Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Koniec szmirusa

 

Kiedy 21 lat temu Komediant Thomasa Bernharda pojawił się na afiszu Teatru Współczesnego w Warszawie okoliczności czasu były inne – Tadeusz Łomnicki w roli tytułowej portretował katastrofę teatru-misji, nie tylko tragiczny upadek domowego tyrana. Koniec pewnej epoki, kiedy teatr sprawował rządy dusz i pełnił liczne funkcje zastępcze, symbolizował finał dopisany przez Erwina Axera: na oczach publiczności scena teatralna obracała się w zgliszcza. Mimo wszystko Łomnicki mógł całkiem serio głosić credo swego bohatera, dzisiaj zabrzmiałoby to niewiarygodnie. Toteż Waldemar Śmigasiewicz w dzisiejszej wersji Komedianta, bodaj bliższej intencjom Bernharda, a na pewno austriackim kontekstom, z jakimi się wiązała, wydobył przede wszystkim wątek tragikomiczny.

 

Dowiedz się więcej »Koniec szmirusa

JANOSIK, CZYLI PO CO CZŁOWIEKOWI RODZINA

Janosik. Naprawdę prawdziwa historia Michała Walczaka w warszawskim Teatrze „Lalka” w reżyserii Łukasza Kosa to przedstawienie, które niesie nadzieję. Pokazuje, że można robić teatr dla dzieci starszych niż sześcioletnie i że taki teatr może być fascynujący i mądry. I że może zachwycać formą, choć wykorzystuje jedynie najprostsze środki teatralne.

Dowiedz się więcej »JANOSIK, CZYLI PO CO CZŁOWIEKOWI RODZINA

Beckett w Polskim

 

I co teraz?

Olga Sawicka jako Winnie

Na pozór jak zwykle u Becketta: klasyczny układ o znanych, zdefiniowanych składnikach (postaciach), które w jego laboratorium dramatu przechodzą próbę zakłócenia układu. To nie jest świat, który naśladuje rzeczywistość, ale inny wykreowany model świata, który sprowadza do elementów podstawowych napięcia, jakie powstają między ludźmi pozostającymi ze sobą w z góry określonym związku (żona-mąż, podwładny-zwierzchnik, syn-rodzice). Jak by nie próbować tego uniknąć, układ zawsze zmierza w jednym kierunku – osiągnięcia stanu równowagi, czyli dramatycznego samounicestwienia. Tak też jest w Szczęśliwych dniach i w Końcówce, dramatach odchodzenia, pierwszym, który rozgrywa się w bezkresnej przestrzeni, wyludnionym pustkowiu, drugi w klaustrofobicznym wnętrzu, gdzie wegetują być może już ostatni rozbitkowie ze zdegenerowanego świata. W pierwszym gangrena toczy naturę, w drugim umiera kultura. Dwie przestrzenie, po raz pierwszy w takim zestawieniu w jednym spektaklu, a wynik jednakowy.

 

Dowiedz się więcej »Beckett w Polskim

Ten napis

 

Trwa nierówna walka o uratowanie polskiego Teatru TV, przez lata swego rodzaju fenomen na tle europejskiej produkcji telewizyjnej. A jednak ostatnie dwie dekady prowadziły nieuchronnie do śmierci Teatru TV z wycieńczenia. Prezesi i szefowie telewizyjnych ramówek najpierw prześcigali się w wynajdywaniu coraz mniej dogodnych „okienek” dla Teatru TV, potem obcinali fundusze, zmniejszali liczbę premier tłumacząc to potrzebą podwyższania jakości, a na dobitkę powołali do życia Teatr IPN, który miał zastąpić produkcję teatralną z prawdziwego zdarzenia.

fot. J.Bogacz/TVP

Dowiedz się więcej »Ten napis

Lech Śliwonik – Niezbędność Teatru

Często zdarzają się piękne przedstawienia, tylko nic się za nimi nie kryje. (…) Kiedyś musiała być przyczyna, dzisiaj wystarczy pretekst. Kiedyś musiała być rozmowa, dzisiaj wystarczy, że wyjdę na scenę i będę gadał – mówi Lech Śliwonik, Dziekan Wydziału Wiedzy o Teatrze warszawskiej Akademii Teatralnej, w rozmowie z Ewą Uniejewską.

Dowiedz się więcej »Lech Śliwonik – Niezbędność Teatru

Żeromska nie tylko o teatrze

 

Dwutomowe dzieło Estery Żeromskiej o rzadkiej urodzie i gęstej zawartości informacyjnej łączy walory podręcznika akademickiego z gawędą, snutą przez kogoś, kto od lat z pasją bada tajniki klasycznego teatru Japonii. Wywodzący się z dawnych wieków i zachowujący klasyczną formę teatr , kyōgen, kabuki i bunraku jest jednak czymś więcej niż teatr. Ten fascynujący świat, w którym króluje dyscyplina wykonania, szacunek dla tradycji, odpowiedzialność, ale i twórcza kreacja to rdzeń japońskiej duchowości. „Teatr japoński – powiada autorka we wstępie – przypomina stare, zakorzenione w pomrokach dziejów drzewo, które zachwyca swą rozległą koroną, a każdej wiosny zaskakuje świeżością zielonych liści. Niektóre jego gałęzie słabną pod wpływem wichrów i burz, ale wielki pień pozostaje nieugięty. Stoi na straży wieczności”.

Dowiedz się więcej »Żeromska nie tylko o teatrze

TO CI RAJ!

 

Zakrzyknie tak każdy, kto ten raj zobaczy. No bo co to za raj, w którym Noe jest transwestytą, anioł jest pijany, właścicielka zakładu fryzjerskiego jest prostytutką, a Święty Piotr przypomina aparatczyka lub – w najlepszym razie – księgowego? I co to za raj, w którym wszystko – no, niemal wszystko – jest takie, jak na ziemskim padole?!

Dowiedz się więcej »TO CI RAJ!

BELGOWIE (FRACUSKOJĘZYCZNI) POD STRZECHY

W tym roku francuskojęzyczna dramaturgia i jej przedstawiciele trafili  „pod strzechy” polskich teatrów w ramach projektu Bl> . Polska publiczność mogła poznać sztuki Philippa Blasbanda, Marie Henry, Serga Kribusa i Rudiego Bekaerta. Ich twórczość, znana nie tylko belgijskiej, ale także międzynarodowej publiczności, uznawana jest za awangardową i nowatorską.

Dowiedz się więcej »BELGOWIE (FRACUSKOJĘZYCZNI) POD STRZECHY

Hybrydy – Reaktywacja

 

Od wielu lat zauważalny był kryzys na scenach akademickich. Niegdyś prężne, młodzieńcze wrzące szczególnie w czasach „odwilży” ostygły w latach „niepodległości”. Ciekawym pomysłem wydaje się więc próba stworzenia drugiego – prócz oficjalnie działającego od lat – teatru uniwersyteckiego przy największej uczelni w Polsce – Uniwersytecie Warszawskim. Pomysł na reaktywację dawnego teatru „Hybrydy” poparło szerokie grono osób. Początki wznowionych działań sięgają września 2005 roku, natomiast w czerwcu 2010 decyzją senatu akademickiego zatwierdzono oficjalnie statut teatru.

 

Dowiedz się więcej »Hybrydy – Reaktywacja

Chopin brzmi(ał) w Trzcinie (i na Smolnej)

 

Byłem w teatrze – co mi się ostatnimi czasy rzadko zdarza, m. in. ze względu na komercyjną miałkość wielu stołecznych spektakli – i nie pożałowałem. Ba, nawet podążyłem za tym bezdomnym przedstawieniem z Fabryki Trzciny na Pradze do Śródmieścia (lud wejdzie do śródmieścia) na ulicę Smolną, gdzie przygarnął je tamtejszy Dom Kultury. A oto dlaczego…

 

Dowiedz się więcej »Chopin brzmi(ał) w Trzcinie (i na Smolnej)

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.