Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Jak to było naprawdę?

„Cudotwórca” w reż. Wawrzyńca Kostrzewskiego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

„Cudotwórca” Briana Friela pokazywany na Broadwayu ponad 30 lat temu padł po 20 spektaklach. Bez echa przeszła polska prapremiera w Starym Teatrze w 1996 r. Dopiero wystawienie (też na Broadwayu) z Ralphem Fiennesem w roli tytułowej okazało się sukcesem. Warszawska premiera w Dramatycznym może nie będzie sukcesem w takiej skali, ale ma wszelkie dane, aby się stać teatralnym wydarzeniem. A to za sprawą perfekcyjnie dopracowanych ról trójki wykonawców, Adama Ferencego jako cudotwórcy, Marty Król wcielającej się w jego żonę i opiekunkę oraz Andrzeja Blumenfelda, który stworzył zagadkową postać komika i menedżera objazdowego uzdrawiacza. Dowiedz się więcej »Jak to było naprawdę?

Zwichrowane marzenia

„Noce sióstr Brontë” w reż. Bożeny Suchockiej w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

 

Zaczyna się od przemarszu całego rodzeństwa, krokiem energicznym, szybkim, a nawet półbiegiem, po skosie, z prawej do lewej i na odwrót, z kulisy w kulisę. Co to ma znaczyć? Po co ta defilada? Pokaz dyscypliny na prowincji w wiktoriańskiej Anglii? Obraz reżimu na plebanii starzejącego się pastora Bronte? A może wewnętrzny galop, który siostry podejmą w ucieczce przed szarością dnia, biedą i bratem alkoholikiem? Pogoń za marzeniami, miłością, sławą, pozostawieniem po sobie mocnego śladu? Scena w tym spektaklu wysuwa się ku widowni, na podłodze dzielącej ją od pierwszego rzędu znajduje się murawa – to tutaj Emily Jane będzie się oddawać rytuałom bratania z naturą, a Branwell notować jej gorączkowe zdania, opisujące pejzaż wokół Wichrowych Wzgórz. Siostry będą paradowały ze swoimi skrzyneczkami do pisania, starannie wykorzystywały papier, pokrywany wciąż nowymi zapisami, ale wypełniały codzienne obowiązki: szycie nowych koszul dla ojca i układanie płótna. A na przekór ich szarym, szczelnie pozapinanym sukniom uciekać będą w kolorowe marzenia.

Dowiedz się więcej »Zwichrowane marzenia

Pieniądze czyli kłopoty

„Najdroższy” w reż. Wojciecha Adamczyka w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Gdy ich nie ma, to spory kłopot, ale kiedy ich za dużo -jeszcze większy. Do takich wniosków można dojść po obejrzeniu komedii „Najdroższy”, w której ulubiony nieudacznik Francisa Vebera, niejaki Pignon (Andrzej Zieliński), z nędzy przychodzi do pieniędzy. Wprawdzie tylko na niby, bo skłania inspektora podatkowego (w tej roli Sławomir Orzechowski) do wszczęcia kontroli jego nieistniejących finansów (a jest bezrobotnym biedakiem), ale nigdy nic nie wiadomo. Dowiedz się więcej »Pieniądze czyli kłopoty

Wszyscy jesteśmy pacjentami

„Wariat i zakonnica” w reż. Igora Gorzkowskiego w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

To jedna z najpopularniejszych sztuk Witkacego, także za granicą. W teatrach uniwersyteckich w USA doczekała się ponad 40 premier. Pewnie dlatego, że uchodzi za celną krytykę psychoterapii ufundowanej na psychoanalizie Junga, którą usiłuje wprowadzać w czyn wiedziony wizją błyskotliwej kariery dr Grun (Bartłomiej Bobrowski). Nie tyle więc groteska, ile realizm tej wczesnej sztuki Witkiewicza pracuje na jej sławę. Igor Gorzkowski, reżyser oraz autor adaptacji, zrównoważył elementy groteskowe i realistyczne. Ukazują się więc pląsające zjawy mimów w czarnych kostiumach, z dziwnym makijażem i nosami klownów, czyniąc „Wariata i zakonnicę” pokazem narodzin idei czystej formy. Wedle koncepcji Witkacego teatr nie naśladuje życia – różni się od niego zdecydowanie, zachowuje niezależność. To swoisty świat równoległy, dlatego trupy tu wstają, żywi i umarli tańczą razem, zjawy i ludzie z krwi i kości mogą przyglądać się sobie, a nawet dyskutować. Rzecz bowiem polega na tym, że wszyscy oni to tylko fantomy, postacie sceniczne, które z życiem nie mają nic wspólnego, choć przed zmechanizowaniem realnego życia przestrzegają.

Dowiedz się więcej »Wszyscy jesteśmy pacjentami

NIEPOKOJĄCE PYTANIA, TRUDNE ODPOWIEDZI W TEATRZE „BAJ POMORSKI” W TORUNIU

Teatr „Baj Pomorski” w Toruniu ma trzy postaci w jednym – teatr lalek, teatr dla dzieci, teatr żywy i artystyczny dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych. A na te „trzy postaci w jednym” składa się rozmaitość repertuaru, dobry zespół aktorski i sprawne zespoły współpracowników artystycznych i technicznych oraz świadome swoich zadań kierownictwo.

Taki teatr wie, o czym i jak powinien rozmawiać ze swoją widownią. Potrafi dobrać nie tylko odpowiednich wykonawców, ale przede wszystko umie znajdować i wybierać repertuar – poznać się na tekstach dramatycznych i na autorach.

Podczas trzech wizyt w Teatrze „Baj Pomorski”, oprócz klasycznych dramatów adresowanych do dzieci, młodzieży i dorosłych, widziałam na jego scenie współczesne adaptacje dawnej literatury (Podróże Guliwera, Pinokio) i baśni (Kopciuszek, Czerwony Kapturek) oraz wiele sztuk autorów współczesnych, zarówno obcych (Na Arce o ósmej Ulricha Huba), jak polskich. A wśród nich, nie licząc znanych i popularnych, jak Hanna Januszewska, Jerzy Kern, Maria Kownacka, teksty Andrzeja Dołęgowskiego (Zagryziakowie), Maliny Prześlugi (Najmniejszy bal świata, Pręcik ) i Anny Rumianek (Leśny doktor czyli Przypadki Doktora Bonifacego Trąbki).

Dowiedz się więcej »NIEPOKOJĄCE PYTANIA, TRUDNE ODPOWIEDZI W TEATRZE „BAJ POMORSKI” W TORUNIU

Klemens Krzyżagórski. Wspomnienie

Klemensa Krzyżagórskiego poznałam we Wrocławiu, w czasach, gdy był redaktorem naczelnym „Odry”. Poznałam go dzięki mojemu ojcu, rzeźbiarzowi. O dziennikarstwie mi się wtedy jeszcze w ogóle nie śniło. Od czasu do czasu odwiedzałam Klemensa z ojcem w redakcji, czasami Klemens wpadał do Klubu Związków Twórczych. Pamiętam ich rozmowy, pamiętam spory o sztukę i rzeczywistość. I swoje zasłuchanie w melodię języka. Piękną polszczyznę, którą Klemens posługiwał się nie tylko pisząc reportaże, scenariusze, szkice teatralne, recenzje, ale i po prostu rozmawiając

Dowiedz się więcej »Klemens Krzyżagórski. Wspomnienie

Rewelacyjna książka Henryka Baranowskiego

Heiner Müller mówił: „Lepszy rewolucjonista z syfem niż zdrowy kontrrewolucjonista”. Zdanie to cytuję z malowniczej książki świetnego a niedocenianego w kraju reżysera i animatora teatru, Henryka Baranowskiego Spowiedź bez konfesjonału, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Skorpion. To lektura obowiązkowa dla wszystkich pogubionych uczestników trwającego sporu, którędy prowadzić teatr (do przyszłości).

Zdumiewająca jest rozległość pasji artystycznych Henryka Baranowskiego. Na liście najczęściej przez niego adaptowanych autorów znaleźć można nazwiska Joyce’a, Kafki, Taboriego, Geneta, ale znajdzie się na niej miejsce także dla Mickiewicza, Norwida, Fredry, Zapolskiej czy Gombrowicza. Obok wyrafinowanych scenariuszy do tekstów Joyce’a czy Truchanowskiego będzie też miejsce dla twórczości operowej. Z reżyserią sąsiaduje odkryta w latach pracy za granicą żyłka pedagogiczna, zdolności dyrektorskie i wyobraźnia scenografa. Sprawdzał je nie tylko w Polsce, ale w odległym Omsku, Chicago czy Berlinie, wszędzie pozostawiając znaczący ślad swej obecności, często poświadczany zachwytem widzów, krytyki i prestiżowymi nagrodami.

Dowiedz się więcej »Rewelacyjna książka Henryka Baranowskiego

Orędzia na Dzień Teatru

Międzynarodowy Dzień Teatru ustanowiony został przez IX Światowy Kongres ITI w Wiedniu w 1961 roku. Obchodzony jest na całym świecie od 1962 roku. Wybrano dzień 27 marca dla upamiętnienia pierwszego sezonu Teatru Narodów w Paryżu w 1957 roku. Z okazji tego święta orędzie ITI skierował do do twórców na całym świecie Dario Fo, a do twórców polskich Andrzej Seweryn

 

Orędzie Dario Fo

 

Dawno temu władza, nietolerancyjna wobec komediantów, rozwiązała problem wypędzając ich z kraju. Dzisiaj, aktorzy i zespoły mają trudności ze znalezieniem publicznej przestrzeni teatralnej, z której mogliby się zwrócić do publiczności – wszystko za sprawą kryzysu.

Dowiedz się więcej »Orędzia na Dzień Teatru

To już jest obsesja

Tak mówił dwudziestoparoletni Malik, artysta z Maroka, który napadnięty i pobity na ulicy, zamknął się na tydzień w akademiku, niezdolny znowu wyjść na miasto. Spektakl Obsesja Teatru Remus, oparty na prawdziwych relacjach i zdarzeniach, opowiada się przeciw oznakom ksenofobii i rasizmu w Polsce, które nie zwalczane miewają moc choroby zakaźnej. W spektaklu pada niewiele słów, to fragmenty wypowiedzi dotkniętych prześladowaniami. To dość jednak, aby wzbudzić co najmniej niepokój.

Dowiedz się więcej »To już jest obsesja

Intrygi w kurorcie

Do Marienbadu jeździło się tyleż dla poratowania zdrowia i żeby „ubyć” (czyli schudnąć), co dla zawiązania korzystnych znajomości, znalezienia odpowiedniej partii dla córki, przelotnego flirtu i parady. Toteż liczyły się stroje, których uroda lśni ze sceny na tle skromniejszych, choć funkcjonalnych dekoracji. W spektaklu ocalał ironiczny dystans i nieco szelmowskie poczucie humoru Szolema Alejchema, wzmocnione piosenkami Macieja Wojtyszki do muzyki Jerzego Derfla, o łagodnym, stylizowanym brzmieniu.

Dowiedz się więcej »Intrygi w kurorcie

Idzie Grześ…

…przez wieś. Sławomir Pacek z grającym bączkiem w rękach gramoli się z szuflady, aby z tęsknotą opowiadać o Grzesiu daremnie usiłującym donieść worek piasku. Tak zaczyna się parada przypominanych we fragmentach i w całości wiecznie żywych wierszyków dla dzieci Juliana Tuwima. Rzecz toczy się u stóp toaletki, z lewej strony widać końcówkę mopa, w tyle sceny gniazdko i wtyczkę, na szczotce do włosów ktoś wypoczywa, potem ktoś inny wychyla się z szuflady.

Dowiedz się więcej »Idzie Grześ…

Gra o wszystko

Kto się boi Virginii Woolf, jedna z najlepiej napisanych sztuk amerykańskich w duchu strindbergowskim na scenie Teatru IMKA. O spektaklu w tgtodniku „Przegląd”:

 

Na razie nie zapowiada się na rzeź. Owszem, Marta i George, małżeństwo z długoletnim stażem, nie szczędzą sobie złośliwości. Owszem, ona córka rektora uczelni wypomina mężowi, szefowi katedry historii, brak ambicji, a on odwdzięcza się docinkami o jej alkoholizmie, ale prawdziwa gra w poniżanego zaczyna się dopiero wraz z pojawieniem się nocnych gości – nowego na uczelni biologa z ambicjami i jego głupiutkiej żony. Obojgu przyczajonym wrogom potrzebni są widzowie, aby walka rozgorzała. Przybycie gości to okazja do pojedynku, który doprowadzi wszystkich do krańcowego upokorzenia.

Dowiedz się więcej »Gra o wszystko

EMILIA KRAKOWSKA: W TEATRZE DOTYKAM PRAWDY

Tej najgłębszej prawdy można dotknąć tylko w sztuce. W teatrze. Tylko żeby można jej dotknąć, trzeba kochać teatr. Miłość jest motorem wszystkiego, co mnie otacza.– mówi Emilia Krakowska – Teatr jest możliwością wypowiedzenia tego, czego nie mogę z siebie wyszarpać w życiu. I sztuką. Zawodowe obracanie się w dramaturgii, w literaturze, to wspaniała ucieczka od chropowatej codzienności. Na zewnątrz, poza teatrem, jest wielka i mała polityka, wielkie i małe sprawy, wielka codzienność wielkich spraw, są misje, które w swoim przekonaniu różni ludzie mają do spełnienia, są podwyżki, jest chaos, zdenerwowanie, kłamstwo, jest niepewność jutra. W teatrze ten zwariowany świat przystaje. Wszystkie zdarzenia, układy, słowa mają swoją logikę i rozwiązanie jest tego konsekwencją. W życiu gramy naszą codzienność, nasze życie. W teatrze zaś cudzą. Przestaję na moment być główną bohaterką w sztuce życia. W teatrze łatwiej niż w życiu odkrywam prawdę.

Dowiedz się więcej »EMILIA KRAKOWSKA: W TEATRZE DOTYKAM PRAWDY

Wyrypajew czyta Ożenek

Tomasz Milkowski o „Ożenku” Wyrypajewa na łamach „Przeglądu”:

Iwan Wyrypajew odziera Gogola z rodzajowości i lokuje jego opowieść w czarnej dziurze kosmosu. W drugim akcie, fotele wędrują do przodu, niemal na proscenium, a czarna czeluść w głębi sceny odbijać będzie w lustrach świat powiększony o niezmierzoną przestrzeń. To w tę bezkresną przestrzeń wpada na koniec Podkolesin, kiedy w ostatniej chwili decyduje się uciec przez ożenkiem i wyskakuje przez okno. Żadnego okna tu jednak nie ma – Podkolesin „skacze” w czarną czeluść.

Dowiedz się więcej »Wyrypajew czyta Ożenek

Nikt z nas nie jest bez winy

Pierwsze słowa inscenizacji: „Poszukiwany: Jezus Chrystus…” mają podwójnie znaczenie, nie tylko fizycznego poszukiwania osoby z listu gończego, ale też poszukiwania duchowego tego, o którego istnieniu i głoszonych przez niego ideach, niemal zapomnieliśmy.

Michał Zadara wyreżyserował spektakl Jezus Chrystus Zbawiciel na podstawie tekstów biblijnych skomponowanych w monolog przez, nieżyjącego już niemieckiego aktora, Klausa Kinskiego. Jego monodram – zagrany 20 listopada 1971 roku w Deutschlandhalle w Berlinie –  wzburzył opinię publiczną i wywołał skandal.

Ale nie dla tej skandalizującej otoczki Zadara wystawił go w teatrze. Zresztą tekst sam w sobie skandalizujący nie jest, wywoływał gwałtowne reakcje zapewne ze względu na osobę jego pierwszego wykonawcy i sposób prezentacji.

Dowiedz się więcej »Nikt z nas nie jest bez winy

WOJCIECH SZTOKINGER I JEGO ROLE (AKTORSKIE I ŻYCIOWE)

(…) „Od dawna wszystko to wiedziałem,

Wiedziałem, że nikt twoich ran Ci nie odwdzięczy,

Bo niczym krew co płynie, przy złocie, co brzęczy. (…)

Jak żal mi, że ci oczy nareszcie otwarto!

I powiedz sam mi teraz, czy to było warto”.

A żołnierz milczał chwilę i ujrzał w tej chwili

Tych wszystkich, co wracali i co nie wrócili. (…)

Co mówili: ”Wrócimy” , nie myśląc o sobie. (…)

Czy warto?”… Odpowiedział: „Ach! Śmieszne pytanie!”

(Jan Lechoń Przypowieść – z tomu Aria z kurantem, 1945, wg wydania: Warszawa, Czytelnik, 1957, str. 107).

Uroczystość odbyła się w Domu Kultury „Zacisze” na Targówku 30 stycznia 2013 roku. Zaszczycili ją swoją obecnością, oprócz licznie przybyłych widzów, dostojni a sympatyczni: Zbigniew Bujak – legenda „Solidarności” i Ojciec Maciej Zięba z Lasek, Wojciech Sztokinger po wieloletniej nieobecności w Polsce, z której wygnał Go stan wojenny i zaprowadził do pracy w Radiu Wolna Europa, gdzie przydały się Jego umiejętności aktorskie i reżyserskie.

Dowiedz się więcej »WOJCIECH SZTOKINGER I JEGO ROLE (AKTORSKIE I ŻYCIOWE)

Poszukiwany Jezus Chrystus

Spektakl „Jezus Chrystus Zbawiciel” Klausa Kinskiego w reżyserii Michała Zadary można zobaczyć w dwóch dodatkowych terminach – 28 lutego i 1 marca o 19:00 na Scenie Przodownik.

Ostatni publiczny występ Klausa Kinskiego, jego prowokacyjny wykład ewangelii, 40 lat temu wywołał skandal. Mimo że nadal tekst zachował świeżość (także za sprawą współczesnego przekładu), to czasy na tyle się zmieniły, że nie wywołuje już oburzenia. O to zresztą twórcy spektaklu nie zabiegają, zapewniając, że nie chcą nikogo w teatrze nawracać. Znaczący jest sam fakt, że na scenie nie pojawi się Chrystus ani jego wizerunek. Na prowizorycznych ekranach wyświetlane są fotografie bezdomnych, włóczęgów, zapomnianych, a także obrazy pustyni miejskiej. Historię misji Jezusa opowiada kobieta i siłą rzeczy czyni to niejako z zewnątrz.

Dowiedz się więcej »Poszukiwany Jezus Chrystus

Pora na sąd.

Poszerzona wersja recenzji opublikowanej na łamach „Przeglądu” 2013 nr 8: Kogo Agnieszka Glińska wzywa na Sąd ostateczny? Czy sumiennego zawiadowcę (Łukasz Simlat), który kuszony przez córkę karczmarza (Agnieszka Pawełkiewicz) tylko raz zaniedbuje obowiązki i doprowadza do katastrofy kolejowej? Czy uwodzicielkę, która dla kaprysu zwodzi go, a potem daje alibi, by dręczona wyrzutami sumienia być gotowa wyznać prawdę? Czy żonę zawiadowcy (Dorota Landowska), sekutnicę, która wiedziona zazdrością denuncjuje męża? Czy jej chwiejnego brata (Krzysztof Stroiński), który zmienia stosunek do zawiadowcy, jak wiatr powieje? Czy karczmarza (Paweł Wawrzecki), który ochoczo staje na czele zwolenników oskarżonego zawiadowcy, aby potem przewodzić krucjacie przeciw niemu”? A może wścibską sąsiadkę (Elżbieta Piwek), której uwadze nic nie uchodzi, chyba że nieuwagi wymaga jej i sąsiedzki interes? A może mieszkańców miasteczka, przypominającego miasteczko Güllen z Wizyty starszej pani Dürrennmatta, a także ofiary katastrofy, żywych i umarłych? [Na zdj. Modest Ruciński].

Dowiedz się więcej »Pora na sąd.

Świątynia zapomnień

Tak Wiera Gran nazwała Café Sztuka, która mieściła się przy ulicy Leszno 2 (dziś jezdnia u zbiegu Solidarności i Andersa), o rzut beretu od Teatru Kamienica. Toteż opowieść o Wierze Gran, gwieździe kabaretu za murami getta, na scenie tego właśnie teatru wspomaga magia miejsca. Justyna Sieńczyłło z dramatyczną siłą oddaje przeżycia artystki, która pogrzebana została za życia. Mimo trzech wyroków uniewinniających ją od zarzutu kolaboracji tzw. żydowskim gestapo, nie mogła uwolnić się od pomówień, ponawianych donosów i anatem. Bezradna wobec siły złowrogiej plotki i atmosfery odrzucenia, pozbawiona możliwości wykonywania zawodu, wyjechała z Polski do Izraela, ale i tam doznała podobnych upokorzeń. Pod koniec życia w swoim paryskim mieszkaniu rozpamiętuje dawne dni chwały i poniżenia.

Dowiedz się więcej »Świątynia zapomnień

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.