбэк 10% с вейджером x5, а также регулярные турниры с призовыми фондами в десятки миллионов тенге.

Kasyno online vavada działa na licencji Curaçao i oferuje ponad 10 000 gier od czołowych dostawców, w tym sloty, kasyno na żywo i zakłady sportowe. Platforma obsługuje płatności w PLN, EUR, USD oraz kryptowalutach, a dla wygody użytkowników dostępne są działające lustra, aplikacja mobilna i szybka rejestracja przez Google lub Telegram.

vavada — это лицензионное казино (Кюрасао № 8048/JAZ2017-035) с 9-летним опытом работы. Платформа предлагает программу лояльности с шестью уровнями, VIP-статус даёт персонального менеджера и увеличенные лимиты на вывод. Интерфейс полностью переведён на русский и казахский языки, а поддержка работает круглосуточно через чат и Telegram.

vavada предлагает каталог из 6500+ слотов от 80+ провайдеров, включая Pragmatic Play, NetEnt и Hacksaw Gaming, с хитами вроде Sweet Bonanza, Gates of Olympus и Money Train 4, а также раздел live-казино с реальными дилерами и краш-игры, такие как Aviator и JetX.

vavada обеспечивает стабильный доступ к аккаунту даже при блокировках провайдера благодаря системе рабочих зеркал и мобильному приложению с автопоиском домена, а также предлагает двухфакторную аутентификацию и TLS 1.3 шифрование для полной защиты данных.

vavada prihvaća depozite putem bankovnih kartica, elektroničkih novčanika (Skrill, Neteller, Piastrix) i kriptovaluta (Bitcoin, Ethereum, USDT). Minimalni depozit i isplata iznose od 2500 tenge, a zahtjevi za isplatu obrađuju se unutar 6–24 sata na kartice i do jednog sata na USDT.

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

FARAON w Teatrze Wybrzeże

W Teatrze Wybrzeże dobiegają końca próby do FARAONA Bolesława Prusa. Spektakl reżyseruje Adam Nalepa, za dramaturgię odpowiedzialny jest Jakub Roszkowski. Planowana premiera: 21 sierpnia 2015 roku na Dużej Scenie.

FARAON Bolesława Prusa to świetnie skonstruowany i napisany thriller polityczny. W cieniu Sfinksa i piramid odgrywa się opowieść o bezwzględnej walce o władzę, w której orężem stają się pieniądze, lud pracujący, kobiety i – przede wszystkim – religia. To wyjątkowe na skalę światową (choć często przez swoją historyczną stylizację niedoceniane) dzieło, w którym tak silnie zarysowany jest konflikt na linii władzy świeckiej i kościelnej. Wielość narodów, kultur, religii, rytuałów, sposobów zachowania i postrzegania świata zostaje zmieszanych w tyglu, jakim jest dla Prusa starożytny Egipt, i tworzy mieszankę niezwykle złożoną i iście wybuchową. Tak w czasach Ramzesów, jak i dzisiaj.

Dowiedz się więcej »FARAON w Teatrze Wybrzeże

Statystycznie średnio

Kilka tygodni temu Ryszard Bugaj zwierzył się w którymś z programów informacyjnych, że przysłuchiwał się spotkaniu zwolenników Pawła Kukiza. I odniósł nieodparte wrażenie, iż zebrani jeszcze nie wiedzą, że świat jest jest skomplikowany.

Podobne wrażenie sprawiają oświadczenia pana prezydenta i ministerstwa Kultury (tudzież jego przedstawicieli) dotyczące stanu kultury polskiej. Prezydent Duda podjął problem w swoim orędziu w duchu tzw. czarnego PR, przywołując obraz postępującej degradacji, bez mała spustoszenia. Ministerstwo opublikowało na to dictum zestawienie sukcesów (niewątpliwych), jakie zostały odniesione m.in. na polu budownictwa muzeów. Rzecz w tym, że obie strony mają rację albo racji nie mają wcale.

Dowiedz się więcej »Statystycznie średnio

„Dybuk” Mai Kleczewskiej w Żydowskim jako zapowiedź Festiwalu Singera

W ramach imprez towarzyszących XI edycji Festiwalu Singera Teatr Żydowski z Warszawy tradycyjnie zaprezentuje premiery ostatniego sezonu, a wśród nich już na dwa dni przed oficjalnym rozpoczęciem festiwalu będziemy mogli zobaczyć spektakl „Dybuk” w reżyserii Mai Kleczewskiej. Pokazy odbędą się: 20, 21, 31 sierpnia oraz 1 września o godzinie 19.00. „Dybuk” to jedna z najczęściej komentowanych premier minionego sezonu!

Spektakl „Dybuk” oparty jest na należącym do klasyki dramatu żydowskiego tekście Szymona An-skiego, będącym jidyszowym „Romeo i Julią”, ludową legendą opowiadającą o duszy zmarłego ucznia jesziwy, wcielającej się w ciało ukochanej. Maja Kleczewska i Łukasz Chotkowski nadają tej historii szersze znaczenie, czyniąc z niej opowieść o złamanym przymierzu pomiędzy narodami i powracającej pamięci.

Dowiedz się więcej »„Dybuk” Mai Kleczewskiej w Żydowskim jako zapowiedź Festiwalu Singera

O „Toż samości” artysty słów kilka.

W epoce (modnego jeszcze ciągle) modernizmu, postrzeganego nieprzypadkowo w kategoriach epoki postromantycznej – artysta, podejrzewany zwykle o uleganie egzaltacji, niekontrolowanym emocjom, nastrojom – traktowany był na prawach istoty niezależnej i wielce ekscentrycznej, skłonnej do demonstrowania lub może – obnoszenia publicznie swego „Ja”. W czasach dojrzałego PRL-u sztuka, postrzegana jako jedyna sfera działalności człowieka, w ramach której dopuszczano istnienie pewnego marginesu swobody, miejsca dla eksperymentów i poszukiwań formalnych (treść bowiem zwykle ustalana „odgórnie” nie powinna budzić wątpliwości) – doświadczała swoistej sakralizacji.

W konsekwencji artysta, miłośnik swobód wszelakich, wyróżniał się ze zbiorowości zarówno ubiorem, teatralnością i nonszalancją gestów jak i możliwością „pozwalania sobie” na znacznie więcej, niż zwykłemu śmiertelnikowi przystało.

Co prawda „klasa robotnicza”, owa „przodująca siła narodu” nie kochała nadmiernie artystów, o czym świadczy pamiętny zapis w księdze z „Wystawy Objazdowej” prac jednego z najwybitniejszych polskich malarzy drugiej polowy XX wieku, Jerzego Dudy – Gracza: „Dobry okulista i wprawny psychoanalityk (nie amerykański) – przywróci Panu zdrową wyobraźnię i jasność widzenia.”

Jerzy Duda – Gracz, „Hamlet Polny”

Dowiedz się więcej »O „Toż samości” artysty słów kilka.

Z fotela Maciejewskiego: WIARA MALUTKA

„Wiersze trzeba mówić, nie recytować”. Adam Woronowicz cytuje często słowa swojej mentorki, Mai Komorowskiej. W widowisku „Miłość” w reżyserii Andrzeja Kukuły opowiada o życiu frazami z wierszy księdza Jana Twardowskiego. Robi to w stylu zaskakująco wręcz skromnym: żadnej emfazy, podkreśleń, wykrzykników, nawet minimalnej kokieterii. Bohater Woronowicza mówi wiersze, wręcza publiczności kartki z poezją księdza Jana, towarzyszą temu akordy Janusza Strobla, wirtuoza gitary. W prostocie interpretacji, podobnie jak w samej poezji księdza Twardowskiego, jest prawda razowego chleba, niewinnej trawy – „karmelitanki bosej”, ale i zaklęcia umarłych którzy zawsze odchodzą zbyt wcześnie. Żadnych wielkich słów, zaklęć, obietnic.

Dowiedz się więcej »Z fotela Maciejewskiego: WIARA MALUTKA

Alla Finalle…

XIX Festiwal Szekspirowski zakończony. Czas podsumować to, co było mi dane….

Zamknąć dziesięć dni w kilku tysiącach znaków? Uwierzcie mi, łatwiej powiedzieć niż uczynić. Spróbuję jednak. Festiwal Szekspirowski (mimo że dopiero drugi) jest dla mnie swego rodzaju świętem, dziesięcioma dniami wyłączonymi z rzeczywistości, podległymi tylko Melpomenie i Tespisowi. Ktoś mi bliski i nader mądry powiedział kiedyś, iżby zajmować się w pełni profesjonalnie jakąkolwiek krytyką artystyczną, trzeba być swoistym Bożym wariatem z duszą i sercem otwartymi na oścież swej pasji. Wierzajcie mi, święte słowa! Wobec sceny, teatru, alternatywy, wykładów, warsztatów wszyscy i wszystko schodzą na dalszy plan, przynajmniej ja tak mam.

Przyjmijmy starą zasadę: najpierw złe wieści, potem zachwyty. Te złe były bardziej (i jak się okazało, nie tylko moimi) rozczarowaniami, spektaklami prze-czekanymi, nad-oczekiwanymi, przerostem marzeń nad rzeczywistością zastaną (dwa teatry na świecie mają świetnych fotografów i cudownych wprost speców od PR; konkretnie Tamási Áron Theatre oraz Baltic House Theatre).

Dowiedz się więcej »Alla Finalle…

Bryk z dziejów państwa M., czyli nie bać się Tej Thanini to ciężki błąd…

XIX Festiwal Szekspirowski, dzień dziesiąty. Perceval, czyli wszystkie za i przeciw teatru artystyczno – eksperymentalnego.

Luk Perceval jest luminarzem teatru, nowatorem, bywa określany geniuszem teatru plastycznego przez niektórych spośród moich moralno – zawodowych autorytetów. Mimo tego podchodziłam do jego spektakli „jak pies do jeża”. Postanowiłam się przemóc, przewalczyć: zaczęłam szukać, czytać, oglądać zdjęcia, fragmenty spektakli… Wtedy już wiedziałam, że „Makbet III” (przygotowany wespół z aktorami Domu Bałtyckiego w Sankt Petersburgu, mający premierę 30 maja 2014) będzie spektaklem otwarcia.

Potem był pierwszy z moich „kluczy intelektualnych”: zdjęcie promocyjne. Olbrzymi zwalisty, dumny, silny mężczyzna – puszy się swoją siłą, władzą, pozycją. Przed nim klęczy filigranowa, drobniuteńka kobieta; kaskada jej czarnych włosów jak puklerz, szkaplerz, rozłożona na jego potężnej klatce piersiowej. Twarz jak u porcelanowej lalki albo aktorki kabuki. Tylko te oczy i usta jak kreska: pełne wściekłości, dzikiej żądzy, dumy graniczącej z brawurą, nieuleczalnie chore na władzę. Nie wolno jej prowokować; nie ma żadnych skrupułów, zabije niezależnie od więzów krwi, jeśli coś lub ktoś zagrozi jej władzy, bezpieczeństwu jej planów.

Dowiedz się więcej »Bryk z dziejów państwa M., czyli nie bać się Tej Thanini to ciężki błąd…

Taki dialog

Może to upał, ale powołanie przez prezydenta Komorowskiego ostatnim rzutem na taśmę przed zakończeniem kadencji Rady Dialogu Społecznego nie wywołało wielkiego wrażenia. To dobrze, że dialog się wznawia, ale jaki będzie, jak zwykle, zadecyduje praktyka.

A jak wiadomo, to właśnie praktyka rozmowy wedle reguły „mówił dziad do obrazu” sprawiła, że poprzedniczka Rady, czyli Komisja Trójstronna zakończyła swój żywot. Jak będzie tym razem, zobaczymy. Tymczasem jednak doświadczenie dialogu na innych szczeblach i forach nie są nazbyt krzepiące. Pani premier peregrynuje po kraju sama albo w otoczeniu rządu i wygłasza monologi, które nazywa dialogiem. W odpowiedzi słyszy, jak się podejrzewa, zorganizowane a szpetne wyzwiska (a to nieładnie), które przyjmuje z zadziwiającą pokorą, a nawet pewną satysfakcją: oto, powiada, dowód jak krzepnie w Polsce wolność, każdy może na rząd pokrzyczeć, o czym mu się tylko zachce. Tak właśnie wygląda i ma wyglądać fundament wolności i demokracji: rząd, władza swoje, obywatele swoje. Ci drudzy pokrzyczą, bo jest wolność, ale my i tak zrobimy swoje.

Wygląda na to, że ten właśnie model obowiązuje w lekceważonym przez obecną ekipę obszarze kultury. Niech sobie artyści, intelektualiści pokrzyczą, pofiglują, oprotestują, a my i tak zrobimy swoje, bo władza ma zawsze rację.

Dowiedz się więcej »Taki dialog

Z chaosu wyłoniło się Słowo, Posłowie zresztą też…

XIX Festiwal Szekspirowski, dzień ósmy. Koncert urodzinowy, czyli zasadniczo komedia muzyczna z elementami etno w relacji rozbawionej do łez krytyczki.

Powiedzmy sobie jasno: na początku może i był Chaos, ale najpierw był Jerzy. Dorastał, pił piwo, łowił ryby i pilnie się uczył. Gdy miał 12 lat, sam przepłynął ocean (zdaje się, że na pokładzie MS „Stefan Batory”), uczył się angielskiego i miał różne młodzieżowe marzenia. Jeszcze później poznał niejakiego Williama Shakespeare’a (rzecz jasno poprzez dzieła i dramaty wszelakie); wymarzyło mu się więc wystawianie rzeczonego po polsku. Ale do tego potrzebna była scena; to zaś z kolei oznaczało teatr. Tak to Jerzy wyśnił swoje największe marzenie: teatr Williamowi wybudować, by wystawiać tam sztuki jego.

Zaczęło się banalnie: studenciaki, niezwykle się przyłożywszy, wystawili dla dzieciaków „Króla Lwa”. Była ich piątka: Uczony (zwany Profesorem), Leo (zapatrzony w Profesora i jego wizję), Super Ha (wcielenie zdroworozsądkowego realizmu i logicznego myślenia), EDU – ward (misją stało się wychowanie dzieci i młodzieży poprzez teatr) oraz Szklarz (marzył mu się teatr maleńki, taki osobny, niewielki, w Oknie; bo on z rodu szklarzy). Korciło ich zarażanie maluchów wirusem teatru, edukacja poprzez bajki, chwalebne wychowywanie przyszłych widzów. Jakież musiało być ich zdziwienie, kiedy w prasie wyczytali, że wedle krytyki całkiem nieźle i z głębią psychologiczną wyszedł im ten… „Hamlet”… Na ich miejscu też bym się wielce mocno zdziwiła; człowiek walczy, pracuje, tworzy tego „Króla Lwa” – dla dzieciaczków, coby teatralnego bakcyla złapały. I co za to? Specem od Hamleta niejakiego go czynią, aktorem szekspirowskim nazywają.

Dowiedz się więcej »Z chaosu wyłoniło się Słowo, Posłowie zresztą też…

Teatr Wybrzeże ambitnie realizuje polską klasykę

Murzyn warszawski – po gdańsku – pisze Alina Kietrys:

Idea słuszna. Grajmy na polskich scenach polską klasykę, najlepiej tę zapomnianą, albo tę z kanonu lektur. Jak ludzie nie czytają, niech chociaż oglądają. Ongiś słusznemu upowszechnianiu polskiej, cennej literatury służyły ekranizacje filmowe. Moda na Noce i dni, Krzyżaków, Lalkę, Trylogię, Faraona, Przedwiośnie, Ziemię obiecaną, Nad Niemnem… i czytadła z 20-lecia – kwitła. Teraz różne teatry w Polsce są wspierane w tych szczytnych ideach popularyzowania polskiej klasyki przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bo trwa rok jubileuszowy teatru publicznego i konkurs na „klasykę żywą”.

Dowiedz się więcej »Teatr Wybrzeże ambitnie realizuje polską klasykę

85- letni Ryszard Ronczewski – Za zakrętem…?

Złotą rybkę poprosił, by zostawiła Mu jeszcze trochę czasu…

Alina Kietrys o monodramie Ryszarda Ronczewskiego:

Liryczny Pierrot? Srebrny włóczęga? Człowiek o gumowej twarzy? Tak podpisał pod koniec ubiegłego stulecia zdjęcie znanego w Trójmieście aktora Ryszarda Ronczewskiego jeden z Kataryniarzy, prezes Klubu Studentów Wybrzeża Żak Andrzej Cybulski. Kataryniarze – to była twórcza formacja końca lat 50. i początku 60.: studenci z różnych uczelni, aktorzy, plastycy, muzycy, inżynierowie, medycy skupieni właśnie w Żaku. Wtedy to aktywnie i artystycznie objawiał się Ryszard Ronczewski jako uczestnik i współtwórca „Cyrku Rodziny Afanasjeff” – offowego teatru rodzinnego. Dyrektorem – Poliszynelem, wielkim magiem tego przedsięwzięcia był Jerzy Afanasjew, Kolombiną Alina Ronczewska-Afanasjew, Pierrotem – Arlekinem Ryszard Ronczewski, brat Aliny ściągnięty do Gdańska z Łodzi, gdzie był reżyserem Studenckiego Teatru Satyrycznego Pstrąg. Ronczewski postrzegany był jako „aktor zawodowy poświęcający się pantomimie”, miał za sobą letni kurs u Marcela Marceau. W skład rodzinnego Cyrku Rodziny Afanasjeff wciągnięty został, a nawet „zaadoptowany” świetny muzyk – Janusz Hajdun, kompozytor muzyki do nagrodzonego kilka lat później Oskarem Tanga Rybczyńskiego. Dowiedz się więcej »85- letni Ryszard Ronczewski – Za zakrętem…?

Gruzjo, powiedz swym synom….

XIX Festiwal Szekspirowski, dzień siódmy. Co ma wspólnego dumny niepokorny gruziński Duch i Honor z chicagowską mafią czasów prohibicji? Absolutnie perfekcyjny „Juliusz Cezar” w reżyserii Roberta Sturui, przywieziony do Gdańska przez Shota Rustaveli Dramatic Theatre w relacji krytyka osłupiałego z zachwytu.

Najpierw, gdzieś koło początku czerwca było nazwisko: Robert Sturua. Potem wahanie: „Wieczór Trzech Króli” czy „Juliusz Cezar”? Po skwapliwej kwerendzie zaryzykowałam ten drugi tytuł, strzelając w sam środek tarczy. Zaczęłam cieszyć się na spotkanie z pomysłem, wizją, nieznaną mi wrażliwością i odbiorem sztuki. Wtedy dotarło do mnie, jakiej skali i klasy wyzwanie mnie czeka…!

Na swoje nieszczęście każdy z moich wyczekiwanych spektakli ma zwykle klucz, sub-sens, podtekst; wrodzonym talentem zawsze muszę „szukać dziury w całym”, czyli czytać pomiędzy wierszami. Potem do czasu wejścia na widownię stresować się, czy wszystkie klucze pasują do moich intelektualnych zamków.

Dowiedz się więcej »Gruzjo, powiedz swym synom….

Skupić się na sensach, znaczeniach, emocjach, zagrać wyobraźnią….

XIX Festiwal Szekspirowski, dzień piąty. O „Hamlecie” z londyńskiego The Flute Theatre przywiezionym, terapeutyczno – psychologicznym, wedle metody twórczej Kelly Hunter zrealizowanym, opowiada Anna Rzepa Wertmann:

Potrafię czekać na inscenizacje naprawdę długo, cierpliwie i żarliwie. Jednak bywa tak, że czekam, szukam, cieszę się i… Znajduję: permanentny brak szacunku dla widza, wrzask, krzyk, pisk sceniczny, „granie na scenografię” (przecież wanna na scenie winna być mniej ważna od Widza – to dla Niego się gra, on winien być głównym adresatem i weryfikatorem tego, co widzi i odbiera ze sceny!), fatalną dykcję (o intonacji nie wspomnę przez resztki taktu i szacunku!). Wtedy, w moim wypadku, jest tylko jedno wyjście: kciuk w dół i do wyjścia z widowni. Nie oznacza to jednak, że znika niesmak i wściekłość, mija rozczarowanie; zaraz, za chwilę doznania spotęgują się jeszcze bardziej „in minus”! Trzeba wtedy znaleźć się jak najszybciej tam, gdzie jeszcze wiedzą jak grać, mają szacunek do widza i odbiorcy, zależy im na wzajemnej chemii pomiędzy sceną a widownią. Ten lek zawsze skutkuje, choć bywa coraz trudniejszy do znalezienia i właściwego zastosowania. We wtorek miałam to szczęście: jeden wyczekiwany spektakl niwelował „kaca teatralnego” po drugiej koszmarnej pomyłce…

Dowiedz się więcej »Skupić się na sensach, znaczeniach, emocjach, zagrać wyobraźnią….

Jaki EFEKT?

O spektaklu EFEKT w Teatrze Studio w magazynie „Manager Apteki” (2015, nr 3) pisze Tomasz Miłkowski:

Tego nie wiadomo. Gdyby było wiadomo, niepotrzebny byłby eksperyment. Tak więc dwoje wolontariuszy przez miesiąc, pod opieką lekarzy, ma zażywać antydepresanty, aby w ten eksperymentalny sposób potwierdzić ich oddziaływanie. W zasadzie są zdrowi, choć kto to wie na pewno, tak więc zażywane leki mogą wywołać niepożądane efekty. Ich nastrój może ulec gwałtownemu pogorszeniu albo przeciwnie: tak się poprawi, że będą zachowywać się euforycznie, nadaktywnie, nieprzewidywalnie. Wszystko, a ostrożniej: prawie wszystko, ma wyjaśnić badanie. Choć z pozoru bezpieczne, zawiera jednak element ryzyka. Doświadczyła tego na własnej skórze autorka sztuki Efekt, wystawianej właśnie w warszawskim Teatrze Studio (w reżyserii Agnieszki Glińskiej), Lucy Prebble. Aby zgłębić temat, zgłosiła się jako wolontariuszka, która w warunkach izolacji szpitalnej miała testować nowy lek. Wytrzymała tylko kilka dni. Sama izolacja szpitalna okazała się dla niej nie do zniesienia.

Dowiedz się więcej »Jaki EFEKT?

Sierpień w teatrze ze „Skrzypkiem na dachu”

Dla zapalonych teatromanów, którzy nie mogą doczekać się nowego sezonu teatralnego Teatr Żydowski przygotował miłą niespodziankę. Od 14 do 16 sierpnia, w weekend poprzedzający start Festiwalu Singera, wystawiany będzie światowej sławy musical „Skrzypek na dachu”, który swoją warstwą muzyczną jak i tematem zawierającym humanistyczne przesłanie przemawia do publiczności na całym świecie. Kolejne spektakle 25 i 26 września.

Dowiedz się więcej »Sierpień w teatrze ze „Skrzypkiem na dachu”

„Nasza klasa” na Weneckim Biennale

Litewski reżyser Oskaras Koršunovas prowadzi warsztaty z „Naszej klasy” Tadeusza Słobodzianka na Biennale Teatralnym w Wenecji. W ostatnich latach jedynym polskim akcentem teatralnym na Biennale był spektakl „Rodzeństwo” w reżyserii Krystiana Lupy.

„Czym jest współczesna dramaturgia? Dziś to niekoniecznie napisana sztuka. Dramaturgia jest współczesna wówczas, gdy prowokuje nowy język teatru, kiedy wymusza nowe formy teatralne.” – mówi Oskaras Koršunovas. Reżyser w zeszłym roku na Biennale analizował „Mewę” Czechowa, a w tym zaprosił do pracy 15 aktorów, by pracować z nimi nad „Naszą klasą” Słobodzianka. Warsztaty potrwają od 30 lipca do 2 sierpnia 2015 roku.

Dowiedz się więcej »„Nasza klasa” na Weneckim Biennale

Hamlisiu, czy Ty w ogóle wierzysz w jakąkolwiek miłość…?

XIX Festiwal Szekspirowski, dzień trzeci. Niezwykłym „Hamletem” Martina Tuliniusa (wodewilowo-kabaretowo-skandynawsko-brytyjskim), wypatrzonym na scenie kopenhaskiego Republique Theater szczerze zachwyca się Anna Rzepa Wertmann.

Lekki krok (kołyszący, gibający się, żywcem jak z filmów Macka Sennetta!), opadające staromodne gabardynowe spodnie na szelkach, surdut nieco już przetarty i wyświechtany, włoska fisharmonia w rękach (czasem bandoneon), na głowie szacowny melonik, nieodłączna charakteryzacja clowna (rodem z berlińskiego klubu czasów międzywojnia, przy tym troszeńkę jak z „It” Stephena Kinga): poznał ktoś, kto zacz? Martyn Jacques we własnej osobie. Od blisko ćwierć wieku jako leader i frontman The Tiger Lillies zachwyca falsetem, szokuje tekstami, zadziwia formą. Nieokreślający nigdy granic swojej wyobraźni, nieobliczalny na koncertach, nieznośnie perfekcyjny i dokładny, po trosze nieodgadniony.i Świat, który kreuje w swych songach jest brudny, przyziemny, unurzany w złu, kłamstwie i oszustwie, bagnie zdrady i dwulicowości. Uczucia, jeśli są pozytywne, tracą swą biel i szybciutko zderzane są z prozą życia i brukiem codzienności, uszlajanym ekskrementami i wymiocinami.

Dowiedz się więcej »Hamlisiu, czy Ty w ogóle wierzysz w jakąkolwiek miłość…?

Teatr 6. piętro na Przystanku Woodstock

Znakomicie przyjęto Teatr 6.piętro, który w dniach 30 lipca i 1 sierpnia gościł na 21 Przystanku Woodstock z „Central Park West” – komedią Woody’ego Allena” w reżyserii dyrektora artystycznego Teatru – Eugeniusza Korina.

Prezentowanym w nocy z 30 lipca na 1 sierpnia spektaklem „Central Park West” zamknęliśmy program drugiego dnia Festiwalu. Uczestnicy, podobnie jak przed rokiem, okazali ogromne zainteresowanie i zaangażowanie w naszą obecność na Woodstocku, wypełniając widownię namiotu Akademii Sztuk Przepięknych w rekordowym czasie kilkunastu sekund. Ponad pięciotysięczna publiczność, zgromadzona w namiocie ASP oraz przed telebimami doceniła spektakl entuzjastycznym odbiorem i gromkimi owacjami. Po brawach widzowie odśpiewali zgromadzonemu na scenie zespołowi Teatru życzenia „Stu lat”!Była to druga wizyta Teatru 6.piętro na Woodstocku, po ubiegłorocznym pokazie „Boga Mordu”. Dowiedz się więcej »Teatr 6. piętro na Przystanku Woodstock

Dyptyku krakowskiego część druga. O starości, roztropności w sądach i życiowej rozwadze.

XIX Festiwal Szekspirowski, dzień drugi. Nowe spojrzenie Pawła Miśkiewicza na „Króla Leara” z wątkiem Godot owym i cytatami, czyli „Kto wyciągnie kartę wisielca, kto błazna?”, kontestuje i komentuje Anna Rzepa Wertmann:

Przyznam się otwarcie: mam z tym spektaklem kłopot, i to duży. Bardziej byłam ciekawa podejścia Jerzego Treli do słów i emocji Leara, przefiltrowanych przez doświadczenie życiowe, pamięć sceny, własny bagaż przeżyć. Twórczości Pawła Miśkiewicza zupełnie nie znałam, czekałam na sam spektakl, wizję inscenizacyjną, pomysł na władcę, który odchodzi, nie wiedząc, jaki los sobie szykuje. Wiedziałam, że chcę zobaczyć, absolutnie nie zdając sobie sprawy na skok z jak wysokich blank mam się szykować… Takie teatralne wyzwania tygrysy kochają najbardziej. Gdy postawione przed faktem dokonanym, muszą sobie radzić swoim intelektem, ostrością spojrzenia, przenikliwością i perfekcjonizmem, analizować, rozważać, czytać kontekst „pomiędzy słowami”.

Dowiedz się więcej »Dyptyku krakowskiego część druga. O starości, roztropności w sądach i życiowej rozwadze.

Łatwo i przyjemnie?

Po powrocie z festiwalu TEATR W REMIZIE w Helu pisze Tomasz Miłkowski:

Czy zawsze musi być łatwo i przyjemnie? Literaturę i sztukę mam na myśli. Dziennikarstwo też. Od ćwierć wieku mam na chlebie, że czytelnik tego nie zrozumie, widz nie pojmie, słuchacz odrzuci. Trzeba więc prościej, łatwiej, żeby trafić do odbiorcy.

Na pierwszy rzut okaz myśl przednia. Kto by nie chciał porozumiewać się z odbiorcą, zasłużyć na posłuch i poklask? A jednak to, wydawałoby się, niewinne hasło mości drogę zwycięskiemu marszowi prawa Kopernika: zły pieniądz wypycha dobry, kiepski towar – lepszy, mierna sztuka – sztukę wysoką. Toteż półki księgarskie zalewa wszelkiej maści tandeta, a literatura wyższa kryje się po kątach, zepchnięta do rezerwatu dla wykształciuchów.

Dowiedz się więcej »Łatwo i przyjemnie?

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.